Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Kopalnia Soli w Kłodawie. Sala leje potoki łez

Joanna Bosakowska
02.11.2009 , aktualizacja: 02.11.2009 12:45
A A A Drukuj
Kopalnia w Kłodawie

Kopalnia w Kłodawie (Fot. Joanna Bosakowska)

To tutaj, 600 metrów pod ziemią, w 2007 r. muzycy z Filharmonii Kaliskiej zagrali "Cztery pory roku" Vivaldiego, bijąc rekord Guinnessa w kategorii "Najniżej odbywający się koncert muzyczny na świecie"
Kiedy pewnego razu jeden z górników przyszedł do pracy "wczorajszy", na dole zobaczył go Skarbnik i zamienił w słup soli. Stoi tu do dziś z kuflem piwa w ręku. Ale na najgłębszej w Polsce trasie turystycznej w Kopalni Soli w Kłodawie nie tylko górnik z soli jest atrakcją.

***

Decyzję o budowie kopalni podjęto w 1949 r., a wydobycie zaczęło się w 1956 r. Wcześniej szukano tu... ropy naftowej. Po odwiertach okazało się jednak, że ziemia skrywa pokłady soli - długie na 26 km, szerokie na prawie 2 km. Sól wydobywa się w tzw. polach (niegdyś prawie milion ton rocznie, dziś - ok. 700 tys. ton). Jedno z nich, na głębokości 600 m, już jest wyeksploatowane i można je zwiedzać. Drugie mieści się na tej samej głębokości, a trzecie - 150 m niżej. Kopalnia sprzedaje głównie sól drogową, w zimie ustawiają się przed nią kolejki ciężarówek. Produkuje się także lizawki dla zwierząt i sól dla przemysłu spożywczego. W najlepszych latach pracowało tu ok. 1500 osób, dziś - 830.

Najpierw odwiedzamy (na górze) kaplicę św. Barbary zbudowaną ze składek pracowników. Potem dostajemy kaski i wsiadamy do windy, którą codziennie jeżdżą też górnicy. Winda, właściwie klatka górnicza (zmieści się w niej nawet koń), zjeżdża 600 m w dół z prędkością 6 m/sek. Uruchomiona 4 grudnia 2004 r. trasa turystyczna mieści się właśnie na tym poziomie. Turyści zjeżdżają szybem Michał, nazwanym tak na cześć głównego budowniczego kopalni Michała Białego (są jeszcze dwa szyby - wydobywczy Barbara i wentylacyjny Chrobry).

Na dole przyjemnie, temperatura ok. 26 st., zarówno latem, jak i zimą. Z powodu zmiany ciśnienia nie powinny tu przebywać osoby chore na serce, czy cierpiące na klaustrofobię; trasa nie jest też przystosowana dla niepełnosprawnych. Podziemne korytarze mają 350 km długości, ale trasa turystyczna - tylko ok. 2 km. W czasie dwugodzinnego spaceru co rusz mijamy górników i wagoniki wypełnione solą kamienną. Wszyscy się pozdrawiają: - Szczęść Boże!

Jednym z pierwszych punktów na trasie jest budowana przez dziesięć lat kaplica św. Kingi - patronki górników solnych. Wszystkie figury świętych, które oglądamy zrobione są z soli, także z różowej, której pokłady powstały ok. 200 mln lat temu podczas parowania mórz i oceanów. Kłodawa jest jedyną kopalnią w Europie, w której są złoża tej soli.

***

Sławomir Kostecki (jeden z 12 przewodników), emerytowany górnik, zna podziemia jak własną kieszeń - na dole pracował 25 lat. Opowiada nam legendę o powstaniu soli. - Przez Kłodawę płynie rzeczka Rgilewka, która dzisiaj ledwo swoje wody toczy, ale kiedyś była potężna, często wylewała. Pewnego dnia przechodził nad rzeką młodzieniec imieniem Lastek. Kiedy nachylił się, żeby napić się wody, ujrzał chłopca. Ten powiedział mu, że jest duchem opiekuńczym rzeki, która chce się odwdzięczyć za wszystko, co niszczyła. Jeśli Lastek obmyje twarz, będzie wiecznie młody i zdrowy. Warunek - nie może nikomu o tym powiedzieć. Lastek poszedł w świat. Spotkał dziewczynę imieniem Sala, zakochał się i przyprowadził ją nad rzekę. Zapytał ducha, czy ona również może obmyć twarz. Ten zgodził się. Lastek i Sala żyli skromnie w małej chacie, ciągle młodzi, ciągle zdrowi. Nie podobało się to okolicznym mieszkańcom, więc oskarżyli ich o czary. Młodzi uciekli do jaskini, Lastek wychodził z niej tylko nocą. Sala płakała, a jej łzy tworzyły potoki i osadzały się w postaci soli. Do dziś górnicy, przechadzając się chodnikami, mogą usłyszeć płacz Sali i zobaczyć jej łzy w postaci niebieskich kryształów solnych.

Przewodnik opowiada też, jak wydobywa się sól (jest tak twarda, że trzeba ją kruszyć materiałem wybuchowym) i jakie maszyny są do tego używane. Pokazuje stroje górnicze, sprzęt, stare zdjęcia, m.in. koni, które zjeżdżały codziennie na dół, aby wywozić urobek.

Oświetlony czerwonym światłem chodnik wiedzie zaś do komory, w której straszy... Dracula. Model wampira i wiszących nietoperzy to niespodzianka dla dzieci zwiedzających podziemia.

Największe wrażenie robią komory, z których nie wydobywa się już soli. Jedna może mieć 200 m długości, 15 m wysokości i szerokości. Panuje w nich świetna akustyka, co wiadomo od czasu koncertu Filharmonii Kaliskiej w kwietniu 2007 r.

Zarząd kopalni stara się uatrakcyjnić zwiedzanie. Jakiś czas temu zjechali na dół rowerzyści, w planach jest ścianka wspinaczkowa. W ubiegłym roku było 22 tys. zwiedzających. W 2007 r. najstarszą część obiektu wpisano do rejestru zabytków.



Kopalnię można zwiedzać w dni robocze, wyłącznie z przewodnikiem (oprowadzanie 45 zł, dla grup powyżej 12 osób wliczone w cenę biletu). Godziny zjazdów: 8-10.30, 14.30, bilet - 24 zł, dzieci powyżej 7 lat i młodzież - 12, emeryci i renciści - 18. Odwiedziny trzeba zgłosić kilka dni wcześniej: Biuro Obsługi Ruchu Turystycznego, tel. 063 273 33 04, bot@sol-klodawa.com.pl. Nocleg i wyżywienie - Dom Górnika w Kłodawie

  • Wycieczki
  • Loty