Oko w oko. Wszystko dozwolone?
13.10.2008
, aktualizacja: 09.10.2008 17:39
Czy wolność musi polegać na jeździe terenowym samochodem albo quadem przez las czy łąkę?
ZOBACZ TAKŻE
- Uwaga, niedźwiedź! (17-03-08, 06:00)
- Pies w lesie (04-02-08, 06:00)
- Polska jak sen wariata (17-12-07, 06:00)
- Adam Wajrak: Polska z balonu (27-10-08, 06:00)
Niedawno wróciłem z USA. Wiadomo, Ameryka to kraj olbrzymich przestrzeni - można tam podróżować godzinami, a nawet całymi dniami, nie widząc żywej duszy. To również kraj, w którym wszystko, co ma silnik (im mocniejszy, tym lepiej), otaczane jest niemal religijną czcią. Na dodatek w społeczeństwie silny jest mit zdobywców z Dzikiego Zachodu połączony z przekonaniem, że przestrzeń do zdobycia jest tak wielka, iż gdy zużyjemy wodę, wytniemy las i wybijemy zwierzęta, swobodnie możemy się przenieść w inne miejsce. Oczywiście to obraz nieco przerysowany, ale - poza parkami narodowymi i rezerwatami - można tam robić, co się chce.
Owe amerykańskie parki Europejczykom wydają się ogromne, ale tak naprawdę zajmują niewielką część powierzchni kraju. Reszta, zwłaszcza na zachodzie USA, to ziemie federalne, czyli państwowe. I tam właśnie szaleją swoimi terenówkami i quadami myśliwi i miłośnicy sportów ekstremalnych. Zabronić im tego nie można w myśl zasady, że jeśli nie udowodnisz szkodliwości czynu, nie możesz go zabronić. Wydawałoby się to sprawiedliwe; problem polega na tym, że takie udowadnianie trwa bardzo długo i zwykle - gdy ma się dowód w ręku - jest już za późno na ratowanie np. ginącego gatunku roślin...
W Europie panuje inna zasada - przezorności. Przynajmniej teoretycznie w Unii Europejskiej nie zrobimy nic, zanim nie upewnimy się, czy nie zaszkodzi to przyrodzie. Ale różnie z tym bywa, szczególnie w Polsce. Niedawno dostałem list od wędkarzy z Zachodniopomorskiego. Na terenach nadleśnictwa Resko i Świdwin ma się odbyć rajd offroadowy. Atrakcją będzie przejeżdżanie terenówkami przez pomorskie rzeczki i strumienie. Wędkarze są przerażeni, bo w tym czasie pstrąg potokowy odbywa tam tarło. Na miejsca rozrodu wybiera płytkie, żwirowate części potoków. W wodach tych występują także chronione gatunki ryb - strzebla potokowa, głowacz białopłetwy, koza oraz minogi. Rajd zaplanowano w czasie, gdy wędkarzom nie wolno ani łowić, ani nawet brodzić w rzeczkach i potokach, by nie mącić wody. Płoszenie ryb i zamulenie poruszonymi osadami ikry mogłoby źle wpłynąć na ich populację. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że terenowy samochód mąci nieco bardziej niż wędkarz...
Takich imprez odbywa się w Polsce coraz więcej i wydaje się, że władze coraz bardziej skłaniają się do amerykańskiej zasady "rób, co chcesz". Niestety, Polska to nie Ameryka z jej przestrzeniami, a poza tym nawet tam coraz częściej mówi się, że przyroda może tego dłużej nie wytrzymać i że pora z tym skończyć.
Owe amerykańskie parki Europejczykom wydają się ogromne, ale tak naprawdę zajmują niewielką część powierzchni kraju. Reszta, zwłaszcza na zachodzie USA, to ziemie federalne, czyli państwowe. I tam właśnie szaleją swoimi terenówkami i quadami myśliwi i miłośnicy sportów ekstremalnych. Zabronić im tego nie można w myśl zasady, że jeśli nie udowodnisz szkodliwości czynu, nie możesz go zabronić. Wydawałoby się to sprawiedliwe; problem polega na tym, że takie udowadnianie trwa bardzo długo i zwykle - gdy ma się dowód w ręku - jest już za późno na ratowanie np. ginącego gatunku roślin...
W Europie panuje inna zasada - przezorności. Przynajmniej teoretycznie w Unii Europejskiej nie zrobimy nic, zanim nie upewnimy się, czy nie zaszkodzi to przyrodzie. Ale różnie z tym bywa, szczególnie w Polsce. Niedawno dostałem list od wędkarzy z Zachodniopomorskiego. Na terenach nadleśnictwa Resko i Świdwin ma się odbyć rajd offroadowy. Atrakcją będzie przejeżdżanie terenówkami przez pomorskie rzeczki i strumienie. Wędkarze są przerażeni, bo w tym czasie pstrąg potokowy odbywa tam tarło. Na miejsca rozrodu wybiera płytkie, żwirowate części potoków. W wodach tych występują także chronione gatunki ryb - strzebla potokowa, głowacz białopłetwy, koza oraz minogi. Rajd zaplanowano w czasie, gdy wędkarzom nie wolno ani łowić, ani nawet brodzić w rzeczkach i potokach, by nie mącić wody. Płoszenie ryb i zamulenie poruszonymi osadami ikry mogłoby źle wpłynąć na ich populację. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że terenowy samochód mąci nieco bardziej niż wędkarz...
Takich imprez odbywa się w Polsce coraz więcej i wydaje się, że władze coraz bardziej skłaniają się do amerykańskiej zasady "rób, co chcesz". Niestety, Polska to nie Ameryka z jej przestrzeniami, a poza tym nawet tam coraz częściej mówi się, że przyroda może tego dłużej nie wytrzymać i że pora z tym skończyć.
-
Władze i policja o tym dobrze wiedzą
antypolityk1
14.10.08, 14:59
Władze i policja o tym dobrze wiedzą. Ale ponieważ sympatyzują z nimi to nic im nie robią. Trzeba problem raczej rozwiązywać dwutorowo, np. wysyłać zdjećia robione komórką: do nadleśnictwa, »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl














