Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Mistra. W ruinach Florencji Wschodu

  • Pin It
Jerzy Samusik
01.09.2008 , aktualizacja: 28.08.2008 16:14
A A A Drukuj
Zewnętrzne mury kastro Fot. Jerzy Samusik Zewnętrzne mury kastro
Wędrując krętymi uliczkami wymarłej Mistry, łatwo się przekonać, że historia Lakonii nie skończyła się wraz z upadkiem starożytnej Sparty
Hagia Sophia
Fot. Jerzy Samusik
Hagia Sophia
Dzwonnica Pantanassy
Fot. Jerzy Samusik
Dzwonnica Pantanassy
Kiedy ubiegłego lata wybierałem się do Lakonii, zajmującej południowo-wschodnią część Peloponezu, miałem nadzieję zobaczyć tam pozostałości starożytnej Sparty. Okazało się jednak, że dzisiejsza Sparta to spokojne, 13-tysięczne miasteczko, pełne zieleni i małych willi w ogródkach, z resztkami antycznych budowli i nielicznymi szczątkami świadectw dawnej świetności zgromadzonymi w lokalnym muzeum. Przewodnik pokazał mi Grobowiec Leonidasa, czyli nazwane tak nie wiadomo dlaczego ruiny hellenistycznej świątyni z V w. p.n.e., resztki przybytków Artemidy i Ateny z VII i VI w. p.n.e. oraz nikłe ślady rzymskiego teatru.

***

Potem zaproponował wyjazd do Mistry (6 km od centrum Sparty). Tam zaś, wędrując krętymi uliczkami pnącymi się po stoku wysokiego wzgórza, przechodząc przez kamienne bramy, obok średniowiecznych pałaców, domów mieszczan, licznych kościołów i klasztorów ze wspaniałymi freskami, zrozumiałem, że historia Lakonii nie skończyła się wraz z upadkiem antycznej Sparty.

W połowie XIII w. uczestnicy IV wyprawy krzyżowej, chcąc utrzymać supremację nad Peloponezem po podbiciu Konstantynopola postanowili zbudować w paśmie gór Tajget nową twierdzę. Budową zajął się frankoński książę Achai Guillaume de Villehardouin, mając do pomocy 80 rycerzy z Szampanii i Burgundii. W 1249 r. na szczycie wzgórza Myzitra wyrosła potężna forteca, stając się enklawą zachodniego rycerstwa w greckim otoczeniu. Książę Guillaume panował w niej tylko 13 lat, bowiem już w 1262 r. Frankowie zostali wyparci z Lakonii przez Bizantyjczyków, a ci stworzyli tu despotię będącą ostatnią prowincją bizantyjską w Grecji. W 1340 r. Mistra stała się stolicą państewka Morea rządzonego przez władców pochodzących z rodów Kantakuzenów i Paleologów, podporządkowanych dosyć luźno Konstantynopolowi. Zaczął się wówczas najświetniejszy okres w dziejach Mistry. Na stromych stokach wzgórza, u podnóża zamku, wznoszono kilkupiętrowe domy bogatych urzędników i kupców, budynki urzędów, kościoły i klasztory. Ze względu na piękną architekturę budowli i dostatek jej mieszkańców (ok. 40 tys.) Mistrę nazwano Florencją Wschodu. Tutaj w katedrze Mitropolis w 1449 r. Konstantyn Paleolog został koronowany na cesarza Bizancjum Konstantyna XI, zanim udał się na cesarski dwór do Konstantynopola.

Despotia Morea przetrwała jako niezależne państewko siedem lat dłużej niż bizantyjskie cesarstwo - w 1460 r. została zdobyta przez sułtana Mehmeta II. Niestety, prawie 360 lat panowania Turków to powolny upadek Mistry przyspieszany przez tragiczne wydarzenia, jak wielki pożar wzniecony przez albańskich imigrantów czy walki toczone z Wenecją, która przejęła miasto na lata 1687-1715.

Kiedy w 1821 r. Mistra powróciła wreszcie do Grecji, była już nic nieznaczącą wioską. Próby jej ożywienia na niewiele się zdały. Jeszcze do połowy XX w. mieszkało w niej kilka rodzin, ale w latach 50. zostały one przesiedlone, by cały zabytkowy kompleks oddać w ręce konserwatorów.

***

Gdy znalazłem się w obrębie dolnego miasta (otwarte codziennie, latem godz. 8-19.30, zimą 8.30-15, bilet 5 euro), zaskoczyła mnie wszechobecna zieleń i złote kule jakiegoś arcydzięgla, które dość skutecznie przysłaniały szare ruiny domów i kościołów. Najpierw trafiłem do Mitropolis, kompleksu budynków, w którym pierwszoplanową rolę odgrywa kościół św. Demetriusza pokryty szeregiem czerwonych kopułek, przylepiony do przewyższającej go prostokątnej kamiennej dzwonnicy. Z jej najwyższego okienka zwisał do samej ziemi sznur - znak, że ktoś zań co pewien czas pociąga, przywołując do modlitwy. To najstarszy kościół w Mistrze, zbudowany w latach 1270-92 jako bazylika, a więc w kształcie typowym dla kościołów katedralnych. Tymczasem inskrypcja widoczna na ścianie klatki schodowej mówi, że kościół ufundował w 1291 r. biskup Sparty Nikeforos, co raczej nie może być prawdą, zważywszy na początek budowy. Dwugłowy orzeł na marmurowej płycie w posadzce przypomina koronację Konstantyna Paleologa na ostatniego cesarza Bizancjum. Przewodnik zwrócił mi uwagę na płytę z czerwoną smugą - ma to być krew biskupa Ananiasa Lambaderisa, zamordowanego w tym miejscu w 1760 r. Do kościoła przylega od północy dwukondygnacyjny budynek pałacu episkopalnego, obecnie muzeum. Zgromadzono w nim ikony, detale architektoniczne, fragmenty fresków i rzeźb pochodzących ze zniszczonych tutejszych kościołów.

***

Z Mitropolis ruszyliśmy ku klasztorowi Pantanassa (Królowej Świata), chyba najpiękniejszej budowli Mistry. Po drodze zajrzeliśmy do Evangelistrii, małego, nieczynnego kościółka otoczonego starym cmentarzem, do kościołów Hagii Theodorii i Hodigitrii, należących niegdyś do klasztoru Vrontochion, z pięknymi XIV-wiecznymi freskami, do częściowo wykutego w skale monastyru Perivleptos, w którym urzekły mnie freski przedstawiające cztery cykle: dwanaście świąt, Eucharystię, Pasję i żywot Matki Bożej. Zatrzymaliśmy się też przy dobrze zachowanym, otoczonym balkonami domu Laskarisów, rzekomej rezydencji rodziny cesarskiej, i obejrzeliśmy podobny w stylu dom fundatora Pantanassy Jana Frangopoulosa, kanclerza despotii za panowania Teodora II Paleologa.

Pantanassa, zbudowana na wschodnim stoku Myzitry, to najlepiej zachowana budowla Mistry. Dawała (i daje nadal) schronienie greckokatolickim mniszkom. Kościół klasztorny, wzniesiony w 1428 r., wyróżnia się nie tylko urodą, ale i różnorodnością. Pokryta sześcioma kopułami trójnawowa bazylika nosi cechy typowej świątyni bizantyjskiej, w czterokondygnacyjnej dzwonnicy widać dużo elementów gotyckich, a główne wejście dekoruje pseudokuficki relief z motywami arabskimi. Freski we wnętrzu Pantanassy są za to całkowicie bizantyjskie. Uważa się je, zwłaszcza te XV-wieczne, za najpiękniejsze spośród wszystkich dzieł bizantyjskiego malarstwa na Peloponezie. Przedstawiają postacie ewangelistów, apostołów, wielu świętych, sceny z życia Najświętszej Marii Panny i Jezusa Chrystusa. Najsłynniejsze jest "Zmartwychwstanie Łazarza", o którym wybitny znawca sztuki bizantyjskiej, prof. David Talbot Rice pisał: "Aby wyrazić znaczenie tej sceny, artysta dobierał barwy w sposób przypominający zestawienia kolorystyczne u El Greco. Zielone i purpurowe stroje oraz niespotykana czerwień sarkofagu na żółtym tle oddziałują niezwykle dramatycznie. W czasach późniejszych tylko El Greco i Gauguin tak znakomicie potrafili obchodzić się z barwą".

Kiedy skończyliśmy podziwianie naściennych malowideł, w klasztornej salce przyjęć kupiłem ikonkę z wizerunkiem mojego patrona. Siostry poczęstowały nas vissinadhą, zimnym napojem wiśniowym, aby dodał nam sił do dalszej wędrówki.

***

Kamienna ścieżka doprowadziła nas do Bramy Monemvasijskiej, oddzielającej dolne miasto od górnego. Zaraz po jej przekroczeniu dostrzegliśmy Pałac Despotów, cały w rusztowaniach - trwa właśnie jego rekonstrukcja. Była to największa budowla Mistry, wznoszona ponad 150 lat (1249-1400 r.), rezydencja władców bizantyjskiej despotii. Pałac obejrzeliśmy tylko z zewnątrz, z pewnej odległości, dostrzegając w jego kilkukondygnacyjnej bryle elementy gotyckie.

Nieco powyżej pałacu, tuż przy jego murach, stoi kościół św. Zofii (Hagia Sofia) zbudowany w latach 1350-65 przez pierwszego władcę (despotę) Morei Manuela Kantakuzena. Służył on jako pałacowa kaplica, będąc jednocześnie własnością klasztoru Zoillotos, czyli sług Chrystusa Dawcy Życia. Freski zachowały się tylko w kilku miejscach i są bardzo zniszczone - Turcy pokryli je gliną, którą usunięto dopiero w 1938 r.

Pnąca się zakosami pod górę ścieżka doprowadziła nas na szczyt Myzitry w całości zajętej przez kastro, czyli frankońską warownię. Jej potężne mury nie robią dzisiaj wielkiego wrażenia, ale w czasach kiedy zostały wzniesione, musiały imponować rozmiarami i walorami obronnymi. Tworzyły dwa kręgi. Mury zewnętrzne przekroczyliśmy przez sklepioną bramę w okazałej, kwadratowej wieży, by znaleźć się wśród zniszczonych fundamentów budynków postawionych w okresie tureckim. Z bizantyjskich czasów pozostały szczątki obszernej cysterny i okrągłej baszty, niegdyś posterunku zamkowej straży. Drugi krąg murów, potężniejszy od pierwszego, otaczał rezydencję dowódcy twierdzy, niewielką kaplicę i budynek strażnicy. Zachwyciła nas wspaniała panorama, którą można opisać słowami François-René Chateaubrianda, bo nie zmieniła się od czasów, kiedy zawędrował on na szczyt Myzitry podczas swojej podróży z Paryża do Jerozolimy 200 lat temu: "Dolina Lakonii, oglądana z zamku Mistry, przedstawia zachwycający widok: ciągnie się od południa ku zachodowi, na zachodzie jej granicę stanowi pasmo gór Tajget, a na wschodzie góry Tornas, Barbosthenes, Olimp i Menelajon; niewielkie wzgórza zamykają część północną, zniżają się ku południowi, a ich ostatnie szczyty tworzą wzgórki, na których stała niegdyś Sparta. Od Sparty aż do morza ciągnie się jednostajna i żyzna równina, którą nawadnia Eurotas. Stoję więc na murach zamku Mistry, rozglądam się, wpatruję i podziwiam całą Lakonię".



W sieci

http://www.greecetaxi.gr/index/mystras.html

http://www.greecetravel.com/peloponessos/mistras

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta