Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Francja na liście UNESCO. Nieznośna lekkość Lyonu

  • Pin It
Tekst: Joanna Pietrzak-Thébault
22.12.2008 , aktualizacja: 19.12.2008 13:17
A A A Drukuj
Vieux Lyon Fot. Waldemar Kompała / AG Vieux Lyon
Centrum rozłożyło się między turkusowo-zielonym Rodanem a brunatną Saoną
Bazylika Notre Dame de Fourviere
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
Bazylika Notre Dame de Fourviere
Fontanna na Place de la Comedie
Fot. Waldemar Kompała / AG
Fontanna na Place de la Comedie
Panorama Lyonu, w głębi wzgórze Fourviere
Fot. Waldemar Kompała / AG
Panorama Lyonu, w głębi wzgórze Fourviere
Na pierwszy rzut oka wydaje się podobny do innych francuskich miast. Ale kto pozna Lyon choć trochę bliżej, bez trudu zorientuje się, że kryje on wiele tajemnic...

Lyon, jak bodaj każde francuskie miasto, zachował XIX-wieczne śródmieście pełne kilkupiętrowych kamienic o spadzistych dachach, z balkonami z kutych krat. Ich architektoniczne ozdoby czerpią inspirację ze wszystkich możliwych stylów. Dziś pewnej nowoczesności usiłują nadać mu handlowe deptaki, oryginalne, często zabawne fontanny czy współczesne obiekty wkomponowane w zabytkowe mury. Jak choćby dworzec kolejowy Perrache, gmach opery, czy uniwersytecki wydział prawa w dawnej fabryce papierosów. Wieczorem wiele budowli jest efektownie oświetlonych. Czasem wydaje się, że nieco na wyrost - pracowici mieszkańcy (ok. 500 tys.) wcześnie chodzą spać, zaś turyści na ogół tylko tędy przejeżdżają w drodze do Prowansji, nad Morze Śródziemne czy w Alpy.

Miasto ożywia się trzy razy w roku: w trzeci czwartek listopada za sprawą Beaujolais Nouveau, 8 grudnia w święto Niepokalanego Poczęcia (tradycja stawiania w oknach zapalonych świeczek przerodziła się w Święto Światła) i w czerwcu, za sprawą Święta Muzyki zwiastującego początek lata.

Na co dzień jest tu spokojnie. Lyończycy nade wszystko cenią tradycję, wygodę i dyskrecję (podobno jest tu najwięcej tajnych stowarzyszeń i lóż masońskich we Francji!) i nawet przybyszów z innych regionów kraju traktują jak obcych.

Mieszkańcy najlepszych śródmiejskich dzielnic rzadko zapuszczają się do położonej na wysokim wzgórzu Croix Rousse, dawnej dzielnicy tkaczy, czy do Gerland, u zbiegu Saony i Rodanu, znanej ze stadionu Olympique Lyonnais (od siedmiu lat nie oddał mistrzostwa kraju!) i nowoczesnych laboratoriów farmaceutycznych.

Co prawda część ulic wyłączono z ruchu kołowego, ale metrem i maleńkimi autobusikami łatwo dotrzemy niemal w każdy zakątek śródmiejskiego półwyspu (Presque-Ile). Półwyspu, bowiem centrum Lyonu rozłożyło się malowniczo między turkusowo-zielonym Rodanem, a łączącą się z nim parę kilometrów dalej brunatną Saoną. To właśnie na jej prawym brzegu znajdują się najciekawsze zabytki.

***

Trzy parafie i jedna ulica - tak najkrócej można opisać stare miasto (Vieux Lyon) wciśnięte między obudowany betonowymi parkingami brzeg Saony, a pełne starożytności wzgórze Fourviere (nazwa pochodzi od forum, które stało tu w czasach, gdy Lyon zwał się Lugdunum). Główna ulica św. Jana zachowała średniowieczny kształt - kamienny chodnik nachyla się z obu stron ku biegnącemu środkiem rynsztokowi (dziś nic już nim, oczywiście, nie płynie). Prowadzi ona równolegle do rzeki, wokół siatka mniejszych uliczek. Choć całość wydać się może niepozorna, jest to największy w Europie renesansowy kompleks urbanistyczny! Miasto rozbudowywało się ku wschodowi, pozostawiając w nienaruszonym stanie historyczne kwartały. Są autentyczne i tętnią życiem. W 1989 r. na liście światowego dziedzictwa UNESCO znalazło się 10 proc. powierzchni starego Lyonu - w sumie 500 ha.

Ulicą św. Jana idziemy zwykle na przekór chronologii. Od neogotyckiego kościoła św. Jerzego (jego twórca, znany XIX-wieczny architekt Pierre-Marie Bossan mówił, że był to "grzech młodości") do katedry św. Jana Chrzciciela i najstarszego w mieście kościoła św. Pawła z 549 r.

Próżno by tu szukać rynku jako serca dzielnicy. Funkcji tej nie spełnia plac przed katedrą, zaś wspaniałe targi z warzywami, starociami, rzemiosłem (inne w każdy dzień tygodnia) odbywają się na bulwarze nad rzeką. Ów plac kinomani rozpoznają z pewnością - był filmową Pragą w "Nieznośnej lekkości bytu" Philipa Kaufmana (1987 r.) według powieści Milana Kundery.

Romańsko-gotycka katedra zawiedzie w pierwszej chwili tego, kto oczekuje budowli równie ogromnej, jak świątynie z północnej Francji. Jej boczne wieże - choć potężne - mają tylko 44 m wysokości. Ale fasada jest harmonijna i piękna (zjeżdżając bądź schodząc ze wzgórza nad miastem, dojrzymy siedzącego na jej trójkątnym zwieńczeniu kamiennego Boga Ojca, jak, zawieszony w powietrzu, króluje nad światem). Kolejnym powodem do rozczarowania mogą być puste nisze po figurach proroków i świętych oraz pozbawione głów anioły ponad nimi. To "pamiątki" po religijnych zamieszkach w XVI w. i po rewolucji francuskiej. Katedra, jako jedna z niewielu budowli w Lyonie, ucierpiała też w czasie II wojny światowej - podmuch towarzyszący wysadzaniu mostów przez hitlerowców zniszczył witraże. Na szczęście zachował się najstarszy (XII w.) i najcenniejszy, w kaplicy na lewo od chóru. Przetrwały też rozety (częściowo odrestaurowane) - dwie w narteksie i jedna w fasadzie. Dlatego trzeba tu przyjść wcześnie rano, gdy napełniają kościół żółtym i niebieskim blaskiem. Jeszcze piękniej jest o zachodzie, gdy słońce niemal rozpala wnętrze ciepłym, czerwonym światłem.

W tym wnętrzu o stosunkowo skromnych rozmiarach (80 m długości, 26 szerokości, 32,5 wysokości), za to o wspaniałych proporcjach, można dostrzec, jak rozbudowywano świątynię (powstawała od XII w. przez ponad 300 lat). W chórze za głównym ołtarzem zobaczymy więc, że dolna część absydy jest romańska i że sklepienie tzw. kaplicy burbońskiej to XVI-wieczny gotyk płomienisty.

Z XI w. pochodzi przylegający do kościoła romański budynek Manécanterie, dawnej Scholi, o przepięknej fasadzie, dziś siedziba katedralnego skarbca (można oglądać). Tuż obok pozostałości wczesnochrześcijańskich kościołów św. Stefana i św. Krzyża oraz baptysterium z IV w., które chroni szklany dach, przez który można zajrzeć do środka.

Idąc dalej na północ na Place du Change (Wymiany) ujrzymy prostokątny budynek z XVII w. - zbór protestancki. Na okalającym go tarasie zwykle bawią się dzieci albo przysiadają wędrowcy. Była to pierwsza w mieście siedziba kantoru i giełdy, aż w 1803 r Napoleon przekazał go protestantom (religijne prądy "przypływały" tu Rodanem z niedalekiej kalwińskiej Genewy). Do środka można wejść tylko w soboty i niedziele, lub w czasie koncertów.

Przy place du Change mieszkali bogacze. Świadczy o tym choćby XIV-wieczna kamienica Thomassin należąca do rodziny kupców bławatnych. Ma rozmiary niewielkiego pałacyku, a jej kilkupiętrową fasadę z jasnego kamienia zdobią bogato rzeźbione obramowania okien i drzwi.

***

Zwiedzanie lyońskiej starówki nie polega jednak na chodzeniu ulicami i oglądaniu fasad domów, ale ich... podwórek. To tutaj ukryte są prawdziwe renesansowe skarby.

Podwórka i słynne traboules (na wpół tajemne przejścia między kamienicami) zachwycają architekturą krytych korytarzy, kręconych schodów, galerii, ozdobnymi framugami okien i drzwi. Plany tych przejść dostaniemy w biurach informacji turystycznej (na Placu Bellecour i przy stacji metra D obok katedry) i warto z nich skorzystać, bo są naprawdę dobrze ukryte. Podczas okupacji znikali w nich członkowie francuskiego ruchu oporu, uciekając przed agentami gestapo.

Przy okazji warto zajrzeć do muzeum marionetek z całego świata w kamienicy florenckich bankierów Gadagne czy odnaleźć w jednym z korytarzy kręcone schody obywające się bez głównej osi. Każdy przewodnik zaprowadzi nas do arcydzieła królewskiego architekta Philiberta de l'Orme z 1536 r.: na podwórku łączącym dwie kamienice rodziny Builloud przy ulicy Żydowskiej (Juiverie) ujrzymy wspartą na łukach rzeźbioną galerię w stylu włoskiego renesansu, godną królewskiego pałacu.

Ale inne podwórka też zachwycają. Można podziwiać doskonałość ich proporcji, stare studnie i zwisające z wysokich pięter kwiaty. Na moim ulubionym dziedzińczyku znajduje się wejście do siedziby parafii ormiańskiej i malownicze zaplecze restauracji.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta