Międzyrzec Podlaski. Między Krzną i Piszczką
25.05.2009
, aktualizacja: 22.05.2009 13:56
Markt in Miendzyrzec ze starej pocztówki to teraz plac Jana Pawła II, z efektowną fontanną i stylowymi latarniami
Na internetowej aukcji wygrałam starą pocztówkę poczty polowej w sepii: kocie łby, drewniane stragany, przy nich zakutane w chusty kobiety w grubych, wełnianych spódnicach, w tle kopuła cerkwi. Na odwrocie napis "Markt in Miendzyrzec" (rynek w Międzyrzecu), świadczący o toczących się działaniach wojennych. W czasie I wojny światowej byli tu Rosjanie, potem Niemcy. A uchwycone na zdjęciu codzienne życie toczyło się normalnie, jakby na przekór wielkiej historii.
***
Z powodu tej pocztówki zrywamy się na równe nogi w niedzielny poranek i wyjeżdżamy samochodem z Warszawy w stronę Terespola. Mińsk Mazowiecki, potem Kałuszyn, omijamy Siedlce obwodnicą i po 130 km jesteśmy w Międzyrzecu Podlaskim.
Wjeżdżamy ul. Warszawską, przy której stoją XIX-wieczne budynki dawnej poczty konnej. Mieściła się w nich stajnia, wozownia, kuchnia i zajazd dla podróżnych, z możliwością noclegu. 22 maja 1856 r. zatrzymał się tu i zjadł obiad car Aleksander II. Tędy Eliza Orzeszkowa potajemnie przewiozła Romualda Traugutta z Polesia do Warszawy. Centralny, parterowy budynek zajmuje dziś Poczta Polska. Z lewej pustostan, po prawej sklep z ubraniami second hand.
Międzyrzec nazwę zawdzięcza najpewniej położeniu między rzekami Krzną i Piszczką. Jego bogata historia sięga XIV w. - w 1390 r. Władysław Jagiełło podarował włości Międzyrzec i Stołpno (wieś leżała kiedyś w miejscu obecnego dworca kolejowego) Abrahamowi Chamcowi. Przez stulecia dobra międzyrzeckie znajdowały się w rękach prywatnych, ich właścicielami byli m.in.: Tęczyńscy, Sieniawscy, Czartoryscy, Potoccy.
Pod koniec XVIII w. było to największe miasto na Podlasiu, ze świetnie rozwijającym się handlem, gdyż zbiegały się tu granice Polski, Litwy i Rusi. Na przestrzeni wieków ścierały się różne kultury i narodowości, o rząd dusz walczyły różne religie. Kościół rzymskokatolicki reprezentowali głównie unici będący w stałym konflikcie z prawosławnymi. Swoje życie duchowe pielęgnowali Żydzi, którzy w XVI i XVII w. chętnie osiedlali się na Podlasiu. W 1624 r. Jan Tęczyński, wojewoda krakowski, a zarazem właściciel miasta, zezwolił na wyłączną sprzedaż alkoholu Żydom - Osiorowi Jakuszewiczowi i Osiorowej Moszkowiczowej. Wyznawcy judaizmu zajmowali się handlem i rzemiosłem, garbowaniem skór, dzierżawili piwiarnie, pobierali opłaty dla właścicieli miasta, np. od rzezi bydła czy handlu dziegciem.
W XVIII w. gmina żydowska w Międzyrzecu uniezależniła się od gminy w Tykocinie, najstarszej na Podlasiu. W 1761 r. rozpoczęto budowę Wielkiej Synagogi na 3 tys. wiernych, która została całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej.
Po III rozbiorze miasto i okolice dostały się pod panowanie Austrii, a po kongresie wiedeńskim w 1815 r. weszły do Królestwa Polskiego.
Według spisu ludności z 1820 r. Międzyrzec liczył 4442 mieszkańców, w tym ponad 65 proc. Żydów, według spisu z 1864 r. było ich już ok. 80 proc.
***
Parkujemy na rynku znanym ze starej pocztówki, z zachowanym układem urbanistycznym z XV w. Teraz to plac Jana Pawła II z efektowną fontanną i stylowymi latarniami. Okalają go filigranowe kamieniczki, którym dodają uroku pięknie kute balkony. W połowie XIX w. spłonęła drewniana część rynku, odbudowane domy były już z cegły. Na lewo od bramy prowadzącej do kościoła św. Józefa stoi dawny budynek magistratu (kiedyś parterowy), po przekątnej dom z żółtą elewacją - dawny hotel Sobelmana.
O wielowiekowej obecności Żydów przypominają m.in. orientalne w charakterze przejścia z półkolistymi lub kolebkowymi łukami łączące rynek z bocznymi uliczkami. Spacerując w majowym słońcu, żałujemy, że nie można tu gdzieś przysiąść i napić się espresso.
Z ul. Jatkowej (zgodnie z nazwą przed wojną mieściły się na niej jatki), przecinając ruchliwą ul. Lubelską i mijając po prawej przedwojenny budynek żydowskiej straży pożarnej (było w nim też kino Olimpia), dochodzimy do kościoła św. Mikołaja. Wzniesiony w 1756 r. na zgliszczach drewnianego, gotyckiego kościoła imponuje wielkością. Monumentalna fasada jest dziełem Chrystiana Piotra Aignera, słynnego architekta okresu klasycyzmu, którego sprowadził Konstanty Czartoryski, ówczesny dziedzic Międzyrzeca. W ołtarzu głównym wisi cenny obraz z XVIII w. przedstawiający św. Mikołaja, w prawej nawie bocznej "Św. Antoni" Rafała Hadziewicza, w lewej "Św. Józef" jego ucznia, Karola Mullera, a w ołtarzu dzieło Hulewicza "Adoracja Serca Najświętszej Marii Panny". Artysta namalował Matkę Bożą z duszami w czyśćcu, między którymi umieścił siebie oraz panów na Międzyrzecu - Aleksandrę i Augusta Potockich z hrabianką Anielą Potocką.
Nie przeoczmy niepozornego budynku z wieżyczką i kolumnami obok kościoła. To dawna szkoła parafialna zaprojektowana przez Franciszka Marię Lanciego w stylu willi włoskiej. Tego słynnego architekta sprowadził z Włoch do Międzyrzeca hrabia Potocki ok. 1850 r. Lanci upodobał sobie żeliwo jako materiał konstrukcyjny i dekoracyjny - ganek zdobią żeliwne kolumienki obudowane drewnem.
Wciąż marzymy o kawie. Ruszamy więc ul. Lubelską (przed wojną międzyrzeckie Champs Élysées) w stronę Radzynia Podlaskiego. Na obrzeżach miasta powstał niedawno hotel Hesperus, gdzie w restauracji serwują espresso (4 zł), można też zjeść obiad (np. bulion z kołdunami litewskimi - 5 zł, roladki schabowe z jabłkami w sosie cynamonowym - 13,50). Po drodze mijamy mały kościół św. Piotra i Pawła zbudowany w latach 1772-74 - przykład okresu przejściowego w architekturze między barokiem a klasycyzmem. Do 1874 r. był unicki, później zamieniono go na cerkiew, a po odzyskaniu niepodległości na świątynię rzymskokatolicką.
Za nim oddalony od ulicy stoi pałac. Nie zachwyca urodą. Powstał w międzywojniu w pobliżu swojego poprzednika spalonego przez Niemców. 16 listopada 1918 r. Niemcy zaskoczyli śpiących w pałacu peowiaków - zabili ponad 40 żołnierzy. Pamięć o ich męczeńskiej śmierci przypomina pomnik na placu Jana Pawła II ufundowany przez mieszkańców w 1929 r. W pałacu, w którym po II wojnie światowej mieścił się dom dziecka, mieszkali wcześniej Andrzej i Zofia Potoccy. W maju 1939 r. na łąkach przy pałacowym parku rozbił się samolot - zginęli pasażerowie z Wileńszczyzny, którzy lecieli w odwiedziny do Potockich: hrabia Zamoyski i hrabia Tyszkiewicz. Obecnie w pałacu jest ośrodek dydaktyczny KUL.
***
Pokrzepieni kawą wracamy do centrum. Zaglądamy do imponującego, ale bardzo zaniedbanego parku przy pałacu. Przez mostek nad Krzną przechodzimy na zabudowaną kamieniczkami ul. Zamczyską. W jednym ze starych budynków mieści się pizzeria. Spragnionych piwa kusi ogródek piwny, ale nie napijemy się dziś słynnego kiedyś międzyrzeckiego piwa, które ponoć wożono do Lublina i Brześcia. Przecinamy ul. Jatkową. Pod naszymi ulubionymi łukami, które o tej porze dnia grają światłem i cieniem, dochodzimy z powrotem do placu Jana Pawła II. Idziemy w stronę kościoła św. Józefa, to jego kopułę widać na naszej pocztówce. W 1923 r. kościół przebudowano, zdjęto kopułę i dostawiono dwie kaplice boczne przy prezbiterium. Przechodzimy obok kościoła na ul. Warszawską. Zachował się tam budynek żydowskiego szpitala. Aby dalej mógł pełnić swoją rolę, pośrodku dobudowano zewnętrzną klatkę schodową, co zachwiało proporcjami budynku. Dochodzimy do ul. Staromiejskiej, równoległej do Warszawskiej. W piętrowej kamienicy przed wojną mieściło się kino Casino Zukermana na 168 miejsc. Podczas seansów niemych filmów przygrywali miejscowi muzycy, najczęściej skrzypek Miller. Dziś to komenda policji.
Przechodzimy przez plac Józefa Piłsudskiego porośnięty okazałymi kasztanowcami. I znowu wracamy na rynek ze starej pocztówki. W cukierni zamawiamy sękacza na wagę. Miejscowi mówią, że najlepsze sękacze są w Huszczy, w okolicach Białej Podlaskiej, pieczone tradycyjnie nad żywym ogniem, ale i ten jest pyszny.
Zmęczeni spacerem w przypiekającym słońcu siadamy na ławce w chłodzie fontanny. Widać stąd nowy pomnik w rynku, naprzeciwko kościoła św. Józefa. Niewysoka, kamienna bryła symbolizuje modlącą się kobietę. Pomnik stanął 17 maja tego roku. Jego autorka, izraelska rzeźbiarka Yael Artzi inspirowała się wyglądem swojej matki podczas modlitwy. Napis głosi: "Ku pamięci Żydów z Międzyrzeca i z okolicy, zamordowanych przez niemieckich okupantów podczas Zagłady 1939-1944. - Księga Rodzaju 4, 10".
***
Z powodu tej pocztówki zrywamy się na równe nogi w niedzielny poranek i wyjeżdżamy samochodem z Warszawy w stronę Terespola. Mińsk Mazowiecki, potem Kałuszyn, omijamy Siedlce obwodnicą i po 130 km jesteśmy w Międzyrzecu Podlaskim.
Wjeżdżamy ul. Warszawską, przy której stoją XIX-wieczne budynki dawnej poczty konnej. Mieściła się w nich stajnia, wozownia, kuchnia i zajazd dla podróżnych, z możliwością noclegu. 22 maja 1856 r. zatrzymał się tu i zjadł obiad car Aleksander II. Tędy Eliza Orzeszkowa potajemnie przewiozła Romualda Traugutta z Polesia do Warszawy. Centralny, parterowy budynek zajmuje dziś Poczta Polska. Z lewej pustostan, po prawej sklep z ubraniami second hand.
Międzyrzec nazwę zawdzięcza najpewniej położeniu między rzekami Krzną i Piszczką. Jego bogata historia sięga XIV w. - w 1390 r. Władysław Jagiełło podarował włości Międzyrzec i Stołpno (wieś leżała kiedyś w miejscu obecnego dworca kolejowego) Abrahamowi Chamcowi. Przez stulecia dobra międzyrzeckie znajdowały się w rękach prywatnych, ich właścicielami byli m.in.: Tęczyńscy, Sieniawscy, Czartoryscy, Potoccy.
Pod koniec XVIII w. było to największe miasto na Podlasiu, ze świetnie rozwijającym się handlem, gdyż zbiegały się tu granice Polski, Litwy i Rusi. Na przestrzeni wieków ścierały się różne kultury i narodowości, o rząd dusz walczyły różne religie. Kościół rzymskokatolicki reprezentowali głównie unici będący w stałym konflikcie z prawosławnymi. Swoje życie duchowe pielęgnowali Żydzi, którzy w XVI i XVII w. chętnie osiedlali się na Podlasiu. W 1624 r. Jan Tęczyński, wojewoda krakowski, a zarazem właściciel miasta, zezwolił na wyłączną sprzedaż alkoholu Żydom - Osiorowi Jakuszewiczowi i Osiorowej Moszkowiczowej. Wyznawcy judaizmu zajmowali się handlem i rzemiosłem, garbowaniem skór, dzierżawili piwiarnie, pobierali opłaty dla właścicieli miasta, np. od rzezi bydła czy handlu dziegciem.
W XVIII w. gmina żydowska w Międzyrzecu uniezależniła się od gminy w Tykocinie, najstarszej na Podlasiu. W 1761 r. rozpoczęto budowę Wielkiej Synagogi na 3 tys. wiernych, która została całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej.
Po III rozbiorze miasto i okolice dostały się pod panowanie Austrii, a po kongresie wiedeńskim w 1815 r. weszły do Królestwa Polskiego.
Według spisu ludności z 1820 r. Międzyrzec liczył 4442 mieszkańców, w tym ponad 65 proc. Żydów, według spisu z 1864 r. było ich już ok. 80 proc.
***
Parkujemy na rynku znanym ze starej pocztówki, z zachowanym układem urbanistycznym z XV w. Teraz to plac Jana Pawła II z efektowną fontanną i stylowymi latarniami. Okalają go filigranowe kamieniczki, którym dodają uroku pięknie kute balkony. W połowie XIX w. spłonęła drewniana część rynku, odbudowane domy były już z cegły. Na lewo od bramy prowadzącej do kościoła św. Józefa stoi dawny budynek magistratu (kiedyś parterowy), po przekątnej dom z żółtą elewacją - dawny hotel Sobelmana.
O wielowiekowej obecności Żydów przypominają m.in. orientalne w charakterze przejścia z półkolistymi lub kolebkowymi łukami łączące rynek z bocznymi uliczkami. Spacerując w majowym słońcu, żałujemy, że nie można tu gdzieś przysiąść i napić się espresso.
Z ul. Jatkowej (zgodnie z nazwą przed wojną mieściły się na niej jatki), przecinając ruchliwą ul. Lubelską i mijając po prawej przedwojenny budynek żydowskiej straży pożarnej (było w nim też kino Olimpia), dochodzimy do kościoła św. Mikołaja. Wzniesiony w 1756 r. na zgliszczach drewnianego, gotyckiego kościoła imponuje wielkością. Monumentalna fasada jest dziełem Chrystiana Piotra Aignera, słynnego architekta okresu klasycyzmu, którego sprowadził Konstanty Czartoryski, ówczesny dziedzic Międzyrzeca. W ołtarzu głównym wisi cenny obraz z XVIII w. przedstawiający św. Mikołaja, w prawej nawie bocznej "Św. Antoni" Rafała Hadziewicza, w lewej "Św. Józef" jego ucznia, Karola Mullera, a w ołtarzu dzieło Hulewicza "Adoracja Serca Najświętszej Marii Panny". Artysta namalował Matkę Bożą z duszami w czyśćcu, między którymi umieścił siebie oraz panów na Międzyrzecu - Aleksandrę i Augusta Potockich z hrabianką Anielą Potocką.
Nie przeoczmy niepozornego budynku z wieżyczką i kolumnami obok kościoła. To dawna szkoła parafialna zaprojektowana przez Franciszka Marię Lanciego w stylu willi włoskiej. Tego słynnego architekta sprowadził z Włoch do Międzyrzeca hrabia Potocki ok. 1850 r. Lanci upodobał sobie żeliwo jako materiał konstrukcyjny i dekoracyjny - ganek zdobią żeliwne kolumienki obudowane drewnem.
Wciąż marzymy o kawie. Ruszamy więc ul. Lubelską (przed wojną międzyrzeckie Champs Élysées) w stronę Radzynia Podlaskiego. Na obrzeżach miasta powstał niedawno hotel Hesperus, gdzie w restauracji serwują espresso (4 zł), można też zjeść obiad (np. bulion z kołdunami litewskimi - 5 zł, roladki schabowe z jabłkami w sosie cynamonowym - 13,50). Po drodze mijamy mały kościół św. Piotra i Pawła zbudowany w latach 1772-74 - przykład okresu przejściowego w architekturze między barokiem a klasycyzmem. Do 1874 r. był unicki, później zamieniono go na cerkiew, a po odzyskaniu niepodległości na świątynię rzymskokatolicką.
Za nim oddalony od ulicy stoi pałac. Nie zachwyca urodą. Powstał w międzywojniu w pobliżu swojego poprzednika spalonego przez Niemców. 16 listopada 1918 r. Niemcy zaskoczyli śpiących w pałacu peowiaków - zabili ponad 40 żołnierzy. Pamięć o ich męczeńskiej śmierci przypomina pomnik na placu Jana Pawła II ufundowany przez mieszkańców w 1929 r. W pałacu, w którym po II wojnie światowej mieścił się dom dziecka, mieszkali wcześniej Andrzej i Zofia Potoccy. W maju 1939 r. na łąkach przy pałacowym parku rozbił się samolot - zginęli pasażerowie z Wileńszczyzny, którzy lecieli w odwiedziny do Potockich: hrabia Zamoyski i hrabia Tyszkiewicz. Obecnie w pałacu jest ośrodek dydaktyczny KUL.
***
Pokrzepieni kawą wracamy do centrum. Zaglądamy do imponującego, ale bardzo zaniedbanego parku przy pałacu. Przez mostek nad Krzną przechodzimy na zabudowaną kamieniczkami ul. Zamczyską. W jednym ze starych budynków mieści się pizzeria. Spragnionych piwa kusi ogródek piwny, ale nie napijemy się dziś słynnego kiedyś międzyrzeckiego piwa, które ponoć wożono do Lublina i Brześcia. Przecinamy ul. Jatkową. Pod naszymi ulubionymi łukami, które o tej porze dnia grają światłem i cieniem, dochodzimy z powrotem do placu Jana Pawła II. Idziemy w stronę kościoła św. Józefa, to jego kopułę widać na naszej pocztówce. W 1923 r. kościół przebudowano, zdjęto kopułę i dostawiono dwie kaplice boczne przy prezbiterium. Przechodzimy obok kościoła na ul. Warszawską. Zachował się tam budynek żydowskiego szpitala. Aby dalej mógł pełnić swoją rolę, pośrodku dobudowano zewnętrzną klatkę schodową, co zachwiało proporcjami budynku. Dochodzimy do ul. Staromiejskiej, równoległej do Warszawskiej. W piętrowej kamienicy przed wojną mieściło się kino Casino Zukermana na 168 miejsc. Podczas seansów niemych filmów przygrywali miejscowi muzycy, najczęściej skrzypek Miller. Dziś to komenda policji.
Przechodzimy przez plac Józefa Piłsudskiego porośnięty okazałymi kasztanowcami. I znowu wracamy na rynek ze starej pocztówki. W cukierni zamawiamy sękacza na wagę. Miejscowi mówią, że najlepsze sękacze są w Huszczy, w okolicach Białej Podlaskiej, pieczone tradycyjnie nad żywym ogniem, ale i ten jest pyszny.
Zmęczeni spacerem w przypiekającym słońcu siadamy na ławce w chłodzie fontanny. Widać stąd nowy pomnik w rynku, naprzeciwko kościoła św. Józefa. Niewysoka, kamienna bryła symbolizuje modlącą się kobietę. Pomnik stanął 17 maja tego roku. Jego autorka, izraelska rzeźbiarka Yael Artzi inspirowała się wyglądem swojej matki podczas modlitwy. Napis głosi: "Ku pamięci Żydów z Międzyrzeca i z okolicy, zamordowanych przez niemieckich okupantów podczas Zagłady 1939-1944.
1
2
następne »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















