Czarkowy nad Nidą. Józef bije dla Marszałka

Są tu mogiły legionistów i żołnierzy września, a pałacowy park Pusłowskich jest najpiękniejszy jesienią
Pomnik "Ku chwale pierwszych bojów Józefa Piłsudskiego o niepodległość Polski" stoi w Czarkowach na niewielkim cmentarzu wśród nadnidziańskich pól (wysadzili go w powietrze żołnierze radzieccy, został odbudowany w 1992 r.). Wysoką na sześć metrów kamienną czworoboczną kolumnę na schodkowej podstawie wieńczy zrywający się do lotu orzeł z brązu. "W tem miejscu poległ w zwycięskiej walce bohaterski pluton Młota Fijałkowskiego 23 IX 1914" - głosi napis. Są też nazwy miejscowości związanych z pierwszymi bojami legionistów u ujścia Nidy do Wisły - m.in. Szczytniki i Czarkowy. To z Czarków o północy 22 września wyruszył na stacjonujących w Szczytnikach Kozaków oddział Władysława Beliny-Prażmowskiego. Zaskoczony nieprzyjaciel poniósł spore straty, ale nazajutrz ruszył do kontrataku. Do najbardziej krwawego starcia doszło właśnie pod Czarkowami. 12 legionistów zostało rannych, dziewięciu poległych koledzy zabrali na drugą stronę Wisły, spoczywają na cmentarzu w Gręboszowie. Pod odsłoniętym przez prezydenta Ignacego Mościckiego w 1928 r. pomnikiem autorstwa prof. Konstantego Laszczki pochowano nieznanego żołnierza, dziewięć lat później złożono w pobliżu prochy kilkunastu legionistów z mogił rozsianych na Ponidziu (to nieznani żołnierze I Brygady Legionów Polskich polegli w 1914 r. i Kazimierz Zacharski, który zginął w 1915 r.). Za pomnikiem znajduje się zbiorowa mogiła 44 żołnierzy 11. Pułku Piechoty z Tarnowskich Gór poległych 8 września 1939 r. w bitwie pod pobliskimi Ksanami, a w rogu cmentarza spoczywa podporucznik AK Józef Lenczewski.

***

Czarkowy to stara wieś nad Nidą (ok. 400 mieszkańców). W okresie reformacji należała do pisarza i działacza ariańskiego Hieronima Moskorzowskiego, powstał tu zbór, odbywały się synody braci polskich. W XIX w. czynna była kopalnia siarki, która zatrudniała ponad 100 osób. Po zborze i kopalni nie ma dziś śladu. Niewiele też zostało z okazałego pałacu, który zbudował na wysokiej skarpie nad wsią w latach 1773-75 Joachim Morsztyn, ówczesny właściciel czarkowskiego majątku (z czasem przeszedł w ręce Radziwiłłów). Była to budowla w stylu późnego rokoko z elementami klasycyzmu, jednopiętrowa, z dwiema bocznymi oficynami. Z tarasu od północnej strony podziwiać można było meandrującą Nidę i odległą o ok. 5 km Wiślicę, jeden z najważniejszych - obok Krakowa i Sandomierza - ośrodków administracyjnych dawnej Małopolski, z okazałą gotycką kolegiatą ufundowaną przez Kazimierza Wielkiego. Widokiem tym zachwycał się m.in. Julian Ursyn Niemcewicz. W 1787 r. gościł w Czarkowach król Stanisław August Poniatowski wracający ze spotkania z carycą Katarzyną w Kaniowie, a podczas insurekcji 1794 r. - naczelnik Tadeusz Kościuszko. W 1849 r. majątek kupił Władysław Pusłowski. Jego syn Zygmunt zgromadził tu cenną kolekcję dzieł sztuki i pamiątek narodowych. Bywali w Czarkowach malarze, m.in. Jacek Malczewski, Józef Mehoffer, Olga Boznańska. Ich obrazy wraz z portretami Pusłowskich podziwiać można w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie - pozostałości rodowej kolekcji przekazał tam po II wojnie światowej Franciszek Xawery Pusłowski, zmarły w 1968 r. ostatni dziedzic Czarków. Mawiał o sobie, że jest poetą i ogrodnikiem, studiował prawo, filozofię i historię sztuki, władał sześcioma językami, tłumaczył literaturę.

***

Po spaleniu przez Rosjan pałacu 23 września 1914 r. (zemścili się za poniesione straty i za przyjęcie w nim legionistów) Franciszek Xawery został aresztowany. Do końca wojny był internowany, a potem więziony w Moskwie. Po powrocie odbudował jedną z oficyn, ale pałacu nie był już w stanie podźwignąć z ruin. Dziś zostały z nich tylko resztki piwnic i fundamentów zarośnięte trawą. Warto się tam wybrać, by podziwiać rozległy park, który był chlubą Pusłowskich - jest piękny o każdej porze roku, a najbardziej jesienią. Wśród starych drzew ujrzymy m.in. miłorząb japoński, magnolie i platan, a najwięcej uroku ma aleja lipowa. Kilkaset metrów na południe od parku zachowała się jeszcze jedna pamiątka po Pusłowskich - kopiec Grunwaldzki usypany z ich inicjatywy w 1910 r., z okazji 500. rocznicy zwycięstwa nad Krzyżakami. Jest wysoki na dziesięć metrów i niegdyś można było zeń zobaczyć wieże dziesięciu okolicznych kościołów. Teraz widok zasłaniają wyrosłe na nim drzewa. Kopiec stoi przy drodze Józefa Piłsudskiego, która wiedzie także koło cmentarza z pomnikiem legionistów, a zaczyna się przy drodze krajowej nr 79 Sandomierz - Kraków we wsi Winiary. Na początku biegnie koło pól lawendowych (we wrześniu ta wonna roślina drugi raz kwitnie, więc można się poczuć jak w Prowansji), a potem koło Domu Dziecka im. Piłsudskiego (zbudowano go tuż przed wojną, z przeznaczeniem na szkołę imienia marszałka).

***

Droga Piłsudskiego, nazwana tak w latach 30. ubiegłego wieku, ma około 3 km. Prowadzi przez nadnidziańskie pola i - z wyjątkiem kilkusetmetrowego odcinka - pokrywa się z zielonym szlakiem turystycznym, którym przez Czarkowy można dotrzeć do Wiślicy. Szlak ten rozchodzi się z drogą tuż za domem dziecka i skręca do Starego Korczyna, miejsca urodzenia księcia Bolesława Wstydliwego (1226 r.). Zobaczymy tam gotycki kościół św. Mikołaja fundacji Kazimierza Wielkiego ukończony w XV w. W przykościelnej dzwonnicy biją dzwony ufundowane w 25. rocznicę legionowych bojów: "Józef" nosi imię na cześć Piłsudskiego, "Władysław" poświęcony jest Władysławowi Bandurskiemu, nazywanemu "biskupem legionów", a pozostałe - Zygmuntowi Pusłowskiemu i jego synowi Emanuelowi (brat Franciszka Xawerego), który zginął w 1915 r. jako żołnierz austriacki. Na miejscowym cmentarzu znajduje się grobowiec Pusłowskich. Jako ostatni spoczął tu zmarły bezpotomnie Franciszek Xawery.