Agnieszka Wróblewska i Tomasz Teodorczyk, psychoterapeuci i trenerzy*
23.03.2009
, aktualizacja: 20.03.2009 14:03
Serce zostało po obu stronach północnej granicy Chile z Boliwią. Tu niezwykła pustynia Atakama, najbardziej suche miejsce na Ziemi, tam - wyschnięte słone jeziora - salary
Cały ten rejon jest jak ze snu - przedziwne formy geologiczne, wulkany, gejzery, kolorowe jeziora pośród gór, a wszystko to zatopione w niesamowitej ciszy. Na Salar de Uyuni ujrzeliśmy wielkie jezioro z wysepkami porośniętymi kaktusami, tyle że zamiast wody tworzyła je 27-metrowa warstwa soli (mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w Arktyce). Nieco wcześniej była Laguna Colorada - "normalne" jezioro, ale... czerwonej barwy, nad nim tysiące flamingów.
Moglibyśmy wymienić jeszcze wiele innych cudownych miejsc. Mnie [Agnieszka] najbardziej kręcą góry - zarówno Beskid Niski i Gorce, jak też Atlas w Maroku i Himalaje w Nepalu. Mnie zaś [Tomek] - pustynie, jak choćby Danakil w Etiopii czy Gobi w Mongolii oraz różne części Sahary. Podziwiam ich niesamowitą różnorodność...
Niezapomniany dzień...
przeżyliśmy, jadąc w lipcu zeszłego roku z La Paz nad Pacyfik. Wyruszyliśmy wcześnie rano ubrani jak na wiosenną wycieczkę (La Paz leży na wysokości 4 tys. m n.p.m., ale jest tam względnie ciepło), po kilku godzinach zatrzymała nas śnieżyca na granicznych przełęczach z Chile, po następnej godzinie przejeżdżaliśmy już przez gorącą pustynię, by późnym popołudniem kąpać się w Pacyfiku. W ciągu dziesięciu godzin kilka stref klimatycznych i kalejdoskop widoków!
Niezwykły dzień przeżyłem też w drodze do Machu Picchu. Dotarliśmy do Cusco, gdzie nazajutrz mieliśmy wsiąść w pociąg do Machu Picchu. O północy okazało się, że zaraz zaczyna się strajk i nic nie będzie jeździć, a drogi zostaną zablokowane (co kilkaset metrów tarasuje się je głazami lub obsuwa na nią górę). Udało się załatwić samochód do miasteczka Ollantaytambo (jakiś rolnik położył nas na pace ciężarówki, bardzo się bał i musieliśmy być bezwzględnie cicho) - podjechaliśmy więc kilka kilometrów, ale dalej trzeba było już iść piechotą. 42 km po torach kolejowych Doliną Urubamby, bo innej drogi nie ma. Kiedy doszliśmy na miejsce, nasze nogi były całe w bąblach, ale grupa sprawdziła się znakomicie. A ponieważ rzeczywiście nic nie jeździło, mieliśmy Machu Picchu tylko dla siebie (zazwyczaj przebywa tam kilka tysięcy turystów dziennie).
Jeździmy...
jak się da i czym się da. Najfajniej jeździ się na dachu autobusu w Himalajach Indyjskich, czasem to trochę niebezpieczne, ale za to jakie widoki!
Najlepsze wakacje...
spędziliśmy w Ladakhu w Indiach, zwanym też Małym Tybetem. Jest tam wszystko, o czym może marzyć podróżnik: cudowne góry, najwyższa przejezdna przełęcz na świecie (Kardung La - 5600 m), wspaniała Dolina Nubry, zjawiskowe wysokogórskie jeziora (Tso Moriri, Tso Kar). No i oczywiście niezwykłe klasztory buddyjskie. Udało nam się także obejrzeć doroczny festiwal masek, któremu towarzyszyły rytualne tańce.
W Polsce lubimy...
Jest wiele pięknych miejsc, które często odwiedzamy, ale od jakiegoś czasu najbardziej poszukujemy odmienności kulturowej, którą trudno jest znaleźć w Europie. Dlatego też staramy się docierać w rejony, które nas zaskakują i zadziwiają...
Podróżujemy z...
Przez lata podróżowaliśmy z dwiema małymi maskotkami, którym robiliśmy zdjęcia w różnych ciekawych miejscach, ale w zeszłym roku ukradli mi je [Tomek] w Peru razem z plecakiem...
Nasz ulubiony hotel...
nie przywiązujemy się do miejsc, ale w Boliwii mieszkaliśmy raz w hotelu zbudowanym z bloków solnych. Niezwykłe uczucie, zwłaszcza że chodziło się po "podłodze" z grubej warstwy soli, a spało na solnych łóżkach. Niestety, było tam strasznie zimno.
Niebo w gębie poczuliśmy...
na targu rybnym w Chile. Najpierw było zaskoczenie, że istnieje taka różnorodność frutti di mare - co najmniej połowę widzieliśmy po raz pierwszy w życiu - o niezwykłych kształtach i kolorach. A potem była degustacja w restauracyjce na targu - równie zaskakująca.
Na wyprawę zawsze zabieramy...
mocne przeświadczenie, że zdarzy się coś ważnego, cała reszta to drobiazg. No i zdarza się! Zawsze spotykamy niezwykłych ludzi, twarze, które fascynują i zostają w pamięci (a czasem i na zdjęciach). Za każdym razem oszałamia nas niesamowita odmienność: różne kultury, poczucie czasu i przestrzeni, różne obyczaje, sposoby rozumienia rzeczywistości. Jako psychoterapeutów szczególnie fascynuje nas odmienny od europejskiego styl życia i niespotykane u nas sposoby radzenia sobie z życiowymi trudnościami.
Wkrótce będziemy w drodze do...
ponownie do Peru [Tomek] i może do Gruzji [Agnieszka].
Wymarzony cel podróży:
od kilku lat chcemy jechać do Japonii, może uda się w tym roku, a potem, kto wie, Kamczatka albo Madagaskar... Jest tyle ciekawych miejsc, że życia nie starczy, by je zobaczyć.
* Agnieszka Wróblewska i Tomasz Teodorczyk są twórcami warszawskiej Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces, prowadzą m.in. wyjazdy typu experience expedition - warsztaty psychologiczne w różnych częściach świata:
www.akademiapop.org
Moglibyśmy wymienić jeszcze wiele innych cudownych miejsc. Mnie [Agnieszka] najbardziej kręcą góry - zarówno Beskid Niski i Gorce, jak też Atlas w Maroku i Himalaje w Nepalu. Mnie zaś [Tomek] - pustynie, jak choćby Danakil w Etiopii czy Gobi w Mongolii oraz różne części Sahary. Podziwiam ich niesamowitą różnorodność...
Niezapomniany dzień...
przeżyliśmy, jadąc w lipcu zeszłego roku z La Paz nad Pacyfik. Wyruszyliśmy wcześnie rano ubrani jak na wiosenną wycieczkę (La Paz leży na wysokości 4 tys. m n.p.m., ale jest tam względnie ciepło), po kilku godzinach zatrzymała nas śnieżyca na granicznych przełęczach z Chile, po następnej godzinie przejeżdżaliśmy już przez gorącą pustynię, by późnym popołudniem kąpać się w Pacyfiku. W ciągu dziesięciu godzin kilka stref klimatycznych i kalejdoskop widoków!
Niezwykły dzień przeżyłem też w drodze do Machu Picchu. Dotarliśmy do Cusco, gdzie nazajutrz mieliśmy wsiąść w pociąg do Machu Picchu. O północy okazało się, że zaraz zaczyna się strajk i nic nie będzie jeździć, a drogi zostaną zablokowane (co kilkaset metrów tarasuje się je głazami lub obsuwa na nią górę). Udało się załatwić samochód do miasteczka Ollantaytambo (jakiś rolnik położył nas na pace ciężarówki, bardzo się bał i musieliśmy być bezwzględnie cicho) - podjechaliśmy więc kilka kilometrów, ale dalej trzeba było już iść piechotą. 42 km po torach kolejowych Doliną Urubamby, bo innej drogi nie ma. Kiedy doszliśmy na miejsce, nasze nogi były całe w bąblach, ale grupa sprawdziła się znakomicie. A ponieważ rzeczywiście nic nie jeździło, mieliśmy Machu Picchu tylko dla siebie (zazwyczaj przebywa tam kilka tysięcy turystów dziennie).
Jeździmy...
jak się da i czym się da. Najfajniej jeździ się na dachu autobusu w Himalajach Indyjskich, czasem to trochę niebezpieczne, ale za to jakie widoki!
Najlepsze wakacje...
spędziliśmy w Ladakhu w Indiach, zwanym też Małym Tybetem. Jest tam wszystko, o czym może marzyć podróżnik: cudowne góry, najwyższa przejezdna przełęcz na świecie (Kardung La - 5600 m), wspaniała Dolina Nubry, zjawiskowe wysokogórskie jeziora (Tso Moriri, Tso Kar). No i oczywiście niezwykłe klasztory buddyjskie. Udało nam się także obejrzeć doroczny festiwal masek, któremu towarzyszyły rytualne tańce.
W Polsce lubimy...
Jest wiele pięknych miejsc, które często odwiedzamy, ale od jakiegoś czasu najbardziej poszukujemy odmienności kulturowej, którą trudno jest znaleźć w Europie. Dlatego też staramy się docierać w rejony, które nas zaskakują i zadziwiają...
Podróżujemy z...
Przez lata podróżowaliśmy z dwiema małymi maskotkami, którym robiliśmy zdjęcia w różnych ciekawych miejscach, ale w zeszłym roku ukradli mi je [Tomek] w Peru razem z plecakiem...
Nasz ulubiony hotel...
nie przywiązujemy się do miejsc, ale w Boliwii mieszkaliśmy raz w hotelu zbudowanym z bloków solnych. Niezwykłe uczucie, zwłaszcza że chodziło się po "podłodze" z grubej warstwy soli, a spało na solnych łóżkach. Niestety, było tam strasznie zimno.
Niebo w gębie poczuliśmy...
na targu rybnym w Chile. Najpierw było zaskoczenie, że istnieje taka różnorodność frutti di mare - co najmniej połowę widzieliśmy po raz pierwszy w życiu - o niezwykłych kształtach i kolorach. A potem była degustacja w restauracyjce na targu - równie zaskakująca.
Na wyprawę zawsze zabieramy...
mocne przeświadczenie, że zdarzy się coś ważnego, cała reszta to drobiazg. No i zdarza się! Zawsze spotykamy niezwykłych ludzi, twarze, które fascynują i zostają w pamięci (a czasem i na zdjęciach). Za każdym razem oszałamia nas niesamowita odmienność: różne kultury, poczucie czasu i przestrzeni, różne obyczaje, sposoby rozumienia rzeczywistości. Jako psychoterapeutów szczególnie fascynuje nas odmienny od europejskiego styl życia i niespotykane u nas sposoby radzenia sobie z życiowymi trudnościami.
Wkrótce będziemy w drodze do...
ponownie do Peru [Tomek] i może do Gruzji [Agnieszka].
Wymarzony cel podróży:
od kilku lat chcemy jechać do Japonii, może uda się w tym roku, a potem, kto wie, Kamczatka albo Madagaskar... Jest tyle ciekawych miejsc, że życia nie starczy, by je zobaczyć.
* Agnieszka Wróblewska i Tomasz Teodorczyk są twórcami warszawskiej Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces, prowadzą m.in. wyjazdy typu experience expedition - warsztaty psychologiczne w różnych częściach świata:
www.akademiapop.org
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl




więcej zdjęć









