Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Ziemia świętokrzyska: od sanktuariów do dinozaurów

  • Pin It
Bożena Ulewicz
06.10.2008 , aktualizacja: 22.09.2010 14:50
A A A Drukuj
Droga Krzyżowa w Kałkowie-Godowie Fot. Józef Grygianiec Droga Krzyżowa w Kałkowie-Godowie
Na Kielecczyźnie atrakcji jest tak wiele, że tym razem skupię się tylko na trzech miejscach
Droga Królewska i XVII-wieczna brama na Święty Krzyż
Fot. Bożena Ulewicz
Droga Królewska i XVII-wieczna brama na Święty Krzyż
Park Jurajski w Bałtowie
Fot. Józef Grygianiec
Park Jurajski w Bałtowie
Geograficznie rzecz biorąc, ziemia świętokrzyska to obszar między Wisłą a Pilicą, kiedyś północna część Małopolski, potem kieleckie, obecnie w województwie świętokrzyskim. Teren urozmaicony, górzysty, z kulminacją w postaci Gór Świętokrzyskich, których najważniejsze pasmo stanowią Łysogóry z dwoma szczytami - Łysicą (612 m) i Łysą Górą (595 m), zwaną również Łyścem. To drugie wzniesienie od wieków kojarzyło się z eskadrami Bab Jag przybywających tu w podejrzanych celach na swych latających maszynach. Szczególnie w okolicach letniego przesilenia słońca, czyli w Noc Świętojańską, przez pogańskich przodków zwaną Sobótką lub Kupałą, w powietrzu aż furczało od mioteł.

***

Żarty żartami, ale jest historycznie poświadczone, że w dość odległych czasach, bo mówi się nawet o 1300 r. przed Chrystusem, rejon Łysej Góry był miejscem kultu lokalnych bożków o imionach Świst, Poświst i Pogoda. Musi to mieć jakiś związek z do dziś obowiązującym porzekadłem: "Wieje jak w Kieleckiem". Kamienny krąg długości ok. 2 km w górnej części Łyśca jest namiastką brytyjskiego Stonehenge. Rozpalany wzdłuż niego ogień czynił miejsce niedostępnym - w czasie trwania obrzędów nie można było tu wejść, ani stąd wyjść.

Nieprzypadkowo w tym centrum pogaństwa stanął przed wiekami klasztor, który w 2007 r. obchodził tysiąclecie. Na niższym wierzchołku Łyśca benedyktyni zbudowali opactwo pod wezwaniem św. Krzyża. Usytuowany na tej wysokości, doskonale widoczny z daleka, był znakiem chrześcijaństwa, które powoli wkraczało do ówczesnej Polski. Górskie zbocze schodzi stromizną na wschód, ku Nowej Słupi, skąd bierze początek słynny pielgrzymkowy szlak prowadzący do cennej relikwii w sanktuarium na szczycie Łysej Góry. Jest to droga dla prawdziwych pielgrzymów. Tędy podążali ongiś czciciele pogańskich bóstw, tą samą drogą nadal przychodzą do najcenniejszej dla chrześcijanina relikwii wyznawcy Chrystusa. Leniwy turysta dojedzie autem lub autokarem na parking od strony Kielc, czyli z południowego zachodu, i tam albo przesiądzie się na konną furkę (ceny umowne, od 10 zł od osoby), albo kolejkę (5 zł), aby dojechać przez bór bukowo-jodłowo-świerkowy aż pod klasztor, mijając po drodze stację telewizyjną.

Godniej wejść na Święty Krzyż od trudniejszej strony, od Nowej Słupi, prastarym szlakiem pątniczym zwanym Drogą Królewską. Siedmiokrotnie odwiedzał sanktuarium Władysław Jagiełło, dziesięciokrotnie jego syn Kazimierz Jagiellończyk, sześciokrotnie wnuk Zygmunt Stary, a tylko trzy razy prawnuk Zygmunt August (z upływem czasu słabła pobożność Jagiellonów). Władcom towarzyszyli przedstawiciele sławnych rodów: Bogoriów, Kmitów, Oleśnickich. Bywali tu poeci i pisarze: Jan Kochanowski, Julian Ursyn Niemcewicz, Cyprian Kamil Norwid, Stefan Żeromski. W zupełnie innych okolicznościach przebywał na Świętym Krzyżu świetnie władający piórem awanturnik Sergiusz Piasecki - autor "Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy" odsiadywał tu wieloletni wyrok (od czasu zaboru rosyjskiego w klasztorze mieściło się więzienie o bardzo surowym rygorze).

***

Powstanie klasztoru łączy się z przybyciem benedyktynów, którzy według jednych źródeł mieli się pojawić w 1006 r., według innych w 1020 r. Jedna z legend łączy ten fakt ze św. Emerykiem, węgierskim królewiczem, synem św. Stefana, który przybył do Polski, aby odbyć pielgrzymkę do grobu św. Wojciecha. Po drodze wybrał się na polowanie w Górach Świętokrzyskich. Zranionego przez dzika ratowali braciszkowie. Zanim oddał ducha, podarował im kawałek drzewa Krzyża Świętego. Źródła historyczne podają, że relikwie otrzymał w 1270 r. od Stefana V króla Węgier książę Bolesław Wstydliwy, a dopiero Władysław Łokietek przekazał je łysogórskim benedyktynom.

Opactwo ku czci Trójcy Przenajświętszej ufundował Bolesław Krzywousty. Tego wezwania jest dzisiejszy kościół osadzony na romańskich fundamentach, lecz po wielokrotnych zniszczeniach i przebudowach noszący cechy stylu barokowo-klasycystycznego. W tym kształcie świątynia została odbudowana w latach 1781-89. Głównego wejścia strzegą osadzone we wnękach cztery posągi - trzech zakonników i rycerz. We wnętrzu można podziwiać malarstwo Franciszka Smuglewicza i jego wyobrażenia umierającego św. Józefa oraz wielu świętych, m.in. Benedykta, jego siostry Scholastyki, wspomnianego Emeryka w stroju madziarskiego huzara. Rzeźbione popiersie królewicza znajduje się też na małym dziedzińcu między kościołem a klasztorem. Pięknym miejscem jest zakrystia, dawne scriptorium, gdzie pewnie powstały słynne "Kazania świętokrzyskie", dzieło zachowane do dzisiaj dzięki iście benedyktyńskiej cierpliwości wielu pokoleń skrybów. Do środka jak do fortecy prowadzą żelazne drzwi z marmurowym barokowym portalem, a wchodzi się od strony gotyckiego krużganka, który łączył klasztor z wnętrzem świątyni. Pięknie sklepione pomieszczenie, odkrywki na ścianach ukazują gotyckie polichromie. Przed laty przechowywano tu również relikwie Krzyża Świętego.

W kryptach spoczywają doczesne szczątki ponad tysiąca braci zakonnych oraz - w szklanej gablocie - zmumifikowane zwłoki kniazia Jaremy Wiśniowieckiego, postrachu Siczy i Zaporoża, bohatera spod Zbaraża i Beresteczka. W piwnicach znajduje się muzeum dokumentujące historię klasztoru oraz misyjne trofea ojców misjonarzy oblatów, którzy od ponad 70 lat opiekują się tym miejscem.

Znakiem firmowym klasztoru jest XVII-wieczna brama prowadząca od strony wschodniej, czyli Drogą Królewską, zwieńczona dwoma krzyżami. Na pierwszym miejscu krzyż podwójny, o krótszym wyższym ramieniu, symbol benedyktynów łysogórskich, zwany arcybiskupim lub patriarchalnym, a od XVII w. - jerozolimskim. Wskazuje, że właśnie w tym miejscu znajdują się cenne relikwie. Sponad bramy rozciąga się szeroko widok na położone w dolinie łąki, pola, wsie i dalsze wzgórza. Bliżej ściele się las. Gdzieś niedaleko w dawnych czasach znajdowały się ogrody pełne leczniczych ziół, z których bracia wytwarzali znakomite i słynące ze swej skuteczności kordyjały i medykamenta, podobnie jak wyborne benedyktyńskie nalewki.

***

Sanktuarium w Kałkowie-Godowie to inna, całkiem nowa historia. W 1967 r. przybył tu pracowity i pomysłowy ksiądz Czesław Wala; a że niewiele zastał, wziął się do roboty. Wyremontował szopę na lekcje religii i mimo utrudnień ze strony PRL-owskiego aparatu władzy zbudował kaplicę św. Maksymiliana Kolbego. Potem ze skromnej obory z pomocą wiernych zrobił plebanię. W Zielone Świątki 1983 r. sprowadził kopię obrazu Matki Boskiej Licheńskiej z orłem na piersi, na którą czekał już zaczęty kościół. W 1988 r. budowa została ukończona, a kościół dedykowano jako wotum dziękczynne za ocalenie narodu polskiego od ateizmu.

Po wykupieniu gruntów od rolników ksiądz Wala rozpoczął dalsze inwestycje. Kolejno powstały: dom Jana Pawła II, domy pielgrzyma, dom "Panoramy Świętokrzyskiej", dom Męki Pańskiej, Droga Krzyżowa z monumentalną Golgotą - Martyrologium Narodu Polskiego. Powstała wioska dla dzieci głuchoniemych, hospicjum i domy dla osób starszych fundacji Lady Sue Ryder oraz Zakłady Aktywizacji Zawodowej dla Niepełnosprawnych. Znana z dobroczynności Brytyjka odwiedziła Kałków w 1996 r. Podobno miała powiedzieć: "Jasna Góra oczarowała mnie wielkością i świętością, Kałków przekonał troską o człowieka". Ze środków jej fundacji powstała nowoczesna placówka - dwuosobowe pokoje z łazienkami, sale do rehabilitacji, wszystko w otoczeniu przepięknie skomponowanego parku. Bo o ile estetyka niektórych budowli sakralnych i ich wyposażenia może wydać się dyskusyjna, o tyle dobór drzew, krzewów i troska o nie każe się domyślać, że musiał tu działać ktoś z przysłowiowym "zielonym kciukiem". W parku jest też małe zoo z rozbrykanymi lamami i osłem.

Pielgrzymi, którzy licznie przybywają do nowego sanktuarium, są pod wrażeniem Drogi Krzyżowej, której kulminacją jest stacja XII - Golgota, 33-metrową budowlę wieńczy 15-metrowy krzyż. Rozpościera się z niej szeroka panorama Gór Świętokrzyskich i całego sanktuarium. Na pięciu piętrach mieszczą się kaplice upamiętniające najnowszą historię Polski: kaplica Powstania Warszawskiego, cela śmierci św. Maksymiliana Kolbego, kaplica Katyńska, kaplice kopalni Wujek i Jastrzębie. Jest oratorium Sługi Bożej Janiny Kierocińskiej, założycielki Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus, która w czasie II wojny opiekowała się dziećmi żydowskimi, chroniąc je od zagłady.

Na koniec można obejrzeć "Panoramę Świętokrzyską", w konwencji ruchomej szopki przedstawiającej historię regionu. Drewniane postacie w barwnych strojach wolniutko przesuwają się przed oczami widza, a głos lektora (nieco usypiający) opowiada o pradawnych dziejach (5 zł, zniżka dla dzieci).

***

Jakieś 160 mln lat temu na Kielecczyźnie falowało morze i to ciepłe, a na plażach przechadzały się dinozaury. Ślad po nich pozostał, i to niejeden. Już w latach 70. ubiegłego stulecia badacze odnajdywali w skałach Gór Świętokrzyskich (ich początki sięgają ery paleozoicznej) tajemnicze odciski wielkich łap, czasami z pazurami. Po tropach przyszedł czas na kości. We wsi Sołtykowo odnaleziono kawał kręgu ogonowego i kawałek kości ramieniowej. Okazuje się, że żyły tu stwory wysokie na siedem-osiem metrów. Na razie odkryto dziesięć stanowisk z odciskami stóp dinozaurów. Prawdziwą sensacją było znalezienie w gminnej wsi Bałtów tropów górnojurajskich dinozaurów: allozaura, stegozaura, kamptozaura i kompsognata. To wystarczyło, żeby grupka pasjonatów ze stowarzyszeń Delta i Bałt połączyła siły na rzecz utworzenia Parku Jurajskiego, który otworzył podwoje w sierpniu 2007 r. Do Bałtowa ściągają tłumy z całej Polski. Maluchy ładuje się do wózków w kształcie małego "dina". Po drodze poznają całą plejadę prehistorycznych zwierząt, pokaźną, bo liczącą 70 osobników ekspozycję. Niedawno pojawiły się nowe stada triceratopsów i stegozaurów. Wszystkie zostały wykonane pod okiem paleontologów, a więc nie odbiegają od swych pierwowzorów, również parametrami.

W tym niezwykłym parku można spędzić pół dnia (bilet 14 zł, ulgowy 10, grupy 9). Na dzieci, oprócz wózeczków, czeka znakomicie wyposażony plac zabaw. Po drugiej stronie rzeczki Kamienna znajduje się stadnina, gdzie można sobie zafundować wycieczkę konną wierzchem albo wozem, można też spłynąć tratwą czy przejechać się kolejką. Choć nie jestem miłośniczką takich disneylandów, gwarantuję, że kto tu trafi, nie będzie się nudzić.

Jeśli ktoś woli bardziej wyrafinowane ciekawostki, w pobliskim starym młynie może przypatrzyć się cyklowi produkcji mąki, a nawet nabyć kilogram własnoręcznie zmielonej żytniej razowej. Stoiska gastronomiczne zapewniają posiłek na przyzwoitym poziomie - pstrąg pieczony nadziewany ziołami - palce lizać!

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ziemia świętokrzyska: od sanktuariów do dinozaurów shigella 09.12.08, 15:12

    Co do miejsca pochówku kniazia Jaremy są wątpliwości. Gdzieś czytałam, że kościz Św. Krzyża należą do kobiety. Polska Wikipedia sugeruje, że pochowano tam mężczyznę, ale nie ma pewności co »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta