Słowacja. Wysokie Tatry - zima na bogato
14.12.2009
, aktualizacja: 14.12.2009 13:25
Wyobraźcie sobie bar ze stołkami w wodzie: przyćmione światło, ciepło jak nad południowym morzem i drinki z parasolkami...
ZOBACZ TAKŻE
- Cervenohorske sedlo - informacje praktyczne (10-02-12, 10:00)
- Ferie - narty na Słowacji (23-01-12, 15:32)
- Nowinki ze słowackich stoków (13-12-10, 06:00)
- Tatry. Pożegnanie wakacji w górach (25-10-10, 06:00)
- Biura podróży kuszą zimowymi ofertami. Co wybrać? (06-10-10, 11:18)
- Polskie stoki - Góry Świętokrzyskie. Zjazd z dinozaurem (15-02-10, 08:00)
- Tatry zimą. Ski-touring - kroki na fokach (01-02-10, 06:00)
- Słowacja: kąpiel na śniegu (01-05-07, 00:00)
- Veczerne łyżowanie. Słowacja na koniec sezonu (01-05-07, 00:00)
- Słowacja. Z rodziną w zimnej dolinie (01-05-07, 00:00)
- Słowacja wodami leczniczymi płynąca (31-07-04, 05:00)
- Słowacja: Tatry Wysokie gotowe na narciarzy (22-11-10, 14:56)
Start, pod nami żarzy się wieczorna Warszawa. Samolot jest mały i huśta. Ale to drobiazg, bo lot trwa godzinę. Spływamy poniżej chmur i znowu światła. To już Zakopane, przypomina płonące ognisko. Parę minut i w dole ogromnieje Poprad.
Miłe, skromne lotnisko wśród gór. Tu raczej nie zgubią ci nart, jest tylko jedna ruchoma taśma na bagaże (ale czy sprzęt kilkudziesięciu turystów pomieści się w luku, czy są skazani na wypożyczalnie?).
Loty Warszawa - Poprad i z powrotem ruszyły w końcu października. ATR-72 pokonuje tę trasę trzy razy w tygodniu. Przewoźnik - Danube Wings - sprzedaje bilety przez internet, a ceny w jedną stronę zaczynają się od 33 euro. Prawdziwa pokusa dla warszawiaków rozwścieczonych mordęgą podróży samochodem w góry. Mieszkańcy Zakopanego też już zauważyli, jak stolica im się przybliżyła. Do słowackiego Popradu docierają za kilka złotych w kilkadziesiąt minut, a dalej wio samolotem.
Sprytnie to Słowacy wymyślili!
Jan Bosznowicz kierujący Narodowym Centrum Turystyki Słowackiej w Warszawie już od pierwszej chwili agitował: - Wysokie Tatry w godzinę! My, Słowacy, mamy większą, ładniejszą część gór, autostrady i nartostrady. Jak przylecicie do nas w pięć, sześć osób, to hotel wyśle po was busa na lotnisko. A jakie hotele tu są.
I rzeczywiście.
***
Szczyrbskie Pleso - 26 km od lotniska. Zatrzymujemy się w Grand Hotel Kempinski: pięć gwiazdek, szampan na powitanie, bagaż dostarczony do pokoju, wykwintny szwedzki stół w porze kolacji, świetne słowackie białe wino.
Foyer, restauracje, bary, pokoje i korytarze nawiązują wystrojem do czasów Józefa Szentivany, który, budując tu myśliwską chatę, zainspirował entuzjastów z Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego. Z ich inicjatywy w 1875 r. w najwyżej położonej miejscowości w Tatrach powstało schronisko, a wkrótce hotele, wille, sanatorium na wysokości 1351 m n.p.m. skutecznie leczy choroby płuc.
Ceny za noc zaczynają się od 200 euro. Luksusowe jest tu wszystko: poduszka, kapcie, prysznic, zamek w drzwiach, hol z widokiem na Szczyrbskie Jezioro. Oszklony basen pod szczytami Tatr z bąbelkami i ciepłą wodą. Sauna i zabiegi spa. Ale to już za dodatkową opłatą (szczegóły: www.kempinski-hightatras.com ).
Jesteśmy rozanieleni. W Polsce nie ma hotelu tej sieci. Tuż obok nowe eleganckie gmachy - apartamenty na sprzedaż. Nie da się na nie zaoszczędzić z pensji, kosztują po milion euro. Ale sporo już wykupiono. Janek zachowuje się jak kuglarz. Najpierw omamił nas zbytkiem, a teraz czaruje wodą - w Beszeniowej, 75 km od lotniska...
***
Woda ma temperaturę 60 stopni Celsjusza, wypływa z głębokości 2 tys. m. Studzi się ją do trzydziestu kilku stopni i kieruje do basenów. Pierwszy powstał w 1994 r.
Z baraczku ku śmierdzącym siarką oparom biegną golasy w majtkach i kostiumach. Albo wyskakują z wody i robią orły na śniegu - wielu polskich turystów zapamiętało taki widok.
W dzisiejszym Thermal Parku nie rozpoznaliby poczciwej Beszeniowej - brudnej, z prymitywnymi szatniami. Kilka lat temu nowy gruziński właściciel zainwestował w ośrodek 20 mln euro. Teraz jest tu 16 basenów (w tym 11 całorocznych i 5 letnich), z czego połowa z wodą geotermalną (część na zewnątrz). Do tego zjeżdżalnie, łaźnie rzymskie, sauny z inhalacjami, okłady torfowe, masaże tradycyjne, limfodrenaż, terapie światłem, manikiur, trzy restauracje (w tym gruzińska), dziesiątki apartamentów.
Do ośrodka narciarskiego Rużomberok zaledwie 10 km, do Jasnej i Donovalów całkiem blisko. Beszeniowa z nimi współpracuje i kusi gości ofertami: do stoku darmo i taniej na stoku, zniżka na zabiegi wellness, baseny w promocyjnych cenach. Wystarczy, że zamieszkacie w hotelach Termal, Giga albo Luka (szczegóły: www.besenova.com.pl ).
Kto lubi szaleć nietypowo, niech sobie sprawi wystrzałowe kąpielówki lub bikini i powita Nowy Rok w ciepłej wodzie. Dopłata do sylwestrowej zabawy w basenach - 100 euro.
Na sylwestra zaprasza również czterogwiazdkowy Grand Hotel Permon w Pribylinie koło Liptowskiego Mikulasza. Ale wakacje w górach nie kończą się na jednej nocy. Menedżerowie z Permonu nieustannie łamią sobie głowę, jak turystów ściągnąć i zatrzymać.
Wymyślili: pomożemy im przy dzieciach. Rodzice jeżdżą wyczynowo, a dzieci słabo albo wcale. Rodzice chcą na imprezę, dzieci spać. Żeby nikt się nie musiał poświęcać, hotel prowadzi przedszkole. Wykwalifikowane opiekunki, fajne zajęcia, miejsca noclegowe. Jest też świetlica, gdzie można się pobawić z mamą, tatą, panią.
Kolejny pomysł: hotel wynajmuje sale na konferencje, kursy, spotkania. Rano i wieczorem uczestnicy trochę się nudzą. Menedżerowie proponują: idźcie na basen, zaproście do sauny czy na masaż waszych partnerów handlowych. Zregenerujecie siły i umocnicie wzajemne stosunki. Wiadomo, że najlepsze interesy robi się w nieformalnej atmosferze.
Miłe, skromne lotnisko wśród gór. Tu raczej nie zgubią ci nart, jest tylko jedna ruchoma taśma na bagaże (ale czy sprzęt kilkudziesięciu turystów pomieści się w luku, czy są skazani na wypożyczalnie?).
Loty Warszawa - Poprad i z powrotem ruszyły w końcu października. ATR-72 pokonuje tę trasę trzy razy w tygodniu. Przewoźnik - Danube Wings - sprzedaje bilety przez internet, a ceny w jedną stronę zaczynają się od 33 euro. Prawdziwa pokusa dla warszawiaków rozwścieczonych mordęgą podróży samochodem w góry. Mieszkańcy Zakopanego też już zauważyli, jak stolica im się przybliżyła. Do słowackiego Popradu docierają za kilka złotych w kilkadziesiąt minut, a dalej wio samolotem.
Sprytnie to Słowacy wymyślili!
Jan Bosznowicz kierujący Narodowym Centrum Turystyki Słowackiej w Warszawie już od pierwszej chwili agitował: - Wysokie Tatry w godzinę! My, Słowacy, mamy większą, ładniejszą część gór, autostrady i nartostrady. Jak przylecicie do nas w pięć, sześć osób, to hotel wyśle po was busa na lotnisko. A jakie hotele tu są.
I rzeczywiście.
***
Szczyrbskie Pleso - 26 km od lotniska. Zatrzymujemy się w Grand Hotel Kempinski: pięć gwiazdek, szampan na powitanie, bagaż dostarczony do pokoju, wykwintny szwedzki stół w porze kolacji, świetne słowackie białe wino.
Foyer, restauracje, bary, pokoje i korytarze nawiązują wystrojem do czasów Józefa Szentivany, który, budując tu myśliwską chatę, zainspirował entuzjastów z Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego. Z ich inicjatywy w 1875 r. w najwyżej położonej miejscowości w Tatrach powstało schronisko, a wkrótce hotele, wille, sanatorium na wysokości 1351 m n.p.m. skutecznie leczy choroby płuc.
Ceny za noc zaczynają się od 200 euro. Luksusowe jest tu wszystko: poduszka, kapcie, prysznic, zamek w drzwiach, hol z widokiem na Szczyrbskie Jezioro. Oszklony basen pod szczytami Tatr z bąbelkami i ciepłą wodą. Sauna i zabiegi spa. Ale to już za dodatkową opłatą (szczegóły: www.kempinski-hightatras.com ).
Jesteśmy rozanieleni. W Polsce nie ma hotelu tej sieci. Tuż obok nowe eleganckie gmachy - apartamenty na sprzedaż. Nie da się na nie zaoszczędzić z pensji, kosztują po milion euro. Ale sporo już wykupiono. Janek zachowuje się jak kuglarz. Najpierw omamił nas zbytkiem, a teraz czaruje wodą - w Beszeniowej, 75 km od lotniska...
***
Woda ma temperaturę 60 stopni Celsjusza, wypływa z głębokości 2 tys. m. Studzi się ją do trzydziestu kilku stopni i kieruje do basenów. Pierwszy powstał w 1994 r.
Z baraczku ku śmierdzącym siarką oparom biegną golasy w majtkach i kostiumach. Albo wyskakują z wody i robią orły na śniegu - wielu polskich turystów zapamiętało taki widok.
W dzisiejszym Thermal Parku nie rozpoznaliby poczciwej Beszeniowej - brudnej, z prymitywnymi szatniami. Kilka lat temu nowy gruziński właściciel zainwestował w ośrodek 20 mln euro. Teraz jest tu 16 basenów (w tym 11 całorocznych i 5 letnich), z czego połowa z wodą geotermalną (część na zewnątrz). Do tego zjeżdżalnie, łaźnie rzymskie, sauny z inhalacjami, okłady torfowe, masaże tradycyjne, limfodrenaż, terapie światłem, manikiur, trzy restauracje (w tym gruzińska), dziesiątki apartamentów.
Do ośrodka narciarskiego Rużomberok zaledwie 10 km, do Jasnej i Donovalów całkiem blisko. Beszeniowa z nimi współpracuje i kusi gości ofertami: do stoku darmo i taniej na stoku, zniżka na zabiegi wellness, baseny w promocyjnych cenach. Wystarczy, że zamieszkacie w hotelach Termal, Giga albo Luka (szczegóły: www.besenova.com.pl ).
Kto lubi szaleć nietypowo, niech sobie sprawi wystrzałowe kąpielówki lub bikini i powita Nowy Rok w ciepłej wodzie. Dopłata do sylwestrowej zabawy w basenach - 100 euro.
Na sylwestra zaprasza również czterogwiazdkowy Grand Hotel Permon w Pribylinie koło Liptowskiego Mikulasza. Ale wakacje w górach nie kończą się na jednej nocy. Menedżerowie z Permonu nieustannie łamią sobie głowę, jak turystów ściągnąć i zatrzymać.
Wymyślili: pomożemy im przy dzieciach. Rodzice jeżdżą wyczynowo, a dzieci słabo albo wcale. Rodzice chcą na imprezę, dzieci spać. Żeby nikt się nie musiał poświęcać, hotel prowadzi przedszkole. Wykwalifikowane opiekunki, fajne zajęcia, miejsca noclegowe. Jest też świetlica, gdzie można się pobawić z mamą, tatą, panią.
Kolejny pomysł: hotel wynajmuje sale na konferencje, kursy, spotkania. Rano i wieczorem uczestnicy trochę się nudzą. Menedżerowie proponują: idźcie na basen, zaproście do sauny czy na masaż waszych partnerów handlowych. Zregenerujecie siły i umocnicie wzajemne stosunki. Wiadomo, że najlepsze interesy robi się w nieformalnej atmosferze.
1
2
następne »
-
Słowacja. Wysokie Tatry - zima na bogato
antyliberal22
21.12.09, 20:43
20 lat temu Słowacja to była bieda z nędzą, dużo gorzej było niż w Polsce. Teraz jest na odwrót,.»
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















