Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Zobacz, póki istnieją. Osiedla robotnicze na Górnym Śląsku

  • Pin It
Małgorzata Krakowiak
17.11.2008 , aktualizacja: 24.11.2008 11:11
A A A Drukuj
Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej Fot. Małgorzata Krakowiak Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej
Lista osiedli patronackich na Górnym Śląsku jest długa, ale z roku na rok znikają kolejne domy, przegrywając walkę nie tylko z czasem
Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej
Fot. Marcin Tomalka / AG
Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej
Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej
Fot. Marcin Tomalka / AG
Osiedle Kaufhaus w Rudzie Śląskiej
Bytom-Bobrek, domy przy ul. Konstytucji
Fot. Małgorzata Krakowiak
Bytom-Bobrek, domy przy ul. Konstytucji
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej, domy przy ul. Kubiny
Fot. Małgorzata Krakowiak
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej, domy przy ul. Kubiny
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Fot. Marcin Tomalka / AG
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Fot. Marcin Tomalka / AG
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Fot. Marcin Tomalka / AG
Kolonia Ficinus w Rudzie Śląskiej
Od pewnego czasu na terenie Górnego Śląska trwa fascynujący, choć niełatwy proces nadawania nowych znaczeń istniejącym od wielu lat obiektom i przestrzeniom. Nikogo już nie dziwi, że w miejscu dawnych fabryk powstają galerie, sale koncertowe, centra kultury i muzea.

Wśród obiektów poprzemysłowych ważne miejsce zajmują osiedla robotnicze zwane patronackimi lub koloniami. W większości przypadków nie nadaje się im nowych funkcji, lecz polepsza, uwypukla i wzmacnia dotychczasowe. Osiedla te wciąż mają swoich mieszkańców, chociaż często pracują oni gdzie indziej albo nie pracują wcale. Niegdyś obowiązywały tu znacznie surowsze reguły. Osiedle patronackie budował właściciel huty lub kopalni dla pracowników, aby związać ich z miejscem zamieszkania, a więc i z zakładem pracy. A kiedy pracownik umierał, jego rodzina musiała opuścić patronackie lokum.

***

Jednym z najstarszych tego typu osiedli na Górnym Śląsku jest kolonia robotnicza w Chorzowie przy ul. Kalidego wzniesiona w 1798 r. dla pracowników huty Król. Do dziś zachowały się jedynie cztery parterowe domy. Osiedle, od lat nie odnawiane, jest w coraz gorszym stanie.

Lepszy los spotkał Ficinusa w Rudzie Śląskiej-Wirku, przy ul. Kubiny. To jedno z najstarszych na Górnym Śląsku w całości zachowanych osiedli, powstało w latach 1860-67 dla robotników kopalni Gottessegen (później Wirek). Pierwotnie kolonia miała charakter wiejski - do każdego domu przynależało niewielkie pole uprawne i budynek gospodarczy. Wszystkie 16 budynków zbudowano z piaskowca. W wyniku rewitalizacji pod koniec lat 90. w Ficinusie powstał niewielki pasaż usługowo-handlowy z restauracjami i pubami, a domy sprzedano osobom prywatnym. Wszelkie ewentualne adaptacje muszą być zaakceptowane przez konserwatora zabytków. Dziś położone przy jednej ulicy osiedle ma niepowtarzalny klimat jako miejsce spotkania starego z nowym. Jest oazą spokoju w hałaśliwym mieście.

Innym przykładem patronackiego osiedla w Rudzie Śląskiej jest Kaufhaus na granicy dzielnic Nowy Bytom i Chebzie. Powstało w latach 1854-1924 dla pracowników huty Pokój. W przeciwieństwie do Ficinusa, nie straciło funkcji mieszkalnej. Ponadto od 2005 r. podejmowane są starania, aby przywrócić mu dawną rolę. Uwagę przyciąga dom handlowy w bardzo dobrze wyeksponowanym miejscu, bo na zakręcie ul. Niedurnego prowadzącej do centrum Nowego Bytomia. Ten modernistyczno-secesyjny budynek z początku XX w. był częścią usługowego centrum osiedla. W owym czasie wyróżniało go wiele nowinek technicznych, m.in. dwie windy. Jeszcze pod koniec lat 90. ubiegłego wieku znajdował się w stanie ruiny. Dziś nie tylko zachwyca wyglądem, ale pełni pierwotną funkcję - są w nim sklepy, a część pomieszczeń wynajmują firmy. Inną pozostałością po centrum handlowym jest dawna piekarnia, obecnie świetlica socjoterapeutyczna. Zachowała się jedynie część dawnej zabudowy, m.in. familoki i budynki dla urzędników o znacznie wyższym standardzie.

Osiedla poddane wieloaspektowej rewitalizacji należą jednak do rzadkości - większość wciąż czeka na swoją szansę. Należą do nich dwa osiedla robotnicze w Bobrku, dzielnicy Bytomia, powstałe dla pracowników kopalni Johanna (rejon ulic Zabrzańskiej i Ustronie) i huty Julia (rejon ulic Wytrwałych i Stalmacha). Oba osiedla zbudowane na początku XX w. uznawane są za najciekawsze kolonie robotnicze w Bytomiu.

Także w Bytomiu w latach 1897-1901 na zlecenie Katowickiej Spółki Akcyjnej Górnictwa i Hutnictwa Żelaza powstała kolonia robotnicza Zgorzelec dla robotników huty Hubertus (później Zygmunt). Wzniesiono ją kilka kilometrów od huty wśród pól i obszarów zielonych. I tak pozostało do dziś. Położona na uboczu miasta przy ul. Kolonia Zgorzelec, w odosobnieniu, schowana wśród drzew i zieleni jest miejscem wyjątkowym. Proste domy mieszkalne jedno- i dwukondygnacyjne powstały według tego samego projektu. Na jednym z podwórek stoi budynek pralni i piekarni. Zgorzelec, który od czasu swojego powstania pozostał w niezmienionym kształcie, wpisano do rejestru zabytków. Na początku lat 90. miasto podjęło próbę rewitalizacji, chcąc go przekształcić w kolonię artystów, co się nie udało. Udało się natomiast odnowić mieszkania w dziewięciu budynkach, pozostałe (25) będą remontowane w niedalekiej przyszłości.

***

Na Górnym Śląsku istnieje jeszcze kilka osiedli robotniczych w otoczeniu zieleni, są to tzw. osiedla ogrody. Do najbardziej znanych należy Giszowiec (dziś w granicach Katowic), który stał się bohaterem niezwykłej książki Małgorzaty Szejnert pt. "Czarny ogród". Powstał w latach 1906-10 dla pracowników zakładów należących do Towarzystwa Górniczego "Spadkobiercy Jerzego von Giesche". Dbając o godziwy standard życia mieszkańców, przyjęto założenie, że przy każdym domu ma być ogród: "Z czasem cała kolonia ma być jedną wielką zielenią, to przecież idealne miasto ogród, zdrowe, wygodne, przyjemne, dobrze usposabiające do życia i pracy" - pisze Szejnert (s. 41). Domy zamieszkiwane przez dwie, trzy lub cztery rodziny budowano na wzór górnośląskich chat. Architekci Jerzy i Emil Zillmannowie inspiracje czerpali także z innych źródeł: "Wzięli trochę baroku, trochę klasycyzmu, przełamali secesyjną asymetrią i - o dziwo - wyszła z tego prosta, elegancka całość" (op. cit. s. 39). W centrum znajdował się plac, wokół niego sklepy, poczta, gospoda, administracja osiedla, łaźnia, pralnia i szkoły. W latach 70. na miejscu Giszowca miało powstać blokowisko. Na szczęście tak się nie stało, chociaż budowli bloków nie zaniechano, a część zabytkowych domów wyburzono. W wielu miejscach bloki wdzierają się do przydomowych ogrodów giszowieckich domków. Poza częścią budynków mieszkalnych ocalała dawna karczma, nadleśnictwo, szkoły i sklepy.

Kolejnym osiedlem robotniczym zainspirowanym ideą miasta ogrodu jest kolonia patronacka Ballestrema w Rokitnicy, dzielnicy Zabrza. Powstawała w kilku etapach, pierwszy z nich przypadł na lata 1905-13. Jej mieszkańcami byli robotnicy kopalni Castellengo (później Rokitnica). Podobnie jak w przypadku Giszowca domy były niewielkie i przeznaczone tylko dla kilku rodzin, utrzymane w stylu wiejskim, z przylegającymi do nich ogródkami. Osiedle szczyci się czterema unikatowymi w skali europejskiej budynkami przy ul. Szafarczyka wybudowanymi ze stali. Jako jedno z nielicznych miało przed I wojną światową ścieżki rowerowe dla dojeżdżających do kopalni górników.

W Zabrzu warto również zobaczyć osiedle "Borsig" w dzielnicy Biskupice, które powstało w latach 1863-71 dla pracowników kopalni Jadwiga i Ludwik. To rozległe osiedle (19 ha) składa się z części północnej i południowej. W północnej znalazły się domy dla urzędników, gospoda z hotelem, plac targowy, poczta, dom lekarza z izbą przyjęć, szkoła ewangelicka z kaplicą zachowaną do dziś i pełniącą funkcje kulturalne. Natomiast w części południowej skromniejsze, wielorodzinne domy (8 i 12 rodzin) dla robotników ustawiono regularnie, tuż przy równolegle biegnących ulicach. Powstał także - i przetrwał - cmentarz ewangelicki. Ze względu na świetne warunki mieszkalne i bogate wyposażenie osiedle to nazywano "proletariackim eldorado".

***

Lista osiedli patronackich na Górnym Śląsku jest długa, ale z roku na rok znikają kolejne domy, przegrywając walkę nie tylko z czasem. Na szczęście są i takie miejsca, które dzięki aktywności mieszkańców lub przychylności władz zostały zabezpieczone przed unicestwieniem, a nawet otrzymały drugie życie. Tak się stało w przypadku obiektów na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego - z opisanych wyżej osiedli znalazły się na nim Ficinus i Giszowiec. Prace nad tym projektem trwają od 2004 r. - lista nie jest jeszcze zamknięta. Szlak ma być nie tylko źródłem informacji o zabytkach (w internecie i na miejscu), lecz także impulsem do ich ożywienia i przygotowania na przyjęcie turystów.

Bibliografia: Lech Szaraniec: "Osady i osiedla Katowic", Katowice 1984, "Historyczne osiedla robotnicze", Katowice 2005, Dariusz Walerjański: "Zabrze krok po kroku", Bytom 2006, Małgorzata Szejnert: "Czarny ogród", Kraków 2007



W sieci

http://turystyka.silesia-region.pl/szt/pl/glowna.html



Francja? Grecja? Sri Lanka? Egipt? Poszukaj wycieczki lub dodaj za darmo własne ogłoszenie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Zobacz, póki istnieją. Osiedla robotnicze na Gó... dersteuermann 18.01.09, 20:01

    Te osiedla są wspomnieniem po starym, przemysłowym Śląsku mojego dzieciństwa.To był świat, który już nie istnieje. Odchodził powoli do roku 1970, potemnastąpiło przyspieszenie zmian. Teraz »

  • piękne są ale urodą koszar. abrahadabra 19.01.09, 00:59

    wielokrotnie zwiedzałem i podziwiałem stare dzielnice robotnicze na śląsku.Za każdym razem czułem unoszącego się ducha historii.Dom który buduję jest wypadkową architektury Śląska i »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta