Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

W małym Olsztynie

  • Pin It
Zenon Kraska
06.10.2008 , aktualizacja: 02.10.2008 15:51
A A A Drukuj
Skansen w Olsztynku: kopia chaty z Burdajn Fot. Zenon Kraska Skansen w Olsztynku: kopia chaty z Burdajn
Obiektów godnych obejrzenia nie jest dużo, ale mają solidny ciężar gatunkowy
Wiatraki
Fot. Zenon Kraska
Wiatraki
Muzeum miejskie, z lewej pomnik Krzysztofa Mrongowiusza
Fot. Zenon Kraska
Muzeum miejskie, z lewej pomnik Krzysztofa Mrongowiusza
Olsztynek, czyli Mały Olsztyn (pokrewieństwo nie tylko brzmieniowe, ale także sąsiedztwo geograficzne) za rok będzie obchodził 650. rocznicę otrzymania praw miejskich. Do XIX w. przeważała tu ludność polska i tak właśnie nazywała swoje miasto (w odróżnieniu od dużego Olsztyna), a z czasem - Olsztynek, bo było poręczniej.

***

Dla Niemców Olsztynek zawsze był Hohensteinem. Chociaż jeszcze w 1935 r. istniała w Olsztynie (Allenstein) ulica... Olsztynkowa, a przy niej krzyż z napisem: "Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie". Hohenstein pochodzi od nazwiska komtura Güntera von Hohensteina, który w połowie XIV w. otrzymał od swego zwierzchnika, wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Winricha von Kniprode, polecenie przebudowy stojącej tu pierwotnie drewnianej warowni. Komtur Hohenstein polecenie wykonał, zastępując drewno murem.

Zamek jest o kilka lat starszy od samego grodu. Stoi nadal, ale w nowej roli - w XIX w. został adaptowany na szkołę i tak zostało. Ale nawet dziś, patrząc na tę budowlę, mam wrażenie, że to bardziej zamek niż zespół szkół zawodowych, chociaż zachowały się zeń jedynie elementy elewacji w skrzydle północnym i fragmenty murów.

Kiedy wojska krzyżackie poniosły klęskę pod Grunwaldem, polski żywioł mieszczański opanował ów zamek i otworzył bramy zwycięskim wojskom Jagiełły. Sprawdziło się proroctwo św. Brygidy o Krzyżakach, co z satysfakcją odnotował Melchior Wańkowicz w "Na tropach Smętka": "(...) Przyjdzie czas, iż wyłamane będą ich zęby i będzie im ucięta ręka prawa".

Olsztynka nie omijały kolejne wojny. 30 lat po szwedzkim potopie, w 1657 r., wtargnęli Tatarzy i puścili go z dymem. Dwukrotnie w XX w. byli tu Rosjanie - raz jako pokonani i raz jako zwycięzcy. Za każdym razem miasto ponosiło znaczne straty (50 proc. zabudowy podczas II wojny światowej).

Na kartach jego historii zapisały się tak wybitne postaci, jak Krzysztof Celestyn Mrongowiusz (1764-1855), popularyzator języka polskiego, autor podręczników i słowników polsko-niemieckich; Hieronim Derdowski (1852-1902), największy pisarz i poeta kaszubski; Emil von Behring (1854-1917), bakteriolog, pierwszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny.

***

Lista obiektów godnych obejrzenia nie jest długa, ale o solidnym ciężarze gatunkowym. Jeden z największych w Europie skansenów, fragmenty ponad 500-letnich fortyfikacji miejskich, średniowieczny zamek, dawny kościół ewangelicko-augsburski odbudowany po podpaleniu go przez Rosjan, dom Mrongowiusza. Uczony nazywał polszczyznę "wspaniałą mową, otwierającą skarby niebiańskiej mądrości". Przypomina go ulica jego imienia, pomnik, a w kamieniczce, w której się urodził, prezentowana jest wystawa biograficzna. Wszystko to - oprócz skansenu - w samym centrum.

Skansen (oficjalna nazwa: Muzeum Budownictwa Ludowego - Park Etnograficzny) zarządza również położonymi w środku miasta obiektami: właśnie domem Mrongowiusza oraz mieszczącym się w dawnym kościele ewangelickim muzeum z ciekawą ekspozycją "Serce artysty - od Nikifora do Ociepki" (czynne codziennie prócz poniedziałków w godz. 9-17).

***

Przed rokiem 1945 sława Olsztynka (wtedy Hohensteinu) wyrosła na polach pod miastem, gdzie stanęło mauzoleum Paula von Hindenburga, marszałka i prezydenta Rzeszy. Kamień węgielny wmurowano w obecności Hindenburga w 10. rocznicę zwycięskiej bitwy w 1914 r. Prace nad ogromnym mauzoleum z ośmioma wieżami zakończono w 1935 r. Miał to być symbol triumfu nad Słowianami i odwet za Grunwald (w niemieckiej historiografii Tannenberg). Przypomnijmy, że w sierpniu 1914 r. podczas "drugiej bitwy pod Tannenbergiem" poległo 40 tys. Rosjan, a do niewoli dostało się 13 generałów.

Do mauzoleum Niemcy ciągnęli jak do miejsca świętego - skoro odwiedził je Hitler, nie wypadało inaczej. W 1934 r. był tam też, ale z zupełnie innego powodu, niezrównany reporter Melchior Wańkowicz. W "Na tropach Smętka" pisał: "Podniosłem oczy na te masywy i roześmiałem się szczęśliwym, nietroskliwym śmiechem: wydały mi się kupą cegieł". Sprawdziło się - 11 lat później monument rzeczywiście zamienił się w kupę cegieł. Wysadzili go sami Niemcy, wcześniej ewakuując trumnę Hindenburga i jego żony przed nadciągającą ofensywą rosyjską.

Chcąc zobaczyć to miejsce, należy wyjechać z Olsztynka w kierunku na Ostródę, we wsi Sudawa skręcić w lewo i po mniej więcej 200 m ponownie w lewo. Gdzieniegdzie zachowały się jedynie resztki ruin. Granitowych płyt użyto do budowy gmachu KC PZPR w Warszawie. Ocalały stojący przed mauzoleum 7-tonowy lew wykuty z jednej bryły granitu został przeniesiony na olsztyniecki rynek i spogląda na miasteczko sprzed klasycystycznego ratusza.

***

Dziś największą atrakcją Olsztynka jest skansen. Jego narodziny zapoczątkowało przeniesienie tu w latach 1938-40 trzynastu kopii zabytków drewnianych z królewieckiego Dorfmuseum. W Królewcu, w sąsiedztwie zoo, tamtejszemu skansenowi było za ciasno. Wyjeżdżamy z rynku ul. Warszawską, skręcamy w lewo w ul. Emila von Behringa do szosy w stronę Olsztyna; wyraźna tablica informacyjna każe nam ponownie skręcić w lewo w ul. Sportową. Do parkingu przy skansenie zawiedzie nas jedna jedyna droga.

Skansen zajmuje obecnie aż 90 ha i chroni 66 obiektów dużej i małej architektury. W sielskiej scenerii, nad rzeczką i połyskującym oczkiem wodnym, między polami i łąkami podziwiamy typowe dla minionych kilku wieków budownictwo z wiejskich terenów Warmii, Mazur, Powiśla, Małej Litwy i Sambii. Przeważają kopie, ale tak pieczołowicie wykonane, że tylko wysokiej klasy znawca przedmiotu mógłby to odkryć. Oto kryty strzechą piękny kościółek z "przylepioną" dzwonnicą, spichlerz dworski, kuźnia, garncarnia, młyn wodny, olejarnia, wędzarnia ryb, autentyczne wiatraki do przemiału zboża, wśród nich "olęderski" z powiatu morąskiego na Powiślu, który działał tam jeszcze w 1950 r. Okazałe chałupy, do których można wejść i zachwycać się ręcznie malowanymi, zdobionymi meblami (w październiku skansen czynny od wtorku do niedzieli w godz. 9-15.30, bilet 7 zł, ulgowy 5).

W karczmie kusi sielawa smażona na złoto, lin gotowany, szczupak zapiekany w sosie cebulowym, pstrąg na niebiesko. Smacznie i niedrogo, ceny dań nie przekraczają 20 zł.

13-14 września w skansenie odbyły się III Targi Chłopskie połączone z konkursem kulinarnym pod hasłem: "Zrodzone z pola, ogrodu, lasu i wody Warmii i Mazur". Prawie wszystkie smakołyki - 94 potrawy w 12 konkurencjach - zostały nagrodzone. A od gospodyń z Gołogóry można było kupić nalewkę Łzy Nocy

http://muzeumolsztynek.com.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta