U popadii Katarzyny

Nie ma to jak ekumenizm, przyjaźń z innymi wyznaniami
Mieszkam w jeleniogórskich Cieplicach, w prawosławnym domu odpoczynku i pracy twórczej, gdzie czuję się jak u Pana Boga za piecem

Co więcej, cieszę się względami jeleniogórskiej popadii Katarzyny - zaprosiła katolickich przyjaciół na przejażdżkę po tutejszych pałacach. Cuda zaprawdę są to!

Najpierw Czarodziejska Góra, czyli sanatorium w Kowarach-Wojkowie. Miasto słynie z dywanów i uranu. Kiedyś kwitło tu górnictwo zbrojące sowieckie imperium pokojowe. Ale że góry za pasem, więc i powietrze zdrowotne, leczy gruźlicę i stany wyczerpania. Na zboczu jednego ze wzniesień na początku ubiegłego wieku wybudowano sanatorium niebywałej piękności. Na szczęście wojna niemal ominęła te strony, a ząb komunizmu nie wszystko nadgryzł. Oczy przyzwyczajone do ubóstwa architektonicznego bloków nie mogą się oderwać od tych wieżyczek i balkonów, których nie szczędzili przed wiekiem niemieccy budowniczowie. No i wnętrza przecudne, freski jak w jakiejś świątyni, rzeźby i rzeźbiątka urocze. Wrocławskiemu architektowi Karlowi Grossowi udała się ta budowla, wzorowana na podobnej w szwajcarskim Davos.

Ocalała od wojny i walki o pokój, ale nie wszystkie miały to szczęście: Łomnicę, Wojanów, Staniszów, pałace tamtejsze socjalizm zwany realnym zrujnował niepoślednio. Wszelako znaleźli się Niemcy i Polacy, którzy dokonali cudu odnowy.

Warto tu przyjechać, a nawet zamieszkać parę dni, by odetchnąć pięknem kamieni oraz drzew (były to posiadłości arystokracji, więc i parki przecudne).

Na koniec coś o pięknie muzycznym. Razem z nami przyjechała do Cieplic sławna śpiewaczka izraelska Tova Ben-Zvi. Nie na darmo otrzymała od Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów tytuł Człowieka Pojednania. Urodzona w Polsce, przeżyła Zagładę, osiedliła się w Izraelu i w wielu krajach głosi wspaniałym śpiewem pojednanie narodów. Wystąpiła w cieplickim Teatrze Zdrojowym m.in. z "Psalmem 133", w którym śpiewa się od paru tysięcy lat: "O jak to dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie żyją". "Zwi" to po hebrajsku jeleń. Zdarzyło się symbolicznie, że właśnie w Jeleniej Górze, na Dolnym Śląsku, którego dzieje tworzyły trzy narody - niemiecki, czesko-morawski i polski - przedstawicielka jeszcze jednego ludu wzywała do świętego internacjonalizmu.

Skomentuj:
U popadii Katarzyny
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX