Christiania: Karnawał przeciwko buldożerom

W Wolnym Mieście Christianii kowale robią naczynia z baryłek po benzynie. A turyści paląc jointy przesiadują w kawiarniach.

Wzrok przykuwają ziejący ogniem uliczni akrobaci. Między nimi ogonami machają różnej maści psy. Wszystkie bezpańskie, bo pies w wolnym mieście powinien być wolny. Gdy świeci słońce, po ulicach krążą lokalni artyści i opowiadacze historii. Gdy pada deszcz, mieszkańcy, turyści i psy chowają się w knajpach pachnących indyjskimi przyprawami. Tam królują historie przywożone przez mieszkańców Christianii z czterech stron świata.

Wolne Miasto Christiania to dzielnica Kopenhagi - stolicy Danii. Założyła je w latach 70-tych grupa ludzi, która nie zgadzała się zasadami panującymi w duńskim społeczeństwie. Buntownicy przewrócili płot i przedostali się na teren nieużywanych koszar, które po wojnie służyły jako więzienie dla nazistowskich kolaborantów. Potem pomalowali na kolorowo szare wojskowe baraki. Przy bramach wejściowych powiesili żółto-czerwone flagi. Zajęty 34-hektarowy (ok. 2/3 powierzchni krakowskich Błoń) teren nazywali Wolnym Miastem Christiania.

W Wolnym Mieście domy nie mają numerów, ale imiona. Stoi tam Dom Wielkiego Cygara, Arka Pokoju i Dom Gorącego Ziemniaka . Na ich frontach lokalni artyści malują drzewa jak z Tolkiena i postaci jak z bajek Andersena. Samochody mają zakaz wjazdu. Mieszkańcy i turyści poruszają się na rowerach. Każdy z nich ma z przodu wielki kosz - tak, by zmieścić dziecko, zakupy i potrzebne szpargały.

W Wolnym Mieście kelnerzy są współwłaścicielami barów, w których pracują. Opera ma w programie rosyjski rock. Nie ma tam własności prywatnej, więc budynków nie można sprzedawać. Gdy zwolni się mieszkanie, ogłasza się to w lokalnej gazecie. A potem zgromadzenie mieszkańców Christianii wybiera jednego kandydata.

W Wolnym Mieście niektórzy czują się tak wolni, że nie mają domów. Latem mieszkają w namiotach lub hamakach rozwieszonych pomiędzy drzewami, zimą podróżują po świecie. A na drzewach wiszą obrazy namalowane przez mieszkańców.

Na każdym rogu można kupić haszysz, co nie podoba się konserwatywnemu rządowi. Władza chce przejąć kontrolę nad Christianią. A potem wyburzyć dziwne budynki i wybudować nowoczesne mieszkania. Dzielnica hipisów jest położona w centrum miasta - teren wart jest grube miliony euro. Gdy rząd wysyła do niej setki patroli w mundurach z napisem Politi (Policja), Christiańczycy chodzą za nimi w koszulkach z napisem Idioti. Śpiewają i częstują policjantów ciastkami.

Chrisitiania ma 36 lat. Ile jeszcze przetrwa? Nie wiadomo. Ale samo jej istnienie oznacza zwycięstwo hipisowskiego karnawału nad buldożerami.

Praktyczne:

Tanie linie obsługują połączenia do Kopenhagi z Warszawy (Norwegian Air) oraz Krakowa (Sterling), kupując bilety z miesięcznym wyprzedzeniem, zapłacimy ok. 200 PLN za osobę.

Zobacz inne atrakcje w Kopenhadze

Zobacz stronę Christianii>>

Więcej o: