Ogrody w Dobrzycy. Hortulus szumi jesienią
10.11.2008
, aktualizacja: 07.11.2008 13:34
W Dobrzycy na kilku hektarach mamy 30 ogrodów
Jeszcze kilkanaście lat temu było tu pole. Dziś niedaleko Dobrzycy, w połowie drogi między Koszalinem i Kołobrzegiem, rozciągają się wspaniałe ogrody.
Nie ma tabliczek informacyjnych czy plansz. Drzewa, krzewy, kwiaty i zioła nie zostały pogrupowane według gatunków, jak to bywa gdzie indziej. Liczy się... pomysł na dany ogród. A projektantka Iwona Bigońska ma ich bez liku. Już same nazwy brzmią intrygująco: Ogród Purpury i Ognia, Niebiesko-Żółty, Biały, Ziołowy, Cienia, Traw i Zapachu. I długo by jeszcze wyliczać, bo na 4,5 ha pomieściło się ich aż 30 (płynnie przechodzą jeden w drugi).
Obok przykładów konkretnych stylów w architekturze ogrodowej (np. ogród francuski) są i takie, których celem jest wywołanie w gościach pewnych nastrojów. Odpowiednio dobrane rośliny - poprzez zapach, szelest lub barwę - mają nas pobudzać bądź działać kojąco na naszą psychikę, nastroić melancholijnie czy refleksyjnie...
***
Wszystko zaczęło się w 1990 r., gdy Iwona i Piotr Bigońscy, małżeństwo ogrodników, kupili kilka hektarów ziemi w Dobrzycy. Najpierw zajmowali się projektowaniem zieleni, później utworzyli Centrum Ogrodnicze ze sklepem i szkółkami roślin ozdobnych, a obok założyli ogrody pokazowe. Nazwali je Hortulus (z łac. ogródek). Dziś to jedna z największych atrakcji wybrzeża koszalińskiego, co roku zwiedza je 80 tys. turystów.
Ogrodnicy wiedzą, że rośliny cebulkowe najefektowniej prezentują się posadzone obok siebie, w dużych grupach. Można się o tym przekonać, oglądając kolorowy kobierzec z 15 tys. tulipanów (założenie nawiązuje do słynnych ogrodów Keukenhof w Holandii).
Wierzby japońskie, klony i azalie rosną w bogatym w symbolikę Ogrodzie Japońskim. Rozciąga się on nad kanałem łączącym dwa stawy (krajobraz został specjalnie zaaranżowany). Po kamiennych płytach możemy przejść na wyspę (według buddystów to symbol raju). Stojący na niej domek w stylu japońskim jest schronieniem dla kaczek. Orientalny klimat tworzą tu nie tylko rośliny, ale i kamienie - odpowiednio ułożone głazy przedstawiają porządek świata, czyli równowagę pomiędzy Niebem, Ziemią i człowiekiem. Stoi w nim budowla wzorowana na japońskiej herbaciarni, pawilon z bambusowymi dzwonami i czerwony drewniany mostek zbudowany bez użycia gwoździ. Dosłownie każdy element ma jakieś znaczenie, np. czerwony kolor jest w Japonii symbolem szczęścia i siły, odstrasza demony. Japończycy cenią sobie to, co kruche i ulotne, więc spotkamy tu rośliny, które mają krótki okres kwitnienia, jak azalie i wiśnie japońskie. Sceneria sprzyja medytacji, od czasu do czasu można się natknąć na osoby ćwiczące jogę.
Po sąsiedzku mamy niewielki Ogród Purpury i Ognia, jeden z najbardziej niezwykłych, jakie widziałem w życiu. O ile w tych tradycyjnych mała architektura jest dopełnieniem roślinności, tutaj jest na odwrót. Wzdłuż ogrodu biegnie mur z czerwonej cegły, i to on dominuje nad całością. Cegłą wyłożono także ścieżki, przy których stoją terakotowe donice i amfory. Rosną tu rośliny o czerwonych liściach (m.in. żurawka), kwitną róże, begonie i pelargonie we wszystkich odmianach czerwieni, do tego srebrzyste trawy i zioła.
Nieopodal leży Ogród Wiejski. Przytulny, radosny, swojski. Z założenia jest nieco chaotyczny, ale jest to chaos pozorny. Można tu podziwiać nasturcje, słoneczniki, nagietki, aksamitki i dzielżany, a obok nich rośliny przyprawowe i lecznicze zioła.
Klasyczna elegancja - to określenie najlepiej chyba pasuje do otoczonego grabowym żywopłotem Ogrodu Francuskiego. Zajmuje on pół hektara i należy do największych w całym Hortulusie. Wyróżniają go geometryczne formy strzyżonych bukszpanowych żywopłotów, długie proste linie ścieżek, białe fontanny i rzeźby (kopie posągów antycznych bogiń dają wrażenie pewnej teatralności).
W Ogrodzie Zapachów pachną nie tylko kwiaty, ale także liście i owoce. Rosną w nim m.in.: lawenda, maciejka, kalina i lilie. Inne zapachy wyczujemy tu w południe, inne wieczorem, a jeszcze inne po deszczu.
***
Przy uprawie aż tylu roślin o zróżnicowanych wymaganiach bardzo ważny jest klimat. A właśnie w Dobrzycy jest on optymalny: powietrze ma dużą wilgotność, lata nie są tak upalne jak w głębi kraju, zaś zimy łagodne. W porównaniu z Polską centralną okres wegetacji jest dłuższy o prawie dwa miesiące. - Przyjmuje się u nas coraz więcej roślin - mówi Iwona Bigońska. - Ostatnie zimy nie były mroźne, a i sam Hortulus zdążył już wytworzyć wokół mikroklimat. Patrząc na soczystą zieleń, aż trudno uwierzyć, że ogród obywa się bez podlewania - gliniasta gleba dobrze zatrzymuje wodę. Kaczki to niejedyni jego mieszkańcy. W stawach żyją żaby i raki, na kamieniach wygrzewają się jaszczurki i żółwie. Lubią tu zakładać gniazda kosy, nie brak gołębi i sikorek. Tegoroczną nowością jest Ogród Leśny, w którym rosną brzozy, świerk, kosodrzewina, wrzosy i wrzośce, oraz Ogród Gaudiego, w centralnej części wyłożony ceramiczną mozaiką wyraźnie nawiązującą do stylu hiszpańskiego artysty.
Wielu gości przyjeżdża tu po inspirację. - Domyślam się, że nasze pomysły kopiowane są przez inne ogrody - mówi Iwona Bigońska. - To nawet sympatyczne. Byłem w Hortulusie pod koniec wiosny, ale powróciłem jesienią, by przystanąć w Ogrodzie Traw, zamknąć oczy i wsłuchać się w szmery i szelesty...
www.hortulus.com.pl
Dobrzyca leży 3,7 km na południe od szosy Kołobrzeg - Koszalin, odbijamy do niej w Borkowicach. Ogrody czynne w godz. 9-19, w niedziele 10-18, nie wolno wchodzić z wózkami i psami. Wstęp 9 zł, dzieci i młodzież do lat 15 - 5 zł
Nie ma tabliczek informacyjnych czy plansz. Drzewa, krzewy, kwiaty i zioła nie zostały pogrupowane według gatunków, jak to bywa gdzie indziej. Liczy się... pomysł na dany ogród. A projektantka Iwona Bigońska ma ich bez liku. Już same nazwy brzmią intrygująco: Ogród Purpury i Ognia, Niebiesko-Żółty, Biały, Ziołowy, Cienia, Traw i Zapachu. I długo by jeszcze wyliczać, bo na 4,5 ha pomieściło się ich aż 30 (płynnie przechodzą jeden w drugi).
Obok przykładów konkretnych stylów w architekturze ogrodowej (np. ogród francuski) są i takie, których celem jest wywołanie w gościach pewnych nastrojów. Odpowiednio dobrane rośliny - poprzez zapach, szelest lub barwę - mają nas pobudzać bądź działać kojąco na naszą psychikę, nastroić melancholijnie czy refleksyjnie...
***
Wszystko zaczęło się w 1990 r., gdy Iwona i Piotr Bigońscy, małżeństwo ogrodników, kupili kilka hektarów ziemi w Dobrzycy. Najpierw zajmowali się projektowaniem zieleni, później utworzyli Centrum Ogrodnicze ze sklepem i szkółkami roślin ozdobnych, a obok założyli ogrody pokazowe. Nazwali je Hortulus (z łac. ogródek). Dziś to jedna z największych atrakcji wybrzeża koszalińskiego, co roku zwiedza je 80 tys. turystów.
Ogrodnicy wiedzą, że rośliny cebulkowe najefektowniej prezentują się posadzone obok siebie, w dużych grupach. Można się o tym przekonać, oglądając kolorowy kobierzec z 15 tys. tulipanów (założenie nawiązuje do słynnych ogrodów Keukenhof w Holandii).
Wierzby japońskie, klony i azalie rosną w bogatym w symbolikę Ogrodzie Japońskim. Rozciąga się on nad kanałem łączącym dwa stawy (krajobraz został specjalnie zaaranżowany). Po kamiennych płytach możemy przejść na wyspę (według buddystów to symbol raju). Stojący na niej domek w stylu japońskim jest schronieniem dla kaczek. Orientalny klimat tworzą tu nie tylko rośliny, ale i kamienie - odpowiednio ułożone głazy przedstawiają porządek świata, czyli równowagę pomiędzy Niebem, Ziemią i człowiekiem. Stoi w nim budowla wzorowana na japońskiej herbaciarni, pawilon z bambusowymi dzwonami i czerwony drewniany mostek zbudowany bez użycia gwoździ. Dosłownie każdy element ma jakieś znaczenie, np. czerwony kolor jest w Japonii symbolem szczęścia i siły, odstrasza demony. Japończycy cenią sobie to, co kruche i ulotne, więc spotkamy tu rośliny, które mają krótki okres kwitnienia, jak azalie i wiśnie japońskie. Sceneria sprzyja medytacji, od czasu do czasu można się natknąć na osoby ćwiczące jogę.
Po sąsiedzku mamy niewielki Ogród Purpury i Ognia, jeden z najbardziej niezwykłych, jakie widziałem w życiu. O ile w tych tradycyjnych mała architektura jest dopełnieniem roślinności, tutaj jest na odwrót. Wzdłuż ogrodu biegnie mur z czerwonej cegły, i to on dominuje nad całością. Cegłą wyłożono także ścieżki, przy których stoją terakotowe donice i amfory. Rosną tu rośliny o czerwonych liściach (m.in. żurawka), kwitną róże, begonie i pelargonie we wszystkich odmianach czerwieni, do tego srebrzyste trawy i zioła.
Nieopodal leży Ogród Wiejski. Przytulny, radosny, swojski. Z założenia jest nieco chaotyczny, ale jest to chaos pozorny. Można tu podziwiać nasturcje, słoneczniki, nagietki, aksamitki i dzielżany, a obok nich rośliny przyprawowe i lecznicze zioła.
Klasyczna elegancja - to określenie najlepiej chyba pasuje do otoczonego grabowym żywopłotem Ogrodu Francuskiego. Zajmuje on pół hektara i należy do największych w całym Hortulusie. Wyróżniają go geometryczne formy strzyżonych bukszpanowych żywopłotów, długie proste linie ścieżek, białe fontanny i rzeźby (kopie posągów antycznych bogiń dają wrażenie pewnej teatralności).
W Ogrodzie Zapachów pachną nie tylko kwiaty, ale także liście i owoce. Rosną w nim m.in.: lawenda, maciejka, kalina i lilie. Inne zapachy wyczujemy tu w południe, inne wieczorem, a jeszcze inne po deszczu.
***
Przy uprawie aż tylu roślin o zróżnicowanych wymaganiach bardzo ważny jest klimat. A właśnie w Dobrzycy jest on optymalny: powietrze ma dużą wilgotność, lata nie są tak upalne jak w głębi kraju, zaś zimy łagodne. W porównaniu z Polską centralną okres wegetacji jest dłuższy o prawie dwa miesiące. - Przyjmuje się u nas coraz więcej roślin - mówi Iwona Bigońska. - Ostatnie zimy nie były mroźne, a i sam Hortulus zdążył już wytworzyć wokół mikroklimat. Patrząc na soczystą zieleń, aż trudno uwierzyć, że ogród obywa się bez podlewania - gliniasta gleba dobrze zatrzymuje wodę. Kaczki to niejedyni jego mieszkańcy. W stawach żyją żaby i raki, na kamieniach wygrzewają się jaszczurki i żółwie. Lubią tu zakładać gniazda kosy, nie brak gołębi i sikorek. Tegoroczną nowością jest Ogród Leśny, w którym rosną brzozy, świerk, kosodrzewina, wrzosy i wrzośce, oraz Ogród Gaudiego, w centralnej części wyłożony ceramiczną mozaiką wyraźnie nawiązującą do stylu hiszpańskiego artysty.
Wielu gości przyjeżdża tu po inspirację. - Domyślam się, że nasze pomysły kopiowane są przez inne ogrody - mówi Iwona Bigońska. - To nawet sympatyczne. Byłem w Hortulusie pod koniec wiosny, ale powróciłem jesienią, by przystanąć w Ogrodzie Traw, zamknąć oczy i wsłuchać się w szmery i szelesty...
www.hortulus.com.pl
Dobrzyca leży 3,7 km na południe od szosy Kołobrzeg - Koszalin, odbijamy do niej w Borkowicach. Ogrody czynne w godz. 9-19, w niedziele 10-18, nie wolno wchodzić z wózkami i psami. Wstęp 9 zł, dzieci i młodzież do lat 15 - 5 zł
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















