Podróże Marzeń. Chorwacja - w zapachu lawendy i rozmarynu

Płynąc na Hvar, wiedziałam tylko, że to najdłuższa wyspa Chorwacji, najbardziej słoneczna i najbardziej pachnąca na całym Adriatyku
Choć o kilka dni spóźniłam się na lipcowe lawendowe żniwa, w górskich wioskach co kilkanaście kilometrów znajdowałam się w obłoku lawendowego zapachu. Kępy lawendy rosną przy drogach, miejscowi sprzedają suszone bukiety, woreczki wypchane wonnym suszem, lawendowe mydła i olejki (potrzeba dziesięciu dużych koszy kwiatów, by otrzymać litr oleju). Największe uprawy rozciągają się wokół wsi Brusje i Grablje. Inny pachnący symbol wyspy to rozmaryn - pod koniec XIX w. produkowano tu olejek, który trafiał do perfumerii w całej Europie. Z rozmarynu robiono także tzw. wodę królewską, podobno niezastąpione remedium na ból gardła.

***

Właśnie tutaj w 1868 r. powstała pierwsza organizacja turystyczna w Europie - Towarzystwo Higieny Wyspy Hvar. Korzystając z łagodnego klimatu i wyjątkowego nasłonecznienia (słońce świeci przez 2722 godziny w roku!), w mieście Hvar otwarto hotel z trzynastoma pokojami, protoplastę dzisiejszych ośrodków spa. I choć od tego czasu na wyspie rozwija się turystyka, udało się zachować spokojną, kameralną atmosferę. Hvar ma 68 km długości i prawie cztery razy tyle linii brzegowej. Pełno tu odludnych zatok z plażami usianymi kamykami i ze schodzącymi do wody skalnymi półkami nagrzanymi od słońca. Morze ma kilka odcieni niebieskiego: od jasnej ultramaryny, przez szafir, turkus, po ciemny granat. Warto zabrać ze sobą choćby podstawowy zestaw do nurkowania, bo woda jest tak przejrzysta, że rozgwiazdy, kraby, ławice ryb i podwodne łąki są doskonale widoczne. A także rower - jest kilka szlaków długości ok. 20 km o różnym stopniu trudności, także przez najwyższe wzniesienie - szczyt Sveti Nikola (628 m). Minęłam jeden z nich oznaczony tabliczkami "Bike Route Pharos", jadąc samochodem do wsi Grablje wysoko w górach. W ciszy zakłóconej jedynie koncertem cykad i dźwiękiem kościelnego dzwonu wybijającego południe, między kamiennymi domami i cyprysami napotkałam tylko 90-letnią kobietę gotową uraczyć mnie winem. Choć odręczna tabliczka głosiła, że we wsi można kupić "Levanda, rużmarin, rakija i ulj" (lawendę, rozmaryn, rakiję i oliwę), nie spotkałam żywego ducha.

Na wyspie jest tylko kilkanaście wsi. Wokół starych domów z surowego kamienia rozpościerają się winnice, drzewa oliwne i parasolowate sosny piniowe. Zdecydowanie wiejski jest wschodni kraniec wyspy; ruch turystyczny skupia się na zachodzie, gdzie znajdują się główne miasta: Jelsa, Vrboska, Stari Grad i Hvar. Wszystkie leżą w nadmorskich zatokach, do których zawijają jachty z całej Europy. Wyglądają podobnie: kościoły z jasnego kamienia, niskie kamienne domy z drewnianymi okiennicami, wewnętrzne dziedzińce, gdzie kwitnie życie towarzyskie, i wąskie uliczki, na które restauratorzy wystawiają stoły i beczki nakryte białymi obrusami. Miasta wymierają w porze sjesty, ożywają po zachodzie słońca, kiedy wyspiarze rozpoczynają wieczorne biesiady.

***

Szczególny urok ma Vrboska, najmniejsze miasto o XV-wiecznym rodowodzie, z kamiennymi mostkami przerzuconymi nad paskiem morza wcinającego się w głąb lądu i ze stu-dwustuletnimi domami ocienionymi oleandrami i bugenwillą. Spośród czterech kościołów nietypową masywną bryłą wyróżnia się XVI-wieczna cerkiew św. Maria (crkva Sveta Marija) łącząca funkcje sakralne z obronnymi (postawiona jako twierdza przed Turkami). W crkva Sveti Lovra na głównym poliptycznym ołtarzu znajdują się malowidła przypisywane Tycjanowi lub Paolo Veronese. Swoje płótna zostawili tu także inni malarze weneccy, m.in. Leandro Bassano i Jacopo Alabardi.

Życie we Vrbosce toczy się powoli. Mieszkańcy, których jest zaledwie trzystu, żyją m.in. z połowu ryb, a ich wielowiekową tradycję dobrze oddaje Ribarski Muzej. Przewodnik-gawędziarz z pasją opowiada o sprzętach zgromadzonych w dwóch kamiennych izbach. Wielki gar służył do gotowania kory jednego z tutejszych drzew - wywarem barwiono bawełniane sieci na ciemnożółty kolor. Są drewniane stery zakonserwowane mieszanką wapna, oleju rybnego i pieprzu, pływaki z tykwy, pułapki na ośmiornice, lampy karbidówki do wabienia sardeli, beczki na surowe ryby (przełożone warstwą soli i dociśnięte kamieniem sardele mogły leżeć nawet cztery miesiące). W XIX w. na wyspie znajdowała się francuska fabryka konserw; pamiątką po niej jest opakowanie anchois i ręczna maszynka do lutowania puszek. W rybackiej chacie obejrzymy rzeźbione podkładki do wypieku chleba, kamienny dzban na oliwę, bukłak na wino z jagnięcej skóry i długi wełniany płaszcz z kapturem na nocne połowy.

***

Stolicę wyspy - Hvar - założyli w XIII w. Wenecjanie, dla których był najważniejszym portem we wschodniej części Adriatyku. Po Wenecjanach pozostała m.in. wieża zegarowa i katedra św. Stefana. Przed trójnawową barokową świątynią rozciąga się Pjaca - otoczony knajpkami otwarty na zatokę plac z jasnych, wypolerowanych (i bardzo śliskich) kamieni.

Warto przejść stąd na południowo-wschodni kraniec miasta, do klasztoru franciszkańskiego z pięknym XV-wiecznym tympanonem, z wizerunkiem Marii i Dzieciątka dłuta Nicolasa le Florentin, ucznia Donatella. Klasztor długo służył za szpital dla załóg floty weneckiej. Latem na renesansowym dziedzińcu odbywają się koncerty muzyki dawnej.

W samym centrum miasta wznosi się monumentalny Arsenał połączony z teatrem z 1612 r. - to najstarszy miejski teatr w Europie. Koniecznie trzeba wspiąć się na górującą nad miastem twierdzę Tvrdava. Jej budowę zapoczątkowali Wenecjanie dla obrony przed Turkami, ale po wybuchu pod koniec XVI w. składowanego tu prochu wielokrotnie ją przebudowywano. Wewnątrz mieści się nieduży zbiór starożytnych amfor wydobytych z dna Adriatyku. Z murów rozciąga się olśniewający widok na miasto rozpięte na zboczu, marinę i archipelag Pakleni Otoci (Wyspy Piekielne). Na sąsiednim wzgórzu na początku XIX w. postawiono fort Napoljun, w którym dziś mieści się obserwatorium wydziału geodezji uniwersytetu w Zagrzebiu.

***

W Starim Gradzie niezwykłym miejscem jest dom renesansowego poety Petara Hektorovica (1487-1572), znanego Chorwatom przede wszystkim z poematu o tematyce rybackiej "Ribarenje i ribarsko prigovaranje". W udostępnionym do zwiedzania domu-twierdzy za XVI-wieczną fasadą ukrywa się rajski obraz: pośrodku patio w otoczonym podcieniami basenie pływają setki ryb, których zgodnie z tradycją nie wolno łowić od XVI w. Ryby wpływają tu podziemnym kanałem, który łączy basen z zatoką. Na murach wokół basenu wyryto łacińskie inskrypcje o dniach, które uciekają jak fale, i o śmierci, przed którą nie chroni bogactwo, sława ani uroda. Napisy na zaprojektowanym przez poetę domu świadczą o tym, że był otwarty dla podróżnych ("Pro Itinerantibus") i dla ubogich ("Pro Pauperibus").

Stari Grad to najstarsze miasto na wyspie, kiedyś jej główny ośrodek. W IV w. p.n.e. Grecy założyli miasto Faros (z greckiego pharos - latarnia), które zmieniło potem nazwę na Stare Miasto.

Ze Starego Gradu przywiozłam paprenjoki - aromatyczne ciastka w kształcie zwierząt przypominające pierniki. Kiedyś dodawano do nich szafran, który rósł na wyspie; dziś głównymi składnikami są miód, oliwa, słodkie wino prosek i korzenie. Paprenjoki przywołuje w swoim poemacie Hektorovic, chwaląc je na równi z hvarskim winem.

Winne szczepy zakładali tu jeszcze Grecy i Rzymianie, po nich uprawy przejęli Chorwaci. Kiedy pod koniec XIX w. szkodnik filoksera winiec (mszyca) spustoszył winorośl, wielu wyspiarzy wyemigrowało do obu Ameryk. Podobno pierwsze winnice w Kalifornii zakładali przybysze z Hvaru, a ich potomkowie nadal zajmują się tam produkcją tego trunku. Godne polecenia są plawac (czerwone) i bogdanusa (białe). Najlepsze wino kupiłam jednak nie w winotece, ale od staruszka w bramie we Vrbosce - miał też znakomite oliwki, oliwę z domowej uprawy i miód pachnący... rozmarynem i lawendą.

Warto wiedzieć

•  Dojazd: przejazd przez Chorwację jest łatwy i szybki nową autostradą do Splitu (ok. 100 zł, 1 kuna = 0,6 zł), stąd 2 godz. promem na Hvar - samochód ok. 150 zł + ok. 20 zł od osoby. Ze Splitu wyjątkowo malowniczą drogą nad Adriatykiem do Drvenika, stąd pół godziny promem do Hvaru - samochód ok. 50 zł + ok. 15 zł od osoby. Promy kursują przez cały dzień.

•  Informacja turystyczna o Chorwacji (po angielsku, niemiecku, włosku i chorwacku) - tel. 062 999 999 (z zagranicy 00385 62 999 999) czynny w sezonie od godz. 8 do północy.

•  Noclegi: polecam kemping dla naturystów Nudist (2 km od Vrboski) - niewielki, cichy, znakomicie utrzymany i pięknie położony, na miejscu dobrze zaopatrzony sklep i restauracja; ok. 50 zł od osoby za noc (za namiot i samochód się nie płaci)

Od brudetu do bureka

Cevapcici - grubo mielone mięso z przyprawami w formie roladek lub owalnych zrazów (pljeskavica) - świetnie smakują z ajvarem, sosem z bakłażanów, papryki i pomidorów. Ryby w restauracjach są bardzo drogie, ale warto skusić się na niedostępną u nas salata od hobotnice - sałatkę ze świeżej ośmiornicy ugotowanej i posiekanej z dodatkiem ziemniaków, cebuli i octu balsamicznego. Radzę omijać drogie restauracje przy głównych promenadach. W konobach, małych, stylowych, zwykle rodzinnych lokalach położonych często w bocznych uliczkach, jest największy wybór typowych dań, np. riblja juha (zupa rybna) czy lignje pecene (grilowane kalmary). W jednej z takich tawern w mieście Jelsa obserwowałam przyrządzanie brudet od riba (gulasz rybny). Kucharz włożył do żeliwnego kociołka cebulę i czosnek zeszklone na oliwie, warstwę ryb, pomidory, natkę, zalał winem i gotował nad ogniem. Brodetto nie wolno mieszać, bo ryba rozpadnie się na zbyt drobne cząstki. W piekarni koniecznie trzeba kupić burek - placek z ciasta francuskiego przekładanego białym serem, smaczny i tak sycący, że nieduża porcja wystarcza na śniadanie.

W sieci

Nurkowanie

Dalmacja

Vrboska

Vrboska hotel

Stari Grad Faros

Hvar-touristik

Hvar

TZ Hvar



Więcej o kolekcji Podróże Marzeń >>>