Pamiątka z wakacji. Muszelka

Pustynia, za sprawą ekstremalnie gorącego i suchego klimatu, ma niezwykłe możliwości konserwowania śladów prehistorii - muszli i skamielin wskazujących na obecność w tym miejscu morza tysiące, a nawet miliony lat wcześniej
Muszla z pustyni Aral-Kum ma do opowiedzenia dużo krótszą, ale jakże wstrząsającą historię - morze odeszło stąd zaledwie czterdzieści lat temu.

Droga do Mujniaku jest asfaltowa, ale trudno to zauważyć, bo zawsze jest zasypana pustynnym piaskiem. W miasteczku woda w kranach jest tylko przez godzinę w ciągu doby. Wydmy piaskowe czają się tuż za linią lichych domków, żeby wspólnie z wiatrem uderzyć z szaloną furią na tych, którzy nie zdołali jeszcze uciec z tego piekła na ziemi.

Jest sierpniowe popołudnie, na dworze plus 50 stopni C. Za pół roku będzie minus 40, ale na śnieg nie ma co liczyć. Tylko piasek i sól. W obskurnym hotelu nad połamaną kanapą w holu wisi kiczowaty obraz łódki nad brzegiem morza. To nie żart, to wspomnienie dawnej świetności. W porcie Mujniak do wczesnych lat 70. działał jeden z największych zakładów przetwórstwa rybnego w Związku Radzieckim.

Breżniew zapragnął stworzyć na pustyniach Uzbekistanu zagłębie bawełniane. Setki buldożerów, wbrew wszelkim zasadom hydrologii, wykopały tysiące kilometrów kanałów, które zasiliły wody z rzek Syr-daria i Amu-daria. Dziś Uzbekistan jest drugim producentem bawełny na świecie. Niestety, wody nie wystarczyło już dla Morza Aralskiego, które zaczęło wysychać. Jego obecny brzeg dzieli od Mujniaku 200 km. Morze oddala się codziennie o kolejnych kilka metrów. Zasolenie zwiększyło się do ponad 120 promili - z morza znikło wszelkie życie. Bogaty w petrodolary Kazachstan pod wpływem nacisków międzynarodowych postanowił zbudować wielką tamę w poprzek cieśniny i ocalić chociaż Mały Aral o powierzchni ośmiokrotnie mniejszej niż dawne Morze Aralskie.

Uzbekistan wysychającym morzem nie interesuje się już od dawna. Podobnie jak zmianami klimatycznymi (zwiększenie amplitudy temperatur o ponad 40 stopni!) i szalejącą wśród dzieci z dawnego portu białaczką.

Wieczorem, gdy słońce jest tylko trochę bardziej litościwe, wybieramy się na spacer na pustynię. Czeka tam na mnie moja muszelka wśród tysięcy swoich sióstr przypominających o niedawnej, innej roli tej pustyni - roli dna morskiego. Gdzieniegdzie z piasku wystają inni świadkowie zagłady - pordzewiałe kutry rybackie, które nie nadążyły za uciekającym morzem.

Za kilkanaście lat wskazanie na mapie morza, z którego pochodzi moja muszelka, będzie niewykonalne.