Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Austria. Wielka Trójka już działa

  • Pin It
Robert Stefanicki
20.10.2008 , aktualizacja: 27.10.2008 16:20
A A A Drukuj
Gondola już działa Fot. Robert Stefanicki Gondola już działa
W samym środku złotej austriackiej jesieni na lodowcu w Sölden rozpoczął się sezon narciarski

Fot. Robert Stefanicki Wyjazd z 165-metrowego tunelu
Fot. Robert Stefanicki
Wyjazd z 165-metrowego tunelu
Pora obiadowa na dolnej stacji Rettenbach
Fot. Robert Stefanicki
Pora obiadowa na dolnej stacji Rettenbach
Platforma z widokiem na trzytysięcznik
Fot. Robert Stefanicki
Platforma z widokiem na trzytysięcznik
Wjazd do 165-metrowego tunelu
Fot. Robert Stefanicki
Wjazd do 165-metrowego tunelu
W dolinach bure krowy z dzwonkami na szyjach wyskubują resztki trawy na łąkach. Porośnięte lasami zbocza mienią się pastelowymi barwami jesieni, ale wystarczy podnieść wzrok wyżej, by poczuć, że zbliża się czas na narty. Widoczne zewsząd szpiczaste szczyty trzytysięczników coraz silniej bieleją w słońcu. Na lodowcach zawieszonych ok. 2 tys. m nad miasteczkiem Sölden na nartach da się jeździć już od trzech tygodni.

***

Oficjalne, choć niezbyt huczne otwarcie sezonu 2008/09 nastąpiło w ubiegłą sobotę. Słysząc o skromnych 64 cm pokrywy śnieżnej na samej górze i ledwie paru centymetrach na dole, można skrzywić się sceptycznie, lecz mroźne podłoże lodowca i mozolna praca ratraków robią swoje. Pierwszy większy śnieg spadł tu na początku października, wówczas też uruchomiono armatki i po tym mieszanym, naturalnym i sztucznym dywanie szusuje się całkiem przyzwoicie.

Deska snowboardowa idealna na poczatek



Termometr na dolnej stacji kolejki gondolowej pokazuje 9 stopni Celsjusza, więc grube swetry można zostawić w hotelu. Grzejące bezustannie słońce jakimś cudem nie daje rady stopić śniegu, jedynie na samym dole pod koniec dnia ma on "wiosenną" konsystencję. Mimo dobrych warunków amatorów narciarstwa na stokach jest jeszcze niewielu, nawet w weekend, kiedy do przyjezdnych dołącza okoliczna ludność. Do żadnego wyciągu nie trzeba było czekać nawet minuty.

Na razie czynna jest tylko górna - położona na lodowcu - część kompleksu, zwana Wielką Trójką (Big3), bo wyciągi dochodzą tu pod trzy szczyty o wysokości przekraczającej 3 tys. m. Do stacji Rettenbach (2684 m) trzeba dojechać samochodem lub skibusem. Stąd kolejka linowa zabiera nas na 3250 m. Z gondoli najlepiej widać wychodzącą miejscami spod skąpej pokrywy śnieżnej błękitną goliznę lodowca i jego mroczne szczeliny (bez obaw, nie ma ich na trasach zjazdowych!). Na samej górze postawiono wysuniętą daleko ponad urwisko platformę obserwacyjną. Z tego drewniano-metalowego pomostu roztacza się widok zapierający dech w piersiach, i to wcale nie z powodu rozrzedzonego powietrza. Dookoła widać cały las pobielonych szczytów, a najwyższa góra w okolicy - Wildspitze (3774 m) - wydaje się na wyciągnięcie ręki. Wokół bezgłośnie krąży kilka czarnych ptaków wielkości gawrona.

W dół wiodą dwie trasy narciarskie: łagodna niebieska oraz czarna, na której za tydzień - jak co roku w ostatni weekend października - nastąpi otwarcie tegorocznego Pucharu Świata (slalom gigant kobiet i mężczyzn). Dlatego połowa stoku jest upstrzona kolorowymi bramkami i zajęta przez trenujących zawodników z Austrii i innych państw. Na publicznie dostępnej części nie tylko nie ma tłoku, ale jest wręcz pusto. Trudno się temu dziwić, bo to miejsce wyłącznie dla wytrawnych narciarzy - stromizna tej trasy przypomina zakopiański Nosal. Kto nie chce zjeżdżać na sam dół do gondoli, może używać położonego w górnej połowie lodowca wyciągu orczykowego - tutaj stromizna jest nieco mniejsza.

Ładna kobieca deska łatwa w użytkowaniu



Sölden słynie z wykutego w skale pod granią i sztucznie oświetlonego tunelu długości 165 m, przez który przejeżdża się na nartach na drugi lodowiec - Tiefenbach. Wiedzie stąd przyjemna, niebieska trasa prowadząca do stacji kolejki i parkingu na wysokości 2796 m. Szeroki i równy Tiefenbach upodobali sobie szczególnie snowboardziści. Ale śnieg ma tu bardziej gruzełkowatą konsystencję niż po stronie Rettenbach, miejscami narty ślizgają się na lodzie. Również i tutaj w górnej części stoku dostępny jest jeszcze orczyk, z którego korzystają głównie adepci szkółek narciarskich.

Aby wrócić do Rettenbach, trzeba użyć jedynego czynnego wyciągu krzesełkowego (tunel jest jednokierunkowy). Cofający się z roku na rok jęzor lodowca jest teraz dobrze widoczny po lewej stronie. W dole pod wyciągiem śniegu nie ma prawie wcale, podobnie jak na okolicznych, nagich zboczach gór. Widać, że bez sztucznego zaśnieżania jazda na nartach w październiku byłaby niemożliwa.

Aktualnie w Sölden czynnych jest tylko siedem wyciągów i 29 km tras. Pozostała część kompleksu zostanie otwarta w połowie listopada. W sumie są tu 34 wyciągi (tylko kilka orczyków, reszta to poruszające się niemal bezszelestnie gondole i wieloosobowe, podgrzewane krzesełka) pokrywające trasy zjazdowe o łącznej długości 151 km. W grudniu ma zostać uruchomiony nowy, ośmioosobowy wyciąg krzesełkowy w Giggijoch (to sąsiednia część kompleksu narciarskiego Sölden połączona z Rettenbach kolejką), który z pomocą schodów ruchomych będzie zabierał klientów niemal spod progu restauracji, również - jak głoszą zapowiedzi - urządzanej na nowo, "w stylu tradycyjnie austriackim". Podobno pokonanie dotychczasowej 8-metrowej różnicy poziomów między restauracją a wyciągiem sprawiało wielu narciarzom trudność, zwłaszcza po obfitym posiłku.

W pełni sezonu różnorodność tras, rozległość terenu dostępnego dla amatorów sportów zimowych i szereg innych atrakcji powinny zaspokoić nawet wybrednych narciarzy. Może już za kilka tygodni, jeśli pozwolą na to warunki śniegowe, na nartach będzie można zjechać do samego miasteczka, nawet pod drzwi hotelu? Wszystkie wyciągi zamykają się o godz. 16.

***

Wieczorem można przebierać w restauracjach i barach, których w Sölden jest pokaźny wybór. Miasteczko tętni życiem do późnych godzin nocnych. Warto sobie też zarezerwować chwilę na spokojny spacer po Sölden, które jest przepięknie położone w dolinie Ötzt, nad rzeką, pośród łąk i lasów. Chodząc cichymi uliczkami, mijamy zakonserwowane stare domy i nowe pensjonaty o architekturze doskonale skomponowanej z tradycyjnym budownictwem, a także liczne sklepy z odzieżą i sprzętem do sportów zimowych.

Po nartach można też zażyć relaksu w parku wodnym Aqua-Dome mieszczącym się w pobliskiej miejscowości Längenfeld. Na powierzchni ponad 2 tys. m kw. są baseny pod dachem i na zewnątrz, skąd można się napawać widokiem ośnieżonych gór, z jacuzzi lub biczem wodnym, z wodą o różnej temperaturze, słoną lub siarkową. Brakuje, niestety, porządnego basenu pływackiego. Jest oczywiście pełen wybór saun, w tym przestronna łaźnia parowa z delikatną orientalną muzyką wydobywającą się znikąd, podobnie jak para. A także grota, gdzie za przyciśnięciem guzika możemy sprowadzić sobie na głowę burzę z piorunami, lodowaty wodospad lub tropikalną mżawkę. Po całym dniu na zalanym słońcem stoku to zawsze jakaś odmiana.

Ceny skipassów całodziennych obowiązujące do 21 listopada: dorośli - 38 euro, młodzież - 30, dzieci - 24, seniorzy - 34 euro

W sieci:

www.soelden.com



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta