Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Paryskie cmentarze. Pere Lachaise i Montparnasse

  • Pin It
Rafał Andrzej Głombiowski
02.11.2009 , aktualizacja: 02.11.2009 12:58
A A A Drukuj
Pere-Lachaise Fot. Małgorzata Kujawka / AG Pere-Lachaise
Nie pali się tu świec, a na grobach kładzie jedynie kwiaty
Pere-Lachaise
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pere-Lachaise
Pere-Lachaise
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pere-Lachaise
Pere-Lachaise
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pere-Lachaise
Gdy wychodzę na jedną z wąskich uliczek La Goutte d'Or (Złota Kropla), uroczej dzielnicy w 18. dystrykcie Paryża, wita mnie drobny, miarowy deszcz i zachmurzone niebo. Ma to jednak swój urok. W deszczu i mgle metropolia nad Sekwaną odkrywa całkiem inne oblicze niż w czasie upalnego i tłumnego lata. Wbrew pozorom odległości w Paryżu nie są aż tak wielkie, jak może się wydawać z perspektywy poruszania się po nim metrem. Spacer z okolic Montmartre do największego cmentarza Pere Lachaise zajmuje zaledwie 40 min. Warto zrezygnować z przebycia tej trasy metrem, bo prowadzi ona przez Plac Republiki i kanał Saint-Martin, którego brzegi to obecnie ulubione miejsce spotkań Paryżan.

***

Kiedy dochodzę do zabytkowej zachodniej bramy Pere Lachaise od strony bulwaru Ménilmontant, deszcz wciąż mży, a kraczące wrony przysiadające na zdobionych nagrobkach tworzą atmosferę niczym z gotyckiej powieści grozy.

Pere Lachaise to nie tylko najsłynniejszy i największy paryski cmentarz, ale także największy teren zielony w mieście. Rośnie tu ponad 5 tys. drzew, w tym wiele pomników przyrody. Jedna z najsłynniejszych na świecie nekropolii w pierwszych latach istnienia (założono ją w 1804 r.) uchodziła za cmentarz dla ludzi ubogich, z półświatka, położony w odległej i niebezpiecznej dzielnicy. Sytuacja się zmieniła, gdy przeniesiono tu prochy La Fontaine'a i Moliera. Odtąd na cmentarzu przybywało miejsc pochówku sławnych ludzi, a nagrobki wielu z nich są dziś bezcennymi zabytkami architektury funeralnej.

Cmentarz jest olbrzymi. Należy o tym pamiętać i nie wierzyć naiwnie, że umieszczone tu i ówdzie tablice z planem sytuacyjnym pozwolą odnaleźć wszystkie interesujące nas nagrobki. Najlepiej kupić plan nekropolii z dokładnym opisem (przy bramie wejściowej). Orientację ułatwia to, że aleje i uliczki mają nazwy i są dobrze oznakowane.

Ku mojemu zaskoczeniu na cmentarzu jest prawie pusto. Turystów niewielu - można ich rozpoznać po tym, że na skrzyżowaniach alejek ze skupieniem wpatrują się w trzymane w rękach mapki, usiłując określić lokalizację własną i poszukiwanych mogił. Poza tym kilku starszych wiekiem spacerowiczów, zapewne mieszkańców okolic. Cisza i spokój.

W północno-wschodniej części cmentarza znajduje się pochodzące z 1887 r. krematorium w bizantyjskim stylu. Otacza je arkadowe kolumbarium, w którym przechowywane są prochy zmarłych. Tysiące tabliczek z wygrawerowanymi nazwiskami robią szczególne wrażenie, zwłaszcza na przybyszu z kraju, w którym kremacja jest wciąż traktowana jako ekstrawagancja.

Nieco dalej, w kwaterze 88., trafiam na grób Oscara Wilde'a z raczej nieciekawym, na wskroś nowoczesnym nagrobkiem. Ale cała jego powierzchnia pokryta jest odciskami uszminkowanych ust i wymalowanymi sercami. To niewiarygodne, zważywszy, że stoję przed mogiłą pisarza, który odszedł przed ponad stuleciem, a nie otoczonej kultem współczesnej gwiazdy rocka.

Z tym drugim przypadkiem mamy do czynienia nieco dalej, w 6. kwaterze, trochę w bok od ścieżki. Grób Jima Morrisona, zmarłego w Paryżu w 1971 r. wokalisty legendarnej grupy The Doors, przyciąga tłumy. To jedyny nagrobek otoczony barierkami, podobno latem pilnują go strażnicy. Dziś jednak jest pusto, tylko zabłąkany kot łasi się do moich nóg. Prosty granitowy nagrobek z grecką inskrypcją "Kata ton daimona eautou" (Przeciw swoim demonom) uderza skromnością. Trudno oprzeć się refleksji, że "przeklęty poeta rocka", którego życie było nieustannym tańcem na krawędzi, tu wreszcie odnalazł upragnioną ciszę i spokój.

Pere Lachaise słynie jako miejsce pochówku artystów. Dla nas najważniejszy jest z pewnością grób Fryderyka Chopina. Jeżeli wejdziemy na cmentarz od bulwaru Ménilmontant, na pierwszym skrzyżowaniu należy skręcić w prawo, w aleję Perrier. Mijamy kwaterę 8. i skręcamy w lewo, w alejkę pnącą się w górę. Grób kompozytora znajduje się po prawej stronie, w kwaterze 11. Łatwo go poznać po niewielkim pomniku muzy z medalionem przedstawiającym głowę Chopina autorstwa Jean-Baptiste'a Clesingera, zięcia George Sand. Spoczywają tu także inni wielcy artyści, jak: Eugene Delacroix, Edith Piaf, Maria Callas, Max Ernst, Yves Montand.

Wędrówka alejami Pere Lachaise to spacer po dziejach europejskiej kultury. Największa paryska nekropolia to także architektoniczne muzeum pod gołym niebem. Zdobione nagrobki i cmentarne kaplice urzekają pięknem. Przeważają nagrobki w formie zadaszonych prostopadłościanów, emanujące prostotą i elegancją. Mają zupełnie inny charakter niż znane nam nekropolie wschodniej Europy, jak warszawskie Powązki, wileńska Rosa czy Cmentarz Łyczakowski we Lwowie, pełne aniołów w dramatycznych pozach, krzyży i alegorycznych, stylizowanych postaci.

***

Następnego dnia nie pada, a nawet spomiędzy chmur chwilami przedziera się blade słońce. Postanawiam wykorzystać pogodę i zobaczyć drugą co do wielkości paryską nekropolię - Cimetiere du Montparnasse. Cmentarz ten powstał nieco później niż Pere Lachaise (w 1824 r.) i przez długi czas zajmował zaledwie 10 ha powierzchni. Dziś jest niemal dwukrotnie większy. W porównaniu z Pere Lachaise sprawia wrażenie bardziej przestronnego i "pogodnego", ale jest też mniej malowniczy. Rośnie tu znacznie mniej drzew (nieco ponad tysiąc), a sam cmentarz leży na płaskim terenie otoczonym ruchliwą dzielnicą. Jednak miłośnikowi historii i kultury spacer po alejach Montparnasse może przysporzyć wzruszeń równie mocnych co wędrówka po malowniczych wzgórzach Pere Lachaise.

Wchodzę bramą północną i zaraz po prawej stronie trafiam na prosty grób ojca egzystencjalizmu Jeana Paula Sartre'a i pochowanej wraz z nim pisarki Simone de Beauvoir. W kwaterze 15. zatrzymuję się chwilę przy nagrobku rzeźbiarza Antoine'a Bourdelle'a. Dalej, w skrajnej części cmentarza, kilka kroków od alejki, odnajduję mogiłę największego francuskiego poety inspirującego do dziś kolejne pokolenia artystów. Grób Charles'a Baudelaire'a, w którym spoczywa wraz z matką autor "Kwiatów zła", jest niewielki i skromny, ale łatwo go zauważyć - na żadnym innym w pobliżu nie ma tylu kwiatów. Od śmierci Baudelaire'a minęło ponad 140 lat, ale wciąż przybysze z całego świata kładą kwiaty, kamyki, muszle, bilety lotnicze, kartki z poezją, które powoli rozpuszcza deszcz. Wrażenie jest poruszające.

Wałęsam się po cmentarzu Montparnasse jeszcze parę godzin, bez mapki, ale i tak co chwilę natrafiam na mogiły znanych osób. Bardziej regularna struktura tej nekropolii sprawia, że orientacja jest tu znacznie łatwiejsza niż na Pere Lachaise. Cmentarz Montparnasse to także miejsce ostatecznego spoczynku m.in. pisarza Julia Cortázara, rzeźbiarza Césara, dramaturgów Samuela Becketta i Eugene'a Ionesco, piosenkarza Serge'a Gainsbourga i dziesiątków innych znamienitych osób, w tym generałów powstania listopadowego - Tadeusza Suchorzewskiego i Ludwika Mierosławskiego.

Paryskie cmentarze mają szczególną atmosferę. Nie pali się tu świec, a na grobach kładzie jedynie kwiaty. Nie czuje się w nich tak silnie jak w Polsce katolickiej tradycji oddawania czci zmarłym. Spoczywają tu najwięksi świata sztuki i kultury, których życie nierzadko dalekie było od ogólnie przyjętych społecznych norm. Wszystko to sprawia, że nad nekropoliami unosi się duch dekadencji, który sprzyja raczej egzystencjalnej refleksji niż modlitwie.

Bilet lotniczy do Paryża - od kilkuset do ok. 1000 zł. Nocleg w najtańszym hostelu - ok. 40 euro, obiad w taniej restauracji - ok. 10-15, w droższej - 30-40. Po mieście najlepiej poruszać się metrem, karnet z 10 przejazdami 11 euro

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta