Hradec Králové - wpadnij do sąsiadów
26.01.2009
, aktualizacja: 22.01.2009 17:09
Najlepszym punktem widokowym w Hradcu Králové jest 72-metrowa Biała Wieża stojąca od ponad czterech stuleci przy Dużym Rynku
ZOBACZ TAKŻE
- Pociągiem na Czechy. Z zamku na zamek (03-08-09, 06:00)
SERWISY
Czerwone dachy kamienic na starówce w Hradcu Králové lśniły w słońcu. Gdy przechodziliśmy przez most na Łabie, moja przyjaciółka pomachała do siedzącego nad brzegiem rzeki leciwego wędkarza. Ze zdziwieniem wskazał na siebie, po czym, upewniwszy się, że pozdrowienie skierowane jest do niego, wstał z krzesełka i szarmancko się ukłonił. W taki oto sposób Gród Królowej zaskarbił sobie naszą bezgraniczną sympatię.
***
Szczególnie pięknie miasto wygląda z pokładu parowego stateczka. Jeden z tych zabawnie terkoczących wehikułów nosi imię Królowej Eliszki, za której panowania gród przeżywał największy w swej historii rozkwit kulturalny i gospodarczy. Ukoronowaniem rządów Elżbiety Ryksy (jedynej córki króla polskiego Przemysła II) była budowa katedry Ducha Świętego, ukończona w 1307 r. Dwie strzeliste wieże świątyni widać wyraźnie, gdy przepływamy w okolicach placu Svobody. Przystań znajduje się przy Bulwarze Smetany, naprzeciwko filharmonii i aquaparku. Romantyczny rejs w stylu retro trwa godzinę (dorośli 70 koron, dzieci 50).
Kierujemy się przez most, ku ulicy Palackiego, w stronę monumentalnego budynku Muzeum Czech Wschodnich. Na jego gzymsie przysiadły w wielkich fotelach posągi kobiet, ceglana fasada kojarzy się z olbrzymimi organami. Zapatrzeni w górę dopiero po kilku sekundach zauważamy, że opryskują nas roznoszone przez wiatr drobinki wody z fontanny. Gmach muzeum powstał w latach 1909-12 według projektu Jana Kotery. Oficjalnie jest jedynym narodowym zabytkiem kulturalnym w mieście, perełką architektury modernistycznej, miejscem licznych wystaw z dziejów regionu. Warto zobaczyć modele Hradca, meble i ubrania, wystawy etnograficzne i techniczne (m.in. produkowany niegdyś w tutejszej fabryce samochód Start) i skarby z czasów prehistorycznych (szczątki mamuta!).
Uwielbiam wszelkie punkty widokowe, miejsca, gdzie z ptasiej perspektywy można okiełznać i uporządkować krajobraz. W Hradcu Králové jest nim 72-metrowa Biała Wieża stojąca od ponad czterech stuleci przy Dużym Rynku. Na jej taras wspinamy się po 234 skrzypiących schodach. W witrynach na półpiętrach zamieszkały kolorowe kukiełki ze słynnego teatru Drak, który ma siedzibę kilka przecznic dalej. Na balkonie widokowym miejsca niewiele, podziwianie okolicy trochę utrudnia rynnowata podłoga, ale panorama rekompensuje te niewygody. Od północnego wschodu majaczy Wielka Desztna (1115 m), najwyższy szczyt Sudetów Środkowych. Na wyciągnięcie ręki mamy katedrę Ducha Świętego i ratusz z 1418 r. Wokół pełno zieleni, a między zabudową i skupiskami drzew meandrują Orlica i Łaba.
Biała Wieża intryguje także z zewnątrz. Zainstalowano na niej zegary "na opak" - duże wskazówki informują o godzinach, małe o minutach. Budowla z białego kamienia była pierwotnie dzwonnicą. Jej sercem jest 10-tonowy Augustyn, odlany w 1509 r., największy dzwon w Czechach po Zygmuncie z praskiej katedry św. Wita.
***
Z przedsionka wieży wychodzimy na króciutką ulicę Franuszovej. Po prawej stronie gotycka katedra Świętego Ducha. Wewnątrz cynowa chrzcielnica, która była tu już, gdy w 1424 r. wyprawiano pogrzeb bohatera narodowego Jana Żiżki. Na jednej z bocznych ścian tablica upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w Hradcu wiosną 1997 r. Drepczemy po podłużnym Dużym Rynku, oglądając barokowe rezydencje, kupieckie kamieniczki z podcieniami, dyskretnie ukryte schody Bono Publico prowadzące do ogrodów Jiráska i 20-metrową Kolumnę Mariańską, wybudowaną dla uczczenia pomyślnej walki ludności z epidemią dżumy w 1716 r. Chcemy wstąpić do Galerii Sztuki Nowoczesnej (jedna z największych kolekcji w kraju), ale jest już po godz. 18 i drzwi zamknięte na głucho. Czas poszukać przytulnej gospody...
Pierwsza wzmianka o Hradcu Králové (wówczas Gradec) pojawiła się w akcie wydanym przez czeskiego króla Przemysła Ottokara I w 1225 r. Gdy pod koniec XIII w. miasto stało się częścią majątku czeskich królowych, zaczęły osiedlać się tu wdowy po zmarłych władcach, m.in. Elżbieta Ryksa, wdowa po Wacławie II Czeskim i Rudolfie III Habsburgu oraz wnuczka Kazimierza Wielkiego, Elżbieta, wdowa po Karolu IV. Siedzibą dworu był zamek królewski (stał w okolicach dzisiejszej ulicy Zieglerovej, nieopodal miejskiej sali muzycznej i Adalbertinum), zniszczony podczas wojen husyckich. Ponowny rozkwit gospodarczy i kulturalny miasta na przełomie XV i XVI w. przerwał wybuch wojny trzydziestoletniej. W miejsce zdewastowanej zabudowy renesansowej wzniesiono budowle barokowe, co miało związek z przybyciem jezuitów i powstaniem biskupstwa w 1664 r. Niespełna sto lat później Hradec Králové przebudowano na twierdzę, wykorzystując strategiczne położenie u zbiegu dwóch rzek. 3 lipca 1886 r. w pobliżu miejskich fortyfikacji starły się wojska Austrii i Prus. W bitwie przy Hradcu Králové (inaczej: pod Sadową lub na Chlumie) wzięło udział prawie pół miliona żołnierzy różnych nacji - zginęło 50 tys. Dramat wojennej pożogi skłonił władze do zburzenia murów obronnych i skoncentrowania się na budowie nowoczesnego miasta. Zadania podjęli się najwybitniejsi czescy architekci, m.in. Jan Kotera, Josef Goczar, Vaclav Rejchl. Dzięki nim Hradec w niedługim czasie zyskał renomę "Salonu Republiki".
***
Następną wycieczkę rozpoczęliśmy przed głównym dworcem kolejowym. Któregoś wiosennego dnia 1944 r. wybitny czeski pisarz Bohumil Hrabal, podówczas świeżo upieczony absolwent szkoły zawiadowców w Hradcu Králové, wyszedł na przydworcowy deptak w paradnym mundurze kolejarskim, ze złotymi guzikami i epoletami, ale... boso. Ciekawe, czy stąpając przez kilka godzin po chłodnym bruku, przyjrzał się rzeźbie na dachu stacji i wzorzystym witrażom w jej oknach?
Wsiadamy do pierwszego trolejbusu, który podjeżdża na przystanek. Na biletach kupionych u kierowcy widnieje jego imię i nazwisko - podróżujemy linią nr 2, a wiezie nas pan Karel. Kierunek: Nový Hradec Králové. Trafiliśmy idealnie - prosto do lasu w pobliżu pętli na południowym krańcu miasta. Dobrze oznakowane ścieżki rowerowe, jezioro, kąpielisko i gospoda, dalej ścieżka astronomiczna do planetarium (otwarte w środy, piątki i soboty, wstęp od 10 do 45 koron w zależności od wieku i programu zwiedzania), a całość wieńczy pole golfowe. Po powrocie do centrum odpoczywamy w ogrodach Jiráska, wśród oszałamiająco pachnących kwiatów. Dawniej były tu ogrody oficerskie (warto odszukać tajną furtkę fortyfikacyjną), dziś park należy do szkoły florystycznej. Na końcu ogrodu, przy zbiegu Łaby i Orlicy, stoi rzeźba - metafora spotkania obu rzek: kobieta omdlewająca w objęciach mężczyzny. We wschodniej części ogrodu ulokowano drewniany, prawosławny kościółek św. Mikołaja, przywieziony w 1935 r. z Małej Polany na Zakarpaciu. Idziemy wzdłuż Łaby ku pięknej secesyjnej elektrowni wodnej. Najlepiej przybyć tu po zmroku, by zobaczyć efektowne iluminacje dwuskrzydłowego budynku i wieży z zegarem. Elektrownia powstała na początku XX w., kilka lat temu została gruntownie odrestaurowana, mieści nowoczesne muzeum. Jesteśmy przy 157. kilometrze rzeki.
Mostem nad jazem Huczak kierujemy się na ulicę Baarovą, do Domu Envi. We wnętrzu kamienicy wybudowano olbrzymie akwarium z tunelem podwodnym i tropikalną puszczę. Nad naszymi głowami przepływają egzotyczne ryby, na wielkim ekranie można obejrzeć film przyrodniczy (bilet 90 koron, dzieci 60).
***
W restauracji Santa Maria przy alei Karola IV pałaszujemy wyborną zupę pomidorową, a potem kontynuujemy zwiedzanie staromiejskich zaułków. Mijamy fikuśną fontannę przy Batkovo namesti i wyludnioną promenadą docieramy do placu Tomasza Masaryka. W centralnym punkcie pomnik wąsatego dżentelmena w surducie - pierwszego prezydenta niepodległej od 1918 r. Republiki Czechosłowackiej. Plac jest olbrzymi, ale w miarę zaciszny. To strefa tylko dla pieszych, dogodne miejsce, by odpocząć. Kilkadziesiąt kroków na południe trafimy na ogromny plac Urlicha, który według planu architektonicznego z początku XX w. miał być nowoczesnym centrum miasta. Morze betonu sprawia przygnębiające wrażenie, więc wsiadamy do autobusu nr 17 (kierowca ma na imię Ludek) i jedziemy na przedmieścia, zobaczyć Srebrny Staw, podobno najpiękniejszy akwen w okolicy, obfitujący w ryby. Jest pochmurno, kempingowcy pochowali się w domkach i namiotach, nikt nie korzysta z rowerów wodnych, krętej zjeżdżalni i boisk. Plakat na drzwiach recepcji zachęca do wypożyczenia ogromnej przezroczystej kuli, wewnątrz której można przetoczyć się po tafli stawu, oraz dziwacznie wyglądających sprężyn umożliwiających przeskoczenie po wodzie od brzegu do brzegu. Szkoda, że nazajutrz musimy stąd wyjechać...
Doroczne imprezy:
• czerwiec - Święto Teatru (zwykle ok. 150 zespołów z całego świata) i Międzynarodowy Festiwal Lotnictwa
• lipiec - uroczystości pamiątkowe bitwy przy Hradcu Králové i festiwal miłośników maszyn parowych - Bulwar Paromilców
• sierpień - festiwal muzyczny Hip-Hop Kemp
• wrzesień - turnieje rycerskie, pokazy rzemieślnicze i średniowieczny jarmark na cześć królowej Elżbiety Ryksy
• październik - cykl koncertów Jazz Goes to Town
W sieci
www.hradeckralove.org
www.kralovehradecko-info.cz
www.stribrny-rybnik.cz
www.czecot.com
***
Szczególnie pięknie miasto wygląda z pokładu parowego stateczka. Jeden z tych zabawnie terkoczących wehikułów nosi imię Królowej Eliszki, za której panowania gród przeżywał największy w swej historii rozkwit kulturalny i gospodarczy. Ukoronowaniem rządów Elżbiety Ryksy (jedynej córki króla polskiego Przemysła II) była budowa katedry Ducha Świętego, ukończona w 1307 r. Dwie strzeliste wieże świątyni widać wyraźnie, gdy przepływamy w okolicach placu Svobody. Przystań znajduje się przy Bulwarze Smetany, naprzeciwko filharmonii i aquaparku. Romantyczny rejs w stylu retro trwa godzinę (dorośli 70 koron, dzieci 50).
Kierujemy się przez most, ku ulicy Palackiego, w stronę monumentalnego budynku Muzeum Czech Wschodnich. Na jego gzymsie przysiadły w wielkich fotelach posągi kobiet, ceglana fasada kojarzy się z olbrzymimi organami. Zapatrzeni w górę dopiero po kilku sekundach zauważamy, że opryskują nas roznoszone przez wiatr drobinki wody z fontanny. Gmach muzeum powstał w latach 1909-12 według projektu Jana Kotery. Oficjalnie jest jedynym narodowym zabytkiem kulturalnym w mieście, perełką architektury modernistycznej, miejscem licznych wystaw z dziejów regionu. Warto zobaczyć modele Hradca, meble i ubrania, wystawy etnograficzne i techniczne (m.in. produkowany niegdyś w tutejszej fabryce samochód Start) i skarby z czasów prehistorycznych (szczątki mamuta!).
