Szkoci się bawią. Przy wtórze tysiąca dud
21.07.2008
, aktualizacja: 21.07.2008 15:38
Inverness, północna Szkocja, koniec lipca. Jeśli nie pada, to leje. Poprzez monotonny szum deszczu dotarł do mnie dźwięk, który wszystkim kojarzy się ze Szkocją
ZOBACZ TAKŻE
- Brytyjskie osobliwości (27-10-08, 06:00)
- Birmingham - fabryka kultury (20-10-08, 06:00)
- Oksford: W todze i z plecakiem (01-05-07, 00:00)
- List z Liverpoolu. W mieście Bajecznej Czwórki (25-08-08, 06:00)
- Podróże Marzeń. Szkocja - Glasgow, nowe stare miasto (01-05-07, 00:00)
- Podróże ze sztuką. Edynburg - od Burnsa do Pottera (01-01-07, 00:00)
- Podróże Marzeń. Szkocja - okolice Inverness, czyli na spotkanie z Nessie (01-05-07, 00:00)
Słysząc dudy i towarzyszące im bębny, poszedłem w stronę Bought Park. Był ostatni dzień dorocznego święta dudziarzy (European Pipe Band Championships), na które zjeżdżają najlepsze orkiestry i zespoły z całego Zjednoczonego Królestwa oraz krajów, gdzie na dudach (zwanych również kobzami) gra się od czasów, gdy instrument ten przywędrował do Europy z dalekiej Azji. W górzystej Szkocji zadomowił się od XV w., powstała nawet jego odmiana zwana pibroch (po gaelicku piobaireachd). Odgrywały one ważną rolę w życiu klanów, zarówno w czasach wojen, jak i pokoju. Po przegranej bitwie z Anglikami pod Culloden w 1746 r., gdy Anglia zapanowała na dobre nad Szkocją, zabroniono Szkotom gry na dudach. Dzisiaj jednak są nieodłącznym elementem życia w tym kraju. Świadczą o tym setki zespołów i tysiące dudziarzy uczestniczących we wszystkich niemal ceremoniach w kraju. Na mistrzostwa w Inverness (organizowane po raz pierwszy w tym mieście), sygnowane przez The Royal Scottish Pipe Band Association, zawitało ponad 120 zespołów!
Na ogromnym trawniku kompleksu sportowego, gdzie na co dzień trenuje się i gra w piłkę nożną, rugby, shinty (szkocka, bardziej agresywna odmiana hokeja na trawie), futbol amerykański czy krykieta, wytyczono dwa duże kręgi. Wywoływane zespoły, odziane w tradycyjne stroje, wkraczały kolejno przy wtórze dud i bębnów. Pipe Major (szef orkiestry) losował utwory, które band musiał wykonać. Kolumna, przy dźwiękach muzyki i fantazyjnych, energicznych ruchach "buławy" Drum Majora, zmieniała szyk i ustawiała się w regularny okrąg. Ruchy zespołu pilnie obserwowało jury i publiczność, nagradzając występy głośnymi brawami.
I tak, orkiestra po orkiestrze, od zespołów szkolnych po zawodowe bandy wojskowe czy policyjne, równolegle w obu okręgach przez cały dzień rozbrzmiewały skoczne lub sentymentalne dźwięki dud. Na najlepszych czekały nagrody i prestiżowe puchary. Przed ich wręczeniem wszystkie orkiestry dziarsko przemaszerowały (przy dźwiękach dud) przed trybuną honorową, salutując gościom. Odbiorom nagród towarzyszyła ogromna radość członków zespołu. W górę leciały czapki i inne elementy strojów. Na zakończenie cała wielka, ponadtysięczna dudziarska rodzina wspólnie odegrała jeden z utworów. Efekt był niesamowity. Donośny dźwięk tysiąca dud oraz dziesiątków bębnów i werbli odbił się od tafli niedalekiego jeziora Loch Ness (pewnie obudził drzemiącego w nim potwora zwanego pieszczotliwie Nessie) i poszybował daleko w góry Highlandu, oznajmiając wszem i wobec, że Pipe Band Championships 2007 dobiegł końca.
***
Ale dla miłośników Pipe Bandów nie był to jeszcze koniec zabawy. Ten nastąpił, w ramach Highland Year of Culture, w historycznym Forcie George (kilkanaście mil od Inverness) na cyplu zatoki Moray Firth. W kamiennych murach fortecy (gaelicka nazwa Dun Deorsa), która ustrzec miała Anglików przed atakami wolnych klanów szkockich górali, wyznaczono miejsce na barwny pokaz i muzyczną biesiadę - na imprezę "światło i dźwięk": The Inverness Highland Tatoo, którą o zmierzchu zainaugurowali spadochroniarze drużyny Golden Lion, lądując z dymiącymi kolorowymi flarami i szkockimi flagami na trawiastym placu przed trybuną zapełnioną do ostatniego miejsca (wstęp 15 funtów). Zabrzmiały fanfary i na równo przystrzyżony trawnik przy dźwięku dud weszły paradnym wojskowym krokiem pięknie odziane w barwne historyczne stroje zespoły The Pipes and Drums of The Royal Scott Dragon Guards i egzotyczny The Royal Army of Oman Pipes and Drums, po nich następne, jak The Royal Signals czy The Band of The Royal Regiment of Scotland. Występy bandów przeplatały kaskaderskie popisy motocyklistów, tradycyjne szkockie tańce, występy wokalistek i wokalistów wykonujących współczesne aranżacje tradycyjnych utworów i nowoczesne szkockie pieśni i piosenki. Późną nocą wspaniałe pokazy ogni sztucznych rozświetliły zabytkowe budynki koszar, zwodzone mosty, bramy, baszty i armaty rozmieszczone wokół potężnego Fortu George'a.
W sieci
www.rspba.org - The Royal Scottish Pipe Band Association
www.invernesshighlandtattoo.co.uk - Inverness Highland Tatoo
www.highland2007.com - imprezy Highland Year of Culture
Na ogromnym trawniku kompleksu sportowego, gdzie na co dzień trenuje się i gra w piłkę nożną, rugby, shinty (szkocka, bardziej agresywna odmiana hokeja na trawie), futbol amerykański czy krykieta, wytyczono dwa duże kręgi. Wywoływane zespoły, odziane w tradycyjne stroje, wkraczały kolejno przy wtórze dud i bębnów. Pipe Major (szef orkiestry) losował utwory, które band musiał wykonać. Kolumna, przy dźwiękach muzyki i fantazyjnych, energicznych ruchach "buławy" Drum Majora, zmieniała szyk i ustawiała się w regularny okrąg. Ruchy zespołu pilnie obserwowało jury i publiczność, nagradzając występy głośnymi brawami.
I tak, orkiestra po orkiestrze, od zespołów szkolnych po zawodowe bandy wojskowe czy policyjne, równolegle w obu okręgach przez cały dzień rozbrzmiewały skoczne lub sentymentalne dźwięki dud. Na najlepszych czekały nagrody i prestiżowe puchary. Przed ich wręczeniem wszystkie orkiestry dziarsko przemaszerowały (przy dźwiękach dud) przed trybuną honorową, salutując gościom. Odbiorom nagród towarzyszyła ogromna radość członków zespołu. W górę leciały czapki i inne elementy strojów. Na zakończenie cała wielka, ponadtysięczna dudziarska rodzina wspólnie odegrała jeden z utworów. Efekt był niesamowity. Donośny dźwięk tysiąca dud oraz dziesiątków bębnów i werbli odbił się od tafli niedalekiego jeziora Loch Ness (pewnie obudził drzemiącego w nim potwora zwanego pieszczotliwie Nessie) i poszybował daleko w góry Highlandu, oznajmiając wszem i wobec, że Pipe Band Championships 2007 dobiegł końca.
***
Ale dla miłośników Pipe Bandów nie był to jeszcze koniec zabawy. Ten nastąpił, w ramach Highland Year of Culture, w historycznym Forcie George (kilkanaście mil od Inverness) na cyplu zatoki Moray Firth. W kamiennych murach fortecy (gaelicka nazwa Dun Deorsa), która ustrzec miała Anglików przed atakami wolnych klanów szkockich górali, wyznaczono miejsce na barwny pokaz i muzyczną biesiadę - na imprezę "światło i dźwięk": The Inverness Highland Tatoo, którą o zmierzchu zainaugurowali spadochroniarze drużyny Golden Lion, lądując z dymiącymi kolorowymi flarami i szkockimi flagami na trawiastym placu przed trybuną zapełnioną do ostatniego miejsca (wstęp 15 funtów). Zabrzmiały fanfary i na równo przystrzyżony trawnik przy dźwięku dud weszły paradnym wojskowym krokiem pięknie odziane w barwne historyczne stroje zespoły The Pipes and Drums of The Royal Scott Dragon Guards i egzotyczny The Royal Army of Oman Pipes and Drums, po nich następne, jak The Royal Signals czy The Band of The Royal Regiment of Scotland. Występy bandów przeplatały kaskaderskie popisy motocyklistów, tradycyjne szkockie tańce, występy wokalistek i wokalistów wykonujących współczesne aranżacje tradycyjnych utworów i nowoczesne szkockie pieśni i piosenki. Późną nocą wspaniałe pokazy ogni sztucznych rozświetliły zabytkowe budynki koszar, zwodzone mosty, bramy, baszty i armaty rozmieszczone wokół potężnego Fortu George'a.
W sieci
www.rspba.org - The Royal Scottish Pipe Band Association
www.invernesshighlandtattoo.co.uk - Inverness Highland Tatoo
www.highland2007.com - imprezy Highland Year of Culture
-
Szkoci się bawią. Przy wtórze tysiąca dud
kolekwscianie
22.07.08, 11:26
a ktos byl kiedys w Dunoon i widzial Cowal Games? i pamietajcie ze przebywanie z piperem w akcji w malym zamknietym pomieszceniu moze sie skonczyc utrata sluchu(zwlaszcza z praktykantem)»
-
Re: Szkoci się bawią. Przy wtórze tysiąca dud
jeanie_mccake
11.03.09, 16:23
"Po przegranej bitwie z Anglikami pod Culloden w 1746 r., gdy Anglia zapanowała na dobre nad Szkocją"Bitwa pod Culloden miala niewiele wspolnego z angielskim panowaniem, a wiekszosc »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















