Puszcza Romincka. W krainie łowców przygód
09.06.2008
, aktualizacja: 06.06.2008 18:23
Późną wiosną wędrowałem zielonym szlakiem przez Puszczę Romincką. Wokół świeża zieleń lasów i pól, kępy kwitnącego bzu i mnóstwo bocianów
ZOBACZ TAKŻE
- Paweł Średziński, happener, działacz ekologiczny i społeczny, twórca portalu Afryka.org (19-12-11, 06:00)
- Puszcza Goleniowska. Podejrzyj leśne życie koników polskich (26-09-11, 06:00)
- Wakacje w lesie. Puszcza Goleniowska (29-08-11, 06:00)
- Ziemia konińska. Gdzie Chrobry polował (16-08-10, 06:00)
- Beskid Niski. Hajstra nad chyżą (13-07-09, 14:00)
Z ziemią gołdapską zetknąłem się zaraz po wkroczeniu do Mieduniszek Wielkich. Warto tu zobaczyć pałac z połowy XIX w. zbudowany przez Fritza von Fahrenheida, miłośnika sztuki i kolekcjonera. Odrestaurowali go w latach 20. XX w. jego spadkobiercy Anna von Bujack i Eduard Schmidt von Altenstadt. Wraz z przypałacowym parkiem był niegdyś dużą atrakcją podobnie jak grobowiec rodu w kształcie piramidy w w lesie przy drodze Rapa - Banie Mazurskie, ok. 5 km od pałacu.
Piramida zaprojektowana przez Bertela Thorvaldsena według klasycznych proporcji piramidy Cheopsa w Egipcie zbudowana jest na planie kwadratu o wymiarach 10,4 x 10,4 m i ma wysokość 15,9 m. Prowadzi do niej grobla ułatwiająca dojście przez podmokły teren. W tym rodowym mauzoleum, w otwartych trumnach spoczywają zmumifikowane (dobrze zachowane) szczątki członków rodziny Fahrenheid, a także jej budowniczego. Zdaniem radiestetów piramida jest miejscem mocy o bardzo wysokim promieniowaniu energetycznym.
***
W Ściborkach, pięknie położonych nieopodal wśród zalesionych pagórków, znajduje się królestwo "Biegnącego Wilka" - Darka Morsztyna, jego żony Justyny i ich dwóch synków. W tej "Republice Ściborskiej" obowiązują lokalne zasady: zakaz picia alkoholu, palenia tytoniu, jedzenia mięsa i używania wulgaryzmów. W zamian za ich przestrzeganie można uczestniczyć w bogatym programie przygotowanym przez gospodarzy. Poznamy więc kulturę Eskimosów i Indian (pokaźne zbiory przedmiotów codziennego użytku znajdują się na strychu), sprawdzimy swoje umiejętności w posługiwaniu się łukiem i toporkiem, nauczymy się kierować psim zaprzęgiem, a po całym dniu tropienia zwierzyny spędzimy noc w indiańskim tipi.
Granice Republiki otwarte są przez cały rok. To niezwykłe miejsce, emanujące spokojem, przyjaźnią i harmonią z naturą.
Wyposażony przez "Biegnącego Wilka" w propolis (medykament niezbędny każdemu wędrowcowi), drewnianą lipową łyżkę i kolejne adresy do przyjaciół, mogłem bez obaw wyruszyć dalej.
Tel. 604 292 997, biegnacy-wilk@post.pl, www.biegnacy-wilk.pl
***
W Gołdapi na Placu Zwycięstwa, w ładnie utrzymanym parku z 280-letnim dębem i 180-letnim klonem, stoi pomnik Niepodległości nawiązujący do najnowszej historii miasta.
Gołdap założył Albrecht Fryderyk Hohenzollern, z którego rąk 14 maja 1570 r. otrzymała w Królewcu prawa miejskie i herb. Miasto rozłożyło się na skraju Puszczy Rominckiej w szerokiej dolinie rzeki Gołdapy i niedaleko jeziora Gołdap. Kilkakrotnie niszczyły je wojny, najazdy, pożary, a mieszkańców dotykały epidemie i zarazy. Po każdej z takich klęsk miasto podnosiło się jednak z ruin. Budowa linii kolejowej i rozwój gospodarczy w drugiej połowie XIX w. sprawiły, że działały trzy tartaki, dwie gorzelnie, dwa browary (m. in. sławny browar Wilhelma Krecha), młyn, kilka hoteli, urząd pocztowy i sąd.
W czasie obu wojen światowych większość zabytków została zburzona lub popadła w ruinę. Spacerując ulicami Gołdapi, można jednak dostrzec zachowany układ urbanistyczny i - w kilku miejscach - dawną zabudowę. Kościół NMP Matki Kościoła z końca XVI w. został odbudowany z ruin dopiero na początku lat 80. w kształcie z 1670 r., jaki zachował się po odbudowie ze zniszczeń po najeździe tatarskim. W 1989 r. otrzymał miano konkatedry i stał się siedzibą kapituły sambijskiej, która niegdyś istniała w katedrze w Królewcu. Jest to jedyny zabytek z okresu powstania Gołdapi.
Z miastem łączą się nazwiska szeregu znanych i sławnych osób. Immanuel Kant, wybitny filozof, obywatel Królewca, przebywał tu kilkakrotnie, odwiedzając swego przyjaciela generała D.F. von Lossowa, dowódcę miejscowego garnizonu (pomnik upamiętniający te wydarzenia stoi na skwerze naprzeciwko konkatedry). W Gołdapi urodził się poeta Krystyn Donelajtis (1714-80), autor pierwszego wielkiego poematu litewskiego "Pory roku", Alfred Partikel (1888-1945), malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Królewcu, Marcin Giersz (1808-95), działacz mazurski, czy Alfred Szielasko (1864-1928.), wybitny ornitolog niemiecki.
Na północ od miasta w lesie Kumiecie (prowadzi tu dobrze oznakowany szlak i wygodna droga) natkniemy się na pozostałości bunkrów i zabudowań letniej kwatery dowództwa Luftwaffe. Niektóre w ruinie, zarośnięte, ledwo widoczne wśród drzew i krzaków, jeszcze dziś straszą swoim przeznaczeniem i skrywają tajemnice ostatniej wojny. Niedaleko znajduje się budynek sanatorium, w którym w czasie stanu wojennego (mieścił się tu wtedy ośrodek wypoczynkowy Komitetu ds. Radia i Telewizji) ulokowano obóz internowania dla kobiet.
Gołdap uzyskała status uzdrowiska klimatyczno-borowinowego w 2000 r. Leczy się tu schorzenia narządów ruchu, układu oddechowego i nerwowego, choroby reumatyczne, kobiece oraz stany pourazowe.
Podążając dalej na wschód, dochodzimy do jeziora Gołdap. Można korzystać z plaży, pola kempingowego z domkami, wypożyczalni sprzętu pływającego. Nawet przy niesprzyjającej pogodzie, zarówno nad jeziorem jak i w lesie Kumiecie, aktywnie wypoczniemy, wędrując lub jeżdżąc rowerem po podmiejskich szlakach turystycznych, krajoznawczych i edukacyjnych. Gdyby tego było mało, można wyruszyć znakowanymi szlakami w bliższą lub dalszą okolicę.
***
Wędrowałem późną wiosną zielonym szlakiem przez Puszczę Romincką do Stańczyków (Europejski Szlak Dalekobieżny E-11: Gołdap - Szeska Góra i Gołdap - Stańczyki) na spotkanie z dziewiczą puszczą, w którą wkracza się w Jurkiszkach. Wokół świeża zieleń lasów i pól, kępy kwitnącego bzu i siedzące na gniazdach lub spacerujące po łąkach bociany.
Na skraju puszczy, nad jeziorem Ostrówek stoi mazurski dom wybudowany jeszcze w XIX w. - na wzgórzu, w otoczeniu trzech starych świerków, od których wziął nazwę. Miejsce przepełnione życzliwością i wielką gościnnością stworzyła Sława Tarasiewicz, laureatka konkursów "Kobieta Niezwykła", "Kobieta Przedsiębiorcza" i "Wielki Mistrz Jadła Mazurskiego 2007". W "Trzech Świerkach" znajduje się mała wiejska galeria-muzeum ze dawnymi sprzętami gospodarskimi, które są wykorzystywane a to jako kwietnik, a to stolik, a to znów (np. stare sanie) jako fotele. Wokół stare maszyny rolnicze, hełmy żołnierskie, zardzewiałe saperki, które dodają kolorytu otoczeniu.
Na posesji stoi ambona myśliwska, z której można podglądać pasące się na pobliskich wzgórzach sarny i jelenie. Miłośnicy ptaków spotkają tu żurawie, kanie czarne, orlika krzykliwego, błotniaka łąkowego i stawowego oraz derkacza. Jezioro zaś to raj dla wędkarzy.
Można tu wspaniale spędzić czas i dobrze wypocząć, ale trzeba uważać... Gospodyni karmi gości smakowicie i obficie, serwując lokalne specjały, np. kartacze wypełnione mięsem, grzybami, kiszoną kapustą lub serem, z podsmażaną cebulą i boczkiem. A że kartacze pełnią ważną rolę w mazurskim menu, to w sierpniu w Gołdapi mają swoje "Kartaczewo".
Piramida zaprojektowana przez Bertela Thorvaldsena według klasycznych proporcji piramidy Cheopsa w Egipcie zbudowana jest na planie kwadratu o wymiarach 10,4 x 10,4 m i ma wysokość 15,9 m. Prowadzi do niej grobla ułatwiająca dojście przez podmokły teren. W tym rodowym mauzoleum, w otwartych trumnach spoczywają zmumifikowane (dobrze zachowane) szczątki członków rodziny Fahrenheid, a także jej budowniczego. Zdaniem radiestetów piramida jest miejscem mocy o bardzo wysokim promieniowaniu energetycznym.
***
W Ściborkach, pięknie położonych nieopodal wśród zalesionych pagórków, znajduje się królestwo "Biegnącego Wilka" - Darka Morsztyna, jego żony Justyny i ich dwóch synków. W tej "Republice Ściborskiej" obowiązują lokalne zasady: zakaz picia alkoholu, palenia tytoniu, jedzenia mięsa i używania wulgaryzmów. W zamian za ich przestrzeganie można uczestniczyć w bogatym programie przygotowanym przez gospodarzy. Poznamy więc kulturę Eskimosów i Indian (pokaźne zbiory przedmiotów codziennego użytku znajdują się na strychu), sprawdzimy swoje umiejętności w posługiwaniu się łukiem i toporkiem, nauczymy się kierować psim zaprzęgiem, a po całym dniu tropienia zwierzyny spędzimy noc w indiańskim tipi.
Granice Republiki otwarte są przez cały rok. To niezwykłe miejsce, emanujące spokojem, przyjaźnią i harmonią z naturą.
Wyposażony przez "Biegnącego Wilka" w propolis (medykament niezbędny każdemu wędrowcowi), drewnianą lipową łyżkę i kolejne adresy do przyjaciół, mogłem bez obaw wyruszyć dalej.
Tel. 604 292 997, biegnacy-wilk@post.pl, www.biegnacy-wilk.pl
***
W Gołdapi na Placu Zwycięstwa, w ładnie utrzymanym parku z 280-letnim dębem i 180-letnim klonem, stoi pomnik Niepodległości nawiązujący do najnowszej historii miasta.
Gołdap założył Albrecht Fryderyk Hohenzollern, z którego rąk 14 maja 1570 r. otrzymała w Królewcu prawa miejskie i herb. Miasto rozłożyło się na skraju Puszczy Rominckiej w szerokiej dolinie rzeki Gołdapy i niedaleko jeziora Gołdap. Kilkakrotnie niszczyły je wojny, najazdy, pożary, a mieszkańców dotykały epidemie i zarazy. Po każdej z takich klęsk miasto podnosiło się jednak z ruin. Budowa linii kolejowej i rozwój gospodarczy w drugiej połowie XIX w. sprawiły, że działały trzy tartaki, dwie gorzelnie, dwa browary (m. in. sławny browar Wilhelma Krecha), młyn, kilka hoteli, urząd pocztowy i sąd.
W czasie obu wojen światowych większość zabytków została zburzona lub popadła w ruinę. Spacerując ulicami Gołdapi, można jednak dostrzec zachowany układ urbanistyczny i - w kilku miejscach - dawną zabudowę. Kościół NMP Matki Kościoła z końca XVI w. został odbudowany z ruin dopiero na początku lat 80. w kształcie z 1670 r., jaki zachował się po odbudowie ze zniszczeń po najeździe tatarskim. W 1989 r. otrzymał miano konkatedry i stał się siedzibą kapituły sambijskiej, która niegdyś istniała w katedrze w Królewcu. Jest to jedyny zabytek z okresu powstania Gołdapi.
Z miastem łączą się nazwiska szeregu znanych i sławnych osób. Immanuel Kant, wybitny filozof, obywatel Królewca, przebywał tu kilkakrotnie, odwiedzając swego przyjaciela generała D.F. von Lossowa, dowódcę miejscowego garnizonu (pomnik upamiętniający te wydarzenia stoi na skwerze naprzeciwko konkatedry). W Gołdapi urodził się poeta Krystyn Donelajtis (1714-80), autor pierwszego wielkiego poematu litewskiego "Pory roku", Alfred Partikel (1888-1945), malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Królewcu, Marcin Giersz (1808-95), działacz mazurski, czy Alfred Szielasko (1864-1928.), wybitny ornitolog niemiecki.
Na północ od miasta w lesie Kumiecie (prowadzi tu dobrze oznakowany szlak i wygodna droga) natkniemy się na pozostałości bunkrów i zabudowań letniej kwatery dowództwa Luftwaffe. Niektóre w ruinie, zarośnięte, ledwo widoczne wśród drzew i krzaków, jeszcze dziś straszą swoim przeznaczeniem i skrywają tajemnice ostatniej wojny. Niedaleko znajduje się budynek sanatorium, w którym w czasie stanu wojennego (mieścił się tu wtedy ośrodek wypoczynkowy Komitetu ds. Radia i Telewizji) ulokowano obóz internowania dla kobiet.
Gołdap uzyskała status uzdrowiska klimatyczno-borowinowego w 2000 r. Leczy się tu schorzenia narządów ruchu, układu oddechowego i nerwowego, choroby reumatyczne, kobiece oraz stany pourazowe.
Podążając dalej na wschód, dochodzimy do jeziora Gołdap. Można korzystać z plaży, pola kempingowego z domkami, wypożyczalni sprzętu pływającego. Nawet przy niesprzyjającej pogodzie, zarówno nad jeziorem jak i w lesie Kumiecie, aktywnie wypoczniemy, wędrując lub jeżdżąc rowerem po podmiejskich szlakach turystycznych, krajoznawczych i edukacyjnych. Gdyby tego było mało, można wyruszyć znakowanymi szlakami w bliższą lub dalszą okolicę.
***
Wędrowałem późną wiosną zielonym szlakiem przez Puszczę Romincką do Stańczyków (Europejski Szlak Dalekobieżny E-11: Gołdap - Szeska Góra i Gołdap - Stańczyki) na spotkanie z dziewiczą puszczą, w którą wkracza się w Jurkiszkach. Wokół świeża zieleń lasów i pól, kępy kwitnącego bzu i siedzące na gniazdach lub spacerujące po łąkach bociany.
Na skraju puszczy, nad jeziorem Ostrówek stoi mazurski dom wybudowany jeszcze w XIX w. - na wzgórzu, w otoczeniu trzech starych świerków, od których wziął nazwę. Miejsce przepełnione życzliwością i wielką gościnnością stworzyła Sława Tarasiewicz, laureatka konkursów "Kobieta Niezwykła", "Kobieta Przedsiębiorcza" i "Wielki Mistrz Jadła Mazurskiego 2007". W "Trzech Świerkach" znajduje się mała wiejska galeria-muzeum ze dawnymi sprzętami gospodarskimi, które są wykorzystywane a to jako kwietnik, a to stolik, a to znów (np. stare sanie) jako fotele. Wokół stare maszyny rolnicze, hełmy żołnierskie, zardzewiałe saperki, które dodają kolorytu otoczeniu.
Na posesji stoi ambona myśliwska, z której można podglądać pasące się na pobliskich wzgórzach sarny i jelenie. Miłośnicy ptaków spotkają tu żurawie, kanie czarne, orlika krzykliwego, błotniaka łąkowego i stawowego oraz derkacza. Jezioro zaś to raj dla wędkarzy.
Można tu wspaniale spędzić czas i dobrze wypocząć, ale trzeba uważać... Gospodyni karmi gości smakowicie i obficie, serwując lokalne specjały, np. kartacze wypełnione mięsem, grzybami, kiszoną kapustą lub serem, z podsmażaną cebulą i boczkiem. A że kartacze pełnią ważną rolę w mazurskim menu, to w sierpniu w Gołdapi mają swoje "Kartaczewo".
1
2
następne »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl




więcej zdjęć









