Ziemia opatowska i sandomierska. Od Włostowa do Klimontowa
02.02.2009
, aktualizacja: 30.01.2009 15:30
Jadąc kolejny raz w Bieszczady, postanowiłem, że po drodze będę się zatrzymywał w miejscach, które wpadną mi w oko...
Z Ostrowca Świętokrzyskiego wyruszam dużo wcześniej niż zazwyczaj. Snują się jeszcze poranne mgły, ale na drodze krajowej nr 9 do Rzeszowa i Barwinka panuje już duży ruch. Pierwszy przystanek robię we Włostowie, tuż za Opatowem...
Włostów
We wsi zwracają uwagę ruiny pokaźnej budowli - to dawny pałac Karskich. Prezentuje się niezwykle romantycznie oświetlony przez nisko zawieszone na niebie słońce... Neorenesansowy pałac - zbudowany dla Stanisława Karskiego w latach 1854-60 według projektu Henryka Marconiego i przebudowany na przełomie XIX i XX w. przez jego syna Władysława - otoczony był 10-hektarowym parkiem. Prowadziły doń dwie drogi: jednej strzegły zachowane do dziś dwa kamienne lwy, druga, od strony parku, biegła przez bramę zwaną "diabelską". Liczył 30 pomieszczeń: prócz sypialni, pokojów dziecinnych i gościnnych była też kaplica, trzy kolorowe salony (biały, czerwony i zielony), sala balowa, bilardowa oraz bogata biblioteka z ponad 9 tys. woluminów. Miał tu również swój apartament zaprzyjaźniony z rodziną biskup sandomierski Marian Ryx. Pałac wyposażono w rzadkie wówczas luksusy: światło elektryczne, centralne ogrzewanie, cztery łazienki z bieżącą ciepłą i zimną wodą oraz linię telefoniczną ze wszystkimi folwarkami.
Obok znajdowały się zabudowania gospodarcze: obory, chlewnie i stajnie dla hodowanych tu na potrzeby wojska koni. Na niewielkiej skarpie stał XVI-wieczny lamus, nazywany też zborem ariańskim. Do pałacowego dziedzińca od strony zachodniej przylegała oficyna zwana dworem - klasycystyczna budowla z końca XVIII w. z kolumnowym portykiem, prawdopodobnie autorstwa Jakuba Kubickiego, ucznia Dominika Merliniego, odpowiedzialnego za przebudowę warszawskiego Belwederu.
To w pałacu Karskich powstały fragmenty "Popiołów" Stefana Żeromskiego. W 1918 r. jedną noc spędził tu nuncjusz apostolski Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI (co upamiętnia kamienna kolumna z tablicą przy głównej drodze z Opatowa do Sandomierza), a we wrześniu 1929 r. gościł prezydent Ignacy Mościcki z ówczesnymi ministrami.
II wojnę światową pałac szczęśliwie przetrwał, ale lata późniejsze doprowadziły go do ruiny. Majątek rozparcelowano, część drzew w parku wycięto. Budowlę zajął PGR, który ulokował tu biura, a na piętrze umieścił robotników rolnych. Rozkradziono i zdewastowano podłogi, dach, kominki, łazienki. Zachowały się jedynie pozostałości kaplicy i ściany narożnych pomieszczeń, ruiny dworu, a z zabudowań gospodarczych - ruiny lamusa z narożnymi wieżyczkami.
Na cmentarzu, który przylega do zachodniej części parku, wznosi się niezwykła kaplica cmentarna Karskich. Przypomina kurhan - tumulus wieńczy murowana wieżyczka. Pochowani są tu niektórzy członkowie rodu, inni spoczywają w podziemiach kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela.
Włostowska parafia powstała przed rokiem 1153 i należy do najstarszych w regionie. Ks. Jan Wiśniewski, historyk i pisarz, podaje, że pierwszy kościół wzniesiono za sprawą palatyna Bolesława Krzywoustego Piotra Włostowica i ponoć od jego nazwiska pochodzi nazwa Włostów. Tu według miejscowej tradycji miał być ochrzczony słynny kronikarz Wincenty Kadłubek, urodzony między 1150 a 1160 r. w niedalekim Karwowie (przy drodze do Sandomierza na wysokim postumencie stoi jego pomnik z początku ubiegłego stulecia).
Obecną świątynię zbudowano na przełomie XIII i XIV w. w stylu późnoromańskim, w następnych wiekach była przebudowywana. Zniszczona w czasie II wojny, kilka lat później została odbudowana. Warto zwrócić uwagę na XVIII-wieczny kamienny zegar słoneczny w ścianie obok bocznego wejścia, kilka epitafiów poświęconych Karskim, XIV-wieczne portale i resztki późnoromańskich polichromii. Przy kościele odlana z brązu postać Jana Pawła II.
Wyjeżdżając z wioski w kierunku Lipnika, nieopodal głównej drogi, pod kamiennym krzyżem oplecionym pędem winorośli można podziwiać XVIII-wieczną pietę.
Goźlice
Drogą przez lessowe pagórki i wąwozy, mijając Małżyn i Słoptów, dojeżdżam znowu do krajowej dziewiątki. Wkrótce zza zakrętu wyłania się mała wioska Goźlice z kościołem Wniebowzięcia Maryi Panny o barokowej fasadzie. Zbudowany w początkach XIII w. po przebudowach w XV i na początku XVII w. zatracił romańskie cechy (można je dostrzec jedynie w odsłoniętych fragmentach murów z ciosowego kamienia i małych okienkach nawy).
W środku dominuje wystrój barokowy. W ołtarzu głównym zwraca uwagę obraz Wojciecha Gersona "Wniebowzięcie Matki Boskiej". Nie ma tu, niestety, Madonny z Goźlic - wyrzeźbionej w piaskowcu figury Matki Bożej z Dzieciątkiem z początku XIII w. odnalezionej w pobliżu kościoła w 1915 r. podczas usuwania zniszczeń wojennych. Dziś znajduje się ona w Muzeum Diecezjalnym w Sandomierzu.
Ossolin
Po 3 km jazdy wąską drogą - niewielka wieś Ossolin, gniazdo rodowe Ossolińskich. W roku 1340 Jaśko Topór zbudował tu drewnianą warownię, a od nazwy wsi przyjął nazwisko Ossoliński. Ok. 1636 r. kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński wzniósł na tym miejscu murowany zamek, prawdopodobnie projektu włoskiego architekta Wawrzyńca Senesa. Niestety, już niespełna wiek później pięknie urządzona budowla popadła w ruinę. Zachowała się jedynie arkada mostu przerzuconego nad drogą i niewielki fragment bramy wjazdowej (można się tam wspiąć stromą ścieżką wśród krzaków tarniny). Całość nadal robi niesamowite wrażenie
Około pół kilometra dalej, przy polnej drodze, stoi osobliwa kaplica zwana Betlejemską. Usypany z ziemi kopiec z białą kamienną wieżyczką na szczycie już z daleka przyciąga wzrok. Według legendy kapliczkę zbudował - wzorując się na tej z Betlejem - kanclerz Ossoliński, który sprowadził nawet ziemię z miejsca narodzin Jezusa Chrystusa. Bardziej prawdopodobna jest jednak wersja, że powstała w 1690 r., już po śmierci legendarnego fundatora, a rzeczywistym jej budowniczym jest starosta wiślicki Franciszek Teodor Denhoff. Kaplica i jej otoczenie to przykład tzw. cmentarza rodowego, na którym chowano członków rodu Ossolińskich.
Klimontów
Po kilku kilometrach jazdy drogą nr 9 wśród falujących lessowych pagórków Wyżyny Sandomierskiej ukazuje się piękna panorama Klimontowa. Widać potężną kopułę oraz wieże i dachy kościołów wyniesione ponad drzewa porastające szeroką w tym miejscu dolinę rzeki Koprzywianki.
Ok. 1240 r. kasztelan krakowski Klemens założył tu wieś, która od jego imienia przyjęła nazwę. W XV w. przeszła w ręce Ossolińskich, a w 1604 r. Jan Zbigniew Ossoliński postanowił zbudować tuż obok miasto. Z czasem stało się ono ważnym ośrodkiem produkcji sukna oraz handlu narzędziami rolniczymi i nasionami. Mimo utraty w 1869 r. praw miejskich zachowało urbanistyczny układ i zabudowę małego miasteczka. Dziś liczy ok. 2 tys. mieszkańców.
Klimontów ma kilka godnych uwagi zabytków. Zaczynam od położonej na pagórku kolegiaty, którą otacza duży, prostokątny cmentarz. Świątynia nawiązuje swoim wyglądem do kościoła Santa Maria della Salute w Wenecji. Ufundował ją kanclerz Jerzy Ossoliński, a zaprojektował i wykonał w latach 1643-1650 Wawrzyniec Senes. O oryginalności budowli decyduje eliptyczny kształt nawy głównej. Zakończona jest prostokątnym prezbiterium i nakryta - wiele lat później - kopułą z latarnią. W 1960 r. kopułę ozdobił polichromiami Jerzy Hoppen. Wokół nawy biegnie eliptyczne obejście, w którego ściany wmurowano epitafia infułatów i dobrodziejów kościoła. Obraz w ołtarzu głównym przedstawia św. Józefa z Dzieciątkiem, w bocznych ujrzymy Zbawiciela Ukrzyżowanego i Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny. Piękne stiuki w prezbiterium wykonał włoski sztukator Giovanni Battista Falconi. Na barokowych portalach z czarnego marmuru widnieje herb Ossolińskich - Topór.
Włostów
We wsi zwracają uwagę ruiny pokaźnej budowli - to dawny pałac Karskich. Prezentuje się niezwykle romantycznie oświetlony przez nisko zawieszone na niebie słońce... Neorenesansowy pałac - zbudowany dla Stanisława Karskiego w latach 1854-60 według projektu Henryka Marconiego i przebudowany na przełomie XIX i XX w. przez jego syna Władysława - otoczony był 10-hektarowym parkiem. Prowadziły doń dwie drogi: jednej strzegły zachowane do dziś dwa kamienne lwy, druga, od strony parku, biegła przez bramę zwaną "diabelską". Liczył 30 pomieszczeń: prócz sypialni, pokojów dziecinnych i gościnnych była też kaplica, trzy kolorowe salony (biały, czerwony i zielony), sala balowa, bilardowa oraz bogata biblioteka z ponad 9 tys. woluminów. Miał tu również swój apartament zaprzyjaźniony z rodziną biskup sandomierski Marian Ryx. Pałac wyposażono w rzadkie wówczas luksusy: światło elektryczne, centralne ogrzewanie, cztery łazienki z bieżącą ciepłą i zimną wodą oraz linię telefoniczną ze wszystkimi folwarkami.
Obok znajdowały się zabudowania gospodarcze: obory, chlewnie i stajnie dla hodowanych tu na potrzeby wojska koni. Na niewielkiej skarpie stał XVI-wieczny lamus, nazywany też zborem ariańskim. Do pałacowego dziedzińca od strony zachodniej przylegała oficyna zwana dworem - klasycystyczna budowla z końca XVIII w. z kolumnowym portykiem, prawdopodobnie autorstwa Jakuba Kubickiego, ucznia Dominika Merliniego, odpowiedzialnego za przebudowę warszawskiego Belwederu.
To w pałacu Karskich powstały fragmenty "Popiołów" Stefana Żeromskiego. W 1918 r. jedną noc spędził tu nuncjusz apostolski Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI (co upamiętnia kamienna kolumna z tablicą przy głównej drodze z Opatowa do Sandomierza), a we wrześniu 1929 r. gościł prezydent Ignacy Mościcki z ówczesnymi ministrami.
II wojnę światową pałac szczęśliwie przetrwał, ale lata późniejsze doprowadziły go do ruiny. Majątek rozparcelowano, część drzew w parku wycięto. Budowlę zajął PGR, który ulokował tu biura, a na piętrze umieścił robotników rolnych. Rozkradziono i zdewastowano podłogi, dach, kominki, łazienki. Zachowały się jedynie pozostałości kaplicy i ściany narożnych pomieszczeń, ruiny dworu, a z zabudowań gospodarczych - ruiny lamusa z narożnymi wieżyczkami.
Na cmentarzu, który przylega do zachodniej części parku, wznosi się niezwykła kaplica cmentarna Karskich. Przypomina kurhan - tumulus wieńczy murowana wieżyczka. Pochowani są tu niektórzy członkowie rodu, inni spoczywają w podziemiach kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela.
Włostowska parafia powstała przed rokiem 1153 i należy do najstarszych w regionie. Ks. Jan Wiśniewski, historyk i pisarz, podaje, że pierwszy kościół wzniesiono za sprawą palatyna Bolesława Krzywoustego Piotra Włostowica i ponoć od jego nazwiska pochodzi nazwa Włostów. Tu według miejscowej tradycji miał być ochrzczony słynny kronikarz Wincenty Kadłubek, urodzony między 1150 a 1160 r. w niedalekim Karwowie (przy drodze do Sandomierza na wysokim postumencie stoi jego pomnik z początku ubiegłego stulecia).
Obecną świątynię zbudowano na przełomie XIII i XIV w. w stylu późnoromańskim, w następnych wiekach była przebudowywana. Zniszczona w czasie II wojny, kilka lat później została odbudowana. Warto zwrócić uwagę na XVIII-wieczny kamienny zegar słoneczny w ścianie obok bocznego wejścia, kilka epitafiów poświęconych Karskim, XIV-wieczne portale i resztki późnoromańskich polichromii. Przy kościele odlana z brązu postać Jana Pawła II.
Wyjeżdżając z wioski w kierunku Lipnika, nieopodal głównej drogi, pod kamiennym krzyżem oplecionym pędem winorośli można podziwiać XVIII-wieczną pietę.
Goźlice
Drogą przez lessowe pagórki i wąwozy, mijając Małżyn i Słoptów, dojeżdżam znowu do krajowej dziewiątki. Wkrótce zza zakrętu wyłania się mała wioska Goźlice z kościołem Wniebowzięcia Maryi Panny o barokowej fasadzie. Zbudowany w początkach XIII w. po przebudowach w XV i na początku XVII w. zatracił romańskie cechy (można je dostrzec jedynie w odsłoniętych fragmentach murów z ciosowego kamienia i małych okienkach nawy).
W środku dominuje wystrój barokowy. W ołtarzu głównym zwraca uwagę obraz Wojciecha Gersona "Wniebowzięcie Matki Boskiej". Nie ma tu, niestety, Madonny z Goźlic - wyrzeźbionej w piaskowcu figury Matki Bożej z Dzieciątkiem z początku XIII w. odnalezionej w pobliżu kościoła w 1915 r. podczas usuwania zniszczeń wojennych. Dziś znajduje się ona w Muzeum Diecezjalnym w Sandomierzu.
Ossolin
Po 3 km jazdy wąską drogą - niewielka wieś Ossolin, gniazdo rodowe Ossolińskich. W roku 1340 Jaśko Topór zbudował tu drewnianą warownię, a od nazwy wsi przyjął nazwisko Ossoliński. Ok. 1636 r. kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński wzniósł na tym miejscu murowany zamek, prawdopodobnie projektu włoskiego architekta Wawrzyńca Senesa. Niestety, już niespełna wiek później pięknie urządzona budowla popadła w ruinę. Zachowała się jedynie arkada mostu przerzuconego nad drogą i niewielki fragment bramy wjazdowej (można się tam wspiąć stromą ścieżką wśród krzaków tarniny). Całość nadal robi niesamowite wrażenie
Około pół kilometra dalej, przy polnej drodze, stoi osobliwa kaplica zwana Betlejemską. Usypany z ziemi kopiec z białą kamienną wieżyczką na szczycie już z daleka przyciąga wzrok. Według legendy kapliczkę zbudował - wzorując się na tej z Betlejem - kanclerz Ossoliński, który sprowadził nawet ziemię z miejsca narodzin Jezusa Chrystusa. Bardziej prawdopodobna jest jednak wersja, że powstała w 1690 r., już po śmierci legendarnego fundatora, a rzeczywistym jej budowniczym jest starosta wiślicki Franciszek Teodor Denhoff. Kaplica i jej otoczenie to przykład tzw. cmentarza rodowego, na którym chowano członków rodu Ossolińskich.
Klimontów
Po kilku kilometrach jazdy drogą nr 9 wśród falujących lessowych pagórków Wyżyny Sandomierskiej ukazuje się piękna panorama Klimontowa. Widać potężną kopułę oraz wieże i dachy kościołów wyniesione ponad drzewa porastające szeroką w tym miejscu dolinę rzeki Koprzywianki.
Ok. 1240 r. kasztelan krakowski Klemens założył tu wieś, która od jego imienia przyjęła nazwę. W XV w. przeszła w ręce Ossolińskich, a w 1604 r. Jan Zbigniew Ossoliński postanowił zbudować tuż obok miasto. Z czasem stało się ono ważnym ośrodkiem produkcji sukna oraz handlu narzędziami rolniczymi i nasionami. Mimo utraty w 1869 r. praw miejskich zachowało urbanistyczny układ i zabudowę małego miasteczka. Dziś liczy ok. 2 tys. mieszkańców.
Klimontów ma kilka godnych uwagi zabytków. Zaczynam od położonej na pagórku kolegiaty, którą otacza duży, prostokątny cmentarz. Świątynia nawiązuje swoim wyglądem do kościoła Santa Maria della Salute w Wenecji. Ufundował ją kanclerz Jerzy Ossoliński, a zaprojektował i wykonał w latach 1643-1650 Wawrzyniec Senes. O oryginalności budowli decyduje eliptyczny kształt nawy głównej. Zakończona jest prostokątnym prezbiterium i nakryta - wiele lat później - kopułą z latarnią. W 1960 r. kopułę ozdobił polichromiami Jerzy Hoppen. Wokół nawy biegnie eliptyczne obejście, w którego ściany wmurowano epitafia infułatów i dobrodziejów kościoła. Obraz w ołtarzu głównym przedstawia św. Józefa z Dzieciątkiem, w bocznych ujrzymy Zbawiciela Ukrzyżowanego i Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny. Piękne stiuki w prezbiterium wykonał włoski sztukator Giovanni Battista Falconi. Na barokowych portalach z czarnego marmuru widnieje herb Ossolińskich - Topór.
1
2
następne »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl




więcej zdjęć









