Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Pomysł na weekend: Łagów zaczarowany

Beata Tokarz
01.05.2007 , aktualizacja: 15.06.2007 15:02
A A A Drukuj
Zamek Joannitów

Zamek Joannitów (Fot. Marcin Olejniczak / AG)

Najpiękniejsze buczyny, najczystsze jeziora, najciekawsze filmy, a wszystko w tajemniczym cieniu średniowiecznego zamku
Łagów, Perła Lubuskiego leży w sercu Parku Krajobrazowego nad pięknymi jeziorami Łagowskim i Trześniowskim. Oprócz średniowiecznego zamku może się pochwalić starówką i historią, której nie powstydziłoby się żadne miasto. Wokół lasy pełne jagód i grzybów, a jeziora ryb. Można tu wypocząć, obejrzeć dobre filmy, posłuchać pięknej muzyki. Nigdzie tak tajemniczo nie szeleszczą liście pod stopami jak w Buczynie Łagowskiej.

***

Zamek zbudowali na sztucznym wzniesieniu w XIV w. joannici, nazywani też kawalerami rodyjskimi lub maltańskimi. Nosili czarne habity i czarne płaszcze z kapturem. Na lewej stronie naszyty był biały ośmioramienny krzyż, zwany maltańskim, który stał się symbolem Łagowa. Najdawniejsze czasy pamięta zachodnie skrzydło i wieża warowna, w której kiedyś było więzienie. Obecnie cztery skrzydła otaczają zadaszony szklanym dachem dziedziniec z kawiarnią. O ile restaurację, kawiarnię i reprezentacyjną salę rycerską warto zobaczyć, to na 35-metrową wieżę trzeba wejść koniecznie (godz. 10-18, wstęp 3 zł) - widać z niej całą okolicę.

Nie wyobrażam sobie pobytu w tym mieście bez przepłynięcia na rowerku wodnym przesmyku łączącego oba jeziora. Zdarza się, że kilkanaście rowerów z jednej i drugiej strony czeka na swoją kolej (choć w Łagowie jest dziesięć wypożyczalni sprzętu wodnego, w sezonie trzeba po nie odstać nawet kilkadziesiąt minut, godzina pływania 6-10 zł). Dotrzemy nimi do ustronnych pomostów rybackich, na których można odpocząć (od strony lądu jest bardzo stromo). Na wycieczkę po jeziorach najlepiej wybrać się rano lub wieczorem, nawet o godz. 20 - wtedy zamiast tłumów na wodzie zobaczymy tylko kaczki i łabędzie.

Zanim jednak wyruszymy na środek Jeziora Trześniowskiego, koniecznie dopłyńmy do prawego brzegu od strony przystani. Latem kwitnie tu kilkadziesiąt malinowych nenufarów. Jeszcze niedawno nie można było płynąć na koniec jeziora, bo jego północna część to teren poligonu wojskowego. Teraz cały obszar od strony lądu (ścieżka rowerowa dookoła jeziora) i wody jest dostępny w weekendy (w ciągu tygodnia najlepiej zadzwonić do oficera dyżurnego poligonu, tel. 0 95 755 64 44, czy nie ma akurat ćwiczeń wojskowych).

Wielbicielom kąpieli polecam Park Rekreacyjny "Łagów" - największą i najładniejszą plażę w miasteczku, która należy do ośrodka wypoczynkowego. Można na nią przypedałować na rowerku wodnym lub wynająć domek czy pokój w ośrodku.

W sezonie apartament 2-osobowy - 220 zł, 4-osobowy - 240, domek - 240, tel. 0 68 341 20 30, 341 24 98, http://www.mundi-recra.pl , info@mundi-recra.pl

***

Wieś otacza Buczyna Łagowska. Zajmuje ponad 116 ha i ma ponad 130 lat. Są tu miejsca, które wyglądają jak ilustracje do powieści Tolkiena - kilkudziesięciometrowe pnie oplata bluszcz, deszcz liści przy każdym podmuchu wiatru, a widoki zapierają dech. Można spacerować albo jeździć na rowerze, który wypożyczymy m.in. w przystani Pod Szaloną Kurą

(godzina 4 zł).

Buczyna jest nie tylko malownicza, ale i doskonałej jakości. Gdy owocują buki, leśnicy ze Świebodzina rozpinają 2,5-hektarową siatkę, a nad drzewami powoli przelatuje śmigłowiec i podmuchem wiatru strąca na nią bukiew, czyli trójkątne szyszki. Zbierane w ten sposób nasiona można przechowywać nawet 15 lat. W smaku przypominają orzechy laskowe, ale nie wolno zjeść za dużo, bo zawierają silne olejki eteryczne, od których może zakręcić się w głowie.

Niedaleko zamku przy wejściu do buczyny jest stary cmentarz na Sokolej Górze - dojdziemy doń z zamku ścieżką dookoła Jeziora Trześniowskiego.

Wspinamy się na Sokolą Górę. To jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Łagowie, szczególnie w wietrzną pogodę, gdy nad głowami szumią ogromne drzewa, skrzypią konary, cichną nawet ptaki, a wśród pni majaczą niemieckie nagrobki z początku XX w. Jest ich kilkadziesiąt (większość zdewastowana), niektóre identycznie zdobione motywem kotwicy i liny lub bluszczu.

Z Sokolej Góry już tylko kilka kroków do grodziska. Idziemy szczytem jednego z wałów, które otaczały starą osadę z XIII w. W dole widać resztki fosy, które wiosną wypełnia woda. Miejsce to upodobały sobie na gody żaby trawne (pod ścisłą ochroną). Odważni mogą zbiec stromym zboczem w dół (podobno niesamowite wrażenie), ostrożniejsi niech wrócą do cmentarza i tam łagodniejszą ścieżką zejdą w stronę kina Świteź - centrum Lubuskiego Lata Filmowego (poza imprezą zamknięte na cztery spusty). Najstarszy festiwal filmowy w Polsce odbędzie się w tym roku już po raz 37., od 24 czerwca do 1 lipca (http://www.llf.pl ). Większości prezentowanych filmów nie zobaczymy nigdzie indziej. Można też o nich porozmawiać z reżyserami i aktorami m.in. w kawiarni Ściek, gdzie po seansach toczą się długie dyskusje.

***

Warto wybrać się na wiadukt kolejowy nad ul. Mostową (20 m wysokości). Jeszcze w latach 90. jeździły po nim pociągi z Międzyrzecza do Toporowa - pierwszy z 11 parowozów przejeżdżał o godz. 4.40. W 1955 r. kręcono tu wojenny film Jana Rybkowskiego "Godziny nadziei" ze Stanisławem Mikulskim. Teraz to zarośnięty, ale bardzo dobry punkt widokowy, na który wspinamy się po 80 stopniach.

Wieczorem koniecznie trzeba pójść na Bukowy Pomost - drewniany szeroki taras na wodzie, zwany "dyskoteką na dechach". W dzień je się tu smażone ryby, hot dogi i hamburgery, a wieczorem tańczy się do upadłego. To jedyne miejsce w Łagowie, gdzie można potańczyć, więc ma sporo wielbicieli. Rozświetlony pomost pięknie wygląda nad nocnym jeziorem.

***

Choć Łagów jest malutki i wydawałoby się, że wystarczy obejść miasteczko dwa razy, by je poznać, potrafi gości zaskoczyć, i to w najmniej oczekiwanym momencie.

Na pewno zaskoczy nas ogrom zamku, co widać dopiero po wejściu do środka (z zewnątrz zasłaniają go drzewa). Podobnie jest z najstarszymi domkami na podzamczu. Od strony ulicy to niskie stare budyneczki, a od strony jeziora - nowoczesne, piętrowe restauracje i hotele. Zwiedzających mogą też zaskoczyć młode pary, które upodobały sobie ten zakątek na miejsce ślubu. A podczas pływania trzeba uważać na nurków wynurzających się nagle na środku jeziora. Obydwa są głębokie - Jezioro Łagowskie ma wprawdzie "tylko" kilkanaście metrów, ale Jezioro Trześniawskie aż 58,8 m. Jest też bardzo czyste, to prawdziwy raj dla nurków. Ponoć jest w nim ukryty skarb joannitów. Legenda nabrała mocy po znalezieniu kilka lat temu cennego zbioru monet na polach obok pobliskiej wsi Sieniawa. Kto chciałby spróbować szczęścia i na własne oczy sprawdzić, co kryją głębiny jezior, może nauczyć się nurkowania.

Zobacz także