Manaus

Żadne brazylijskie miasto nie przeżywało tak gwałtownych wzlotów i upadków jak Manaus - stolica stanu Amazonas
W końcu XIX w. Manaus było najprężniej rozwijającym się ośrodkiem miejskim na kontynencie południowoamerykańskim, jednak zaraz potem popadło w letarg trwający ponad 50 lat. Przed ćwierćwieczem ponownie wróciło do łask i dziś znowu zajmuje znaczące miejsce na mapie kraju, a także jako punkt wypadowy wycieczek do amazońskiej dżungli.

Historia miasta

Nazwa Manaus pochodzi od indiańskiego plemienia Manao żyjącego w dorzeczu Amazonki. Pierwsi kolonizatorzy dotarli tu w 1630 r. Wkrótce potem na brzegu Rio Negro założono osadę i zbudowano port. Przez 250 lat była to mała, zaniedbana mieścina otoczona dżunglą.

Lasy Amazonii rozciągają się jak bezkresny, zielony dywan o powierzchni 3 mln km kw. Rośnie tu 400 gatunków drzew, m.in. palisandry, mahonie i tzw. drzewo brazylijskie (pau-brasil), które dało nazwę całemu krajowi. Eksploatacja tych leśnych bogactw spowodowała na- pływ osadników. Nic dziwnego, że Manaus stało się jednym z ośrodków handlu drewnem. Jednak to nie te wymienione gatunki przyczyniły się do niebywałego rozkwitu nadrzecznej osady.

"Kauczukowi baronowie"

Prawdziwą karierę zawdzięcza Manaus drzewu kauczukowemu występującemu w dużych skupiskach w wielu rejonach puszczy. Nie budziło ono żadnego zainteresowania kupców aż do chwili, gdy w 1839 r. Amerykanin Charles Goodyear opracował proces wulkanizacji kauczuku. Kiedy świat przekonał się, iż wyrabiana z kauczuku guma nadaje się do rozmaitych praktycznych celów, zapotrzebowanie na ten produkt zaczęło gwałtownie rosnąć, a wraz z nim szły w górę ceny surowca. Prawdziwa prosperity rozpoczęła się w 1880 r. i trwała ok. 30 lat. Właściciele plantacji - "kauczukowi baronowie" - dorobili się ogromnych majątków. W miarę jak pęczniały ich kasy, potentaci znad Amazonki zapragnęli jak najpełniej wykorzystać nagromadzone bogactwa. Nie obyło się bez typowo nuworyszowskich gestów, np. rzeczą normalną było zapalanie cygara banknotem o wartości 500 milrei (równowartość obecnych 700 złotych). Ponoć byli tacy, którzy wysyłali swoją bieliznę do prania... w Lizbonie, a w domowych patiach napełniali fontanny szampanem. Nie ograniczano się jednak do ekstrawaganckich zachcianek, bo jednocześnie coraz silniej objawiała się chęć uczynienia z Manaus nowoczesnego miasta ze wszystkimi znamionami cywilizacji i luksusu.

Czasy świetności

Jak grzyby po deszczu rosły eleganckie rezydencje i pałace, a także hotele, wytworne kluby, tory wyścigów konnych, parki, promenady. Parowce oceaniczne transportowały nad Amazonkę wszelkie możliwe wspaniałości z Europy i Ameryki, a w powrotną drogę ruszały wyładowane lateksem. Manaus było drugim miastem w Brazylii, w którym wprowadzono światło elektryczne i telefony, a pierwszym w Ameryce Południowej, w którym po ulicach kursowały samochody.

Teatro Amazonas

Szczęście nie trwa jednak wiecznie. Ukoronowaniem kulturalnych aspiracji czy raczej snobizmu świeżo upieczonych milionerów stała się opera, słynny Teatro Amazonas wybudowany w stylu włoskiego renesansu. Po 15 latach budowy uroczyste otwarcie nastąpiło w 1896 r., w okresie największego rozkwitu handlu kauczukiem. Wszystkie elementy konstrukcji i całe wyposażenie wnętrza sprowadzono z Europy: marmury z Kalabrii, dachówki z Alzacji, metalowe okucia z Glasgow, kandelabry z Wenecji, kryształowe żyrandole z Czech itd. Jedyny miejscowy surowiec, jakiego użyto, to drzewo jarracanda, z którego wykonano 700 foteli. Podjazd wyłożono kauczukiem, aby turkot zajeżdżających powozów nie zagłuszał muzyki. Na inauguracji śpiewał sam Enrico Caruso zwabiony bajecznym honorarium. W następnych latach występowało tu jeszcze wielu światowej sławy artystów, m.in. słynna francuska aktorka dramatyczna Sarah Bernhardt oraz mistrz batuty Arturo Toscanini. Manaus pławiło się w luksusie, nie zdając sobie sprawy, że kres prosperity zbliża się już wielkimi krokami.

Upadek miasta

"Aniołem zagłady" okazał się skromny botanik Henry Wickman, który po kryjomu wywiózł do Anglii kilka tysięcy nasion drzewa kauczukowego. Zasadzono je w londyńskim ogrodzie botanicznym Kew Gardens, a wyrosłe z nich sadzonki przewieziono do brytyjskich kolonii na Dalekim Wschodzie, głównie na Malaje. Prędko okazało się, że tu można mleczko lateksowe wytwarzać znacznie taniej niż w Amazonii. Od tej chwili panowanie na światowym rynku kauczuku przeszło z rąk brazylijskich w brytyjskie. W 1913 r. boom kauczukowy ostatecznie dobiegł końca - dotychczasowi milionerzy bankrutowali jeden po drugim, statki towarowe przestały zawijać do portu, tysiące mieszkańców w pośpiechu opuszczało kwitnące jeszcze niedawno miasto. Wyłączono oświetlenie ulic, ponieważ nie miał kto płacić rachunków za elektryczność. Zamknięto banki, hotele i kluby, nawet największą dumę Manaus - operę. Nad Rio Negro straszyły pustką dawne rezydencje bogaczy, w salonach trzymano bydło, a miejskie parki zamieniły się w pastwiska dla kóz i owiec. Wydawało się, iż dobre czasy skończyły się bezpowrotnie i cały region pogrążył się w tropikalnej apatii.

Strefa wolnocłowa

Upłynęło ponad pół wieku, zanim los miasta odmienił się na lepsze. W 1965 r. zdecydowano się przekształcić Manaus w strefę wolnocłową, co natychmiast ożywiło port od lat tkwiący w sennym zastoju. Nowo wybudowaną autostradą trans-amazońską (4300 km!) biegnącą od wybrzeża Atlantyku zaczęły ciągnąć sznury samochodów, a nowoczesne lotnisko umożliwiło połączenia z głównymi ośrodkami w kraju.

Zwiedzanie

Przede wszystkim zaś wkroczył przemysł - dziś swoje fabryki mają tu tacy potentaci, jak Philips, Sony, Daewoo. W połowie lat 60. Manaus liczyło 250 tys. mieszkańców, w 20 lat później - 650 tys., a obecnie już 1,5 mln. Przy głównej ulicy - Avenida Eduardo Ribeiro - wyrosły imponujące wieżowce, w których mieszczą się zarządy spółek, banki, biura linii lotniczych itp. Nastrój dawnego, podupadłego Manaus przetrwał tylko w południowo-wschodniej części miasta, gdzie budynki oblepione są brudem, a wiele z nich powinno już dawno iść pod kilof. Symbolicznego wręcz znaczenia nabrało ponowne otwarcie wyremontowanej opery (w 1973 r.). Od tego czasu Teatro Amazonas gościł największych śpiewaków, m.in. Pavarottiego i Carrerasa. Wystrój wnętrz pozostał taki sam, ale nie ma już podjazdu wyłożonego kauczukiem - plac św. Sebastiana, przy którym stoi opera, zdobi teraz tradycyjna brazylijska mozaika w czarno-białe esy-floresy.

Baza wypadowa

Nie jest to miasto atrakcyjne dla turystów - urodą nie grzeszy i niewiele ma do zaoferowania przybyszom spragnionym rozrywek. Mimo to co roku zjeżdża tu kilkadziesiąt tysięcy gości. Manaus jest bowiem świetną bazą wypadową dla wycieczek w głąb puszczy i rejsów po Amazonce.

Wycieczka do Encontro das Aquas

Żelaznym punktem turystycznego programu jest popłynięcie do miejsca zwanego Encontro das Aquas (zbieg wód), gdzie na odcinku 6 km płyną obok siebie, nie mieszając się, czarne jak atrament wody Rio Negro i brązowożółte wody Rio Solimoes. Różnica kolorów widoczna jest gołym okiem. Potem rzeki łączą się, by dalej płynąć już jako potężna Amazonka. Do Encontro das Aquas można dotrzeć stateczkiem z Manaus w zaledwie 15 min. Wyprawa do puszczy też zaczyna się od rejsu statkiem. Do wyboru są wycieczki jedno- lub trzydniowe, w promieniu 100-200 km od Manaus bądź miesięczne ekspedycje w najdziksze tereny Amazonii. Typowa wycieczka obejmuje przejażdżkę statkiem, kilkugodzinny wypad z przewodnikiem do puszczy, odwiedzenie wioski indiańskiej, łowienie piranii oraz polowanie na aligatory. W porze deszczowej w programie powinien się też znaleźć spływ kajakiem po igarapes (strumyki w puszczy), a w porze suchej - odpoczynek na nadrzecznej plaży i kąpiel w gorącej wodzie Amazonki.