Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Katarzyna Boni, studentka, podrózniczka

  • Pin It
not. K.B.
22.09.2008 , aktualizacja: 18.09.2008 19:03
A A A Drukuj
Serce zostało na... Goa. A dokładniej - na plaży Palolem, choć mogłabym wybrać jeszcze 20 innych miejsc, za którymi tęsknię i które powracają do mnie w snach. Jednak czas spędzony na Goa był magiczny

Fot. Katarzyna Boni
Mała bambusowa chatka na palach tuż przy plaży, codziennie świeże ryby przygotowywane według sekretnej recepty szefa kuchni, serdeczni ludzie, ciepłe morze, palmy. Przez dziesięć dni nie ruszyliśmy się z plaży.

Dojechałam tam...

nocnym autobusem. W środku zwykłego autokaru zrobiono dwa poziomy dwuosobowych łóżek. Nam przypadło to na górze, na samym końcu. Przez całą noc rzucało tak, że najpierw przywiązaliśmy plecaki do barierki, a później siebie do plecaków. Nie było mowy o spaniu.

Niezapomniany dzień miał miejsce...

w Indiach. Mój pierwszy dzień w Azji. Zatrzymaliśmy się w starej części Delhi, gdzie nie było zbyt wielu turystów. Było duszno, gorąco, wzbudzaliśmy powszechne zainteresowanie (wszyscy się na nas po prostu gapili). Byłam tak zmęczona i przerażona, że rozważałam natychmiastowy powrót do Polski. Ale nie wróciłam, zakochałam się w Azji i teraz co roku staram się tam pojechać na dwa miesiące. Zawsze, jak jest ciężko, myślę o tym pierwszym dniu.

Najlepsze wakacje spędziłam w...

tysiącu miejsc! W Toskanii - mieszkając w starej winnicy i codziennie próbując nowych sosów do makaronów. W Andaluzji - pod namiotem. W Malezji - nurkując z żółwiami. W Hongkongu - wśród międzynarodowego tłumu. I ciągle planuję kolejne najlepsze wakacje...

W Polsce lubię...

Murzasichle, bo tam spędzałam co roku wakacje w dzieciństwie. Może nie były to specjalnie górzyste wakacje - byłyśmy z siostrą małe i raczej chodziłyśmy po dolinach (ukochana dolina mojej siostry - Kościeliska ze skałą "kap, kap") - ale było tam wszystko to, co czyni dzieci szczęśliwymi: psy, dużo siana, krowy i kiełbasa z ogniska.

Podróżuję z...

Filipem.

Mój ulubiony hotel...

Tongsai Bay na Koh Samui w Tajlandii. Mały, odizolowany od świata resort z kilkunastoma drewnianymi domkami. Kiedy zobaczyłam wannę na środku tarasu, z którego roztaczał się widok na turkusowe morze, poczułam się jak w bajce (albo jak gdybym oglądała katalog turystyczny).

Niebo w gębie poczułam w...

indyjskim Puszkarze. W małej restauracji nad jeziorem szef kuchni podał nam najlepsze na świecie czekoladowe ciasto z lodami. Połączone z mango lassi - delikatnym jogurtem - smakowało bosko. A ostatnio w Malezji na wyspach Perhentian, gdzie jadłam grillowane krewetki na tysiące sposobów: w czosnku, w cieście z ananasem, w sosie słodko-kwaśnym i na ostro.

Na wyprawę zawsze zabieram...

notes i długopis.

Wkrótce będę w drodze na...

Wzgórza Dylewskie. I mam nadzieję, że do Kolumbii.

Wymarzony cel podróży...

Syberia. A potem cały świat.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta