Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Wyprawa nie dla każdego. Syberia - wędrując w Skale

  • Pin It
Radosław Pawłowicki
15.02.2010 , aktualizacja: 12.02.2010 12:51
A A A Drukuj
Uczestnicy wyprawy na pace potężnego urala, z przodu kierowca Daniłow Fot. Konrad Michalski, Radosław Pawłowicki Uczestnicy wyprawy na pace potężnego urala, z przodu kierowca Daniłow
Mieć najwyższe partie Skały na wyłączność - to było wspaniałe uczucie!
Przeprawa przez Górny Sakukan
Fot. Konrad Michalski, Radosław Pawłowicki
Przeprawa przez Górny Sakukan
W drodze przez tajgę
Fot. Konrad Michalski, Radosław Pawłowicki
W drodze przez tajgę
Odpoczynek w tajdze, w dolinie Górnego Sakukanu
Fot. Konrad Michalski, Radosław Pawłowicki
Odpoczynek w tajdze, w dolinie Górnego Sakukanu
Z daleka strzeliste, postrzępione ściany Kodaru wyglądały jak tolkienowski Mordor. Potężny ural z hukiem przebijał się środkiem Sakukanu, zanurzony w rzece na dwa metry, aż po pakę. Napędzany na trzy osie i ważący prawie 5 t olbrzym chwiał się pod silnymi uderzeniami nurtu, ale twardo parł do przodu, taranując wszystkie przeszkody, pokonując trzydziestostopniowe podjazdy, przecząc prawom grawitacji. Woda ochlapywała nas niemiłosiernie, a z góry bombardowały gałęzie urwane przez urala. Dziesiątka studentów z Klubu Turystycznego Ekonomistów TRAMP właśnie rozpoczęła wakacje.

***

Znajdowaliśmy się 1000 km i 20 godz. podróży pociągiem na wschód od Bajkału. Dzień wcześniej, po pięciu dobach w pociągu, dotarliśmy z Moskwy do Nowej Czary leżącej na Bajkalsko-Amurskiej Magistrali (BAM), imponującego dzieła inżynieryjnego lat 80. Na swojej trasie, szczególnie na odcinkach za Siewierobajkalskiem, pociąg przedziera się przez dzikie góry, wysokie przełęcze, podmokłą tajgę i tunele (najdłuższy, Siewieromujski, ma 15 km).

Pasażerowie w wagonie są atrakcją samą w sobie - dosiadają się myśliwi, drwale i rybacy. Nawet najważniejsze stacje są malutkie, a jedną z nich jest Nowa Czara, 5-tysięczna stolica administracyjna regionu, położona głęboko w tajdze. Życie skończyło się tu po zakończeniu budowy BAM-u - od 1984 r. dwie trzecie ludności miasta wyemigrowało. Wśród paskudnych bloków straszą niedokończone budowle, w tym (niedoszły) największy dom towarowy na Syberii. W nowej części Czary jest jeden zagrzybiony hotelik; w starej, gdzie przeważa typowo syberyjskie budownictwo drewniane, nocleg pod dachem można znaleźć tylko w chacie w bazie leśników.

W języku rdzennej ludności - Ewenków - "kodar" znaczy "skała". Miejscowi ostrzegali nas, że łatwo w górach nie będzie. Nawet przy ładnej pogodzie poważną przeszkodą są rwące rzeki, w których ginie kilkoro turystów rocznie. Tamtego lipca tygodniowe gwałtowne ulewy spowodowały ogłoszenie stanu alarmowego. Mieszkańcy Czary posiadają potężne ziły, urale, a nawet amfibie, ale nikt nie chciał podjąć się przewiezienia nas w góry. Dopiero syberyjscy strażacy dali nam numer do swojego kolegi. Wkrótce przydreptał w gumiakach kierowca Daniłow i od razu przystąpił do konkretów. - Dzisiaj nie mamy szans przejechać, gruzawik utknie w rzece - oznajmił. - Ale jutro spróbujemy.

Z Czary do ujścia doliny Średniego Sakukanu jest w linii prostej tylko 30 km, ale droga prowadzi przez bagna, wymaga przekroczenia kilku rzek i po dużych opadach jest trudna do pokonania. Dobrze wiedział o tym nasz kierowca, który okazał się twardym negocjatorem - zażądał 6 tys. rubli (500 zł) za transport w jedną stronę. Cena wydawała się przesadzona, jednak z każdym kilometrem jazdy przez gigantyczne podmokłe bajoro, jakim jest Kotlina Czarzańska przekonywaliśmy się, że ubiliśmy dobry interes. Ural z trudem pokonał trasę, ale w zaledwie 4 godz. - koło południa rozpoczęliśmy marsz w górę doliny.

***

W tajdze zyskaliśmy masę nowych towarzyszy - komarów. Jadąc na Syberię, spodziewaliśmy się ich w dużych ilościach, ale to, co zastaliśmy, przerosło nasze najczarniejsze wizje. W mokrej tajdze wygłodzone komary są wszędzie, poruszają się chmurkami i są całkowicie odporne na polskie repelenty. Wysysają krew w każdych warunkach - nie przeszkadza im ani ulewny deszcz, ani porywisty wiatr, a po dopadnięciu ofiary potrafią przebić się nawet przez gruby polar!

Nie należy zdejmować kurtki z membraną ani moskitiery. Pewne wytchnienie dają rosyjskie repelenty o wysokim stężeniu substancji deet. Na bolesne ukąszenia pomaga regularne zażywanie wapna (do trzech razy dziennie) działającego antyalergicznie.

Wędrówka w górę doliny wśród komarów i w deszczu szła nam początkowo opornie. Ogarnął nas jednak wstyd, kiedy w dziczy na ścieżce wyprzedziło nas dwoje młodych Rosjan, bez moskitier, z ciężkimi ładunkami na plecach. Wyraźnie się śpieszyli.

- Cześć, co tu robicie, dokąd idziecie? - zapytaliśmy.

- Na nocleg w górę rzeki, do chaty, pogadamy wieczorem - odkrzyknęli, ale nie zwolnili.

- Dlaczego tak pędzicie?

- Jak szybko idziemy, to komary nie nadążają!

Wieczorem, po kilkunastu kilometrach marszu i przekroczeniu niezliczonych strumieni, zobaczyliśmy po drugiej stronie rzeki chatę. Czekała nas ostatnia tego dnia przeprawa przez rwący, lodowaty Sakukan na zachodni brzeg. Podczas dobrej pogody w tym miejscu jest bród, ale po deszczach prąd był silny i wymagał założenia asekuracji dla lżejszych członków wyprawy. Niestety, mimo dobrego przygotowania jedna osoba dostała hipotermii (przechłodzenie organizmu). Błyskawicznie ją przebraliśmy, otuliliśmy śpiworem i folią NRC, potem energiczny masaż ciała i podawana małymi łykami gorąca herbata (lub ciepła woda z aspiryną). Na szczęście mieliśmy już doświadczenie z poprzednich wakacji na Kaukazie, a do opalanej kozą chaty były dwa kroki.

W ciasnej chatce myśliwskiej dym gryzł w oczy, za to do środka nie leciały komary. Razem z nami chatkę zajmowało kilkanaście osób z ekspedycji naukowej Uniwersytetu Irkuckiego i jednej z moskiewskich uczelni. Kiedy wieczorem siedzieliśmy przy świecach i rozgrzewającym barszczu, wyjaśnili nam, dlaczego nisko położone lodowce Kodaru są dla nich tak fascynujące.

Choć globalne ocieplenie dotarło i na głęboką Syberię, w Kodarze obszary pokryte lodem bardzo wolno się zmniejszają. Lód tam jest tak zimny, że nawet kiedy lodowiec z wierzchu topnieje, woda ponownie błyskawicznie zamarza. Tajemnicą długowieczności tych lodowców jest zasilanie ich tam, gdzie normalny lodowiec cierpi najbardziej - najbliżej dna doliny. W Kodarze woda w rzekach jest wiecznie zimna, a przy zetknięciu z lodem zamarza, więc lodowiec nie jest budowany od góry, ale głównie od dołu! Ekspedycja glacjologów miała udokumentować niezwykłe zmiany zachodzące na pobliskim lodowcu Azarowa. Ale i zwykły turysta zachwyci się pięknem przezroczystych lodowych bloków zalegających w korytach dolin.

***

Następnego poranka udaliśmy się na wycieczkę do jednej z bocznych dolin odchodzących od Średniego Sakukanu, gdzie znajdują się pozostałości stalinowskiego łagru. Z zachodniego brzegu rzeki musieliśmy się cofnąć kilka kilometrów w dół doliny, do ruin mostu, a następnie wspiąć się stromą ścieżką na 1900 m. Wyczerpani dotarliśmy do jednego z najstraszniejszych miejsc w Rosji. Marmurowy Wąwóz, a w zasadzie kocioł, z trzech stron otaczają wysokie, postrzępione ściany skalne. W latach 50. mieścił się tam obóz Gułagu, w którym wydobywano uran. Do sztolni, leżących 400 m nad budynkami, codziennie pokonywało trasę 500 więźniów. Praca przy promieniotwórczym uranie, wysoko w górach, w trwającej dziewięć miesięcy zimie była mordercza. Z tego piekła próbowało ucieczki 80 osób. Nikt nie przeżył. Nic dziwnego. Nawet jeśli więzień cudem nie został trafiony na odkrytej strzelnicy u wrót kotła, czekała go wędrówka w niebezpieczne, strzeliste góry. Najkrótsza, ale najbardziej strzeżona droga przez Kotlinę Czarzańską na wschód do najbliższego (wówczas) miasta Czita wiodła przez ponad 600 km nieprzebytej tajgi. Przetrwały drewniane chaty więźniów, można się natknąć na druty kolczaste, porzucone młoty i piły. Gdyby nie pokrywająca je rdza, wydawałoby się, że ludzie dopiero co odeszli od pracy. Na wschód od chat, u naturalnych wrót wąwozu, widać ruiny wież strażniczych.

Trzeciego dnia pożegnaliśmy się z glacjologami, pierwszymi i ostatnimi ludźmi spotkanymi w Kodarze.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Wyprawa do Lwowa - naszego? patrze_i_mysle 22.02.10, 15:51

    Ile polskości w "Polskim" mieście?Więcej na Podróże kształcąInternetowy Tygodnik Studentów»

  • Wyprawa nie dla każdego. Syberia - wędrując w S... margala 05.04.11, 23:07

    Zazdroszczę map, które mieliście ze sobą. W 1994 roku, kiedy byłem w Kodarze, były nieosiągalne. Posługiwaliśmy się dość schematyczną mapą narysowaną przez kogoś, kto był tam »

  • Wyprawa nie dla każdego. Syberia - wędrując w S... jac111 20.09.11, 11:01

    Witam, dla wszystkich Niezwykłych i ambitnych bo tacy jesteście, polecam biletykolejowe.wadi.pl kierunek Rosja i nie tylko a dodatkowe info wraz z filmikiem Tekst linka Może sie przydać »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku