Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Podróże po Węgrzech. Eger winem stoi

  • Pin It
Tadeusz Olszański
20.07.2009 , aktualizacja: 16.07.2009 16:53
A A A Drukuj
Wjeżdżając do miasta, zobaczymy rzędy bram wiodących do piwnic i siedzących przed nimi winiarzy
Średniowieczna uliczka
Fot. Tadeusz Olszański
Średniowieczna uliczka
Pomnik Istvana Dobó
Fot. Tadeusz Olszański
Pomnik Istvana Dobó


Eger to rozkoszne miasto ze średniowieczną starówką, z wąskimi uliczkami podzamcza, zabytkowymi kościołami, XIX-wieczną bazyliką (druga co do wielkości na Węgrzech), barokowymi pałacami, XVIII-wiecznym liceum z obserwatorium astronomicznym, któremu cesarzowa Maria Teresa nie chciała nadać praw uniwersytetu. Mnóstwo tu pomników i fontann, a w sercu miasta znajduje się wspaniały park. Na każdym kroku kawiarenki i winiarnie z niepowtarzalną atmosferą, gdzie można ochłonąć od nadmiaru historycznych wrażeń. Obejrzenie choćby tylko słynnej, kutej w żelazie bramy Fazola, arcydzieła sztuki kowalskiej w sieni gmachu województwa przy ul. Kossutha 9, zapiera dech w piersi.

***

W dziejach Węgier Eger odegrał podobną rolę jak obrona Częstochowy w historii Polski. Kiedy we wrześniu 1552 r. stutysięczna armia turecka obległa zamek, dowódca obrony kapitan Istvan Dobó na czele 4 tys. żołnierzy przez 37 dni odpierał zaciekłe ataki wroga. I Turcy ustąpili! Działo się to po klęsce Węgier w bitwie pod Mohaczem (1526), kiedy padła już stolica Buda i nad całym krajem panował półksiężyc. Dodało to otuchy pogrążonym w smutku Madziarom, pomogło przetrwać osmańską okupację. Turcy zdobyli wprawdzie Eger, ale dopiero 46 lat później, kiedy nie bronili go Węgrzy, lecz najemne wojska Habsburgów. W sumie Węgry przez 150 lat były w tureckiej niewoli, Eger najkrócej - tylko 80.

300 lat później węgierski pisarz Géza Gárdonyi napisał, podobnie jak Henryk Sienkiewicz "Potop", epopeję o obronie zamku i bohaterskim kapitanie Dobó pt. "Gwiazdy Egeru" (przetłumaczona na wiele języków, w tym również polski), która do dziś jest najważniejszą węgierską powieścią historyczną.

Z obroną Egeru wiąże się też... bycza krew. Kierujący oblężeniem sułtan Sulejman Wspaniały (za jego panowania imperium osmańskie osiągnęło szczyt potęgi) wściekł się i zagroził dowódcom ścięciem głów, jeśli nie zdobędą zamku. Oni na to, że nie mogą pokonać Węgrów, bo ci piją byczą krew! Istotnie, kapitan Dobó kazał podawać walczącym na murach żołnierzom czerwone wino, bo w piwnicach zamku było więcej beczek z trunkiem niż z wodą. "No to i wy pijcie byczą krew!" - miał powiedzieć Sulejman, pieczętując tym swoją klęskę. Za sułtańskim przyzwoleniem wojsko tureckie z ochotą sięgnęło po zabronione im przez Koran wino - spili się i nie byli w stanie zdobyć murów Egeru.

Wszystko to ożyje, gdy zwiedzanie zaczniemy od głównego placu im. kapitana Dobó. Stoją tu m.in. dwa piękne pomniki obrońców i kościół Minorytów, gdzie na bocznym ołtarzu po prawej stronie zobaczymy rzeźbioną w soli figurę św. Jadwigi, dar górników z Wieliczki ofiarowany w 2002 r. przez kardynała Franciszka Macharskiego podczas jego wizyty.

***

Nad miastem króluje świetnie utrzymany zamek. Na murach i w basztach zachowały się urządzenia obronne i armaty. Jest też muzeum historyczne i galeria malarstwa w gotyckim pałacu, panoptikum z woskowymi figurami, są kazamaty i piwnice. W czasie II wojny światowej znajdował się tu obóz internowanych na Węgrzech polskich oficerów, co upamiętnia tablica.

Wspaniały stąd widok na leżące u stóp zamku miasto, które rozkwitło po wypędzeniu Turków z Węgier w wyniku wiedeńskiej odsieczy Jana III Sobieskiego, stając się uzdrowiskiem na europejską skalę. Źródła termalne o walorach leczniczych odkryli... Turcy. Zostawili też po sobie XVI-wieczną łaźnię. Właśnie przechodzi generalny remont i niebawem zostanie ponownie udostępniona wszystkim chętnym, nie tylko turystom, ale przede wszystkim pacjentom. Woda ze źródła św. Józefa zawiera bowiem m.in. promieniotwórczy radon i jest wskazana nawet w leczeniu nowotworów. Drugie, siarkowe źródło o temperaturze wrzątku, schładzane do 38 stopni C, jest idealne na schorzenia stawów, mięśni i skóry.

Turecka łaźnia jest mała, ale obok na powierzchni 5 ha powstało kąpielisko z dziewięcioma basenami leczniczymi, sportowymi i rekreacyjnymi. Królują nad nim dwa olbrzymie, ponad 200-letnie platany. Pod nimi ciąg straganowych restauracyjek z typowym węgierskim jedzeniem: bogracze, gulasze, langosze (wielkie drożdżowe placki smażone na oliwie). I z wyszynkiem piwa oraz wina, bo na Węgrzech nie ma zakazu sprzedawania alkoholu w otwartych kąpieliskach - i nikt się nie topi, nie widać nietrzeźwych.

W pobliżu znajduje się też rewelacyjna architektonicznie kryta pływalnia olimpijska, zaprojektowana przez Imre Makovecza, najwybitniejszego współczesnego architekta węgierskiego. Budynek łączący elementy jurt i wież madziarskich szczepów z czasów wodza Arpada z nowoczesną lekkością jest mądrze wkomponowany w średniowieczno-barokowe miasto. W środku pełno trenującej dzieciarni i mistrzów, bo Eger to również centrum sportu pływackiego i piłki wodnej.

***

Niezależnie od tego, z której strony zmierzamy do miasta, zawsze natkniemy się na rzędy bram do piwnic z winem i siedzących przed nimi winiarzy. Eger leży w dolinie, więc zjeżdżając w dół, widzi się wydrążone w zboczach wzgórz kilometrowej długości lochy zamienione w składy leżakujących win. Bo nie tylko Eger, ale i całe Węgry produkują rocznie ponad 4 mln hektolitrów wina, znacznie więcej, niż są w stanie wypić i sprzedać (UE usiłuje wpłynąć na zmniejszenie produkcji, przed czym Madziarzy zdecydowanie się bronią).

Eger słynie nie tylko z czerwonych, ale i białych win. Godne polecenia gatunki tych ostatnich to mocno wytrawny riesling, delikatniejsze, ale również wytrawne chardonnay, półwytrawna leanyka oraz aromatyczny muskotaly. Wśród czerwonych prym wiedzie wytrawny bikaver, czyli bycza krew - kompozycja co najmniej trzech gatunków winogron. Każdy winiarz kreuje różne proporcje z różnych gatunków - tyle więc bikaverów, ilu producentów. Do najwyżej cenionych należy bycza krew Tibora Gala, Beli Vincze, Istvana Tótha oraz rodziny Thummerer, zdobywców złotych medali na światowych konkursach. Sprzedaje się je wyłącznie butelkowane. Wysokiej marki jest też merlot oraz cabernet sauvignon.

Sprzedawane na obrzeżach miasta wina prosto z beczki, bez śladu konserwantów (wymagają szybkiego spożycia), są bardzo tanie - litr 250-350 forintów (od 4 do 5,5 zł). Oczywiście nie należy kupować w ciemno, tylko najpierw spróbować. Winiarze chętnie częstują i jeszcze chętniej rozmawiają z gośćmi, także po polsku, o czym się ostatnio przekonałem. Bo w Eger nas lubią. Świadczy o tym mnóstwo polskojęzycznych informacji i menu w restauracjach.

Obowiązkowo trzeba się wyprawić do Doliny Pięknej Kobiety (1,5 km od centrum), gdzie jedna obok drugiej znajduje się ok. 200 winiarskich piwnic i kilka typowych gospód zwanych czardami z klasyczną węgierską kuchnią. Jedna z legend głosi, że nazwa doliny pochodzi od podobnej do Venus madziarskiej bogini miłości. Ale jest też druga wersja, według której marny winiarz, by sprzedać swoją produkcję, zatrudnił piękną dziewczynę i dzięki niej to miejsce stało się słynne.

Wino jest jedną z niewielu na Węgrzech dziedzin, która dzielnie broni się przed kryzysem. Inflację, niestety, widać, czego dowodem jest m.in. wycofanie dwóch monet o najniższych nominałach. Nie należy się więc upominać o 1 lub 2 forinty, bo wszystko zaokrągla się do pięciu. W niczym to jednak nie zmienia moich uczuć względem Egeru...

Warto wiedzieć

Dojazd. Samochodem najlepiej przez Rzeszów, Duklę i Barwinek (dawne przejście graniczne ze Słowacją). Następnie w Słowacji przez Svidnik, Presov, Koszyce i Senę. Od Presova do Koszyc można skorzystać z 30-kilometrowego odcinka autostrady, 3-dniowa winieta 4,80 euro. Od Koszyc jedziemy w kierunku węgierskiego Miszkolca, przed nim wjeżdżamy na autostradę do Budapesztu, z której zjeżdżamy za miejscowością Mezokovesd do Egeru. 4-dniowa winieta na korzystanie z węgierskich autostrad - 1530 forintów, 10-dniowa - 2550.

Nocleg. Główne miasto komitatu Heves (58 tys. mieszkańców) jest nastawione na turystykę. W hotelach, pensjonatach, motelach jest ok. 5 tys. miejsc i drugie tyle w kwaterach prywatnych. Nocleg od 6 euro do 160 euro. Bardzo wygodny jest 3-gwiazdkowy hotel Flora - 46 euro za dobę ze śniadaniem i obiadokolacją, bezpłatne wejście na kąpielisko o dowolnej porze.

Ceny (w forintach): espresso - 150-400, małe piwo - 300, obiad z dwóch dań - 700-1000, obiad według karty z winem - od 3000/osoba. Wstęp na kąpielisko - 1350, dzieci, studenci, emeryci - 1180, bilet rodzinny 2+2 - 4500, abonament tygodniowy - 6700, ulgowy - 5900. 100 forintów = ok. 1,6 zł.

Tourinform. Biuro zatrudnia m.in. pięciu przewodników znających polski, ul. Bajcsy-Zsilinszky 9, eger@tourinform.hu.

W okolicy. Kąpielisko Egerszalók (12 km) zwane węgierskim Pamukkale - spływające z góry wody termalne utworzyły wapienną, białą skorupę, która niczym śnieg pokryła zbocze. Park Narodowy w Górach Bukowych (40 km) z potokiem Szalajka słynącym z siedmiostopniowej kaskady z wieczną tęczą i pstrągów. Wjeżdża się tam przez miejscowość Szilvasvarad, w której znajduje się jedna z niewielu w Europie stadnin lipicanów i muzeum poświęcone hodowli tych niezwykłych koni.

www.nordtur.hu

www.hevestur.hu

www.egerpanorama.hu

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta