Parki narodowe świata. Yosemite

Najwyższe wodospady Ameryki Północnej, najwyższe klify, największy polodowcowy kanion i cudowne widoki
Na granicy parku meldujemy się późnym popołudniem. Mężczyzna w kapeluszu i zielonym uniformie wciska nam do ręki mapę i pyta o cel podróży. - Dolina Yosemite? Jak się pospieszycie, to zdążycie na zachód słońca.

***

Przed nami jeszcze spory kawałek drogi. Najpierw trzeba zjechać na samo dno krętą i wąską drogą, później zakosami pokonać przeciwległe zbocze. Prawie w ostatniej chwili docieramy do miejsca, skąd roztacza się fantastyczny widok na największy na świecie polodowcowy kanion - dolina Yosemite (12 km długości, ponad kilometr szerokości). Masywne granitowe ściany wznoszą się prawie pionowo w górę, a w ciemniejącym świetle dnia jaśnieją spadające z nich wodospady.

Dzisiejszy wygląd Yosemite to efekt działalności lodowców górskich i rzeki Merced. Ogromna dolina w kształcie litery "u" oraz otaczające ją kilkusetmetrowe klify cieszą się sławą jednego z najlepszych terenów wspinaczkowych na świecie.

Park Narodowy Yosemite, którego dolina jest centralną częścią, powstał w 1890 r., jednak przyrodę zaczęto chronić tu od 1864 r., więc to on, a nie Yellowstone (1872 r.) jest najstarszym prawnie chronionym obszarem w USA.

Następnego dnia zostawiamy samochód na jednym z parkingów i wsiadamy w ekologiczny shuttle bus. Wygodnie i za darmo można podjechać do wszystkich większych atrakcji w dolinie. Na początek wybieramy słynne Yosemite Falls.

Wiosną najwyższy wodospad USA prezentuje się imponująco. Na szczytach widać jeszcze płaty śniegu, a na łąkach kwitną już kwiaty. Topniejące śniegi dostarczają ogromnych ilości wody, która, spadając z ogromną siłą, rozpryskuje się o leżące 740 m niżej głazy. W ciągu kilku minut jesteśmy przemoczeni do suchej nitki. Dobrym patentem okazują się przeciwdeszczowe wdzianka, w jakich - mimo pięknej pogody - paraduje większość turystów.

Kolejne wrażenia czekają na szlaku prowadzącym na krawędź doliny. Pokonanie (głównie zygzakami) całej trasy zabiera ponad trzy godziny i jest bardzo męczące. Ale warto! Z boku odsłaniają się kolejne widoki na kurtynę spadającej wody i rewelacyjne tęcze. Z położonej na krawędzi platformy oglądamy ośnieżone szczyty Sierra Nevada (góry aż po horyzont!), a podążając wzrokiem za spadającą wodą, rozpoznajemy zabudowania wioski Curry, skąd zaczęliśmy dzisiejszą wyprawę.

***

Na kolejną wycieczkę autobusem, tym razem płatnym (bilet 15 dol.) wybraliśmy się do innego sławnego miejsca - Glacier Point. Przewodnik jak z rękawa sypie ciekawostkami, z humorem opowiadając o mijanych miejscach. Po drodze oglądamy wodospad Bridalveil. Jego wody rozwiewane przez wiatr do złudzenia przypominają welon panny młodej. Przyciąga wzrok, ale uwaga - kto się zapatrzy, w ciągu roku wstąpi w związek małżeński! Po drugiej stronie po ogromnym granitowym klifie mozolnie pną się w górę ludzkie sylwetki - El Cap od lat jest rajem dla wspinaczy z całego świata. Nic dziwnego - prawie pionowa ściana od podstawy do szczytu mierzy ponad kilometr.

Glacier Point leży 980 m ponad dnem doliny, tuż na krawędzi urwiska. Ciekawostką jest dziwaczna formacja skalna zwana Overhanging Rock (Wisząca Skała) - wygląda jak zawieszona nad przepaścią trampolina. W pobliżu w kamiennym górskim domku znajduje się muzeum, gdzie na czarno-białych fotografiach można zobaczyć panie w krynolinach, używające skały jako... parkietu do tańca, czy jegomościów z sumiastymi wąsami parkujących tu samochody. Dawni turyści wykazywali się nie lada fantazją... Dziś Glacier Point odwiedzany jest z innego powodu - roztacza się stąd jeden z najlepszych widoków w parku. Niestety, nie możemy się o tym przekonać, bo dolina pod nami tonie we mgle. Obecnie drogę na skalną platformę zagradza żelazna barierka - pewnie nie tylko w nas odzywa się pokusa pójścia w ślady poprzedników... Przewodnik, zachęcając do górskich wędrówek, twierdzi, że tu nawet El Cap jest "handicap accesible" (dostępny do niepełnosprawnych), a przy odpowiedniej kondycji "wejść da się wszędzie". Widząc nasze pełne niedowierzania spojrzenia, wskazuje na Half Dome. Najbardziej charakterystyczna góra parku w kształcie przeciętej na pół ogromnej kopuły (stąd nazwa Półkopuła) wygląda na niezdobytą, ale na szczyt prowadzi szlak turystyczny.

***

Wyruszamy z parkingu Upper Pines, gdzie zostawiamy samochód. Szlak o wiele mówiącej nazwie Mist Trail (Mglisty Szlak) prowadzi kamienistą ścieżką, śliską od unoszącej się wodnej mgiełki. Daje nam porządnie w kość. Woda ze skał kapie za kołnierz, buty ślizgają się po kamieniach. Bardziej niż ciepłe polary przydałyby się teraz kąpielówki. Po kilku godzinach docieramy do wodospadu Nevada. To tu rzeka Merced ogromnym uskokiem zamyka Małą Dolinę Yosemite.

Dalej, już łagodniej, podchodzimy lasem i nic nie zapowiada nadchodzących trudności. Niedaleko widać wierzchołek. Gdy dochodzimy tam wykutymi w skale schodkami, okazuje się, że to tylko podszczytowa przełęcz, gdzie dociera większość turystów. Właściwy szczyt, widoczny jak na dłoni, jest tak stromy, że aby tam dojść, zamontowano pomocnicze stalowe liny (w sezonie wymieniane są na drabinki). Wspinając się po skalnych półkach, docieramy do łaty śniegu pod szczytem i stąd już bez pomocy osiągamy mierzący 2693 m wierzchołek.

Żegnamy się z Sierra Nevada, po raz ostatni przebywając dobrze już znaną drogę dnem doliny. Zatrzymujemy się jeszcze przy wodospadzie Bridalveil - nie możemy sobie odmówić przyjemności skorzystania z górskiego prysznica. Na chwilę dołączamy do stojących na łące ludzi, przez lornetkę obserwując śmiałków wspinających się na El Capitan. Potem szosą wiodącą obrzeżem parku jedziemy na wschód, po drodze mijając kolejne urocze miejsce - kwitnące łąki Tuolumne Meadows. Na przełęczy Tioga (3000 m) opuszczamy granice parku narodowego Yosemite.

Warto wiedzieć

•  Dojazd. Najbliższe miasta posiadające lotniska: San Francisco (340 km), Sacramento (308 km), Reno w Nevadzie (195 km). Z San Francisco autostradą 80 East, następnie 580 East, 205 i 120 (4 godz.); z Sacramento - 99 South do Manteca i stąd autostradą 120; z Los Angeles - 5 North, następnie 99 North do Fresno i autostradą 41 (6 godz.); z Reno autostradą 395 do Lee Vining, skąd autostradą 120 (Tioga Pass Road). Wszystkie drogi od strony zachodniej i południowej otwarte są cały rok; droga 120 (jedyna od wschodu) jest zamknięta od końca października do końca czerwca. W zimie zamknięta jest też Glacier Point Road, z wyjątkiem dojazdu do centrum narciarskiego Badger Ski Pass Area.

•  Opłaty i pozwolenia. Wstęp do parku - samochód 20 dol. (niezależnie od liczby pasażerów), rower, motocykl - 10, bilet ważny jest siedem dni. Jeśli planujemy dłuższy pobyt w USA, najlepiej kupić kartę National Park Pass za 80 dol., ważną rok i uprawniającą do wjazdu na teren wszystkich parków narodowych. Wybierając się na wielodniową wycieczkę w góry, należy mieć pozwolenie (wilderness permit), wydane przez Wilderness Center w Yosemite Village, Tuolumne Meadows, Visitors Center w Wawona lub Big Oak Flat, rezerwacja: http://www.nps.gov/yose/wilderness

•  Sezon. Park otwarty jest przez cały rok. Najlepiej zwiedzać go późną wiosną i jesienią.

•  Noclegi. Na terenie parku jest niewiele miejsc noclegowych, więc pokój w hotelu lub domek kempingowy należy rezerwować z wyprzedzeniem: http://www.nationalparkreservations.com/yosemite.htm . Pola namiotowe w górach są bezpłatne, jeśli nie ma zakazu, można rozbić się w każdym dogodnym miejscu. Kempingi w dolinie Yosemite: Upper Pines (cały rok), Lower Pines (marzec-październik), North Pines (kwiecień-wrzesień), Camp 4 (cały rok, tylko namioty, bez rezerwacji), http://jrabold.net/yosemite/campi

•  Żywność i substancje zapachowe należy składować w specjalnych kontenerach, co chroni przed wizytą niedźwiedzia. Z powodu zagrożenia lamblią wodę z rzeki należy gotować lub filtrować.

http://www.yosemitepark.com