Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Brazylia. Opowieści Don Alvara

  • Pin It
Paweł Hammer
08.12.2008 , aktualizacja: 08.12.2008 17:24
A A A Drukuj
Fot. Paweł Hammer
W Nuevo Arao zobaczyłem z bliska legendarnego botu corderozo

Fot. Paweł Hammer
Fot. Paweł Hammer
Po kilku dniach spędzonych w Bélem, stolicy stanu Pará w północnej Brazylii, nadszedł oczekiwany moment. Kolorowe hamaki wypełniły pokład statku, który niestrudzenie zmagał się z leniwym prądem Amazonki. Wiał lekki, ciepły wiatr, temperatura przekraczała 30 stopni, ale nie odczuwało się gorąca.

***

Przez większość dnia towarzyszy nam zwarta ściana tropikalnego lasu, czasem zielone pola wyrwane puszczy. Jak okiem sięgnąć szumi wysoka trawa capim, wśród której sterczą ostre czarne kikuty po wyciętych drzewach. Pozornie nieruchoma zielona dżungla tętni życiem. W tle rytmicznej pracy silnika gra leśna orkiestra. Nagły plusk mąci spokojną taflę wody. Sądząc po wielkości ryby, to prawdopodobnie pirarucu - dochodząca do 3 m największa słodkowodna ryba świata. Urwane sapnięcie to znak rozpoznawczy delfina rzecznego - botu corderozo. Jego opasłe cielsko na chwilę wyłania się z wody tuż obok łódki. Wpatruję się w zielonkawożółtą wodę. Jest! Mały krokodyl schował się w przybrzeżnych zaroślach.

Co jakiś czas na tle zielonej ściany lasu widać dom na drewnianych balach - domostwo riberenos, potomków pierwszych brazylijskich osadników żyjących nad brzegami amazońskich rzek. Czasem z zielonego gąszczu wypływają małe kanoe. Młodzi riberenos zwabieni rykiem silnika podpływają możliwie najbliżej statku, aby pokołysać się na falach lub wykorzystać statek jako holownik. Inni przywiązują linami swoje łódki do statku, wskakują na dolny pokład i oferują suszone krewetki, ciastka domowej roboty, lody lub czarną galaretkę pakowaną w woreczki.

***

Po trzech dniach, z przesiadką w Santarém, dopływam do miejscowości Oriximina. Tutaj czeka na mnie zaprzyjaźniona rodzina da Silva. Motorową łódką płyniemy na fazendę. Granicę posiadłości zamykają mokradła. Łączą one koryto rzeki, którą przypłynęliśmy z brzegiem jeziora Sapucuá po przeciwnej stronie. W porze wilgotnej bagna zalewa woda. W porze suchej (tak jak teraz) są naturalnym środowiskiem dla kilku krokodyli. Domownicy ostrzegają mnie przed wycieczkami w tamtą stronę. Właściciel fazendy Don Alvaro uśmiecha się i klepie mnie po ramieniu: - Jesteś w Amazonii, Pablo, tutaj na fazendach taka bliskość jest czymś normalnym. Dodaje, że tydzień temu zabił harpunem dwa około trzymetrowe krokodyle. Poluje się w nocy. Jedna osoba niesie lampę, druga trzyma harpun. Kiedy oślepione światłem zwierzę nieruchomieje, trzeba podejść na wyciągnięcie ręki i zadać cios.

- Krokodyle to niejedyne niebezpieczne zwierzęta występujące w tych rejonach - opowiada Don Alvaro. - Żyje tu również cobra grande. Teraz, gdy woda jest niska i ciągle opada, razem z nią oddalają się węże. W porze deszczowej, kiedy woda zalewa fazendę, jest bardzo niebezpiecznie. Cobra grande może podpełznąć pod same drzwi. Potrafi zabrać dużego wieprza, nierzadko atakuje ludzi. Zdarzało się, że wąż ściągał śpiących z hamaków, podpływał do bawiących się na brzegu dzieci. Przed dwoma laty duża cobra zaatakowała rybaka łowiącego przy brzegu w małym kanoe. Przeżył dzięki temu, że w porę chwycił duży ostry nóż, którego używał do patroszenia ryb - w walce z wężem stracił dłoń.

Siedzimy na werandzie, popijając cachasę - wódkę z trzciny cukrowej. Ciszę przerywa głośne sapnięcie, któremu towarzyszy plusk wody. To botu corderozo - jeden z dwóch gatunków delfinów rzecznych żyjących w Amazonii. Na ich temat krąży wiele legend. Jedna z nich głosi, że w czasie zabaw często urządzanych przez riberenos delfin wychodzi na brzeg w postaci pięknego młodzieńca w szerokim kapeluszu, ubranego na biało. W czasie fiesty wybiera najpiękniejszą pannę i flirtuje z nią przez resztę nocy. Oczarowana dziewczyna łatwo daje mu się zaciągnąć do rzeki. Ojcostwo dzieci poczętych w trakcie krótkich flirtów przypisuje się zatem delfinowi.

***

Kiedy wydaje się, że bezpowrotnie oddalamy się od cywilizacji, w sercu tropikalnego lasu wyrasta panorama wielkiego miasta. Manaus to największy port na Amazonce, położony 1700 km od jej ujścia do Oceanu Atlantyckiego. W czasie boomu kauczukowego rozwijał się szybciej niż wiele metropolii. Do Manaus zjeżdżali ludzie z całego świata w poszukiwaniu przygody i bogactwa.

Po dawnej świetności pozostało niewiele. W centrum nadal stoi wspaniały teatr - wzniesiona w 1896 r. kopia mediolańskiej La Scali. Dziś sporadycznie gości wielkich artystów. W sali głównej oprócz loży prezydenckiej można podziwiać popiersia największych kompozytorów i dramatopisarzy.

Odwiedzam też Narodowy Instytut Rybołówstwa. W ogromnym basenie pływają podobne do lwów morskich potężne pexe boi. W kilku mokradłach wylegują się wielkie jackare - amazońskie krokodyle. Jest również puraque - ryba z ładunkiem elektrycznym 220 V. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak skóra sześciometrowej anakondy.

***

200 km od Manaus na Rio Negro znajduje się największy śródlądowy archipelag wysp - Anavilhanas. W miejscowości Nuevo Arao wynajmuję motorową łódź, która przenosi mnie w mgnieniu oka do wyspowego raju. Archipelag składa się z 420 wysepek, które porasta tropikalny las. Wysokie palmy i ogromne liściaste drzewa odbijają się w lustrze wody, tworząc niezapomniane obrazy. Mój przewodnik Carlos cumuje łódkę w bezpiecznym miejscu i schodzimy na jedną z wysp. Niektóre drzewa osiągają nawet 50 m wysokości. Wielkie konary splatają się, tworząc monumentalne leśne rzeźby.

W Nuevo Arao zobaczyłem z bliska legendarnego botu corderozo. Mieszkańcy karmią je rybami z niewielkiego mola. Uderzając dłonią w wodę, można przywołać rzecznego delfina. To niesamowite wrażenie, kiedy z wody wyłania się trzymetrowe różowe cielsko. Trzeba jednak uważać, bo zdenerwowany delfin może nas ściągnąć do wody.

Chcesz wiedzieć więcej o Brazylii? Sprawdź w serwisie Bermudy.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Brazylia. Opowieści Don Alvara zebolek 16.12.08, 11:40

    po portugalsku cobra to znaczy wąż!nie jest to nazwa gatunku węży jadowitychczyli po polsku KOBRA. I dlatego ten "wielki wąż" atakuje świnie, dzieci anawet dorosłych ludzi.»

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta