Stolice na pięć gwiazdek
26.03.2009
, aktualizacja: 26.03.2009 17:34
Szybki przewodnik po europejskich stolicach, do których można łatwo dojechać i miło spędzić kilka dni.
ZOBACZ TAKŻE
- Berlin. Miasta marzeń (01-06-09, 06:00)
- Amsterdam. Jazz, rock i alternatywa (24-08-09, 06:00)
- Polski dzień w środku Berlina (01-06-09, 06:00)
- Słowacja. Małokarpacki Szlak Winny - smakosz w piwnicy (31-08-09, 06:00)
- Wędrówki po Rzymie. Zatybrze pachnie kawą (19-10-09, 06:00)
Berlin: wszystko się zmienia
To stolica najbliższa Polsce, dosłownie - bo położona tylko 70 kilometrów od naszej granicy. Jeszcze niedawno podzielona murem na bogatą część zachodnią i komunistyczną wschodnią. To właśnie mur i jego ślady, których zresztą - poza obrysem pokazującym, którędy biegł - pozostało niewiele, jest największym magnesem turystycznym Berlina. Gdyby wierzyć, że wszystkie kawałki cegieł z certyfikatem oryginalności sprzedawane w sklepach z pamiątkami na ul. Unter den Linden są prawdziwe, mur prawdopodobnie kończyłby się gdzieś w Paryżu. Od kiedy muru nie ma, berlińczycy zacierają różnice między podzielonymi kiedyś częściami miasta. Nawet jeśli przyjeżdża się tu co rok, można nie poznać widzianych poprzednio ulic, bo miasto przypomina wielki i nowoczesny plac budowy. Trudno wyjść z zachwytu, że tyle się tu dzieje.
* Co zobaczyć: prawdopodobnie pierwszą rzeczą, którą zobaczysz, spacerując w kierunku centrum, będzie Siegessäule - świecąca złotem kolumna z boginią zwycięstwa postawiona dla upamiętnienia triumfu nad Danią, potem Francją i Austrią. Pierwotnie stała przed budynkiem Reichstagu, ale Hitler kazał ją przenieść na środek parku Tiergarten. Do Reichstagu zresztą stąd niedaleko. Od kiedy pod koniec ubiegłego wieku budynek parlamentu zwieńczono szklaną kopułą, ludzie stoją w wijących się kolejkach, żeby choć przez chwilę obejrzeć z góry panoramę Berlina. Jeszcze dłuższe kolejki ustawiają się przed wieżą telewizyjną. I nic dziwnego - w bezchmurne dni widoczność z obrotowej platformy widokowej sięga 40 kilometrów. Na wysokość 203 metrów wjeżdża się szybką windą w czasie 40 sekund. Idziemy w kierunku najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta - Bramy Brandenburskiej - i dalej na najsłynniejszą ulicę - Unter den Linden (czyli Pod lipami). To tu kwitnie towarzysko-spacerowo-jedzeniowe życie Berlina, tu stoją ważne budowle, m.in. Arsenał i Uniwersytet Humboldta, tu znajduje się wyspa muzeów. Dla zmiany klimatu warto wybrać się do jednego z parków, np. tego wokół zamku Charlottenburg i koniecznie do niedalekiego Poczdamu, dawnej rezydencji królów pruskich. Monarchowie dla siebie zbudowali baśniowy pałac Sanssouci, kwartał holenderski dla pochodzących z Niderlandów rzemieślników i kolonię rosyjską dla śpiewaków ze Wschodu. Pierwsi dostali charakterystyczne ceglane domy kryte dachówką, drudzy - drewniane z okiennicami rzeźbionymi jak w baśniach o Dziadku Mrozie. Ich mocodawca chciał, żeby dobrze czuli się w nowej ojczyźnie.
* Jak dojechać: bezpośrednie pociągi z wielu polskich miast, zdarzają się promocje na bilety. Prywatne autobusy głównie z miast na Zachodzie.
* Gdzie spać: niedrogie hotele i hostele znajdują się w odnowionych czynszówkach w malowniczej dzielnicy Kreuzberg. Przez agencje można też wynająć kwatery prywatne.
* Jak się poruszać: najlepiej kolejką i metrem. Jednodniowy bilet na S-Bahn i U-bahn kosztuje 6,10 euro, w automacie do sprzedaży można wybrać język polski.
* Najlepiej smakują: pikantne smażone kiełbaski z ketchupem w budkach na ulicy, dania z ziemniaków w tradycyjnych knajpach (niektóre mają w menu kilkadziesiąt ziemniaczanych pozycji), piwo pszenne z sokiem pod chmurką nad Sprewą.
* Co kupić: odzież z wyprzedaży w sklepach na Ku-damm.
* Przydatne informacje: www.visitberlin.de.
Bratysława: trzy języki w jednym zdaniu
Czy wiecie, że Bratysława nazywa się Bratysławą dopiero od 1918 roku? Wcześniej była Pressburgiem albo Pozsony, perłą Cesarstwa Austro-Węgierskiego, zasiedloną przez kilka narodowości. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku na ulicach można było usłyszeć starych mieszkańców mówiących językiem "miszmasz" - dwa słowa po słowacku, dwa po węgiersku i dwa po niemiecku, a wszystkie... w jednym zdaniu. Położone nad Dunajem miasto dzisiaj jest jedną z najmłodszych stolic i najgęściej zaludnionych miejsc Europy. Niedaleko stąd do granicy z Węgrami, do Wiednia autobusem można się dostać w godzinę. Jadąc przez komunistyczne blokowiska na obrzeżach Bratysławy, trudno uwierzyć, że wraz z ich końcem trafi się na bajkową starówkę. Atmosfera wąskich, pełnych mikroskopijnych, ledwo dwu-, trzystolikowych knajpek, uliczek i przesiadujących w nich nad kawą mieszkańców jest iście śródziemnomorska. Wystarczy udać się na przedmieścia, żeby poczuć się jak we Francji. Punktem honoru każdego właściciela położonych tam winnic jest knajpka i serwowane w niej młode wino z własnego zbioru.
* Co zobaczyć: sercem Bratysławy jest starówka, nad którą króluje wzgórze zamkowe. Czworokątny zamek z czterema smukłymi wieżyczkami często jest nazywany "stołem odwróconym do góry nogami". W dół na podzamcze prowadzi kilka uliczek-schodów zabudowanych zrekonstruowanymi kamieniczkami, wśród których znajduje się dom U dobreho pastiera uważany za najwęższy budynek w Europie. Równie malownicza jest najwęższa w mieście uliczka Baštowa, w której można dotknąć wyciągniętymi rękami budynków po obu stronach i która prowadzi do jedynej zachowanej spośród czterech średniowiecznych bram. Właśnie na błądzeniu wąskimi uliczkami polega cały urok tego maleńkiego starego miasta. Nagle okazuje się, że z kanałowego włazu wygląda metalowa zaśniedziała głowa wojaka, za kolejnym węgłem czai się metalowy paparazzi z obiektywem skierowanym prosto w ciebie, w bruku odkrywasz tablicę z napisem "Warszawa 530 km", a w podwórku poczciwego czerwonego malucha. Starówkę z drugim brzegiem Dunaju spina most Novy - jeden z czterech i najbardziej kontrowersyjny bratysławski most. Konstrukcja na pylonach zwieńczona kosmicznym spodkiem z restauracją powstała w latach 70. Zamierzeniem projektantów było przyćmienie sąsiedniego zamku. Ze starówki warto przespacerować się drogą wśród ogrodów i drewnianych willi na wzgórze Slavin, z którego rozciąga się piękny widok na miasto. Warto też wsiąść w autobus i pojechać do odległego o kilka kilometrów Devina, gdzie na wapiennej skale u ujścia Morawy do Dunaju wznoszą się ruiny potężnego zamczyska. W latach komunistycznych jego część od strony rzeki zamknięto dla zwiedzających. Powodem była brawurowa ucieczka pewnego mężczyzny, który skoczył ze skały na lotni, przeleciał nad zasiekami i bezpiecznie wylądował po austriackiej stronie rzeki.
* Jak dojechać: dużo pociągów międzynarodowych, głównie z Warszawy i Krakowa. Autobusy odjeżdżają przede wszystkim z miast na południu Polski. Podróżując własnym autem, pamiętaj o wykupieniu winietki na autostradę.
* Gdzie spać: najwięcej hoteli i hosteli znajduje się wokół starego miasta.
* Jak się poruszać: po starej części miasta najlepiej pieszo, jednorazowe bilety na autobusy i tramwaje kosztują około pół euro.
* Najlepiej smakują: vypraženy syr, czyli smażony panierowany żółty ser, bryndzove halušky, czyli kluseczki ziemniaczano-mączne z bryndzą, miejscowe wino.
* Co kupić: ziołowa wódka Demanovka.
* Przydatne informacje: http://visit.bratislava.sk.
Uwaga, od tego roku na Słowacji obowiązuje euro.
To stolica najbliższa Polsce, dosłownie - bo położona tylko 70 kilometrów od naszej granicy. Jeszcze niedawno podzielona murem na bogatą część zachodnią i komunistyczną wschodnią. To właśnie mur i jego ślady, których zresztą - poza obrysem pokazującym, którędy biegł - pozostało niewiele, jest największym magnesem turystycznym Berlina. Gdyby wierzyć, że wszystkie kawałki cegieł z certyfikatem oryginalności sprzedawane w sklepach z pamiątkami na ul. Unter den Linden są prawdziwe, mur prawdopodobnie kończyłby się gdzieś w Paryżu. Od kiedy muru nie ma, berlińczycy zacierają różnice między podzielonymi kiedyś częściami miasta. Nawet jeśli przyjeżdża się tu co rok, można nie poznać widzianych poprzednio ulic, bo miasto przypomina wielki i nowoczesny plac budowy. Trudno wyjść z zachwytu, że tyle się tu dzieje.
* Co zobaczyć: prawdopodobnie pierwszą rzeczą, którą zobaczysz, spacerując w kierunku centrum, będzie Siegessäule - świecąca złotem kolumna z boginią zwycięstwa postawiona dla upamiętnienia triumfu nad Danią, potem Francją i Austrią. Pierwotnie stała przed budynkiem Reichstagu, ale Hitler kazał ją przenieść na środek parku Tiergarten. Do Reichstagu zresztą stąd niedaleko. Od kiedy pod koniec ubiegłego wieku budynek parlamentu zwieńczono szklaną kopułą, ludzie stoją w wijących się kolejkach, żeby choć przez chwilę obejrzeć z góry panoramę Berlina. Jeszcze dłuższe kolejki ustawiają się przed wieżą telewizyjną. I nic dziwnego - w bezchmurne dni widoczność z obrotowej platformy widokowej sięga 40 kilometrów. Na wysokość 203 metrów wjeżdża się szybką windą w czasie 40 sekund. Idziemy w kierunku najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta - Bramy Brandenburskiej - i dalej na najsłynniejszą ulicę - Unter den Linden (czyli Pod lipami). To tu kwitnie towarzysko-spacerowo-jedzeniowe życie Berlina, tu stoją ważne budowle, m.in. Arsenał i Uniwersytet Humboldta, tu znajduje się wyspa muzeów. Dla zmiany klimatu warto wybrać się do jednego z parków, np. tego wokół zamku Charlottenburg i koniecznie do niedalekiego Poczdamu, dawnej rezydencji królów pruskich. Monarchowie dla siebie zbudowali baśniowy pałac Sanssouci, kwartał holenderski dla pochodzących z Niderlandów rzemieślników i kolonię rosyjską dla śpiewaków ze Wschodu. Pierwsi dostali charakterystyczne ceglane domy kryte dachówką, drudzy - drewniane z okiennicami rzeźbionymi jak w baśniach o Dziadku Mrozie. Ich mocodawca chciał, żeby dobrze czuli się w nowej ojczyźnie.
* Jak dojechać: bezpośrednie pociągi z wielu polskich miast, zdarzają się promocje na bilety. Prywatne autobusy głównie z miast na Zachodzie.
* Gdzie spać: niedrogie hotele i hostele znajdują się w odnowionych czynszówkach w malowniczej dzielnicy Kreuzberg. Przez agencje można też wynająć kwatery prywatne.
* Jak się poruszać: najlepiej kolejką i metrem. Jednodniowy bilet na S-Bahn i U-bahn kosztuje 6,10 euro, w automacie do sprzedaży można wybrać język polski.
* Najlepiej smakują: pikantne smażone kiełbaski z ketchupem w budkach na ulicy, dania z ziemniaków w tradycyjnych knajpach (niektóre mają w menu kilkadziesiąt ziemniaczanych pozycji), piwo pszenne z sokiem pod chmurką nad Sprewą.
* Co kupić: odzież z wyprzedaży w sklepach na Ku-damm.
* Przydatne informacje: www.visitberlin.de.
Bratysława: trzy języki w jednym zdaniu
Czy wiecie, że Bratysława nazywa się Bratysławą dopiero od 1918 roku? Wcześniej była Pressburgiem albo Pozsony, perłą Cesarstwa Austro-Węgierskiego, zasiedloną przez kilka narodowości. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku na ulicach można było usłyszeć starych mieszkańców mówiących językiem "miszmasz" - dwa słowa po słowacku, dwa po węgiersku i dwa po niemiecku, a wszystkie... w jednym zdaniu. Położone nad Dunajem miasto dzisiaj jest jedną z najmłodszych stolic i najgęściej zaludnionych miejsc Europy. Niedaleko stąd do granicy z Węgrami, do Wiednia autobusem można się dostać w godzinę. Jadąc przez komunistyczne blokowiska na obrzeżach Bratysławy, trudno uwierzyć, że wraz z ich końcem trafi się na bajkową starówkę. Atmosfera wąskich, pełnych mikroskopijnych, ledwo dwu-, trzystolikowych knajpek, uliczek i przesiadujących w nich nad kawą mieszkańców jest iście śródziemnomorska. Wystarczy udać się na przedmieścia, żeby poczuć się jak we Francji. Punktem honoru każdego właściciela położonych tam winnic jest knajpka i serwowane w niej młode wino z własnego zbioru.
* Co zobaczyć: sercem Bratysławy jest starówka, nad którą króluje wzgórze zamkowe. Czworokątny zamek z czterema smukłymi wieżyczkami często jest nazywany "stołem odwróconym do góry nogami". W dół na podzamcze prowadzi kilka uliczek-schodów zabudowanych zrekonstruowanymi kamieniczkami, wśród których znajduje się dom U dobreho pastiera uważany za najwęższy budynek w Europie. Równie malownicza jest najwęższa w mieście uliczka Baštowa, w której można dotknąć wyciągniętymi rękami budynków po obu stronach i która prowadzi do jedynej zachowanej spośród czterech średniowiecznych bram. Właśnie na błądzeniu wąskimi uliczkami polega cały urok tego maleńkiego starego miasta. Nagle okazuje się, że z kanałowego włazu wygląda metalowa zaśniedziała głowa wojaka, za kolejnym węgłem czai się metalowy paparazzi z obiektywem skierowanym prosto w ciebie, w bruku odkrywasz tablicę z napisem "Warszawa 530 km", a w podwórku poczciwego czerwonego malucha. Starówkę z drugim brzegiem Dunaju spina most Novy - jeden z czterech i najbardziej kontrowersyjny bratysławski most. Konstrukcja na pylonach zwieńczona kosmicznym spodkiem z restauracją powstała w latach 70. Zamierzeniem projektantów było przyćmienie sąsiedniego zamku. Ze starówki warto przespacerować się drogą wśród ogrodów i drewnianych willi na wzgórze Slavin, z którego rozciąga się piękny widok na miasto. Warto też wsiąść w autobus i pojechać do odległego o kilka kilometrów Devina, gdzie na wapiennej skale u ujścia Morawy do Dunaju wznoszą się ruiny potężnego zamczyska. W latach komunistycznych jego część od strony rzeki zamknięto dla zwiedzających. Powodem była brawurowa ucieczka pewnego mężczyzny, który skoczył ze skały na lotni, przeleciał nad zasiekami i bezpiecznie wylądował po austriackiej stronie rzeki.
* Jak dojechać: dużo pociągów międzynarodowych, głównie z Warszawy i Krakowa. Autobusy odjeżdżają przede wszystkim z miast na południu Polski. Podróżując własnym autem, pamiętaj o wykupieniu winietki na autostradę.
* Gdzie spać: najwięcej hoteli i hosteli znajduje się wokół starego miasta.
* Jak się poruszać: po starej części miasta najlepiej pieszo, jednorazowe bilety na autobusy i tramwaje kosztują około pół euro.
* Najlepiej smakują: vypraženy syr, czyli smażony panierowany żółty ser, bryndzove halušky, czyli kluseczki ziemniaczano-mączne z bryndzą, miejscowe wino.
* Co kupić: ziołowa wódka Demanovka.
* Przydatne informacje: http://visit.bratislava.sk.
Uwaga, od tego roku na Słowacji obowiązuje euro.
-
Zoltego koloru ser w Oslo
kroliklesny
23.07.09, 16:47
Autorka nie dodala, ze ten mdlawo-slodki ser w Norwegii to ser kozi, "geitost". Sa jego rozne odmiany, jedni go lubia, inni nie. »
-
Stolice na pięć gwiazdek
1skowronek
23.07.09, 21:50
Dlaczego nie wspomina się o Rydze! Piękne, europejskie miasto z zachwycającąsecesją!»
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl

















