Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Beskid Niski. Hajstra nad chyżą

  • Pin It
Marcin Czyżewski
13.07.2009 , aktualizacja: 09.07.2009 11:54
A A A Drukuj
Wieś Bartne Fot. Marcin Czyżewski Wieś Bartne
Wędrujemy dolinami, w których niegdyś mieszkali Łemkowie, w górze szybują orliki krzykliwe. Beskid Niski to wymarzone miejsce dla miłośników dzikiej natury
Cerkiew w Świątkowej Małej
Fot. Marcin Czyżewski
Cerkiew w Świątkowej Małej
Kościół w Hucie Polańskiej
Fot. Marcin Czyżewski
Kościół w Hucie Polańskiej
Przydrożny krzyż w Nieznajowej
Fot. Marcin Czyżewski
Przydrożny krzyż w Nieznajowej
Cmentarz w Krempnej
Fot. Marcin Czyżewski
Cmentarz w Krempnej
SERWISY
Zamarzył nam się weekend w miejscu oddalonym od cywilizacji. Po krótkim namyśle wybraliśmy: Beskid Niski. To nadal jedno z najbardziej nieprzetartych pasm górskich w Polsce, turyści pojawiają się tu o wiele rzadziej niż choćby w Beskidzie Śląskim. Można długo wędrować malowniczymi szlakami, nie napotykając żadnego człowieka, za to obcując z dziką przyrodą.

Miejsc w Beskidzie Niskim, do których można się wybrać, jest wiele - pasmo to ciągnie się przez ok. 100 km. My postanowiliśmy pojechać w rejon Magurskiego Parku Narodowego, który powstał w 1995 r., by chronić okolice źródeł Wisłoki i masyw Magury Wątkowskiej. Rośnie tu m.in. czosnek niedźwiedzi i modrzyk górski, żyją niedźwiedzie, wilki, rysie, a nawet łosie. Symbolem parku jest orlik krzykliwy - jego charakterystyczną sylwetkę będziemy podziwiać na niebie niemal przez cały czas. Można go także ujrzeć odpoczywającego na ziemi, i to niemal z bliska (ale gdy tylko chwytaliśmy za aparat fotograficzny, leniwie rozkładał potężne skrzydła i odlatywał).

***

W okolicach wsi Krempna, gdzie mieści się siedziba parku, jest sporo gospodarstw agroturystycznych, my jednak woleliśmy schronisko Hajstra, około 10 km stąd. Zachęciła nas nie tylko tajemnicza nazwa, ale też położenie - według mapy i opisu w internecie miało ono znajdować się "na końcu świata". Gdy jechaliśmy tam późną nocą, najpierw skończył się asfalt, potem zniknęły ostatnie wiejskie zabudowania i dalej droga wiodła przez las. Kiedy już uznaliśmy, że się zgubiliśmy, ujrzeliśmy wreszcie płomienie ogniska...

Hajstra to dawna siedziba Wojsk Ochrony Pogranicza (nieopodal przebiega słowacka granica). Od kilkunastu lat schronisko prowadzi rodzina Morawskich. Oprócz świeżo wyremontowanych pokoików z łazienkami jest też wielka sala dla grup. W Hajstrze panuje niepowtarzalny klimat - spotkamy tu zarówno rodziców z małymi dziećmi, jak i samotnych obieżyświatów. Wieczorami we wspólnej kuchni, świetlicy albo przy ognisku toczą się długie rozmowy, często z udziałem gospodarzy snujących opowieści o dziejach tych okolic.

Hajstra znajduje się w Hucie Polańskiej - niegdyś tętniącej życiem wsi, której początki sięgają XVI w. (działała tu nawet huta szkła). Była to polska enklawa wśród ludności ruskiej. Pamiątką dawnych czasów jest malowniczy murowany kościółek św. Jana z Dukli (kilka minut drogi od schroniska). Jego budowę ukończono - po długich staraniach - w 1939 r. Nie doszło jednak do poświęcenia go - wybuchła wojna i kościół, podobnie jak cała wieś, uległ zniszczeniu. Odbudowany dopiero na początku lat 90., stoi dziś w bezludnej dolince otoczonej zielonymi wzniesieniami. Ale jeśli rozejrzymy się dookoła, ujrzymy pozostałości zagród, których stało tu ponad 40.

***

Podobnych miejsc jest w Beskidzie Niskim wiele. Porośnięte zielenią ruiny chałup, zdziczałe drzewa owocowe, zagłębienia po piwniczkach - to pamiątki po Łemkach, których w 1947 r. siłą przesiedlono na Ziemie Odzyskane podczas akcji "Wisła". Tak jest np. w Ciechani, Żydowskiem czy Nieznajowej. Do tej ostatniej miejscowości trafimy, jadąc z Krempnej przez Świątkową Małą i skręcając w polną drogę wzdłuż koryta Wisłoki. To idealna trasa spacerowa. Wędrując malowniczą doliną, podziwiamy łagodne wzniesienia. Przy drogach stoją kamienne krzyże, kapliczki i świątki, niezwykle charakterystyczne dla tutejszego krajobrazu. Niektóre wykonano z surowego miejscowego piaskowca, inne pomalowano np. na niebiesko.

W istniejących wsiach - choćby w Krempnej czy Polanach - wciąż można podziwiać łemkowskie chyże. To kryte gontem chaty z bali o konstrukcji zrębowej łączące pod jednym dachem część mieszkalną i gospodarczą. Są wyjątkowo malownicze. Ich zewnętrzne ściany zdobią kolorowe pasy namalowane pomiędzy grubymi belkami, dookoła rosną kwiaty. Na podwórkach można dostrzec nawet żurawie, którymi nadal wyciąga się wodę ze studni.

Jednak największą atrakcją Beskidu Niskiego są drewniane cerkwie, zwykle otoczone płotem na podmurówce, z krytymi gontem bramkami. Tych pięknych świątyń zachowało się około setki. W centrum Krempnej stoi cerkiew greckokatolicka św. św. Kosmy i Damiana, jak wiele innych zamieniona w kościół rzymskokatolicki. Na nadprożu przedsionka widnieje data 1778, jednak zdaniem specjalistów cerkiew mogła powstać nawet w XVI w. To jedna z najbardziej typowych budowli sakralnych zachodniej Łemkowszczyzny. Już z daleka widać jasne drewno ścian, kryty gontem dach i niebieskie ozdoby na cebulach. Na kamiennej podmurówce konstrukcja zrębowa, trójdzielna (wnętrze składa się z prezbiterium, nawy i babińca). O klucz (gigantyczny) poprośmy na sąsiedniej plebanii. Co prawda z powodu remontu wnętrze pozbawione jest na razie wyposażenia, ale można obejrzeć stare malowidła na ścianach i sklepieniu.

W Krempnej warto też zobaczyć cmentarz na wzgórzu z czasów I wojny światowej - na planie koła, z pomnikiem w kształcie wieńca leżącego na słupach, wokół którego stoją drewniane krzyże. Z kolei na Przełęczy Hałbowskiej (ok. 3 km stąd, żółtym szlakiem lub samochodem) znajduje się mogiła 1250 Żydów z pobliskiego Nowego Żmigrodu zamordowanych przez hitlerowców w 1942 r.

W pobliskim Kotaniu (4 km od Krempnej) na niewielkim wzniesieniu stoi XIX-wieczna cerkiewka, a obok niej - lapidarium z 22 zabytkowymi nagrobkami z kamienia. Klucze ma gospodyni mieszkająca po sąsiedzku, w domku o bielonych ścianach. Chętnie pokaże nam wnętrze i opowie o historii świątyni, m.in. o tym, że jej piękne wyposażenie wywieziono do muzeum w Łańcucie.

Niedaleko stąd do Świątkowej Małej - a tam kolejna cerkiew greckokatolicka św. Michała Archanioła z 1762 r. Tuż obok leży Świątkowa Wielka z cerkwią pochodzącą prawdopodobnie z 1757 r. Jej wnętrze kryje imponującą polichromię z XVIII w. przedstawiającą m.in. proroka Eliasza na zaprzężonym w konie rydwanie. Warto też wstąpić do chałupy, do której kieruje przydrożna tabliczka z napisem "domowy chleb". Zapewniam, że kto kupi pyszny bochenek, zje go w ciągu kilku minut.

Jeżeli starczy nam czasu, podjedźmy do wsi Bartne, która była centrum łemkowskiego kamieniarstwa. Zobaczymy tu chyże, wiele przydrożnych kapliczek i krzyży oraz dwie cerkwie. Tę prawosławną pod wezwaniem św. św. Kosmy i Damiana zbudowano w latach 1928-29. W środku dwustuletni ikonostas sprowadzony z Lubelszczyzny. Nieopodal stoi cerkiew greckokatolicka pod tym samym wezwaniem, z 1842 r. We wnętrzu późnobarokowy ikonostas i niezwykłe XVIII-wieczne ikony - Matka Boska z Dzieciątkiem i Chrystus Pantokrator.

Z kolei w niedalekiej Sękowej znajduje się XVI-wieczny kościół św. św. Filipa i Jakuba, jeden z najpiękniejszych zabytków budownictwa sakralnego w Polsce. Ma bardzo charakterystyczną bryłę - jego strome dachy spływają niemal do samej ziemi.

Jednak Beskid Niski to przede wszystkim piękne góry i szlaki. My wybraliśmy się na liczącą 846 m Wątkową - najwyższe wzniesienie Magurskiego Parku Narodowego (najwyższy szczyt Beskidu Niskiego po polskiej stronie to Lackowa - 997 m). Zaczęliśmy w Foluszu, skąd żółtym szlakiem doszliśmy do skrzyżowania z zielonymi znakami. Nieopodal tego miejsca znajduje się rezerwat Kornuty - fragment zbocza usiany fantazyjnymi formami skalnymi z piaskowca magurskiego, wokół rosną stare buki. Zielony szlak zaprowadził nas na Wątkową. W drodze powrotnej do Folusza minęliśmy obelisk ustawiony w miejscu, gdzie w 1953 r. ks. Karol Wojtyła odprawił podczas wędrówki mszę.

***

Od początku nurtowało nas pytanie, co oznacza nazwa schroniska. Zagadnięty gospodarz wyjaśnił, że miejscowi mówią tak na czarnego bociana, który od lat gniazduje w pobliskim lesie. Codziennie wpatrywaliśmy się w niebo, by zobaczyć tego rzadkiego ptaka. Pojawił się znienacka ostatniego wieczoru, ale choć leciał wolno, nie zdążyliśmy wyjąć aparatów. Nic straconego - przecież do Hajstry jeszcze wrócimy!

Łem, czyli tylko

Łemkowie to prawdopodobnie potomkowie wędrujących ludów ruskich i wołoskich, które docierały w okolice Beskidu Niskiego w XV i XVI w., mieszając się z ludnością polską i słowacką. Nazwa Łemkowie pojawiła się w końcu XIX w. Wywodzi się od często powtarzanego słowa "łem", które znaczy "tylko". Łemkowie zajmowali się pasterstwem i rolnictwem, mieli swój język, zwyczaje, stroje, byli głównie grekokatolikami (niewielu prawosławnych). W 1957 r. zaczęli powracać w rodzinne strony, dziś mieszka ich tam ok. 10 tys.

www.magurskipn.pl

www.beskid-niski.pl

www.beskidniski.pl

www.hutapolanska.krak.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta