Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Drewnianych pereł sznur. Od Lipnicy do Zalipia

  • Pin It
Magdalena Stopa
08.09.2008 , aktualizacja: 05.09.2008 15:04
A A A Drukuj
Kościół w Lipnicy Murowanej Fot. Magdalena Stopa Kościół w Lipnicy Murowanej
Tradycyjne konstrukcje, ciesielskie ornamenty, zapach i skrzypienie starego drewna... W Tarnowie i okolicach znajdziemy wiele pereł architektury drewnianej
Wnętrze domu Curyłowej
Fot. Magdalena Stopa
Wnętrze domu Curyłowej
Malowana studnia w Zalipiu
Fot. Magdalena Stopa
Malowana studnia w Zalipiu
Na ziemiach Polski w końcu XV w. było ok. 10 tys. drewnianych kościołów - obliczył Witold Krassowski, autor "Architektury drewnianej w Polsce". Do dziś przetrwało niewiele. To unikaty na skalę światową - aż osiem trafiło na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego UNESCO.

Szlak Architektury Drewnianej biegnący przez trzy województwa - podkarpackie, śląskie i małopolskie - obejmuje blisko 500 najcenniejszych zabytków. 40 z nich znajduje się Tarnowie i jego najbliższej okolicy. Oto kilka najciekawszych, które niedawno odwiedziliśmy - na taką wycieczkę wystarczą dwa dni.

Lipnica Murowana

Dla drewnianej architektury największym zagrożeniem wydaje się ogień. W przypadku kościoła św. Leonarda w Lipnicy Murowanej była nim woda. Płynąca zaledwie kilkadziesiąt metrów od kościoła maleńka na co dzień Uszwica wylała podczas wielkiej powodzi w 1997 r. XV-wieczna świątynia ocalała dzięki rosnącemu tuż obok 400-letniemu dębowi oraz przytomności proboszcza Zbigniewa Krasia. Przy pomocy parafian potężnymi linami przywiązał kościół do... drzewa. Fala, która nadeszła chwilę później, zalała budowlę do wysokości dwóch metrów. Gdy po kilkudziesięciu godzinach woda opadła, kościół odchylony był od pionu o 40 cm. Nie runął, ale w dolnych partiach ścian nie było już XV-wiecznych polichromii. Sześć lat później trafił na listę UNESCO.

Niewielka świątynia (obok podobnych w Binarowej, Dębnie Podhalańskim, Sękowej, Bliznie i Haczowie) należy do najcenniejszych gotyckich kościołów drewnianych w Polsce. Nigdy nie przebudowywana, zachowała się w stanie prawie niezmienionym od 600 lat. Zrębową konstrukcję kryje strzelisty dach z gontu. Dołem biegną tzw. soboty, czyli wsparte na słupach podcienia.

Nie ma naw bocznych, transeptu ani zakrystii, a prezbiterium jest tylko nieznacznie węższe od nawy głównej. Wchodząc do środka, trzeba przekroczyć wysoki próg i mocno się pochylić - masywne drzwi są bardzo niskie. Żelazny klucz, którym ksiądz je otwiera, ma blisko pół metra długości.

Niewielkie wnętrze ma bajkowy urok (nie bez powodu świątynię oblegają młode pary nie tylko z całej Polski, ale i z sąsiednich krajów; śluby udzielane są nawet dwa razy dziennie). Zaludniają je pełne ludowej ekspresji postaci z gotyckich i renesansowych polichromii. Nad całością dominują umieszczone na belce tęczowej rzeźby: Ukrzyżowanego oraz Marii i św. Jana. W prezbiterium i nawie głównej lśnią trzy kolorowe, złocone i rzeźbione ołtarze, jedyne nieoryginalne elementy w kościele. Są kopiami gotyckich tryptyków, które skradziono stąd w 1992 r., a dziś - po ich szczęśliwym odzyskaniu - przechowywane są w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie.

W trosce o zachowanie autentyzmu unikatowego wnętrza w latach 60. XX w., po II Soborze Watykańskim nie przebudowano ołtarza i msza św. nadal sprawowana jest tyłem do wiernych. Również kazania wciąż są wygłaszane z ambony.

Niestety, wspaniały zabytek nadal jest zagrożony. Posiada co prawda zabezpieczenia przeciwpożarowe światowej klasy, ale za to żadnych przed powodzią. Tymczasem Uszwica od 1997 r. już dwukrotnie zerwała przerzucony nad nią mostek, który prowadzi do kościoła.

Kościół "Na Burku" w Tarnowie

Sporo podobieństw do Lipnickiej świątyni odnajdziemy w najstarszym tarnowskim kościele Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej. Zbudowany w tym samym okresie jest również niewielki, jednonawowy, o zrębowej konstrukcji i wysokim, krytym gontem dachu. Jednak w przeciwieństwie do lipnickiego uległ poważnym modyfikacjom. Pierwszy raz został rozebrany w XV w. i zrekonstruowany kilometr dalej, na przedmieściu, tzw. Burku (na jego miejscu właściciele Tarnowa wybudowali świątynię murowaną). W nowym miejscu kościół regularnie niszczył wylewający pobliski potok, dlatego w połowie XIX w. został ponownie przesunięty. Tym razem jednak jedynie o 13 m. Operacja była majstersztykiem, odbyła się bez rozbiórki świątyni, za pomocą specjalnych walców, i nie wpłynęła na zmianę jej wyglądu. Radykalnie zmieniła go natomiast wysoka drewniana wieża dobudowana na początku XX w.

Malutki kościółek stojący w pobliżu starego cmentarza nabrał szczególnego znaczenia po powstaniu styczniowym. Odbywały się tu msze patriotyczne, po których tarnowianie udawali się na pobliski cmentarz, na groby powstańców. Szczególnie uroczyście obchodzono rocznice 3 Maja. Świątynia na Burku ma znaczenie dla okolicznych mieszkańców również ze względu na słynący łaskami XVI-wieczny obraz Matki Boskiej Szkaplerznej umieszczony w ołtarzu głównym.

Dwór w Dołędze

W niewielkiej Dołędze (450 mieszkańców), 35 km na północny zachód od Tarnowa, przetrwał dwór modrzewiowy z 1845 r. Najbardziej klasyczny z klasycznych. Parterowy, z gankiem na dwóch filarach, bielony, nakryty ciemnym gontowym dachem. Zbudowano go na planie podkowy tworzącej niewielkie wewnętrzne podwórze. Miał burzliwą historię. Napadnięto nań w 1846 r., podczas chłopskiej rabacji (młody dziedzic Teofil Pikuziński został zabity), w 1863 r. urządzono tu lazaret dla rannych powstańców. W 1944 r. w dworze przebywał z tajemniczą misją Józef Retinger, pisarz i polityk, doradca Władysława Sikorskiego, cichociemny. Według Normana Daviesa chodziło o ocenę siły armii podziemnej oraz ugrupowań komunistów i przekazanie tych informacji Brytyjczykom.

Kto tutaj zresztą nie bywał? Podczas powstania styczniowego dyktator gen. Marian Langiewicz, później Asnyk i Wyspiański. "Widziało się tu Przybyszewskiego. Jak u siebie czuli się Włodzimierz Tetmajer, Miciński, Orkan, wysiadywał Boy, Lucjan Rydel, Jacek Malczewski, Wyczółkowski, Kotarbińscy, a poza tym gromady socjałów, konserwy, Żydów, antysemitów, darwinistów i spirytualistów, fanatyków i sceptyków, mesjanistów i złotej młodzieży" - pisał Adam Grzymała-Siedlecki. Wyśmienici goście przyjeżdżali do właściciela Dołęgi Ignacego Maciejowskiego, w młodości uczestnika powstania styczniowego, później pisarza i publicysty. Pozostały tutaj pamiątki z tamtych czasów, dom bowiem podczas wojny nie został zrabowany, nie przeprowadzono też parcelacji - majątek był niewielki, liczył zaledwie 20 ha. Dzięki staraniom ostatniej właścicielki Jadwigi z Wolskich Tumidajskiej w 1981 r. otwarto tu muzeum. Wnętrza są wprost urocze. W głównym trakcie salon, jadalnia i gabinet, w bocznych skrzydłach prywatne pokoje, nieodparcie przywodzące na myśl Soplicowo. Pełno tu XIX-wiecznych mebli, obrazów, rysunków, broni i narodowych pamiątek.

Wśród starych drzew otaczających dwór zachowała się niewielka drewniana kapliczka, przy której przysięgę składali powstańcy styczniowi.

Dwór, Dołęga 10, tel. 014 671 54 14, wtorek-piątek 10-15, weekend 10-14, bilet 4 zł, ulgowy 2 zł

Dworek w Nowym Wiśniczu

"Koryznówka" to dworek malutki. Parterowy, z gankiem, szalowany, kryty gontem. Zbudował go w latach 50. XIX w. Leonard Serafiński z myślą o rodzinnym letnisku (nazwa pochodzi od Koryzny, poprzedniego właściciela terenu, dworzanina Lubomirskich, do których należał pobliski zamek). Dworek od 150 lat należy do tej samej rodziny, a od 28 mieści Muzeum Pamiątek po Janie Matejce. Malarz bywał tu regularnie, ożeniony z Teodorą Giebułtowską, siostrą żony właściciela "Koryznówki".

Gości oprowadza Maria Serafińska-Domańska, prawnuczka pierwszych właścicieli i kustosz muzeum. - Matejko przyjeżdżał tu przede wszystkim w pierwszych latach swojego małżeństwa, w czasach, kiedy jego sława wielkiego malarza dopiero się zaczynała - opowiada.

Pokoje, w których znajduje się muzealna ekspozycja, nie zmieniły swego wyglądu od tamtych czasów. W saloniku obok mebli w stylu biedermeier stoi wiedeński fortepian Skuthan and Schmidt, na którym grywał artysta, na ścianach wiszą jego obrazy (m.in. portrety Pauliny i Antoniego Giebułtowskich, teściów malarza) oraz rysunki (wśród nich karykatury mieszkańców dworku). Zachowały się też XIX-wieczne fotografie, wycinki prasowe, listy oraz pamiętnik Stasi Serafińskiej, siostrzenicy żony Matejki. Pozowała artyście do słynnej "Kasztelanki". Pani Matejkowa, ujrzawszy obraz, w szale zazdrości rzuciła się z nożem na własny ślubny portret "Żona w perłach" i zniszczyła go doszczętnie. Stanisława Serafińska zakochana w twórczości wuja (i podobno nie tylko), mimo niezwykłej urody nigdy nie wyszła za mąż. Napisała natomiast książkę "Jan Matejko. Wspomnienia rodzinne". W "Koryznówce" można przeczytać też telegram wysłany z Krakowa w dniu 1 listopada 1893 r.: "Mistrz Matejko umierający przyjeżdżajcie wszyscy. Gorzkowski".

Koryznówka, Nowy Wiśnicz, tel. 014 612 83 47, wtorek-piątek 11-14, niedziela 11-15, bilet 4 zł, ulgowy 2

Zalipie

Malowaną w kwiaty papierową makatkę przywiezioną z rodzinnej wsi zobaczył w Krakowie w 1905 r. nad łóżkiem swego służącego Władysław Hickel. Wyczulony, jak wielu ówczesnych inteligentów, na wszystko, co ludowe, pojechał do odległego o 30 km Zalipia i to, co zobaczył, opisał w piśmie "Lud": "Malują już to na papierze, już to wprost na ścianie, przyozdabiając wszystko, co jest w izbie, a więc powały, kredens, okna, okiennice, a nawet talerze". I tak zostało do dziś. Malowane kwiaty zdobią ściany chat, ornamenty wiją się nad oknami, okalają drzwi, upiększają budynki gospodarskie, wejścia do ziemianek, studzienne cembrowiny i ich drewniane pokrywy, a nawet wiadra. Zdjęcia domu Felicji Curyłowej (1904-74), najbardziej znanej zalipiańskiej malarki, trafiły na łamy najważniejszych wnętrzarskich magazynów: francuskiego "Elle Deco" czy angielskiego "The World of Interiors". Felicja Curyłowa malowała kwiaty nie tylko we własnej zagrodzie. Dekorowała ceramikę z Włocławka, wnętrza krakowskiego Wierzynka, a nawet jadalnię na Batorym. Gospodarstwo, które jeszcze za jej życia stało się turystyczną atrakcją, jest obecnie filią Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Felicja Curyłowa spoczywa na przykościelnym cmentarzu, a jej nagrobek jest oczywiście pomalowany w kwiaty.

Dziś w Zalipiu nadal maluje ponad 80 kobiet. Kwietne wzory odświeżają są co roku przed Bożym Ciałem.

Zagroda Felicji Curyłowej, tel. 014 641 19 12, wtorek-niedziela 10-16, bilet 3 zł, ulgowy 1,5 zł

W sieci

www.it.tarnow.pl

http://szlak.wrotamalopolski.pl - szlak architektury drewnianej

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta