Wakacje we Francji. Nad Zatoką Aniołów
13.10.2008
, aktualizacja: 10.10.2008 16:07
Nie trzeba mieć fortuny, by spędzić wakacje na Lazurowym Wybrzeżu...
ZOBACZ TAKŻE
- Podróże w przeszłość. Paryż - obelisk z placu Zgody (07-07-08, 06:00)
- Francja: Lazurowe Wybrzeże spustoszone (05-05-10, 15:44)
- Lille. Pod śmiejącym się słońcem (15-09-08, 06:00)
- FRANCJA (REPUBLIKA FRANCUSKA) (25-03-08, 12:14)
- Dijon. Nie tylko musztarda (24-03-08, 06:00)
Październik to idealna pora, by odwiedzić południe Francji. Upał nie dokucza tak jak w lecie, ale wciąż jest ciepło i przyjemnie (średnia temperatura w ciągu dnia - 21 stopni, 300 dni w roku gwarantowanej słonecznej pogody). Na ulicach i plażach nie ma już tłumów, więc i nocleg znajdziemy bez trudu.
Do Nicei, stolicy Lazurowego Wybrzeża, samolot leci z Paryża niespełna godzinę. Tuż przed lądowaniem sunie niziutko nad wodą. Przyklejeni do okienek podziwiamy jej lazur, luksusowe jachty, mieniące się złotem plaże i strome zbocza wpadające wprost do morza. Samolot niemal kładzie się na wodzie, lotnisko znajduje się bowiem tuż nad Baie des Anges - Zatoką Aniołów (www.nice.aeroport.fr ).
Na wyjazd zdecydowaliśmy się zaledwie trzy dni temu i choć wysłaliśmy setki maili w sprawie lokum, odpowiedź była jedna: brak miejsc. Na szczęście zlitował się nad nami właściciel hoteliku przy plaży (www.hotel-felix.com ) i zaproponował... jedno z mieszkań w XVIII-wiecznej kamienicy, której piętro podzielił na mniejsze lokale.
I tak znaleźliśmy się we czwórkę na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, mając do dyspozycji salon, sypialnię, wyposażoną kuchnię i łazienkę (tydzień 490 euro, czyli ok. 60 zł za dzień od osoby). Kamienica znajdowała się na starym mieście, kilka minut od dworca autobusowego, plaży i słynnej Promenade des Anglaise. Francuskie wino, sery i plastry suszonej szynki były tańsze niż w Polsce. Każdego ranka budził nas zapach świeżych bagietek z pobliskiej boulangerie...
***
W XIX w. zaczęli zjeżdżać do Nicei kuracjusze, by leczyć choroby dróg oddechowych, wśród nich bogaci Anglicy i Rosjanie (miasto rozwinęło się błyskawicznie). Ci ostatni zostawili po sobie wiele interesujących budowli, jak choćby monumentalną katedrę St-Nicolas z 1912 r., z charakterystycznymi zielonymi kopułami, zbudowaną na wzór moskiewskiej cerkwi Wasyla Błogosławionego. I dziś na ulicach wśród cudzoziemców przeważają Rosjanie. Ale nie ci hałaśliwi i obwieszeni złotem (jak choćby w Zakopanem), lecz nienagannie ubrani, dystyngowani, z manierami bez zarzutu.
Symbolem liczącej 340 tys. mieszkańców Nicei jest nadmorski bulwar Promenade des Anglaise, czyli Promenada Anglików (to oni zapoczątkowali jej budowę w 1822 r.). Obsadzony palmami, ze ścieżkami dla rowerzystów oraz luksusowymi hotelami, jak choćby słynny Negresco z czasów belle époque, stanowi najpopularniejsze miejsce spacerów. W ciągu dnia przyciąga plażowiczów - można wejść z kocykiem na kamienistą plażę albo rozsiąść się wygodnie na jednej z wielu ławeczek z widokiem na morze. Zawsze spotkamy tu magików, śpiewaków i performerów. Uliczni handlarze sprzedają zimne napoje, lody, rękodzieło i podrabiane torby Prady.
Plac Masséna w centrum miasta otaczają kamienice z XIX w. w kolorze ochry, z pastelowymi okiennicami. Szyku nadają mu fontanny o różnych kształtach. Wzdłuż torów tramwajowych biegnących przez jego środek stanęło siedem rzeźb symbolizujących dialog wszystkich kontynentów, dzieło katalońskiego artysty Jaume Plensy. Na siedmiu wysokich, stalowych masztach widać sylwetki zadumanych ludzi. Najlepiej podziwiać je nocą - podświetlone, mienią się różnymi kolorami.
Miłośnicy sztuki mogą odwiedzić muzea Henri Matisse'a i Marca Chagalla, Musée des Beaux-Arts z obrazami mistrzów włoskich i francuskich (Monet, Fragonard, Chéret, Dufy, Rodin) czy też gromadzące sztukę najnowszą Musée d'Art Moderne et d'Contemporain (César, Warhol, Wasselmann). Sam budynek z 1990 r. wart jest uwagi - to przeszkolona bryła z czterema marmurowymi wieżami zawieszona nad rzeką Paillon. Wieżyczki nie mają okien, ale są połączone ze sobą szklanymi mostkami (do wielu muzeów i innych atrakcji wstęp bezpłatny w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca).
Koniecznie trzeba też zajrzeć do położonej na wzgórzu dzielnicy Cimiez, by obejrzeć ruiny rzymskiego amfiteatru i term z III w. (w 150 r. p.n.e. Rzymianie założyli tu kolonię). Ostały się jedynie pojedyncze kolumny i porośnięte trawą pozostałości murów, ale latem odbywają się tu koncerty i imprezy plenerowe.
Wysokie na 92 m wzgórze zamkowe wieńczą ruiny okazałego niegdyś zamku książąt prowansalskich z XII w. Gdy już pokonamy dość wąskie schodki, przepiękna panorama wynagrodzi nam trudy wędrówki: po jednej stronie ujrzymy port z zacumowanymi jachtami i łodziami oraz wille na okolicznych wzgórzach, a po drugiej - całą Promenade des Anglais i starówkę.
Warto zgubić się w labiryncie wąziutkich uliczek starego miasta z pastelowymi kamieniczkami o zielonych okiennicach (głównie z XVIII w.), suszącym się na sznurkach praniem, targiem i mnóstwem maleńkich knajpek. O każdej porze w powietrzu unosi się zapach lawendy i świeżych ziół: bazylii, kopru, rozmarynu, tymianku, szałwi, majeranku i mięty.
Na głównym deptaku Cours Soleya codziennie - od rana do późnego popołudnia - działa targ, zaliczany do stu najbardziej malowniczych we Francji. W poniedziałki kupimy na nim antyki i starocie, a od wtorku do niedzieli owoce i warzywa. Każdej nocy kelnerzy rozstawiają tu stoły, nakrywają je białymi obrusami i serwują owoce morza (można też kupić wyroby rzemiosła).
***
Nicea jest świetną bazą do podróżowania po Lazurowym Wybrzeżu. Ponieważ jednak wypożyczenie choćby fiata pandy czy punto kosztuje minimum 100 euro na dobę (plus benzyna), a dodatku wszędzie grożą korki i kłopoty z parkowaniem, decydujemy się na transport publiczny. Tym bardziej że autobusy - klimatyzowane i czyste - dowiozą nas do najbardziej interesujących miejsc. I to nie autostradą, lecz bocznymi drogami biegnącymi przez malownicze miejscowości. Kursują co 15-20 min z dworca Gare Routiere, a bilet kosztuje 1 euro (rozkład jazdy: www.cg06.fr ).
W pierwszą wycieczkę udajemy się do Cannes. 68-tysięczne miasto odwiedza co roku kilkaset tysięcy turystów. Choć nadmorski bulwar Croisette przypomina wybieg dla modelek, a za cenę kawy wypitej w knajpce na plaży można w Nicei wypić trzy, i tak warto tu zajrzeć. Choćby dla jachtów cumujących w marinie. Kilkupoziomowe, wypucowane, prawdziwe dzieła sztuki, o jakich zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć; niektóre mają nawet lądowiska dla helikopterów, miejsca na małą łódź podwodną lub samochód.
Słynny pałac festiwalowy (w Cannes od lat 40. XX w. odbywa się w maju Międzynarodowy Festiwal Filmowy) to... zwyczajny betonowy budynek, który zdaniem miejscowych wygląda jak bunkier. Za to nieopodal znajdziemy miłe miejsce do plażowania - nie ma tutaj takich tłumów jak na plażach obok legendarnego hotelu Carlton.
Starówka (Le Suquet) na stokach Mont Chevalier w odróżnieniu od reszty miasta prezentuje się dość skromnie. Trochę zapuszczona, sporo tu ciemnych zaułków i odrapanych ścian. Ale to czyni ją oryginalną i - na swój sposób - romantyczną. Zachowały się resztki średniowiecznych murów miejskich, a strome uliczki zaprowadzą nas wzgórze, na którym ostał się zamek - Chateau-Musee de la Castre z ozdobioną zegarem wieżą Suquet. Zbudowali go mnisi na przełomie XI i XII w. Dziś mieści muzeum archeologiczne i etnograficzne.
Naprzeciwko piaszczystych plaż w zatoce Cannes leżą dwie wysepki. Dopłyniemy na nie stateczkiem, który kursuje co 15 min z portu (11 euro w obie strony, www.trans-cote-azur.com ). Na obydwu w IV w. pewien mnich wraz z siostrą założył klasztory. Ile Saint-Honorat od XIX w. zamieszkują cystersi (wcześniej zsyłano tu księży, którzy zeszli na złą drogę) i warto ją odwiedzić choćby z uwagi na produkowane przez nich nalewki, wina i likiery, które kupimy w przyklasztornym sklepiku. Wyspa znakomicie nadaje się do wędrówek, wytyczona trasa spacerowa wiedzie m.in. do wieży obronnej nad brzegiem morza.
Na Ile Sainte-Marguerite - jak głosi legenda - więziony był człowiek w żelaznej masce, bohater powieści Dumasa. Można tu zwiedzić ogród botaniczny z plantacjami lawendy, rozmarynu i tymianku, wpaść do muzeum morskiego albo rozłożyć się na piaszczystej plaży czy pospacerować w cieniu eukaliptusów i pinii, których konary splatają się nad ścieżką, tworząc tunel. Skalisty brzeg, bujna roślinność i brak gęstej zabudowy sprawiają, że wyspa ma nieco tajemniczą aurę.
Do Nicei, stolicy Lazurowego Wybrzeża, samolot leci z Paryża niespełna godzinę. Tuż przed lądowaniem sunie niziutko nad wodą. Przyklejeni do okienek podziwiamy jej lazur, luksusowe jachty, mieniące się złotem plaże i strome zbocza wpadające wprost do morza. Samolot niemal kładzie się na wodzie, lotnisko znajduje się bowiem tuż nad Baie des Anges - Zatoką Aniołów (www.nice.aeroport.fr ).
Na wyjazd zdecydowaliśmy się zaledwie trzy dni temu i choć wysłaliśmy setki maili w sprawie lokum, odpowiedź była jedna: brak miejsc. Na szczęście zlitował się nad nami właściciel hoteliku przy plaży (www.hotel-felix.com ) i zaproponował... jedno z mieszkań w XVIII-wiecznej kamienicy, której piętro podzielił na mniejsze lokale.
I tak znaleźliśmy się we czwórkę na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, mając do dyspozycji salon, sypialnię, wyposażoną kuchnię i łazienkę (tydzień 490 euro, czyli ok. 60 zł za dzień od osoby). Kamienica znajdowała się na starym mieście, kilka minut od dworca autobusowego, plaży i słynnej Promenade des Anglaise. Francuskie wino, sery i plastry suszonej szynki były tańsze niż w Polsce. Każdego ranka budził nas zapach świeżych bagietek z pobliskiej boulangerie...
***
W XIX w. zaczęli zjeżdżać do Nicei kuracjusze, by leczyć choroby dróg oddechowych, wśród nich bogaci Anglicy i Rosjanie (miasto rozwinęło się błyskawicznie). Ci ostatni zostawili po sobie wiele interesujących budowli, jak choćby monumentalną katedrę St-Nicolas z 1912 r., z charakterystycznymi zielonymi kopułami, zbudowaną na wzór moskiewskiej cerkwi Wasyla Błogosławionego. I dziś na ulicach wśród cudzoziemców przeważają Rosjanie. Ale nie ci hałaśliwi i obwieszeni złotem (jak choćby w Zakopanem), lecz nienagannie ubrani, dystyngowani, z manierami bez zarzutu.
Symbolem liczącej 340 tys. mieszkańców Nicei jest nadmorski bulwar Promenade des Anglaise, czyli Promenada Anglików (to oni zapoczątkowali jej budowę w 1822 r.). Obsadzony palmami, ze ścieżkami dla rowerzystów oraz luksusowymi hotelami, jak choćby słynny Negresco z czasów belle époque, stanowi najpopularniejsze miejsce spacerów. W ciągu dnia przyciąga plażowiczów - można wejść z kocykiem na kamienistą plażę albo rozsiąść się wygodnie na jednej z wielu ławeczek z widokiem na morze. Zawsze spotkamy tu magików, śpiewaków i performerów. Uliczni handlarze sprzedają zimne napoje, lody, rękodzieło i podrabiane torby Prady.
Plac Masséna w centrum miasta otaczają kamienice z XIX w. w kolorze ochry, z pastelowymi okiennicami. Szyku nadają mu fontanny o różnych kształtach. Wzdłuż torów tramwajowych biegnących przez jego środek stanęło siedem rzeźb symbolizujących dialog wszystkich kontynentów, dzieło katalońskiego artysty Jaume Plensy. Na siedmiu wysokich, stalowych masztach widać sylwetki zadumanych ludzi. Najlepiej podziwiać je nocą - podświetlone, mienią się różnymi kolorami.
Miłośnicy sztuki mogą odwiedzić muzea Henri Matisse'a i Marca Chagalla, Musée des Beaux-Arts z obrazami mistrzów włoskich i francuskich (Monet, Fragonard, Chéret, Dufy, Rodin) czy też gromadzące sztukę najnowszą Musée d'Art Moderne et d'Contemporain (César, Warhol, Wasselmann). Sam budynek z 1990 r. wart jest uwagi - to przeszkolona bryła z czterema marmurowymi wieżami zawieszona nad rzeką Paillon. Wieżyczki nie mają okien, ale są połączone ze sobą szklanymi mostkami (do wielu muzeów i innych atrakcji wstęp bezpłatny w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca).
Koniecznie trzeba też zajrzeć do położonej na wzgórzu dzielnicy Cimiez, by obejrzeć ruiny rzymskiego amfiteatru i term z III w. (w 150 r. p.n.e. Rzymianie założyli tu kolonię). Ostały się jedynie pojedyncze kolumny i porośnięte trawą pozostałości murów, ale latem odbywają się tu koncerty i imprezy plenerowe.
Wysokie na 92 m wzgórze zamkowe wieńczą ruiny okazałego niegdyś zamku książąt prowansalskich z XII w. Gdy już pokonamy dość wąskie schodki, przepiękna panorama wynagrodzi nam trudy wędrówki: po jednej stronie ujrzymy port z zacumowanymi jachtami i łodziami oraz wille na okolicznych wzgórzach, a po drugiej - całą Promenade des Anglais i starówkę.
Warto zgubić się w labiryncie wąziutkich uliczek starego miasta z pastelowymi kamieniczkami o zielonych okiennicach (głównie z XVIII w.), suszącym się na sznurkach praniem, targiem i mnóstwem maleńkich knajpek. O każdej porze w powietrzu unosi się zapach lawendy i świeżych ziół: bazylii, kopru, rozmarynu, tymianku, szałwi, majeranku i mięty.
Na głównym deptaku Cours Soleya codziennie - od rana do późnego popołudnia - działa targ, zaliczany do stu najbardziej malowniczych we Francji. W poniedziałki kupimy na nim antyki i starocie, a od wtorku do niedzieli owoce i warzywa. Każdej nocy kelnerzy rozstawiają tu stoły, nakrywają je białymi obrusami i serwują owoce morza (można też kupić wyroby rzemiosła).
***
Nicea jest świetną bazą do podróżowania po Lazurowym Wybrzeżu. Ponieważ jednak wypożyczenie choćby fiata pandy czy punto kosztuje minimum 100 euro na dobę (plus benzyna), a dodatku wszędzie grożą korki i kłopoty z parkowaniem, decydujemy się na transport publiczny. Tym bardziej że autobusy - klimatyzowane i czyste - dowiozą nas do najbardziej interesujących miejsc. I to nie autostradą, lecz bocznymi drogami biegnącymi przez malownicze miejscowości. Kursują co 15-20 min z dworca Gare Routiere, a bilet kosztuje 1 euro (rozkład jazdy: www.cg06.fr ).
W pierwszą wycieczkę udajemy się do Cannes. 68-tysięczne miasto odwiedza co roku kilkaset tysięcy turystów. Choć nadmorski bulwar Croisette przypomina wybieg dla modelek, a za cenę kawy wypitej w knajpce na plaży można w Nicei wypić trzy, i tak warto tu zajrzeć. Choćby dla jachtów cumujących w marinie. Kilkupoziomowe, wypucowane, prawdziwe dzieła sztuki, o jakich zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć; niektóre mają nawet lądowiska dla helikopterów, miejsca na małą łódź podwodną lub samochód.
Słynny pałac festiwalowy (w Cannes od lat 40. XX w. odbywa się w maju Międzynarodowy Festiwal Filmowy) to... zwyczajny betonowy budynek, który zdaniem miejscowych wygląda jak bunkier. Za to nieopodal znajdziemy miłe miejsce do plażowania - nie ma tutaj takich tłumów jak na plażach obok legendarnego hotelu Carlton.
Starówka (Le Suquet) na stokach Mont Chevalier w odróżnieniu od reszty miasta prezentuje się dość skromnie. Trochę zapuszczona, sporo tu ciemnych zaułków i odrapanych ścian. Ale to czyni ją oryginalną i - na swój sposób - romantyczną. Zachowały się resztki średniowiecznych murów miejskich, a strome uliczki zaprowadzą nas wzgórze, na którym ostał się zamek - Chateau-Musee de la Castre z ozdobioną zegarem wieżą Suquet. Zbudowali go mnisi na przełomie XI i XII w. Dziś mieści muzeum archeologiczne i etnograficzne.
Naprzeciwko piaszczystych plaż w zatoce Cannes leżą dwie wysepki. Dopłyniemy na nie stateczkiem, który kursuje co 15 min z portu (11 euro w obie strony, www.trans-cote-azur.com ). Na obydwu w IV w. pewien mnich wraz z siostrą założył klasztory. Ile Saint-Honorat od XIX w. zamieszkują cystersi (wcześniej zsyłano tu księży, którzy zeszli na złą drogę) i warto ją odwiedzić choćby z uwagi na produkowane przez nich nalewki, wina i likiery, które kupimy w przyklasztornym sklepiku. Wyspa znakomicie nadaje się do wędrówek, wytyczona trasa spacerowa wiedzie m.in. do wieży obronnej nad brzegiem morza.
Na Ile Sainte-Marguerite - jak głosi legenda - więziony był człowiek w żelaznej masce, bohater powieści Dumasa. Można tu zwiedzić ogród botaniczny z plantacjami lawendy, rozmarynu i tymianku, wpaść do muzeum morskiego albo rozłożyć się na piaszczystej plaży czy pospacerować w cieniu eukaliptusów i pinii, których konary splatają się nad ścieżką, tworząc tunel. Skalisty brzeg, bujna roślinność i brak gęstej zabudowy sprawiają, że wyspa ma nieco tajemniczą aurę.
1
2
następne »
-
Re: Wakacje we Francji. Nad Zatoką Aniołów
le-lutki
15.10.08, 10:49
Rzadka ilosc literowek w tym artykule, glownie w nazwach miejsc, nie mowiac juz o... Robercie Polanskim...»
-
Wakacje we Francji. Nad Zatoką Aniołów
martango
18.06.09, 16:52
Swietny artykul, naprawde jestem pod wrazeniem. Nice to przepiekne miejsce, napewno sie tam udam w najblizszym czasie.Pozdrawiam i Dziekuje:)»
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl



















