Wędrówki po Górach Świętokrzyskich. Pod Bocianim Gniazdem

Wędrujemy wśród starych dębów, sosen i jodeł, niekiedy przez podmokłe tereny, a bliżej Bodzentyna przez rozległe polany. Na skraju lasu piękny widok na Dolinę Bodzentyńską
Moja 12-letnia córka chętnie chodziła na spacer miedzą wzdłuż grządki słoneczników, dyń i kabaczków. Gdyby iść dłużej wśród pól, doszłoby się do gór, łagodnie rysujących się w oddali. Krótkie podejście przez pozbawiony poszycia las bukowy zakończyłoby się zdobyciem Bukowej (484 m. n.p.m.), najwyższego wzniesienia Pasma Kolonowskiego i wejściem na zielony szlak, który w jedną stronę prowadzi do Bodzentyna, a w drugą do Łącznej.

***

Gospodarstwo agroturystyczne Pod Bocianim Gniazdem w Wiącce należące do Teresy i Adama Barwickich, rolników z dziada pradziada, jest jednym z najstarszych w rejonie Gór Świętokrzyskich - przyjmuje turystów od początku lat 90. Od 1993 r. posiada atest gospodarstwa ekologicznego, co nakłada na panią domu obowiązek zastawiania stołu dla gości przynajmniej w połowie produktami pochodzącymi z własnego sadu, ogrodu, pola i obory. Na śniadanie dostaniemy zatem sałatkę z ogórków i kalafiorów, mleko prosto od krowy, ser domowej roboty, dżemy z dyni, mirabelek i jabłek. Czasami podawane są soki, np. ze smugowej bzicy, czyli bzu czarnego, oraz kwas buraczany (nagrodzony w konkursie "Nasze kulinarne dziedzictwo"), często przyjeżdżają poń osoby cierpiące na choroby krwi.

Do kulinarnych ciekawostek należy zalewajka świętokrzyska i prażucha oraz kotlety z młodej pokrzywy, które robi się z myślą o wegetarianach, oczywiście tylko wiosną (można zamówić jedzenie wegetariańskie).

Latem państwo Barwiccy przyjmują przede wszystkim turystów indywidualnych, wiosną i jesienią także grupy, np. zielone szkoły - znajdzie się miejsce dla 20 osób. Barwiccy współpracują z pięcioma innymi gospodarstwami w okolicy, więc sześć gospodarstw wspólnie układa zajęcia dla dzieci i młodzieży. Można zamówić lekcje np. o pieczeniu chleba, a jesienią dzieci pomagają kisić kapustę czy robić sok z buraków. Jest również ścieżka botaniczna, gdzie poznamy rośliny charakterystyczne dla Gór Świętokrzyskich. W pobliskim gospodarstwie agroturystycznym Kapkazy powstała szkoła wrażliwości, która zapewnia m.in. zajęcia z ceramiki i warsztaty teatralne.

***

Do Wiącki najlepiej przyjechać samochodem. To pozwala udać się także w pobliskie Łysogóry, najciekawsze chyba pasmo Gór Świętokrzyskich. Można też podejść 3 km do Wzdołu Rządowego, a stamtąd podjechać autobusem do pobliskiego Bodzentyna, skąd prowadzi szlak na Świętą Katarzynę i dalej na Łysicę. Jeżeli musimy trochę poczekać na autobus, zajrzyjmy do XVII-wiecznego kościoła parafialnego św. Małgorzaty, w którym obejrzymy barokową ambonę i obraz w ołtarzu przedstawiający Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny.

W XIV w. w puszczy osiadł rycerz Wacławek i zbudował niewielki drewniany kościół św. Katarzyny, z pomieszczeniem mieszkalnym wzorowanym na pustelni. Obok wyrosła osada o tej samej nazwie. W XV w. powstał zespół klasztorny zgromadzenia bernardynów. W XIX stuleciu na miejsce zakonników sprowadzono bernardynki. Według tradycji na drodze z Kielc do Bodzentyna osiedlali się pustelnicy. W XVIII i XIX w. na miejscu ich siedzib wzniesiono kapliczki. Dwie z nich znajdują się w sąsiedztwie klasztoru - jedna drewniana, druga murowana (na skraju lasu). W tynku niedawno chyba pokrytym jasną farbą współcześni uczniowie - mieszkańcy Gór Świętokrzyskich - lub uczestnicy wycieczek szkolnych pracowicie ryją imiona, inicjały i daty. Krata broni wstępu do wnętrza. Jedynie z daleka można oglądać na kawałku odsłoniętego tynku sławetne, opisywane we wszystkich przewodnikach podpisy Stefana Żeromskiego i jego kolegi Jana Stróżeckiego wyryte w 1882 r. (autor "Wiernej rzeki" miał wówczas 18 lat). Mimo upływu czasu i zmieniającego się świata młodzieńcze zachowania pozostają niezmienne.

Obejrzawszy kapliczkę, idąc w górę i w lewo, mijamy zabudowania plebanii i dochodzimy do dwóch zbiorowych mogił. W czasie wojny w Świętej Katarzynie około 40 osób zostało zamordowanych przez żołnierzy 62. Zmotoryzowanego Plutonu Niemieckiej Żandarmerii dowodzonego przez Alberta Szustera. Drogą od pomnika podążamy do skrzyżowania, gdzie znajduje się popiersie Stefana Żeromskiego. Następnie wchodzimy na szlak niebieski i wędrujemy dawnym torowiskiem kolejki wśród starych dębów, sosen i jodeł, niekiedy przez podmokłe tereny, a bliżej Bodzentyna przez rozległe polany. Docieramy na skraj lasu, skąd rozciąga się widok na Dolinę Bodzentyńską.

***

Bodzentyn ma dwa rynki. Przy górnym znajduje się kościół parafialny Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Stanisława Biskupa. Powstał w XV w. i jest gotycką trójnawową bazyliką, z widocznymi szkarpami, zamurowanymi oknami i obniżonymi dachami. Wystrój kościoła jest renesansowy i barokowy. Ołtarz główny ufundował Zygmunt Stary dla katedry wawelskiej. Uważa się, że wykonali go artyści włoscy zatrudnieni przy budowie kaplicy Zygmuntowskiej. Na ołtarzu umieszczono posągi patronów katedry wawelskiej świętych Stanisława i Wacława. Najważniejszym obrazem w ołtarzu jest "Ukrzyżowanie Chrystusa" Piotra Wenetusa namalowane w Krakowie pod koniec XVI w. W XVIII w. obraz przeniesiono do Bodzentyna. Najcenniejszy jest jednak późnogotycki tryptyk bodzentyński w przedłużeniu nawy północnej przedstawiający zaśnięcie Marii Panny. Powstał w 1508 r. w krakowskim warsztacie Marcina Czarnego, zięcia Wita Stwosza, i jest charakterystyczny dla późnego gotyku.

W pobliżu górnego rynku znajdują się ruiny zamku. Wzniesiony w XIV w., przebudowywany w XVI i XVII, po rozbiorach popadł w ruinę.

Za dolnym rynkiem zwiedzamy miejską zagrodę Czernkiewiczów w 1809 r. z typową sienią przejazdową. Dziś mieści się tu punkt etnograficzny Muzeum Wsi Kieleckiej. W przewodniku czytamy, że klucz znajduje się u opiekuna (adres na tabliczce na ścianie muzeum). Mamy jednak szczęście, ponieważ trafiamy na moment, kiedy pracownica muzeum opowiada kilku turystom historię powstania domu. Składa się on z trzech izb, których wyposażenie pokazuje, jak zmieniała się kultura materialna tych ziem. Moją córkę zainteresował tzw. piesek, urządzenie do zdejmowania butów z cholewami, i stołeczek dla nieproszonego gościa, który zamiast wygodnego siedzenia ma przecięty wąski konar drzewa o średnicy ok. 10 cm, a także wyjaśnienie, dlaczego łóżka były takie krótkie, a święte obrazy wieszano pod kątem, tak by górna część odstawała od ściany.

W sieci

http://www.podbocianimgniazdem.wczasywpolsce.pl

http://www.kapkazy.art.pl

Skomentuj:
Wędrówki po Górach Świętokrzyskich. Pod Bocianim Gniazdem
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX