Innsbruck. Skocznia Bergisel - na brzuchu ryby
08.02.2010
, aktualizacja: 08.02.2010 14:40
Jest jednym z symboli Innsbrucka nie tylko dlatego, że widać ją z wielu punktów miasta. Odbywa się na niej Turniej Czterech Skoczni, jedne z najsłynniejszych zawodów zimowych na świecie. Co innego oglądać skoki narciarskie w telewizji, co innego stanąć na szczycie skoczni, spojrzeć na stromy zjazd i wyobrazić sobie siebie w roli skoczka.
ZOBACZ TAKŻE
- Austria - Tyrol. Wędrując Stubaier Höhenweg (20-04-09, 06:00)
- Innsbruck - radosna stolica Tyrolu (29-05-08, 16:56)
- Stubaital - Austria (01-05-07, 00:00)
- Kitzbühel - Austria (01-05-07, 00:00)
- Mostviertel - Austria (01-05-07, 00:00)
- Sölden - Austria (01-05-07, 00:00)
- Kaprun-Zell am See - Austria (20-11-04, 07:00)
- Salzburski Świat Sportu - Austria (28-03-03, 17:16)
- Pitztal - Austria (28-03-03, 16:32)
- Skiarena Nassfeld - Austria (18-02-03, 22:38)
- Wakacje z dziećmi w austriackim Tyrolu. Boberki z gondolki (24-08-09, 14:00)
Na udostępnionej do zwiedzania skoczni Bergisel w Innsbrucku niejednemu turyście robi się słabo z wrażenia. Zwłaszcza jeśli uświadomi sobie, że po zaledwie 4 s na ok. 100-metrowym rozbiegu można osiągnąć prędkość 92 km/godz.!
***
Najpierw dwuminutowy wjazd wagonikiem kolejki zębatej, potem przesiadka do windy kursującej w cokole 50-metrowej wieży. Chyba że wybierzemy schody, co oznacza konieczność pokonania 455 stopni. U góry, na szczycie skoczni (778 m), w trzypoziomowym kompleksie są pomieszczenia dla obsługi i startujących ekip, ale także taras widokowy oraz panoramiczna Café im Turm, do której warto wstąpić na dobrą kawę. Przez przeszklone okna widać leżący w dolinie Innsbruck, nad którym wznoszą się piękne, budzące respekt alpejskie szczyty. Arena otoczona miejscami dla kibiców, na której skoczkowie wyhamowują skoki, jest 128 m niżej - z restauracji na wieży wygląda jak niewielki plac.
Skocznia jest obiektem całorocznym. Pokrywający ją igelit daje możliwość rozgrywania zawodów latem, zimą natomiast robi się na niej 30-centymetrową pokrywę śnieżną.
Cieszę się, że nie muszę zakładać nart (przy okazji dowiaduję się, że w zależności od wagi zawodnika ich długość wynosi nawet do 3 m). Schodzę na dół, zaliczając numerowane "stacje" objaśniające, co widać po drodze. Zatrzymuję się przy progu, obserwując tak ważne dla skoczków czerwone wstążeczki pokazujące kierunek i siłę wiatru. Widok, jaki mają po wybiciu, nie należy do zbyt optymistycznych - na jednym z bliższych planów jest cmentarz.
Charakterystycznym obiektem przy skoczni jest stalowosrebrny budynek ze stanowiskami dla dziennikarzy. Jest w nim również pięć usytuowanych w ukośnej linii okienek - to stanowiska sędziów, każdy z innego kraju. Oceniają nie tylko długość skoku, ale także styl lotu i lądowania. Oficjalny rekord skoczni należy do Svena Hannavalda, który w Turnieju Czterech Skoczni w 2002 r. osiągnął wynik 134,5 m. Nieoficjalnie (według przepisów FIS uznaje się jedynie wyniki uzyskane podczas takich imprez, jak: Puchar lub mistrzostwa świata albo igrzyska olimpijskie) najdalej - 136 m - skoczył w czasie Letniego Grand Prix Adam Małysz. Jedna z tablic informacyjnych przypomina również, że Małysz był ostatnim sportowcem, który wykonał skok na starej (poprzedniej) skoczni.
Historia skoków narciarskich na Bergisel (wzgórze Isel) ma długie tradycje. Pierwszy obiekt powstał tu w 1927 r., a rekordowy skok wynosił 47,5 m! Potem skocznię wielokrotnie przebudowywano. W 1941 r. runęła wieża, powodując śmierć czterech osób. Kolejne modernizacje wymusiła m.in. organizacja zimowych igrzysk olimpijskich w 1964 i w 1976 r.
Obecną skocznię oddano do użytku w 2002 r. W stosunku do poprzedniej (z 1976 r.) jest 13 m wyższa i przesunięta trochę do tyłu. Jej budowa pochłonęła 13,5 mln euro. Zaprojektowała ją Zaha Hadid, zaliczana do najwybitniejszych współczesnych architektów. Urodzona w Iraku, mieszkająca w Londynie projektantka znana jest ze śmiałych i nowoczesnych rozwiązań, co widać również w tym przypadku. Jedną z ciekawostek jest to, że mający 98 m długości i 35 stopni nachylenia rozbieg nie ma żadnych betonowych podpór - podtrzymuje go ażurowa konstrukcja nazwana "brzuchem ryby".
***
Kolejny przystanek robię przy wyznaczonej na zeskoku czerwonej linii - to tzw. punkt K, czyli konstrukcyjny. Na skoczni Bergisel wypada on na 120. m. Za jego osiągnięcie zawodnik otrzymuje 60 pkt, za każdy metr więcej dodaje mu się po 1,8 pkt. Kolejny wskaźnik, czyli punkt jury, jest nieco dalej - na 134. m. Jeśli któryś z zawodników go przekroczy, sędziowie zwołują naradę i decydują, czy warunki atmosferyczne nie są zbyt ryzykowne i czy nie wstrzymać zawodów lub robić starty z niższego rozbiegu. W pobliżu, na 130 m, jest z kolei punkt HS, czyli Hillsize, który według aktualnych przepisów FIS określa wielkość skoczni.
Na dole zasiadam na chwilę na trybunach mogących pomieścić 28 tys. osób. Próbuję wyobrazić sobie, jaka panuje tu atmosfera w czasie Turnieju Czterech Skoczni. Pierwszy raz rozegrano go w 1953 r. Od tamtego czasu odbywa się co roku, chociaż 4 stycznia 2009 r., z powodu zbyt silnego wiatru, zawody na Bergisel odwołano (był to pierwszy taki wypadek w ciągu 56-letniej historii Turnieju).
Najbardziej prestiżową imprezą były jednak bez wątpienia igrzyska olimpijskie. Przypomina o nich pięć splecionych ze sobą kół, dwa wielkie znicze, a także wypisane na tablicy nazwiska medalistów.
Odbywają się tu jednak nie tylko zawody sportowe, ale także koncerty. Występowali m.in.: Luciano Pavarotti, Joe Cocker`a, zespół Simply Red. Innego rodzaju wydarzeniem była msza św. odprawiona w 1988 r. przez Jana Pawła II, o czym przypomina jedna z tablic oraz fotografie.
Kiedy po kilku dniach wracamy z wypadu narciarskiego, mijając Innsbruck, chcemy jeszcze raz spojrzeć na Bergisel. Niestety, nie udaje się, bo autostrada schodzi do tunelu, który prowadzi praktycznie pod skocznią. Na szczęście raz w roku możemy się napatrzeć na Bergisel do woli, w relacjach telewizyjnych z Turnieju Czterech Skoczni. Pozostałe turniejowe skocznie - w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Bischofshofen - są wprawdzie od Bergisel większe, ale w konkursie na wygląd i widoki z góry Bergisel wygrywa.
Dojazd - z centrum Innsbrucka tramwajem nr 1, na piechotę ok. 20 min, taksówka ok. 8 euro; jeśli przyjedziemy własnym samochodem musimy doliczyć 3,50 euro za 90 min. parkowania. Skocznia czynna codziennie, listopad - maj, godz.10-17, w pozostałych miesiącach 9-18, wstęp - 8,50 euro, dzieci (6-14 lat) - 4, bilet rodzinny - 16,50
www.bergisel.info
***
Najpierw dwuminutowy wjazd wagonikiem kolejki zębatej, potem przesiadka do windy kursującej w cokole 50-metrowej wieży. Chyba że wybierzemy schody, co oznacza konieczność pokonania 455 stopni. U góry, na szczycie skoczni (778 m), w trzypoziomowym kompleksie są pomieszczenia dla obsługi i startujących ekip, ale także taras widokowy oraz panoramiczna Café im Turm, do której warto wstąpić na dobrą kawę. Przez przeszklone okna widać leżący w dolinie Innsbruck, nad którym wznoszą się piękne, budzące respekt alpejskie szczyty. Arena otoczona miejscami dla kibiców, na której skoczkowie wyhamowują skoki, jest 128 m niżej - z restauracji na wieży wygląda jak niewielki plac.
Skocznia jest obiektem całorocznym. Pokrywający ją igelit daje możliwość rozgrywania zawodów latem, zimą natomiast robi się na niej 30-centymetrową pokrywę śnieżną.
Cieszę się, że nie muszę zakładać nart (przy okazji dowiaduję się, że w zależności od wagi zawodnika ich długość wynosi nawet do 3 m). Schodzę na dół, zaliczając numerowane "stacje" objaśniające, co widać po drodze. Zatrzymuję się przy progu, obserwując tak ważne dla skoczków czerwone wstążeczki pokazujące kierunek i siłę wiatru. Widok, jaki mają po wybiciu, nie należy do zbyt optymistycznych - na jednym z bliższych planów jest cmentarz.
Charakterystycznym obiektem przy skoczni jest stalowosrebrny budynek ze stanowiskami dla dziennikarzy. Jest w nim również pięć usytuowanych w ukośnej linii okienek - to stanowiska sędziów, każdy z innego kraju. Oceniają nie tylko długość skoku, ale także styl lotu i lądowania. Oficjalny rekord skoczni należy do Svena Hannavalda, który w Turnieju Czterech Skoczni w 2002 r. osiągnął wynik 134,5 m. Nieoficjalnie (według przepisów FIS uznaje się jedynie wyniki uzyskane podczas takich imprez, jak: Puchar lub mistrzostwa świata albo igrzyska olimpijskie) najdalej - 136 m - skoczył w czasie Letniego Grand Prix Adam Małysz. Jedna z tablic informacyjnych przypomina również, że Małysz był ostatnim sportowcem, który wykonał skok na starej (poprzedniej) skoczni.
Historia skoków narciarskich na Bergisel (wzgórze Isel) ma długie tradycje. Pierwszy obiekt powstał tu w 1927 r., a rekordowy skok wynosił 47,5 m! Potem skocznię wielokrotnie przebudowywano. W 1941 r. runęła wieża, powodując śmierć czterech osób. Kolejne modernizacje wymusiła m.in. organizacja zimowych igrzysk olimpijskich w 1964 i w 1976 r.
Obecną skocznię oddano do użytku w 2002 r. W stosunku do poprzedniej (z 1976 r.) jest 13 m wyższa i przesunięta trochę do tyłu. Jej budowa pochłonęła 13,5 mln euro. Zaprojektowała ją Zaha Hadid, zaliczana do najwybitniejszych współczesnych architektów. Urodzona w Iraku, mieszkająca w Londynie projektantka znana jest ze śmiałych i nowoczesnych rozwiązań, co widać również w tym przypadku. Jedną z ciekawostek jest to, że mający 98 m długości i 35 stopni nachylenia rozbieg nie ma żadnych betonowych podpór - podtrzymuje go ażurowa konstrukcja nazwana "brzuchem ryby".
***
Kolejny przystanek robię przy wyznaczonej na zeskoku czerwonej linii - to tzw. punkt K, czyli konstrukcyjny. Na skoczni Bergisel wypada on na 120. m. Za jego osiągnięcie zawodnik otrzymuje 60 pkt, za każdy metr więcej dodaje mu się po 1,8 pkt. Kolejny wskaźnik, czyli punkt jury, jest nieco dalej - na 134. m. Jeśli któryś z zawodników go przekroczy, sędziowie zwołują naradę i decydują, czy warunki atmosferyczne nie są zbyt ryzykowne i czy nie wstrzymać zawodów lub robić starty z niższego rozbiegu. W pobliżu, na 130 m, jest z kolei punkt HS, czyli Hillsize, który według aktualnych przepisów FIS określa wielkość skoczni.
Na dole zasiadam na chwilę na trybunach mogących pomieścić 28 tys. osób. Próbuję wyobrazić sobie, jaka panuje tu atmosfera w czasie Turnieju Czterech Skoczni. Pierwszy raz rozegrano go w 1953 r. Od tamtego czasu odbywa się co roku, chociaż 4 stycznia 2009 r., z powodu zbyt silnego wiatru, zawody na Bergisel odwołano (był to pierwszy taki wypadek w ciągu 56-letniej historii Turnieju).
Najbardziej prestiżową imprezą były jednak bez wątpienia igrzyska olimpijskie. Przypomina o nich pięć splecionych ze sobą kół, dwa wielkie znicze, a także wypisane na tablicy nazwiska medalistów.
Odbywają się tu jednak nie tylko zawody sportowe, ale także koncerty. Występowali m.in.: Luciano Pavarotti, Joe Cocker`a, zespół Simply Red. Innego rodzaju wydarzeniem była msza św. odprawiona w 1988 r. przez Jana Pawła II, o czym przypomina jedna z tablic oraz fotografie.
Kiedy po kilku dniach wracamy z wypadu narciarskiego, mijając Innsbruck, chcemy jeszcze raz spojrzeć na Bergisel. Niestety, nie udaje się, bo autostrada schodzi do tunelu, który prowadzi praktycznie pod skocznią. Na szczęście raz w roku możemy się napatrzeć na Bergisel do woli, w relacjach telewizyjnych z Turnieju Czterech Skoczni. Pozostałe turniejowe skocznie - w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Bischofshofen - są wprawdzie od Bergisel większe, ale w konkursie na wygląd i widoki z góry Bergisel wygrywa.
Dojazd - z centrum Innsbrucka tramwajem nr 1, na piechotę ok. 20 min, taksówka ok. 8 euro; jeśli przyjedziemy własnym samochodem musimy doliczyć 3,50 euro za 90 min. parkowania. Skocznia czynna codziennie, listopad - maj, godz.10-17, w pozostałych miesiącach 9-18, wstęp - 8,50 euro, dzieci (6-14 lat) - 4, bilet rodzinny - 16,50
www.bergisel.info
- hotele
- loty
- noclegi
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
- Oferty Meteor
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletter













