Republika kolorów

Państewko - enklawa. Leżące na siedmiu wzgórzach, niewiele większe od Watykanu i Monako, graniczące tylko z jednym krajem. Co więcej, to najstarsza republika świata, założona już w 301 roku. Z czego może żyć takie państwo, jak nie z turystów. Witamy więc w San Marino

Tym, co zwraca szczególną uwagę podczas zwiedzania, jest niewiarygodna ilość kolorów - na ulicach, w sklepach, na ścianach, a między tym wszystkim kolorowy, międzynarodowy tłum. Mnogość odcieni, ich kontrastowe zestawienia doskonale współgrają z mentalnością obywateli - sklepikarze są roześmiani, gwardia narodowa chętnie pozuje do zdjęć a spotkany przechodzień z radością wskaże nam drogę do zamku.

San Marino

Republika świętych

Między kolorami stolicy kryje się zupełnie inna, bo naprawdę miła wersja średniowiecza w postaci zamków, fortyfikacji i domów. Nie są one, tak jak w innych rejonach, przytłaczające, przerażające i szare.
Na trzech wierzchołkach najwyższej w państwie góry Titano wybudowano zamki i połączono je murami. Największa i najstarsza, bo sięgająca XI wieku jest twierdza. Co ciekawe, górująca nad nią wieża została wybudowana wprost na skale, bez fundamentów. Oglądany z perspektywy zamek, stojący na opadającej pionowo w dół górze, sprawia naprawdę imponujące wrażenie.

La Rocca o Guaita
Wszystkie trzy zamki połączone są murem, po którym można dojść od jednego do drugiego.
Warto poza zamkami obejrzeć jeszcze bazylikę poświęconą założycielowi republiki - świętemu Marino, gdzie też znajdują się jego prochy. Na placu przed katedrą znajduje się też mały, pochodzący z XVI wieku kościółek św. Piotra, w którego absydzie znajdują się dwa wgłębienia, w których - zgodnie z tradycją - spali święty Marino i święty Leo.

Republika kolekcjonerów

Oczywiście najwięcej atrakcji znajduje się w stolicy San Marino, noszącej tę samą nazwę. Na szczyt góry Titano, na której stokach położone jest miasto, wspinamy się po brukowanych, wiodących w górę uliczkach, pomiędzy sklepikami z winem nalewanym do butelek o najróżniejszym kształcie, restauracjami i kawiarenkami a kramami z biżuterią i najróżniejszymi pamiątkami.

San Marino

San Marino jest rozsławione również wśród filatelistów, handel znaczkami stanowi ważną gałąź lokalnego budżetu. Również monety euro, bite w niewielkich ilościach, mają sporą wartość dla numizmatyków.

Republika rycerzy

Jedną z największych atrakcji w San Marino jest festiwal Medieval Days, słusznie mający miejsce właśnie tutaj. Podczas obchodów święta na każdej uliczce można się natknąć na rycerzy albo kolorową paradę, wziąć udział w turnieju łuczniczym albo posłuchać koncertu muzyki średniowiecznej.

San Marino możemy śmiało nazwać reliktem dawnych włoskich państw-miast, który przetrwał do naszych czasów. Spotkać można się też z opinią, że miasto jest przereklamowane. Ale czy to prawda, to musimy już sprawdzić sami.

Autor: Kamila Kielar

Zobacz też:

Rouen - miasto jak malowane

Rouen