Uwielbiam wszelkie punkty widokowe, miejsca, gdzie z ptasiej perspektywy można okiełznać i uporządkować krajobraz. W Hradcu Králové jest nim 72-metrowa Biała Wieża stojąca od ponad czterech stuleci przy Dużym Rynku. Na jej taras wspinamy się po 234 skrzypiących schodach. W witrynach na półpiętrach zamieszkały kolorowe kukiełki ze słynnego teatru Drak, który ma siedzibę kilka przecznic dalej. Na balkonie widokowym miejsca niewiele, podziwianie okolicy trochę utrudnia rynnowata podłoga, ale panorama rekompensuje te niewygody. Od północnego wschodu majaczy Wielka Desztna (1115 m), najwyższy szczyt Sudetów Środkowych. Na wyciągnięcie ręki mamy katedrę Ducha Świętego i ratusz z 1418 r. Wokół pełno zieleni, a między zabudową i skupiskami drzew meandrują Orlica i Łaba.
Biała Wieża intryguje także z zewnątrz. Zainstalowano na niej zegary "na opak" - duże wskazówki informują o godzinach, małe o minutach. Budowla z białego kamienia była pierwotnie dzwonnicą. Jej sercem jest 10-tonowy Augustyn, odlany w 1509 r., największy dzwon w Czechach po Zygmuncie z praskiej katedry św. Wita.
***
Z przedsionka wieży wychodzimy na króciutką ulicę Franuszovej. Po prawej stronie gotycka katedra Świętego Ducha. Wewnątrz cynowa chrzcielnica, która była tu już, gdy w 1424 r. wyprawiano pogrzeb bohatera narodowego Jana Żiżki. Na jednej z bocznych ścian tablica upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w Hradcu wiosną 1997 r. Drepczemy po podłużnym Dużym Rynku, oglądając barokowe rezydencje, kupieckie kamieniczki z podcieniami, dyskretnie ukryte schody Bono Publico prowadzące do ogrodów Jiráska i 20-metrową Kolumnę Mariańską, wybudowaną dla uczczenia pomyślnej walki ludności z epidemią dżumy w 1716 r. Chcemy wstąpić do Galerii Sztuki Nowoczesnej (jedna z największych kolekcji w kraju), ale jest już po godz. 18 i drzwi zamknięte na głucho. Czas poszukać przytulnej gospody...
Pierwsza wzmianka o Hradcu Králové (wówczas Gradec) pojawiła się w akcie wydanym przez czeskiego króla Przemysła Ottokara I w 1225 r. Gdy pod koniec XIII w. miasto stało się częścią majątku czeskich królowych, zaczęły osiedlać się tu wdowy po zmarłych władcach, m.in. Elżbieta Ryksa, wdowa po Wacławie II Czeskim i Rudolfie III Habsburgu oraz wnuczka Kazimierza Wielkiego, Elżbieta, wdowa po Karolu IV. Siedzibą dworu był zamek królewski (stał w okolicach dzisiejszej ulicy Zieglerovej, nieopodal miejskiej sali muzycznej i Adalbertinum), zniszczony podczas wojen husyckich. Ponowny rozkwit gospodarczy i kulturalny miasta na przełomie XV i XVI w. przerwał wybuch wojny trzydziestoletniej. W miejsce zdewastowanej zabudowy renesansowej wzniesiono budowle barokowe, co miało związek z przybyciem jezuitów i powstaniem biskupstwa w 1664 r. Niespełna sto lat później Hradec Králové przebudowano na twierdzę, wykorzystując strategiczne położenie u zbiegu dwóch rzek. 3 lipca 1886 r. w pobliżu miejskich fortyfikacji starły się wojska Austrii i Prus. W bitwie przy Hradcu Králové (inaczej: pod Sadową lub na Chlumie) wzięło udział prawie pół miliona żołnierzy różnych nacji - zginęło 50 tys. Dramat wojennej pożogi skłonił władze do zburzenia murów obronnych i skoncentrowania się na budowie nowoczesnego miasta. Zadania podjęli się najwybitniejsi czescy architekci, m.in. Jan Kotera, Josef Goczar, Vaclav Rejchl. Dzięki nim Hradec w niedługim czasie zyskał renomę "Salonu Republiki".
***
Następną wycieczkę rozpoczęliśmy przed głównym dworcem kolejowym. Któregoś wiosennego dnia 1944 r. wybitny czeski pisarz Bohumil Hrabal, podówczas świeżo upieczony absolwent szkoły zawiadowców w Hradcu Králové, wyszedł na przydworcowy deptak w paradnym mundurze kolejarskim, ze złotymi guzikami i epoletami, ale... boso. Ciekawe, czy stąpając przez kilka godzin po chłodnym bruku, przyjrzał się rzeźbie na dachu stacji i wzorzystym witrażom w jej oknach?
Wsiadamy do pierwszego trolejbusu, który podjeżdża na przystanek. Na biletach kupionych u kierowcy widnieje jego imię i nazwisko - podróżujemy linią nr 2, a wiezie nas pan Karel. Kierunek: Nový Hradec Králové. Trafiliśmy idealnie - prosto do lasu w pobliżu pętli na południowym krańcu miasta. Dobrze oznakowane ścieżki rowerowe, jezioro, kąpielisko i gospoda, dalej ścieżka astronomiczna do planetarium (otwarte w środy, piątki i soboty, wstęp od 10 do 45 koron w zależności od wieku i programu zwiedzania), a całość wieńczy pole golfowe. Po powrocie do centrum odpoczywamy w ogrodach Jiráska, wśród oszałamiająco pachnących kwiatów. Dawniej były tu ogrody oficerskie (warto odszukać tajną furtkę fortyfikacyjną), dziś park należy do szkoły florystycznej. Na końcu ogrodu, przy zbiegu Łaby i Orlicy, stoi rzeźba - metafora spotkania obu rzek: kobieta omdlewająca w objęciach mężczyzny. We wschodniej części ogrodu ulokowano drewniany, prawosławny kościółek św. Mikołaja, przywieziony w 1935 r. z Małej Polany na Zakarpaciu. Idziemy wzdłuż Łaby ku pięknej secesyjnej elektrowni wodnej. Najlepiej przybyć tu po zmroku, by zobaczyć efektowne iluminacje dwuskrzydłowego budynku i wieży z zegarem. Elektrownia powstała na początku XX w., kilka lat temu została gruntownie odrestaurowana, mieści nowoczesne muzeum. Jesteśmy przy 157. kilometrze rzeki.
Mostem nad jazem Huczak kierujemy się na ulicę Baarovą, do Domu Envi. We wnętrzu kamienicy wybudowano olbrzymie akwarium z tunelem podwodnym i tropikalną puszczę. Nad naszymi głowami przepływają egzotyczne ryby, na wielkim ekranie można obejrzeć film przyrodniczy (bilet 90 koron, dzieci 60).
***
W restauracji Santa Maria przy alei Karola IV pałaszujemy wyborną zupę pomidorową, a potem kontynuujemy zwiedzanie staromiejskich zaułków. Mijamy fikuśną fontannę przy Batkovo namesti i wyludnioną promenadą docieramy do placu Tomasza Masaryka. W centralnym punkcie pomnik wąsatego dżentelmena w surducie - pierwszego prezydenta niepodległej od 1918 r. Republiki Czechosłowackiej. Plac jest olbrzymi, ale w miarę zaciszny. To strefa tylko dla pieszych, dogodne miejsce, by odpocząć. Kilkadziesiąt kroków na południe trafimy na ogromny plac Urlicha, który według planu architektonicznego z początku XX w. miał być nowoczesnym centrum miasta. Morze betonu sprawia przygnębiające wrażenie, więc wsiadamy do autobusu nr 17 (kierowca ma na imię Ludek) i jedziemy na przedmieścia, zobaczyć Srebrny Staw, podobno najpiękniejszy akwen w okolicy, obfitujący w ryby. Jest pochmurno, kempingowcy pochowali się w domkach i namiotach, nikt nie korzysta z rowerów wodnych, krętej zjeżdżalni i boisk. Plakat na drzwiach recepcji zachęca do wypożyczenia ogromnej przezroczystej kuli, wewnątrz której można przetoczyć się po tafli stawu, oraz dziwacznie wyglądających sprężyn umożliwiających przeskoczenie po wodzie od brzegu do brzegu. Szkoda, że nazajutrz musimy stąd wyjechać...
Doroczne imprezy:
• czerwiec - Święto Teatru (zwykle ok. 150 zespołów z całego świata) i Międzynarodowy Festiwal Lotnictwa
• lipiec - uroczystości pamiątkowe bitwy przy Hradcu Králové i festiwal miłośników maszyn parowych - Bulwar Paromilców
• sierpień - festiwal muzyczny Hip-Hop Kemp
• wrzesień - turnieje rycerskie, pokazy rzemieślnicze i średniowieczny jarmark na cześć królowej Elżbiety Ryksy
• październik - cykl koncertów Jazz Goes to Town
W sieci
www.hradeckralove.org
www.kralovehradecko-info.cz
www.stribrny-rybnik.cz
www.czecot.com
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl















