Zachodnia Ukraina. Od Czerniowiec do Chocimia

Przez lata kulturę i klimat duchowy Bukowiny tworzyli Ukraińcy, Niemcy, Żydzi, Polacy, Rumuni. Warto zobaczyć, co zostało z tamtych czasów
Był jeszcze mrok, gdy pociąg ze Lwowa wjechał na stację w Czerniowcach. Okazały budynek dworca skądś już znamy. Jeśli rację miał Bohumil Hrabal, pisząc, że Europa Środkowa jest tam, gdzie można odnaleźć bliźniaczo do siebie podobne dworce z czasów CK Monarchii, to jesteśmy w centrum Europy. Przedmieście stolicy Bukowiny tonęło w ciemnościach, ale centrum miasta było jasno oświetlone. Reflektory wydobywały z ciemności najciekawsze elementy architektoniczne secesyjnych kamienic.

***

Nazajutrz zwiedzamy miasto poczynając od jego najstarszej części - z placu Fontanny ulicą Alejchema idziemy od centrum w kierunku dworca kolejowego i Prutu.

Okolice placu Fontanny przed II wojną zamieszkiwali niezamożni Żydzi. Ci, którym się powiodło, przenosili się w górę miasta, przyjmując język niemiecki za ojczysty. Wąskie uliczki dzielnicy żydowskiej zabudowano parterowymi domkami i skromnymi kamienicami, nadając jej wygląd typowego galicyjskiego sztetla. Po Wielkiej Synagodze z 1850 r. zostały tylko mury, teraz jest tu fabryka.

Ulica Ruska biegnie w górę - opuszczamy "galicyjskie" miasteczko i jego dziurawe chodniki, by znaleźć się gdzieś na pograniczu środkowej Europy i Bałkanów. Krętymi, brukowanymi uliczkami pędzą samochody, przechodnie podążają w różnych kierunkach, dźwigając torby, walizki, worki. Nad całym tym chaosem górują charakterystyczne "skręcone" kopuły soboru św. Mikołaja z 1939 r., który architekturą nawiązuje do rumuńskiej królewskiej cerkwi w Curtea de Arges. Z obszernego artykułu w gablocie przed wejściem dowiadujemy się, jak rozpoznać masonów i nie wpaść w ich sidła... We wnętrzu oświetlonym mnóstwem świec oglądamy bogato zdobiony ikonostas oraz ikony przedstawiające Chrystusa i świętych.

Prawie po sąsiedzku stoi cerkiew ormiańska z drugiej połowy XIX w., zbudowana w stylu romańsko-gotyckim na planie greckiego krzyża (obecnie sala muzyczna), a przy ul. Ruskiej grekokatolicka cerkiew Zaśnięcia Marii Panny z 1820 r. Warto też zobaczyć sobór katedralny Ducha Świętego z połowy XIX w. wzorowany na soborze św. Izaaka w Sankt Petersburgu.

Idąc w kierunku Głównej zostawiamy za sobą "bałkańsko-ruskie" Czerniowce, by znaleźć się w centrum środkowoeuropejskiego miasta. Jego śródmieście wypełnia niespotykany na Zachodniej Ukrainie (poza Lwowem) zespół XIX- i XX-wiecznych kamienic w stylu wiedeńskiej secesji. To pamiątki z czasów dynamicznego rozwoju Czerniowiec w drugiej połowie XIX i na początku XX w. Złote czasy zapoczątkowało powstanie autonomicznej Bukowiny i włączenie miasta do europejskiej sieci kolejowej.

Najbardziej reprezentacyjna ulica - Kobylańskiej (dawniej Pańska lub Herrengasse) - zamieniła się w deptak. Sporo tu eleganckich sklepów, "wiedeńskich" kawiarni i księgarń. W jednej z nich kupujemy wspomnienia Jana Badeniego z podróży do Czerniowiec w latach 90. XIX w. ("W Czerniowcach: wrażenia z kilkudniowej wycieczki", Anczyc i Spółka 1892) wydane ponownie przez ukraińskie wydawnictwo Zołoti Litawri po ukraińsku i polsku. Współcześni mieszkańcy są dumni z przeszłości miasta, dlatego bardzo popularne są albumy z dawnymi fotografiami. Jaką nazwę nosiła ulica, którą idziemy, i jak dawniej wyglądała, dowiemy się z plakatów na ulicach, placach i w parkach.

Mijając deptak, wychodzimy na wprost ratusza z połowy XIX w. Dzięki uprzejmości strażnika zwiedzamy salę obrad rady miejskiej z portretami znamienitych obywateli Czerniowiec: generałów, kosmonautów, działaczy partyjnych. Wspinamy się też na wieżę ratusza. W książce Badeniego odnajdujemy ilustrację przedstawiającą tłum wiwatujący po wyborze na burmistrza Antoniego Kochanowskiego. Zawiązała się wtedy wielka koalicja wyborcza Polaków, Niemców, Żydów i Rusinów (jak nazywano wówczas Ukraińców) przeciw Rumunom. Burmistrzem został Polak, a jego zastępcą Niemiec Józef Rott. Kochanowski, który rządził miastem w latach 1866-74 i 1887-1905, dobrze zapisał się w pamięci potomnych, do dziś istnieje ulica jego imienia, a niedawno na fasadzie sąsiadującej z ratuszem kamienicy odsłonięto poświęconą mu pamiątkową tablicę.

***

Niezwykły urok zawdzięcza miasto wielonarodowemu niegdyś charakterowi. W 1918 r., kiedy Bukowina weszła w skład Rumunii, w Czerniowcach mieszkało ponad 40 tys. Niemców i Żydów, po blisko 15 tys. Polaków i Ukraińców oraz ponad 13 tys. Rumunów. Począwszy od 1944 r., kiedy Bukowina Północna znalazła się w granicach Związku Radzieckiego, w Czerniowcach zaczyna przeważać ludność ukraińska. Nieliczna mniejszość żydowska spotyka się w Żydowskim Domu Ludowym, secesyjnej kamienicy z 1908 r. Po Niemcach pozostał m.in. neogotycki kościół Serca Jezusowego oraz Dom Niemiecki w stylu niemieckiego renesansu. Warto zwrócić uwagę na okazały secesyjny budynek dawnego uniwersytetu, niegdyś najdalej wysuniętej na Wschód niemieckojęzycznej uczelni wyższej. Szukając polskich pamiątek, docieramy do Domu Polskiego z popiersiem Adama Mickiewicza oraz kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego z końca XVIII w.

Spośród wielu budowli w centrum duże wrażenie wywarł na nas gmach teatru z 1905 r., a szczególnie jego fasada z popiersiami, m.in. Williama Szekspira i Ryszarda Wagnera. Wspaniale prezentuje się też neobarokowe foyer. Interesujący jest monumentalny Rumuński Pałac Narodowy zbudowany w stylu konstruktywistycznym.

Najwspanialszym zabytkiem jest jednak Pałac Metropolitów Bukowińskich, dziś państwowy uniwersytet im. Jurija Fedkowicza. Dawna rezydencja biskupia składa się z trzech budynków zwieńczonych kopułami zamykających wewnętrzny dziedziniec. Wzniesiono ją w połowie XIX w. z inicjatywy władz austriackich dla cerkwi prawosławnej. Pełne przepychu wnętrza można oglądać tylko z przewodnikiem. W kasie przy bramie można kupić bilety (5 hrywien) i poczekać na przewodnika.

Na koniec zwiedzamy cmentarz przy ul. Zełenej. Wielka nekropolia to świadectwo wielonarodowej przeszłości miasta, znajdują się tu grobowce niemieckie, polskie, rumuńskie i ukraińskie. A po drugiej stronie ulicy duży cmentarz żydowski. Synagoga jest zniszczona, ale grobowce zachowały się w dobrym stanie. Niezwykle okazałe są pomniki prawników, lekarzy, urzędników i przedsiębiorców.

***

Jadąc do Chocimia leżącego jeszcze na Bukowinie, na pograniczu z Podolem, zatrzymujemy się w Ridkiwcy (dawna Rarańcza). W 1915 r. polscy legioniści odparli tu atak rosyjskich wojsk. Na cmentarzu odnajdujemy pomnik i zaniedbaną żołnierską mogiłę. Dobrze zachował się napis na pomniku w języku polskim i rumuńskim.

Cztery kilometry dalej we wsi Toporiwka znajduje się jeden z najciekawszych zabytków Bukowiny - mołdawska cerkiew św. Eliasza z 1560 r. Niezwykle wyglądają grube mury niewielkiej cerkwi z małymi okienkami (mogła pełnić także funkcje obronne). Mężczyzna koszący trawę wokół cerkwi otwiera nam drzwi, możemy więc zajrzeć i do wnętrza. Są tu ikony i freski z różnych epok oraz pięknie haftowane ręczniki, którymi na Ukrainie zdobi się wnętrza świątyń, kapliczki i krzyże nagrobne. W Toporiwce znajduje się również kaplica rzymskokatolicka, w której modlą się nieliczni już Polacy.

Wreszcie docieramy do Chocimia. W samym miasteczku nie ma nic ciekawego, więc lepiej od razu pojechać do twierdzy. Chocimska forteca, choć zapisała się w polskiej historii głównie dzięki wspaniałym zwycięstwom hetmanów Jana Karola Chodkiewicza (1621 r.) i Jana Sobieskiego (1673 r.) nad Turkami, przez dłuższy okres swej świetności strzegła granic imperium osmańskiego. Rozbudowana przez Turków w XVIII w. (starostwo chocimskie nie weszło w skład Austrii) wygląda imponująco w otoczeniu potężnych murów. Zachowały się baszty i brama wjazdowa. Na dziedzińcu stoi m.in. pałac komendanta oraz koszary z kaplicą (zachowały się XVI-wieczne freski). Urządzono tu wystawę poświęconą zwycięstwu polskich i kozackich wojsk nad Turkami w 1621 r. Warto wejść na pobliskie wzgórze, z którego rozciąga się wspaniały widok na twierdzę i Dniestr.

Wracając do Czerniowiec, z okien samochodu podziwiamy wielkie sady owocowe. Bukowina w sierpniu pachnie dojrzałymi melonami, papryką i domowym winem. Wszystkie te przysmaki można kupić na przydrożnych straganach.

Warto wiedzieć

•  Dojazd pociągiem z Przemyśla o godz.18.15 z przesiadką we Lwowie - bilet w obie strony ok. 130 zł. Z Przemyśla kursuje również autobus

•  Noclegi: hotel Bukovyna - dwójka 173 hrywny, za pół nocy połowa ceny, www.hotel.cv.ua

•  Dobre jedzenie - Jak w Domu, ul. Ruska 24, obiad - ok. 15 hrywien

•  Wynajęcie taksówki na cały dzień - ok. 250 hrywien, bilet trolejbusowy - 50 kopiejek

•  Melony na przydrożnym straganie - ok. 3 hrywien, piwo w lokalu - 3-5, espresso - 5-10

•  1 hrywna - ok. 0,58 zł

W sieci

www.guide.cv.ua

www.cv.ua