Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Witajcie na pokładzie!

  • Pin It
Malina Kluźniak
08.09.2008 , aktualizacja: 05.09.2008 15:15
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Dobrzański
Bernina Express frunie nad Alpami, unosząc pasażerów ponad 2 tys. metrów nad poziom morza

Fot. Wojciech Dobrzański
St. Moritz, godz. 9.40. Na stacji czeka już jaskrawo czerwony, lśniący czystością pociąg z napisem "Bernina Express" - jedyny, którym można przeciąć Alpy z południa na północ lub odwrotnie - co nas czeka.

Od zwykłych pociągów różnią go przede wszystkim wielkie panoramiczne okna zachodzące na dach (tylko wąski pasek pośrodku jest nieoszklony). W szerokim, klimatyzowanym przedziale wygodne fotele z wysokimi oparciami. Obok każdego z nich leżą słuchawki - przez całą drogę można słuchać zwięzłych informacji (m.in. po niemiecku, angielsku, włosku) o mijanych miejscowościach, szczytach, rzekach, jeziorach, lodowcach. Dodatkowo nazwy przystanków wyświetlają się na małych ekranach nad drzwiami do przedziałów.

Ruszamy - bezszelestnie! - o godz. 9.44 z wysokości 1775 m. W słuchawce słowa: "Witajcie na pokładzie!" - choć nie jesteśmy w samolocie.

Pierwszy przystanek: Pontresina - wsiada spory tłumek. Miasteczko leży u stóp imponującego Piz Bernina (4048 m), celu turystycznych najazdów od 1850 r., kiedy trafili tu pierwsi wysokogórscy wspinacze z Wielkiej Brytanii. Za Surovas (drugi przystanek) przez rzadkie lasy modrzewiowe pociąg zmierza w stronę płaskowyżu Morteratsch. Po lewej niewielki, ale piękny wodospad - podobno czasem można tu zobaczyć stado koziorożców, symbolicznych zwierząt kantonu Graubünden (Gryzonii). Niestety, my widzieliśmy tylko wypchanego koziorożca paradującego na wózku z napojami, który kilka razy przejeżdżał przez przedział.

Po chwili po prawej wyłaniają się ośnieżone stoki czterotysięcznika Piz Palü, z którego spływa lodowiec Pers. Za Morteratsch (trzeci przystanek) pociąg zaczyna się wspinać - tu spotykają się jęzory lodowców Morteratsch i Pers. Widok nie do opisania!

Wraz z wysokością pomału zmienia się krajobraz. Znikają modrzewie, dookoła robi się coraz bardziej goło, rośnie tylko rzadka trawa i wrzosy.

Przystanek na żądanie Bernina-Diavolezza, od nazwy "diabelskiego" trzytysięcznika, a potem kilka ostrych zakrętów (tylko wtedy słychać pisk hamulców) przed przełęczą Bernina. Po prawej wyłania się ściana tamy na Jeziorze Białym. Nie jest może dosłownie białe, ale lodowcowy pył nadaje mu kolor mleka z zielonkawym odcieniem. Po kolejnych zakrętach osiągamy najwyższy punkt, na jaki przez godzinę (jest 10.30) wspinał się pociąg - stacja Ospizio Bernina na 2253 m n.p.m. Jej włoska nazwa (ospice to schronisko) wskazuje na bliskość granicy z Włochami i regionu Engadyna. Za Jeziorem Białym widać szczyty z lodowcami - Sassal Masone i Piz Combrena. Objeżdżamy jezioro, wpadamy w długi tunel i wypadamy wprost na ogromny lodowiec Palü - wydaje się, ze można go dotknąć! To stacja Alp Grüm (2091 m) - następny bezkonkurencyjny taras widokowy na naszej trasie. Kiedy zaraz za przystankiem Bernina Express zakręca, w dole widać błyszczące w słońcu jezioro Poschiavo. Mijamy miasteczko Cavaglia (przystanek na żądanie), zjeżdżając 400 m w dół od Alp Grüm. Za chwilę wjeżdżamy do następnego miasteczka o tej samej nazwie co jezioro (kolejny przystanek), w dodatku leży w dolinie Poschiavo, a przez jego środek przepływa rzeczka Poschiavino. Poschiavo wyróżniają trzy wieże: ratusza, XV-wiecznego kościoła katolickiego San Vittorio i barokowego, protestanckiego kościoła św. Ignacego. Aby tu dojechać, Bernina Express stopniowo zjeżdżał w dół, pokonując 70 m wysokości co tysiąc metrów i wielokrotnie skręcając - czy jest drugi taki pociąg na świecie?

***

Ciągle zjeżdżając w dół, mijamy miasteczka Sant'Antonio i Le Prese, jadąc jak tramwajem ich głównymi ulicami. Potem Bernina Express podąża prawym brzegiem jeziora Poschiavo do Miralago. Świetny stąd widok na dolinę i Piz Varuna. Daleko nad jeziorem, na wysokości 1600 m stoi kościółek San Romerio.

I jeszcze przystanek (na żądanie) w Brusio (780 m n.p.m.), a potem pociąg przemierza sławny okrągły wiadukt długości 107 metrów - kolejny najczęściej fotografowany fragment trasy i ostatni zakręt (mniejszych wiaduktów było po drodze kilka). Teraz przejeżdżamy przez lasy kasztanowe, dawne plantacje tytoniu i winnice. Przed Campocologno przekraczamy drogę i rzekę - tu opuszczamy Szwajcarię - jesteśmy we Włoszech. Ostatni przystanek Bernina Express to Tirano (pasażerom jadącym do Lugano linia podstawia komfortowe autobusy). Witają nas palmy, gorące słońce, zieleń, kwiaty i... straż graniczna kontrolująca paszporty. Z 2200 zjechaliśmy na 400 m n.p.m. - jest godz. 12.

W Tirano (429 m n.p.m.), rozkoszując się śródziemnomorską atmosferą i słodkim brzmieniem języka włoskiego, spacerujemy po wąskich uliczkach i nad rzeką Addą (dzieli miasto na pół), oglądamy renesansowy kościół Madonny z Tirano, przechodzimy przez średniowieczne bramy, podziwiamy kolorowe przydomowe ogródki. Po pysznym lunchu w restauracji Ai Portici (mozzarella z pomidorami, kluski z ciemnej mąki z porami i serem, lody z likierem i espresso) o godz. 14.31 ruszamy z powrotem Bernina Express, jeszcze raz podziwiając do zawrotu głowy alpejskie szczyty z lodowcami, jeziora i doliny z miasteczkami. Wysiadamy w Samedan, skąd już zwykłym pociągiem dojeżdżamy do St. Moritz.

Przez całą drogę (trasa z Chur do Tirano liczy 145 km) przejeżdżaliśmy przez tunele. Usiłowałam je liczyć - wyszło mi dwanaście (a może było ich "tylko" 11?). Mają nazwy własne (np. Zuondra, Toua, Albula) i od ponad 200 do ponad 600 m długości. Wyjątkiem jest sześciokilometrowa Albula, najwyższy tunel w Alpach na wysokości 1778 m n.p.m.

Choć była to naprawdę niezwykła podróż (i niezwykle trudna do opisania), chwilami zazdrościłam jednak rowerzystom i wędrowcom migającym za panoramicznymi szybami Bernina Express.

***

Podróż Bernina Express można zacząć (lub skończyć) w Chur, St. Moritz, Davos oraz Tirano. Bilety są drogie (jak cała Szwajcaria), np. powrotny St. Moritz - Tirano: 1 klasa - 65 franków, 2 klasa - 47.

Po Szwajcarii najwygodniej podróżować z biletem Swiss Pass (ważny w całej sieci Swiss Travel System, również na pociągi panoramiczne, 50 proc. zniżki na kolejki górskie, bezpłatny wstęp do większości muzeów, itd.) - w zależności od liczby dni (4, 8, 15, 22, miesiąc) - 2 klasa - od 260 do 578, więcej informacji: www.MojaSzwajcaria.pl, bilety@swisstravelsystem.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Co to jest? lowelas2 09.09.08, 16:46

    Ten tekst nadaje sie najwyzej do jakiegos przegladu kolejarskiego, a nie ogolnopolskiego dodatku turystycznego. Lista przystankow na trasie pociagu, lacznie z tymi na zadanie (!) i niewiele »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta