Odpukać w malowane drewno

Niemal w każdym starym mieście są urocze, wąskie uliczki z kolorowymi domkami. I o każdym z tych miast możemy przeczytać, że jest wyjątkowe i inne niż pozostałe. Ale Rauma jest naprawdę inna. Bo domki tutaj są drewniane.

Miasteczko znajduje się na fińskim wybrzeżu, na północ od Turku. I gdyby nie stare miasto pewnie nikt by o nim nie usłyszał. A tak usłyszało nawet UNESCO i wpisało Raumę na swoją listę, jako pierwsze miejsce w Finlandii.

 

Puste kościoły i kawa w nieograniczonych ilościach

Niziutkich, drewnianych domków, pochodzących z XVIII i XIX wieku jest tu ponad 600. Stłoczone po obydwu stronach uliczek, które tną Raumę na malutkie kawałeczki, zachwycają kolorami, delikatnymi firaneczkami powieszonymi w drzwiach i oknach, drewnianymi zdobieniami, tym, że są tak uroczo krzywe. I tym, że są zbudowane całkowicie z drewna.

Domki od środka możemy zobaczyć udając się do jednego z kilku muzeów i płacąc parę euro za wstęp. Inną nietypową atrakcją oferowaną przez miasteczko jest kamienny, XV-wieczny kościół świętego Krzyża. Niewiele znajdziemy w Finlandii starych zabytków sakralnych. Kościół ten wygląda podobnie do innych kościołów w tym kraju - czy to ze względu na specyficzne malunki na ścianach, oszczędność dekoracji czy też pustki. Bo fińskie kościoły są puste.

Dobrze wejść do jednej z kawiarenek na kawę i okrągłe pączki z dziurką. Finlandia, zaraz po Brazylii, jest na drugim miejscu na świecie pod względem spożycia kawy na jednego mieszkańca. A pączki, posypane drobnym cukrem, są tu chyba najpopularniejszym przysmakiem. Można popołudniem usiąść w oknie i obserwować, jak słońce oświetla domki coraz cieplejszym światłem i wydobywa z ich kolorów coraz większą soczystość.

Kilka godzin z dziedzictwem kulturowym

Rauma, poza równie słynnymi, co ślicznymi domkami, przyciąga turystów jeszcze jedną rzeczą - letnimi festiwalami. I w tej dziedzinie przoduje wśród innych nadmorskich miast.

Trzy kilometry od centrum znajduje się cichy port jachtowy. Przemysłowy port, w którym okrętują wielkie pływające maszyny, znajduje się na szczęście w innej części miasta, więc port żeglarski jest przyjemnym miejscem. Posiadanie żaglówki lub motorówki jest w Finlandii czymś zupełnie naturalnym, nawet wśród mieszkańców środkowej części kraju, którzy nie mają dostępu do morza. Jezior w Finlandii jest przecież niewiele mniej niż 200 tysięcy.
Port w Raumie składa się z wielu kei, o które delikatnie obijają się jachty. Na niemal każdej łódce miga czerwone światełko alarmu - nawet w uważanej za jeden z najbezpieczniejszych krajów Finalndii zdarzają się przecież złodzieje. Spacer wzdłuż portu i trzcin, częściowo go porastających, trzcin, za którymi zachodzi słońce, może być świetnym pomysłem na spędzenie wieczoru.
Port jest w zasadzie jedynym miejscem, dla którego warto opuścić starówkę. Pozostała część tego 40-tysięcznego miasteczka nie wyróżnia się niczym interesującym.

Rauma, pomimo całego swojego uroku, jest typowym miejscem na zaledwie jednodniową wycieczkę, lub nawet na kilka godzin. Najłatwiej zwyczajnie wybrać się na wycieczkę z nieodległego Turku, Pori czy Tampere. Więcej czasu nie będziemy potrzebować, choć Raumy po prostu nie wolno przegapić.

AUTOR: KAMILA KIELAR