Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Moryń. Pod znakiem Raka

  • Pin It
Michał Rembas
25.08.2008 , aktualizacja: 21.08.2008 16:35
A A A Drukuj
Mury spowite bluszczem, park cały w bluszczu, cmentarz w bluszczu... W ubiegłym roku grasował tu nawet gang złodziei bluszczu
Kościół Ducha Świętego
Fot. Michał Rembas
Kościół Ducha Świętego
Drewniana ambona z początku XVIII w.
Fot. Michał Rembas
Drewniana ambona z początku XVIII w.
Jezioro Morzycko
Fot. Michał Rembas
Jezioro Morzycko
Fragment pomnika Kocha
Fot. Michał Rembas
Fragment pomnika Kocha
To senne poza sezonem miasteczko w Zachodniopomorskiem z pewnością zna każdy miłośnik przygód Pana Samochodzika - właśnie tutaj Zbigniew Nienacki umieścił część akcji "Księgi strachów". Liczący zaledwie 1650 mieszkańców Moryń otaczają zachowane prawie w całości mury obronne z przełomu XIII i XIV w. Piszę "prawie", bo niestety brakuje 100-metrowego odcinka zburzonego w XIX w. podczas budowy sierocińca. Na zdjęciach lotniczych widać, że ich zarys ma kształt podkowy o wymiarach 380 na 500 m.

***

Moją wycieczkę zacząłem od przejścia w murach miejskich, zwanego Furtą Jeziorną, która wychodzi wprost na jezioro Morzycko (362 ha, głębokość 58,5 m). Cenią je nurkowie, bo jest bardzo czyste - przejrzystość wody dochodzi do 7 m.

Na dnie leżą szczątki radzieckiego myśliwca Jak-9, który spadł tu pod koniec II wojny światowej. Kilka lat temu chcieli go wydobyć prywatni poszukiwacze. Na szczęście miesięcznik "Nurkowanie" zaalarmował opinię publiczną i konserwatorów. Ostatecznie samolot pozostał w jeziorze, tyle tylko, że przeniesiono go w nowe, oznakowane miejsce, łatwiej dostępne dla nurków. Na wprost drewnianego pomostu, w odległości ok. 50 m zobaczymy czerwoną boję. Tu, na głębokości ok. 7 m znajduje się zatopiony ponton od mostu pływającego. Obok leży silnik samolotu z mechanizmem zamka karabinu maszynowego, zaś trzy metry dalej spoczywa jego część ogonowa z dobrze widocznym tylnym kółkiem. Uwaga! Samolot jest zabytkiem chronionym przez prawo, dewastacja grozi karą.

Punkt napełniania butli nurkowych w Moryniu, ul. Żeromskiego 4, tel. 091 4146 444

***

Za furtą skręcam w prawo i obchodzę miasto wzdłuż murów, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Zbudowano je z polnych kamieni, mają od 4,5 do 6,5 m wysokości. Dostępu do Morynia broniło jeszcze 28 półbaszt. Jedna z nich, przy plebanii, jest zamieszkana. Mury są piękne, zielone nawet zimą, miejscami prawie ich nie widać spod porastającego kamień bluszczu.

Między murami a jeziorem ciągnie się park miejski. I tu pełno bluszczu: owija drzewa, ściele się gęsto po ziemi. W Moryniu spotkamy aż 27 jego gatunków. Roślinę badają studenci Akademii Rolniczej w Szczecinie. Nic więc dziwnego, że siedliska bluszczu są pod ochroną. W ubiegłym roku przyjeżdżali rwać go złodzieje aż z Nowego Tomyśla w Wielkopolsce, by potem sprzedawać jako dodatki do ozdób świątecznych. Na szczęście mieszkańcy zorientowali się, że bluszczu ubywa, zaalarmowali policję i proceder szybko ukrócono.

***

Mijam odcinek murów zawalony w grudniu zeszłego roku. Okazuje się, że winne były przylegające do nich od wewnątrz ogródki. Przez lata ziemi w ogródkach wciąż przybywało. W końcu 700-letnia konstrukcja, choć solidna, nie była w stanie wytrzymać naporu i runęła na długości 17 m.

Nieco dalej, u stóp murów stoi siedem macew - tyle zostało z kirkutu założonego w połowie XIX w. Przed dwoma laty teren uporządkowano, podniesiono ocalałe pomniki i ustawiono tablicę pamiątkową. Na jednej z macew wyryte są dwie dłonie w geście błogosławieństwa. Oznacza to, że spoczywa tu kapłan, potomek arcykapłana Aarona. Dwa kamienie są dwujęzyczne - z jednej strony wyryto tekst hebrajski, z drugiej - niemiecki.

A oto i Brama Mieszkowicka. Obok, przy wjeździe do miasta, rozciąga się cmentarz. Jego starą część, wznoszącą się wysoko nad jeziorem, pokrywa bluszcz - rośnie go tu jeszcze więcej niż w parku. Wzdłuż cmentarnego muru ciągnie się lipowa aleja. Ale tym, którzy przed laty sadzili lipy, zabrakło wyobraźni - umieścili za blisko i gdy drzewa podrosły, zaczęły mocno na mur napierać. Wydaje się, że jeszcze chwila, a go przewrócą.

Okazały budynek z czerwonej cegły to zakład opiekuńczy z 1874 r., największa budowla w mieście. Przeznaczony był dla sierot i dzieci z biednych rodzin, a nazywał się Szczęście Dzieci (Kinderglück). Dziś mieści się tam dom opieki dla upośledzonych umysłowo prowadzony przez siostry samarytanki.

Przed wejściem z granitowego cokołu spogląda fundator zakładu Christian Friedrich Koch (1798-1872). Urodził się w Moryniu, w biednej rodzinie, w dzieciństwie pasał gęsi. Dzięki zdolnościom i sile charakteru został wziętym prawnikiem, pracował m.in. w Poznaniu i Berlinie. Pomnik z 1903 r. jest dziełem berlińskiego rzeźbiarza Heinricha Wefinga. Artysta wyrzeźbił całą scenkę: dziewczynka w sukience i w fartuszku składa u popiersia filantropa wieniec róż, obok siedzi chłopiec. Przestał na chwilę czytać książkę i przygląda się koleżance. Wygląda to nad wyraz wdzięcznie. Postacie są niezwykle starannie wykonane - widać sznurówki butów chłopca, dziurki na guziki w surducie Kocha, halkę dziewczynki. To jeden z nielicznych niemieckich pomników na Pomorzu Zachodnim, które bez szwanku zachowały się po 1945 r.

***

Nieopodal ośrodka kolejna brama w murze - Młyńska. Po lewej stronie drogi na Cedynię widać stąd ośmioboczną kamienną budowlę. Niech nas nie zmylą gotyckie okna, to pozostałość dużego wiatraka holenderskiego z końca XIX w.

Od Bramy Młyńskiej ulicą Jeziorną kieruję się do półwyspu na jeziorze. W 1368 r. na miejscu wczesnośredniowiecznego grodziska brandenburski margrabia Otto, zwany Leniwym, wybudował zamek. Długo nie postał - już pod koniec XIV w. był w ruinie. Zostało po nim wzgórze z wierzchołkiem w kształcie prawie idealnego koła, niewysokie kamienne murki i resztki budynku przy wejściu głównym. Całość otacza sucha fosa.

"Z nieprzeniknionego cienia drzew wyłonił się żałobny kondukt. Na przedzie kroczył Sokole Oko, na wyciągniętych rękach niosąc martwego Sebastiana, za nim szła płacząc Kasia" - ta scena z "Księgi strachów" Nienackiego powstała gdzieś tutaj. Legenda mówi, że w pogodne noce z toni jeziora wynurza się gigantyczny rak - dusza obrońcy grodu, słowiańskiego woja imieniem Rak zabitego przez Brandenburczyków.

Zamek leży na terenie Centrum Wypoczynkowo-Konferencyjnego "Savana", ale można go zwiedzać

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Re: Moryń. Pod znakiem Raka sibeliuss 29.08.08, 14:19

    Piękne miasteczko, cudnie położone.Chciałbym kiedyś tam wrócić.»

  • Moryń. Pod znakiem Raka loleksy2 02.03.09, 02:59

    Mieszkalem w Moryniu , jest ciagle to miejsce jednym z najpiekniejszych moich wspomnien.Od 25 lat jestem w USA , sporo tu widzialem , bylem tez trzykrotnie w Azji, ale zawsze w rozmowach z »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta