Stara dobra Irlandia

W dobie ostatnich podbojów młodych, spragnionych pracy i pieniędzy Polaków, obraz Irlandii to przede wszystkim Dublin z jego pubami, dyskotekami i ... oczywiście Tesco. Tymczasem jest jeszcze stara dobra Eire, pełna kamiennych zamków i rybackich wiosek.

Jeśli nie jedziemy do pracy w fabryce telewizorów, warto wybrać się na zachód Zielonej Wyspy, do hrabstw Galway i Clare, gdzie wciąż jeszcze stada owiec blokują drogi, zaś dachy domów kryte są słomą. To ostatnie rzemiosło stało się wręcz kultowe - turyści tłoczą się na urządzanych przez ostatnich mistrzów fachu warsztatach i pokazach.

Jedno z bardziej uroczych miejsc do polecenia to wioska Kinavara położona zaraz nad zatoką Galway - jeszcze kilka lat temu była to oaza nieznająca słowa pośpiech, dziś trudno już niestety nie zauważyć tu śladów globalizacji. Na szczęście, płynące szeroką rzeką fundusze unijne nie zatopiły lokalnego kolorytu w betonowej infrastrukturze. Uliczki są wciąż tak wąskie i wyboiste jak 200 lat temu, puby wciąż brzmią wieczorami folkową muzyką skrzypiec, zaś z kamiennego molo widać nie nowoczesną farmę krów, ale ruiny Zamku Dunguaire.

Irlandia

Wspaniale odrestaurowany, ten XVI-wieczny gród warowny jest najchętniej fotografowanym zamkiem Irlandii, dostępnym latem turystom, nade wszystko zaś artystom, którzy corocznie urządzają tu średniowieczny bankiet. Z malutkich okien Dunguaire rozpościera się wspaniały widok na księżycowy krajobraz skalnych pagórków i wąwozów, dzikich kóz i bujnej roślinności - to region Burren.

Każda kręta droga w Burren pełna jest starych pamiątek - celtyckie krzyże, ruiny średniowiecznych farm, megalityczne kamienie przywodzą na myśl świat tajemnych postaci rodem z Tolkiena. Na horyzoncie dopatrzyć się można nawet postaci znużonego giganta - to majestatyczna góra Slieve Carron, obok której odnajdziemy kamienny ołtarz ze źródełkiem i samotnię legendarnego Św. Colmana. W zagłębieniach skał współegzystują ze sobą górskie rośliny Alp, regionu Śródziemnomorskiego, a nawet Arktyki - kwiat modrej gentiany jest symbolem regionu pyszniącym się dumnie na turystycznych tablicach.

Burren

Zachodnia cześć hrabstwa Galway to wreszcie wspaniała skalista Connemara, z której niegdyś drewniane łodzie przywoziły do stolicy regionu torf. Dziś te same tradycyjne stateczki są główną atrakcją sierpniowego festiwalu zwanego lokalnie Cruinniu na mBad, co oznacza zgromadzanie łodzi. Dwa górskie pasma Na Beanna Beola oraz Mám Tuirc są rajem dla piechurów, którzy zmęczeni wielogodzinną wspinaczką znajdą wytchnienie w licznych schroniskach lub pensjonatach typu B&B, nad kuflem wybitnego wręcz piwa. I jakby mało było radości z tych wysokościowych wyzwań, bujnych kwiatami bagien i chłodnych jeziorek, cała linia brzegowa usiana jest plażami: Clifden Lettergesh, Dog's Bay, Gurteen Bay, Letterfrack i Spiddal - to tylko kilka trafionych propozycji dla odważnych pływaków.

Irlandia

Na ochłodę zapału kolejnych potencjalnych emigrantów dodam, że region zachodniej Irlandii staje się stopniowo mekką bogaczy - dziewicze obszary przyciągają coraz więcej zblazowanych i znużonych blichtrem popularnych resortów milionerów. Kupno nowego domu tutaj to bowiem właśnie wydatek rzędu miliona euro...

Autor: AGATA CHABIERSKA