Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Polska z kajaka. Drawa i Korytnica - pierogi na poligonie

  • Pin It
Iza Szumielewicz*
31.08.2009 , aktualizacja: 28.08.2009 13:40
A A A Drukuj
Raz leniwa, raz bystra, płynie wśród dolin, a za chwilę wcina się w wąwóz pełen wiatrołomów - Drawa dostarczy emocji każdemu. A komu będzie mało, niech rusza na pobliską Korytnicę, wąską i krętą
Początek przełomu Drawy
Fot. Iza Szumielewicz
Początek przełomu Drawy
Zdradliwy próg wodny na Korytnicy tuż obok wsi Stara Korytnica
Fot. Iza Szumielewicz
Zdradliwy próg wodny na Korytnicy tuż obok wsi Stara Korytnica
Most przed jeziorem Wielkie Dębno
Fot. Iza Szumielewicz
Most przed jeziorem Wielkie Dębno
Jest pochmurna końcówka czerwca, gdy zaczynamy dziewięciodniową przygodę na Drawie (to mój szósty spływ tą rzeką i piąty od jeziora Lubie). Jest nas ośmioro. Rozbijamy namioty na leśnym polu biwakowym z piaszczystą plażą i dogodnym dojazdem dla samochodów. Ok. 4 km stąd (lądem) leży ośrodek wypoczynkowy w Karwicach, w którym w 1994 r. Lech Wałęsa w towarzystwie generalicji raczył się słynnym "obiadem drawskim", który stał się przyczyną dymisji szefa MON Piotra Kołodziejczyka. Położony na obrzeżach poligonu ośrodek, niegdyś wyłącznie dla wojskowych i ich rodzin, dziś (chwilowo w remoncie) jest dostępny dla wszystkich.

Niebo zasnute po horyzont, woda chłodnawa, więc rezygnujemy z kąpieli. Płonie nasze pierwsze ognisko (na polu są na nie dwa miejsca, przy każdym drewniany stolik i ławeczki), pieczemy kiełbaski i przy zaskakującym - jak na środek nocy - koncercie ptaków idziemy spać.

***

Nazajutrz programowo leniuchujemy w nadziei, że wyjdzie słońce i będzie się można opalać. Nic z tego, znowu chmury. To my w las, na grzyby i jagody. Z tymi pierwszymi kiepsko, za to tych drugich w bród. Na obiad mamy więc pierogi z jagodami i śmietaną! (Ala pieczołowicie ugniotła ciasto w kocherze, za wałek posłużyła butelka, za stół duży pniak - i tak powstał kulinarny przebój tego spływu).

Trzeciego dnia mamy do pokonania 14 km, do jeziora Małe Dębno. Wiosłujemy kilometr po Lubiu, gdy w gęstych trzcinach na prawym brzegu dostrzegamy przecinkę i ujście Drawy. Mijamy most z zatartym już napisem "Przebywanie grozi śmiercią" - tu zaczyna się teren poligonu, na odcinku do jeziora Wiry otwarty dla turystów. Drawa wcina się w wąwóz. Drzewa zamykają nad nią korony, słońce ledwie się przedziera. Pod nami wartka woda i niegroźne bystrza. Znienacka przed kajakami czmycha niebieskobrzuchy zimorodek.

Najbliższe 2 km nazywam "przedprzełomem" - to taka zaprawa przed właściwym przełomem w Drawieńskim Parku Narodowym. Na tym odcinku rzeka jest płytka, wiatrołomów mało. To magiczne miejsce. Kiedyś widziałam tu bociana czarnego, a "Kapitan" Andrzej Szeremeta, który od lat zapewnia nam kajaki, płynął nawet za ogonem sunącego tuż nad wodą orła bielika (na Pojezierzu Drawskim żyje ponad 140 gatunków ptaków!).

Drawa uspokaja się i wypływa z wąwozu, stare sosny ustępują olszynom. Wyczekujemy jeziora Wielkie Dębno. Za każdym zakrętem zdaje się, że to już...

Mijamy podniszczony drewniany most i po 1,5 km jest jezioro. Zwykliśmy biwakować na jego prawym brzegu, ale "nasze" miejsce ktoś zajął. Lądujemy kilometr dalej, na polu namiotowym Kominek (3 zł/os. i 4 zł/namiot). Są wiaty i sławojka, ale przytulnie na wąskim skrawku tuż przy bitej drodze nie jest, w dodatku pełno kleszczy. No i jeszcze znany nam, niezbyt miły właściciel. Zawsze ostrzega (raczej nie z troski o kajakarzy, tylko w imię własnych interesów) przed wpłynięciem na poligon, roztacza wizje porzuconych po manewrach bomb i proponuje transport do Prostyni (aż 120 zł za cztery-pięć kajaków), skąd można płynąć Drawą całkiem legalnie.

***

Na betonowym moście (prowadzi tędy droga łącząca Drawsko Pomorskie z Kaliszem Pomorskim) 300 m od naszego biwaku tabliczki ostrzegają przed kontynuowaniem spływu. Zamknięty odcinek Drawy wiodący przez tereny wojskowe liczy 18 km, ale zazwyczaj spotykamy na nim wielu kajakarzy - tak jest i teraz.

Za mostem maleńkie jezioro Wiry. Dalej "zakazany owoc": szeroko rozlana Drawa otulona mieniącymi się srebrzyście w słońcu oczeretami, pełna kwitnących żółto grążeli i białych grzybieni, wyjątkowo urocza. Niepostrzeżenie przechodzi w rynnowe jezioro Zły Łęg. Na obu jego brzegach widać koleiny po gąsienicach czołgów, miga betonowy bunkier na wzgórzu. Na końcu Złego Łęgu, po prawej, most z zastawką i odbicie do starorzecza Drawy (nawet jeśli wojskowi pozwolą tędy płynąć, nie polecam Starej Drawy - to 25 km zmagań z zarastającym korytem i powalonymi drzewami). My wiosłujemy przed siebie. Po chwili jezioro Mielno z elektrownią wodną Borowo. Tu uciążliwa przenoska prawym brzegiem (ok.150 m, przydają się pasy do noszenia kajaków albo składany wózek).

Przy okazji warto zwiedzić samą elektrownię. Uruchomiona w 1918 r., pokrywała zapotrzebowanie na energię trzech miast - Złocieńca, Drawska i Kalisza Pomorskiego. Wciąż działają dwa generatory Siemensa o łącznej mocy 0,89 MW. Ładny budynek z czerwonej cegły jest wyremontowany, obsługa chętnie wpuszcza do środka ciekawskich.

Teraz króciutki odcinek coraz szerszej, leniwej Drawy, potem jezioro Prostynia i znów parę kilometrów rzeką. Most w Prostyni i kolejne pole biwakowe po lewej znaczy koniec terenów poligonu. Niestety, tutejszy sklep zamknięto, więc zapasy uzupełnimy dopiero w Drawnie (wodą 11 km).

Nie da się też przepłynąć pod drugim mostem w Prostyni - do końca lata trwa remont. Znów przenoska prawym brzegiem; krótka (50 m), ale arcyniewygodna.

Kolejne 2,5 km Drawa płynie nieśpiesznie wśród trzcin. Łatwy odcinek, ale dopada nas burza, przed którą uciekaliśmy od Prostyni. Chowamy się naprędce w młodniku, gdy spada ściana deszczu. Skuleni, w kolorowych pelerynach wyglądamy niczym ogrodowe krasnale...

Nocleg zaplanowaliśmy 10 km za Prostynią, tuż za mostkiem, w sosnowym zagajniku na lewym brzegu Drawy. To piękne miejsce - wiaty, ławy, pomost, czysta rzeka z wygodnym kąpieliskiem. Niestety, biwak już zajęty. Na szczęście kilkadziesiąt metrów dalej, po prawej stronie, jest drugi. Droga doń wprost niezwykła: prowadzi wodnymi korytarzami wśród trzcin i łanów pachnącej mięty nadwodnej (pyszna jako napar - o czym się wkrótce przekonamy). Istne Okawango! Co prawda pole namiotowe nieźle podmokło, ale mamy tu czystą toaletę, wiatę, miejsce na ognisko z ławeczkami, a i właściciel jest bardzo uczynny. Tego wieczora pod komendą Ali przyrządzamy szaszłyki z bakłażana, cukini, cebuli, czosnku, kolorowej papryki i kiełbasy, marynowane w oliwie i occie balsamicznym. Mniam! Objedzeni i niemiłosiernie zmęczeni zasypiamy jak susły.

***

Czwartego dnia słońce wygania nas z namiotów. Szybka kąpiel w chłodnej rzece i ruszamy w kierunku Drawna. W biurze Drawieńskiego Parku Narodowego na przesmyku jezior Grażyna i Adamowo kupujemy bilety doń na jutro (patrz ramka), uzupełniamy zapasy i płyniemy na biwak. Dziś pokonujemy zaledwie 4 km. Do końca dnia pławimy się w jeziorze Adamowo. Należy do moich ulubionych na szlaku Drawy - otoczone lasami, z piaszczystym dnem i zaskakująco ciepłą wodą zachęca do kąpieli.

Nazajutrz "Kapitan" zabiera nasze bagaże (będzie czekać na biwaku Bogdanka), a my ruszamy na przełom. Pod mostem drogowym w Drawniku silne bystrze, ale jeśli ktoś nie wpływa na nie bokiem - niegroźne. Drawa wpada w las i gwałtownie przyspiesza. Powalone drzewa pokonujemy nie wysiadając z kajaków tylko dlatego, że stan wody jest dość wysoki.

Pierwsza poważniejsza przeszkoda to kamieniste bystrze pod mostem w Barnimiu (7 km wodą od Drawna), trzeba płynąć środkiem spienionego warkocza. Warto tu zobaczyć wzniesiony z kamienia polnego kościół z renesansowym ołtarzem i neogotycką chrzcielnicą oraz drewnianą dzwonnicą z XVIII w. Na przeciwległym brzegu ścisły rezerwat Dębina, który chroni pierwotny drzewostan Puszczy Drawskiej - dęby, modrzewie i buki. Buczyny wyglądają zresztą najbardziej efektownie, w koronach potężnych drzew kryją się myszołowy, zagrożone wyginięciem rybołowy, jastrzębie, puchacze i bieliki (symbolem parku nie jest jednak orzeł, lecz wydra - nad Drawą i Płociczną, która jest ścisłym rezerwatem niedostępnym dla kajakarzy, żyje siedem wydrzych rodzin).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • super !!! Polecam, Drawa przecudowna annika.h 06.09.09, 22:33

    Korytnica i Brda również. Dzika przyroda, prawie zero ludzkiej ingerencji wkoryta tych rzek = niezapomniane wrażenia. Radzę jednak wybrać się na spływy winnych terminach niż długie weekendy,»

  • Spływ kajakowy? Rrewelacja!!!! sonix24 07.09.09, 13:54

    Płynąłem Biebrzą do Narwi. Bajka.»

  • Polska z kajaka. Drawa i Korytnica - pierogi na... cromio 19.09.09, 23:57

    W połowie lat siedemdziesiątych (Boże, jaki ja już stary jestem) parokrotniespływałem Drawą z przyjaciółmi, mając na to cały miesiąc. Z popasami nawetblisko dwutygodniowymi. Wracało się, jak»

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta