Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Metropolie świata. Osaka - między Nambą i Umedą

  • Pin It
Małgorzata Krakowiak
23.02.2009 , aktualizacja: 20.02.2009 12:40
A A A Drukuj
Stare i nowe w dzielnicy Umeda, po prawej Muzeum Sztuki Fot. Małgorzata Krakowiak Stare i nowe w dzielnicy Umeda, po prawej Muzeum Sztuki
Poprzecinana kanałami Osaka nazywana jest Wenecją Wschodu, z tym że japońska wersja Wenecji jest znacznie mniej romantyczna
Zamek Osaka
Fot. Małgorzata Krakowiak
Zamek Osaka
Uliczka w dzielnicy Fukushima
Fot. Marek Paściak
Uliczka w dzielnicy Fukushima

Fot. Małgorzata Krakowiak
SERWISY
Osaka, trzecie co do wielkości miasto Kraju Kwitnącej Wiśni, stary ośrodek portowy i kupiecki nie może się poszczycić dawną architekturą - słynie raczej z wielu obiektów architektury najnowszej, często trochę udziwnionych. Jeżeli jednak będziemy wystarczająco czujni i wytrwali, wizyta w Osace stanie się fascynującym spotkaniem z Japonią.

***

Miasto leży na kilku wyspach połączonych siecią dziewięciu linii metra oraz nowoczesnym tramwajem. Łatwo więc dotrzeć do każdego zakamarka, bądź do odległych wysepek. Wybierając się na którąś z nich, należy się jednak upewnić, czy jest... czynna, bo może być właśnie w przebudowie. Pierwsze zdumienie wywołane tym, że wyspy można remontować, szybko mija, gdy spojrzymy na Osakę z ostatniego piętra jednego z wieżowców. Widok równych, jakby wyznaczonych linijką brzegów uświadamia, że wyspy te nie są tworem natury. Przebudowa służąca udoskonaleniu bądź zmianie wcześniej przypisanych im funkcji jest więc całkiem naturalna. Przykładem sprawnie działającej wyspy jest supernowoczesne międzynarodowe lotnisko Kansai (4 km długości, 2,5 km szerokości) wybudowane w latach 90. na południowy zachód od lądowej części Osaki.

Kolejną pułapką wyobraźni mogą okazać się kanały. Miasto leży bowiem w delcie rzeki Yodo uchodzącej do Zatoki Osaka. Poprzecinana kanałami metropolia nazywana bywa Wenecją Wschodu, z tym że japońska wersja Wenecji jest znacznie mniej romantyczna. Opiera się na założeniu (dominującym w całym kraju), że wodny żywioł tak jak całą przyrodę należy okiełznać. Natura nieraz srodze doświadczyła Japończyków, najokrutniej poprzez trzęsienia ziemi. Dlatego wymyślają coraz lepsze sposoby zabezpieczenia się przed skutkami kataklizmów i bardzo ostrożnie podchodzą do sprawczyni tych nieszczęść - natury (w zabudowanym po brzegi mieście niełatwo znaleźć park o powierzchni większej niż kilka metrów kwadratowych). Przy takim założeniu trudno się dziwić, że w krajobraz Osaki dość dobrze wkomponowują się uregulowane, betonowe kanały, które niełatwo skojarzyć z Wenecją.

***

Ścisłe centrum tworzą dwie dzielnice - Umeda i położona na południe od niej Namba. Pierwsza skupia najważniejsze instytucje, jak urząd miejski i filia Banku Japońskiego. Swoje siedziby ma tu także wiele korporacji oraz ważne muzea: Sztuki, Ceramiki Orientalnej, Nauki.

Muzeum Sztuki w budynku o oryginalnej, stalowej konstrukcji ma trzy poziomy - sale wystawowe mieszczą się na poziomie -1 oraz -2 (usytuowanie przestrzeni publicznej pod powierzchnią ziemi jest w Japonii bardzo częstym zjawiskiem). Muzeum Ceramiki, bardziej tradycyjne w formie, gromadzi poza rodzimymi zbiorami, ceramikę chińską, koreańską i wietnamską. Wystawiane tu eksponaty - unikaty w skali światowej - pochodzą głównie z okresu starożytności. Otwarte w 1982 r. muzeum powstało dzięki zbiorom darczyńców.

Innym charakterystycznym elementem tej części miasta (także pod względem architektonicznym) są centra konferencyjne. Przykładem może być Grand Cube Osaka w kształcie stalowo-betonowego szklanego klocka - 104 m wysokości, 67 tys. m kw. powierzchni. Znakiem rozpoznawczym jest lej na dachu przypominający spodek UFO. Kosmiczną estetykę dzielnicy (a nawet całej Osaki) dopełniają wijące się nad głowami drogi, które gdzieniegdzie przecinają się, tworząc podniebne skrzyżowania i ślimaki lub przeszywając na wylot budynki.

Ślady historii w tym konglomeracie nowoczesności znajdziemy w południowo-zachodniej części Umedy, gdzie stoi największa warownia Japonii z 1586 r., kilkakrotnie przebudowywana. Obecne budynki powstały dopiero w 1931 r., a w 1998 r. przeszły gruntowny remont, zachowując pierwotny wygląd. W zamkowym muzeum na kilku piętrach wyświetlane są w oszklonych wnękach miniscenki odtwarzające momenty ważne lub legendarne w dziejach Japonii. Na ekranie telewizora zobaczymy też dokumentalny film o historii zamku, m.in. zdjęcia z bombardowania przez aliantów podczas II wojny światowej. Po wędrówce w przeszłość wracamy do współczesności na ostatnim piętrze, skąd rozpościera się widok na Osakę zdominowaną przez drapacze chmur i szklano-stalowe budowle.

Umeda kryje także kilka tajemnic. Wystarczy dotrzeć do pobliskiego parku (a raczej parczku) lub zerknąć w krzaki nad rzeką. Rozbijają tu swoje foliowe namioty bezdomni, których od kilku lat przybywa. Czy winna jest temu recesja trwająca od połowy lat 90., czy może restrykcyjne społeczeństwo japońskie, którego presji niektórzy nie wytrzymują - trudno powiedzieć.

W tej dzielnicy znajdziemy też ogromną halę targową, gdzie poddaje się obróbce świeże ryby, prosto z morza. Rybni rzeźnicy w wielkim skupieniu odprawiają swoje rytuały: czyszczenia, patroszenia, skrawania, wycinania, wyżynania, krojenia itp. Pogrupowane i estetycznie zapakowane ryby wędrują do sklepów i restauracji. Spacerując ciemnymi, chłodnymi i wilgotnymi korytarzami labiryntu wypełnionego morską wonią, trudno uwierzyć, że nieopodal eleganccy panowie w garniturach śpieszą do pracy w korporacjach. Spacer tutaj to również niezapomniana lekcja ichtiologii. Bogactwo ryb wyławianych z japońskich wód jest imponujące, a morskie stwory zadziwiają kształtami i rozmiarami.

Umeda, jak cała Osaka, pełna jest także innych labiryntów. Wyrastają nagle, np. przy wyjściu z metra, i prowadzą coraz dalej i głębiej pod ziemię. Trudno się oprzeć pokusie mnóstwa bluzek, sweterków, perfum, bucików, ślicznie zapakowanych słodyczy i wszelkich innych towarów, które królują w wielopoziomowych pasażach handlowych. Niczym się nie różnią od centrów nad ziemią. No, może poza jednym - znacznie więcej tu planów orientacyjnych i strzałek informujących, w którą stronę kierować się do wyjścia.

Handel kwitnie także nad powierzchnią. Wąskie, zadaszone uliczki wypełniają sklepiki, salony popularnej gry pachinko, restauracyjki i japońskie wersje fast foodów. Niektóre ulice specjalizują się w sprzedaży jednego rodzaju produktów, np. w Nippombashi DEN-DEN Town, chyba najsłynniejszej handlowej alei w Osace, kupimy tylko sprzęt elektryczny i elektroniczny wszelkich japońskich marek, po bardzo atrakcyjnych cenach.

***

Wędrując po DEN-DEN Town, przenieśliśmy się do Namby, drugiej, najbardziej popularnej dzielnicy Osaki, do której przyjeżdża się na zakupy. Spacer długim pasażem, pełnym towarów i klientów, zapachów i hałasu sprawia, że przecinająca go w poprzek wąska uliczka może stać się upragnioną drogą ratunkową.

Mimo mnóstwa pasaży, centrów handlowych, sklepów i bazarów, wszędzie pełno kupujących. Dlatego Namba może posłużyć jako studium współczesnego konsumpcjonizmu. Taka myśl nasuwa się podczas spaceru po America Mura (Amerykańska Wioska) w północnej części dzielnicy. Potencjalni nabywcy to głównie młodzi Japończycy, łowcy najmodniejszych towarów - nie ma wątpliwości, co jest ich obsesją. Po mundurkach obowiązujących niegdyś uczniów nie pozostał ślad, każdy chce zwrócić na siebie uwagę ekstrawaganckim wyglądem.

Także w Nambie opłaca się podjąć trud odkrywania śladów starej Japonii. Jedną z najcenniejszych pozostałości minionych czasów jest wąska, króciutka alejka Hozenji Yokocho schowana wśród handlowych uliczek w dawnej teatralnej części. Kryje ona niewielką świątynię Hozenji z posągiem buddyjskiego bóstwa Fudo. Przybywający tu pielgrzymi, zanim skierują do Fudo swe prośby, oblewają go kilka razy wodą, co odbija się na jego wyglądzie - cała figura pokryta jest mchem.

Teatralną przeszłość dzielnicy potwierdza obecność Teatru Narodowego, gdzie swoje przedstawienia prezentuje tradycyjny Teatr Lalek Bunraku, który powstał w XVII w. właśnie w Osace. Lalki osiągają nawet cztery piąte wielkości człowieka. Każdą prowadzi trzech lalkarzy, którzy starają się, aby jej ruchy były jak najbardziej naturalne.

Warto zobaczyć także, choćby z zewnątrz, Osaka Shochikuza - pierwszy japoński teatr wzniesiony w stylu zachodnim. Monumentalna budowla powstała w 1923 r. Wiele teatrów w dzielnicy pełni już tylko rolę sal kinowych.

We wschodniej części Namby trafiamy na ulicę Matsuyamachi-suji, wzdłuż której ciągną się - jedna obok drugiej - buddyjskie i szintoistyczne świątynie otoczone przez malutkie cmentarze. Ta duchowa wędrówka jest tym bardziej niesamowita, że nieopodal czyha DEN-DEN Town.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku