Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Europa się bawi. Patrino karnavali

  • Pin It
Bartosz Palocha
25.01.2010 , aktualizacja: 22.01.2010 12:57
A A A Drukuj
Jeden z najsłynniejszych karnawałów w Europie ma ponad 160-letnią tradycję

Fot. Bartosz Palocha
Patras, trzecie co do wielkości miasto Grecji po Atenach i Salonikach, w połowie stycznia zamienia się w karnawałową stolicę kraju. Przyjechałem na koniec karnawału, który zamykają dwie wielkie parady: nocna w sobotę i dzienna w niedzielę. Momentem kulminacyjnym jest palenie króla karnawału - w niedzielę po zmroku.

***

Kiedy znalazłem się na zatłoczonym dworcu autobusowym, miałem wrażenie, jakby do Patras zjechała cała Grecja. Już w hotelu zorientowałem się, że miasto żyje karnawałem - w pokoju czekała na mnie maska i serpentyny. Była piękna, wiosenna pogoda, więc od razu ruszyłem w miasto na spotkanie z moją przewodniczką Czesławą Kapuścik-Tsitsara, dyrektorką konsulatu honorowego RP. Na miejscu jest znana jako właścicielka uroczej kawiarni "Tsitsara".

Karnawałem żyje całe miasto. Na ulicach widać ludzi przebranych w najbardziej fantastyczne stroje. Wszędzie rozstawione są stragany, na których można kupić niezbędne akcesoria: maski, gwizdki, kostiumy.

Wszyscy szykują się na wielką paradę, rozpoczynającą się późnym popołudniem w sobotę. Najlepszym punktem obserwacyjnym są trybuny na placu Georgiou, jednym z najpiękniejszych w mieście, gdzie na co dzień ludzie spędzają czas w licznych kawiarniach i restauracjach.

Paradę rozpoczęła grupa w renesansowych strojach poruszająca się w rytmie wybijanym na werblach. W pewnym momencie jej uczestnicy stworzyli ludzką piramidę, co zyskało duży aplauz.

Później na plac wjechały platformy z wielkimi kolorowymi postaciami. Ponieważ jedną z ról parady karnawałowej jest komentowanie wydarzeń z ubiegłego roku, była wśród nich m.in. grupa popów z wielkimi złotymi monetami (nawiązanie do skandalu finansowego, jakiego dopuścili się hierarchowie z góry Athos).

Kiedy z placu znikła ostatnia platforma, nadszedł czas na prezentacje kolejnych grup. Tworzą je rodziny, sąsiedzi, pracownicy tej samej firmy. Razem startują w różnych konkursach, organizują imprezy i koncerty - wszyscy noszą takie same kostiumy. Zachwyciło mnie bogactwo inwencji. Byli ludzie księgi, krasnoludki, kurczaki, grupy w strojach abstrakcyjnych. Wszyscy świetnie się bawili, nie wyłączając najmłodszych - odbywa się też karnawał dziecięcy, z paradą, grami i konkursami.

Wielkim powodzeniem u kobiet cieszy tzw. Bourboulia, zwyczaj, który można obserwować tylko podczas karnawału w Patras. Na popołudniowe potańcówki kobiety przychodzą bez partnerów, zamaskowane i ubrane w długie czarne szaty. I to one wybierają sobie tancerzy.

Po bardzo ciepłym dniu nastał chłodny wieczór. Postanowiłem więc wrócić do hotelu, by ubrać się nieco cieplej. Po drodze wstąpiłem jednak do kawiarni pani Tsitsary i od razu zostałem wciągnięty do tańca...

***

Następnego dnia postanowiłem przed paradą zwiedzić zabytki Patras pamiętające starożytność. Okazało się to dużym wyzwaniem - było gorąco, a ja musiałem się wspiąć ulicą św. Mikołaja na szczyt wzgórza. Znajduje się tam bizantyjska forteca oraz resztki rzymskiego teatru. Byłem jedyną osobą idącą pod górę. Wszyscy, których mijałem schodzili na dół - sądząc po strojach, zmierzali na niedzielną paradę.

Ze szczytu, podziwiając wspaniałą panoramę, widziałem jedną z najsłynniejszych budowli Patras - kościół św. Andrzeja, patrona miasta. Nawet do bizantyjskiej twierdzy dochodziły odgłosy przygotowań do parady. Schodząc ze wzgórza, minąłem kościół Pantokratora, który jest kopią Hagii Sofii w Konstantynopolu, i doszedłem do amfiteatru. Dzięki pracom rekonstrukcyjnym ma kompletną marmurową widownię. W sezonie odbywają się tu koncerty i spektakle.

Niedzielna parada odbyła się w pełnym słońcu. Na trybunach siedziało więcej oficjalnych gości i przedstawicieli mediów. Zabawa jednak była tak samo wspaniała. Wieczorem nieprzebrane tłumy przybyły do portu. Na morzu pojawiła się platforma z królem Patrino karnavali. W pewnym momencie podpłynęli do niej ludzie na motorówkach i podpalili króla. Kiedy płonął, w niebo wystrzelały sztuczne ognie.

Na tym karnawał oficjalnie się zakończył, jednak Patras nie zamierzało iść spać. Na ulicach i w klubach bawiono się do rana.

Do Patras najlepiej dojechać autobusem z Aten, podróż trwa ok. 2 godz., bilet 16 euro

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta