Pamiątka z wakacji. Figurki
22.09.2008
, aktualizacja: 18.09.2008 17:55
Ogromne jezioro Toba w kalderze wygasłego wulkanu na Sumatrze kilka lat temu było jednym z głównych centrów turystyki w tej części Indonezji. Potężne tsunami w grudniu 2004 r. i późniejsze trzęsienia ziemi spowodowały, że większość obiektów turystycznych świeci pustkami
ZOBACZ TAKŻE
- Młynek modlitewny (04-08-08, 06:00)
- Pamiątka z wakacji. Podstawka (21-07-08, 06:00)
- Pamiątka z wakacji. Wok (10-11-08, 06:00)
- Pamiątka z wakacji. "Pampersy" (23-06-08, 06:00)
- Pamiątka z wakacji. Longyi (26-05-08, 06:00)
- Pamiątka z wakacji. Wino (29-12-08, 07:00)
- Pamiątka z wakacji. Muszelka (21-04-08, 13:19)
A szkoda. Okolica jest przepiękna, a mieszkający tu Batakowie - pogodni i przyjaźni. Można zatrzymać się w portowej miejscowości Parapat lub przepłynąć promem do Tuk Tuk na wyspie Samosir.
W Tuk Tuk i okolicach nadal jest wiele sklepów z pamiątkami. Wędrując po wyspie, nietrudno zauważyć przydomowe warsztaty, w których te pamiątki są wytwarzane. Najczęściej są to ręcznie wykonywane wyroby z drewna. W jednym ze sklepików podziwialiśmy pięknie rzeźbione laski sumatrzańskich wodzów, maski, figurki ludzkich postaci. Ale przed nami była jeszcze daleka droga, więc z żalem zrezygnowaliśmy z zakupów i ruszyliśmy dalej.
Po 27-godzinnej podróży autobusem, podczas której pokonaliśmy niespełna 600 km, dotarliśmy do Bukittinggi. W miasteczku odbywał się akurat targ, ale na straganach królowały warzywa, narzędzia i odzież.
Spacerując po mieście, na wystawie sklepowej zauważyliśmy przykurzone starocie - zaciekawieni weszliśmy do środka. Ku naszej radości wśród różnych przedmiotów na półkach stały także pamiątki rodem z północnej Sumatry wytwarzane nad jeziorem Toba. Właściciel sklepiku ochoczo prezentował swój towar. Najbardziej spodobały się nam komplety figurek. Przedstawiały mężczyznę i kobietę o wydłużonych twarzach, w oryginalnych nakryciach głowy. Negocjacje cenowe zakończyły się na zadawalającym obie strony poziomie i ze sklepiku wyszliśmy ze starannie owiniętą w gazetę sumatrzańską parą pod pachą.
W Tuk Tuk i okolicach nadal jest wiele sklepów z pamiątkami. Wędrując po wyspie, nietrudno zauważyć przydomowe warsztaty, w których te pamiątki są wytwarzane. Najczęściej są to ręcznie wykonywane wyroby z drewna. W jednym ze sklepików podziwialiśmy pięknie rzeźbione laski sumatrzańskich wodzów, maski, figurki ludzkich postaci. Ale przed nami była jeszcze daleka droga, więc z żalem zrezygnowaliśmy z zakupów i ruszyliśmy dalej.
Po 27-godzinnej podróży autobusem, podczas której pokonaliśmy niespełna 600 km, dotarliśmy do Bukittinggi. W miasteczku odbywał się akurat targ, ale na straganach królowały warzywa, narzędzia i odzież.
Spacerując po mieście, na wystawie sklepowej zauważyliśmy przykurzone starocie - zaciekawieni weszliśmy do środka. Ku naszej radości wśród różnych przedmiotów na półkach stały także pamiątki rodem z północnej Sumatry wytwarzane nad jeziorem Toba. Właściciel sklepiku ochoczo prezentował swój towar. Najbardziej spodobały się nam komplety figurek. Przedstawiały mężczyznę i kobietę o wydłużonych twarzach, w oryginalnych nakryciach głowy. Negocjacje cenowe zakończyły się na zadawalającym obie strony poziomie i ze sklepiku wyszliśmy ze starannie owiniętą w gazetę sumatrzańską parą pod pachą.
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl














