Cisiec

Czekają tu na nas Trakt Cesarski i prywatne muzea, a za tydzień - łossod, czyli jesienny redyk
Skąd wzięła się trudna do wymówienia nazwa Cisiec? Odpowiedź znajdziemy w "Dziejopisie Żywieckim" Andrzeja Komonieckiego, burmistrza Żywca na przełomie XVII i XVIII w. - w miejscu tym rosły kiedyś lasy cisowe. Żyjące nawet 500 lat i osiągające do 20 m wysokości cisy to dziś rzadkość, w całych Beskidach spotkamy tylko pojedyncze okazy.

Ale lasów w Ciścu nie brakuje - wieś leży na terenie przepięknego Żywieckiego Parku Krajobrazowego, który rozciąga się od Zwardonia do Korbielowa. Jak okiem sięgnąć, góry porośnięte majestatycznymi świerkami i jodłami. Park jest ostoją największych krajowych drapieżników - niedźwiedzi, wilków, rysi (co roku zdarza się, że podchodzą blisko domów i porywają gospodarzom owce i kozy). W ostępach znalazły też schronienie rzadkie gatunki ptaków, m.in. puchacz i głuszec.

***

Położony w dolinie Soły (malownicza okolica, kryształowo czysta woda, pływają pstrągi), liczący ponad 3 tys. mieszkańców Cisiec to jedna z najbardziej urokliwych wiosek Żywiecczyzny. Otaczają ją niewysokie góry: Mała Barania (659 m n.p.m.), Żarek (669 m), Palenica (687 m) i Ostre (653). To świetny punkt do wyruszania na górskie szlaki - pieszo bądź na rowerze. Nawet nowe, już niedrewniane domy mają charakterystyczne, dwuspadowe dachy - zima jest długa i sroga, taka konstrukcja nie pozwala na zaleganie zwałów śniegu. Górale żyją głównie z rolnictwa, wiele kobiet zajmuje się tradycyjnym bibułkarstwem (robią np. koszyczki z kwiatami).

Cisiec należy do gminy Węgierska Górka, z którą łączy go Trakt Cesarski. Powstał w XVIII w. za panowania cesarza Józefa II, jako najkrótszy szlak komunikacyjny łączący Kraków z Wiedniem. Wzdłuż fragmentu Traktu wiodącego do Ciśca wytyczono 2-kilometrową trasę spacerową - biegnie Głównym Szlakiem Beskidzkim im. K. Sosnowskiego (9 przystanków oraz punkt widokowy z piękną panoramą Beskidów). Warto się tędy przespacerować choćby po to, by zobaczyć fort Waligóra, świadka obrony Węgierskiej Górki we wrześniu 1939 r.

Cisiec zyskał sławę za sprawą... kościoła. Przez lata należał do parafii w Milówce, we wsi nie było nawet kaplicy. Mieszkańcy zabiegali o budowę kościoła, ale urzędnicy się nie zgadzali. Postanowili więc wybudować kaplicę w tajemnicy przed władzami. Wznieśli ją w 24 godziny, 5 i 6 listopada 1972 r. Przyjechali funkcjonariusze SB, wsi odcięto prąd, ale górale nie przerwali budowy (oświetlali plac reflektorami, pochodniami i ogniskami). Przez dwa lata dniami i nocami pilnowali kaplicy przed zburzeniem. W 1977 r. poświęcił ją kardynał Karol Wojtyła, dwa lata później została zalegalizowana. W 1984 r. powstała tu parafia. Stanął też murowany kościół św. Maksymiliana Kolbego, otynkowany na biało, ze strzelistą wieżą (mury dawnej kaplicy są jego środkową nawą).

***

Prywatne muzeum 81-letniego Jana Talika odwiedzają wycieczki z USA, Niemiec, Holandii, kierują się drewnianymi drogowskazami: "Witamy Wos Bardzo Piyknie Pocie haw, Pocie, Pocie!". Drewnianą, kolorową chałupę otaczają wykonane przez gospodarza rzeźby. W ogrodzie stoją m.in.: górale, niedźwiedź, ptaki, a nawet krokodyl - niektóre surowe, drewniane, inne kolorowe. Jan Talik zgromadził też dziesiątki przedmiotów codziennego użytku, obrazy, maski, ludowe stroje. Na ścianach wypchane ptaki i zwierzęta. Gospodarz zbiera wszystko, co związane jest z Żywiecczyzną. Udało mu się ocalić przed zniszczeniem wiele cennych obiektów, m.in. stare obrazy, chałupę nazwał więc Muzeum Ocalenie (sporo rzeczy przynoszą sąsiedzi). Zna historię każdego przedmiotu, potrafi o nich pięknie opowiadać. Muzeum nie ma godzin otwarcia, warto się jednak wcześniej umówić, bo nikt nie potrafi tak przywitać gości, jak pan Jan - śpiewem i grą na podobnej do akordeonu heligonce.

Cisiec Mały, 34-350 Węgierska Górka, tel. 0 33 864 26 16. Zamiast biletów wstępu wolne datki

Józef Kurowski, bioenergoterapeuta z Ciśca (zajmował się m.in. polskimi siatkarkami, gdy miały zgrupowanie w Szczyrku), to również twórca oryginalnych rzeźb. W jego ogrodzie stoi drewniana, egipska piramida, a w sypialni - tron faraona z lipowego drewna. Jest i postać Światowida o wymiarach dorosłego człowieka. Artysta nie jeździ z rzeźbami na jarmarki, robi je przede wszystkim dla siebie. Jedni nazywają go "kosmicznym góralem", inni - dziwakiem. Nie założył w domu muzeum, ale warto zapukać do jego drzwi - czasem wpuszcza ciekawskich gości (drogę wskaże każdy mieszkaniec).

Od redyku po Dziady

W gminie Węgierska Górka odbywa się wiele ciekawych imprez. Warto wybrać się tu z końcem września na łossod, czyli jesienny redyk. To dzień, w którym bacowie spędzają stada owiec z hal. Owce zostaną na nizinach aż do wiosny, kiedy znów zazielenią się hale. Podczas łossodu można podpatrzeć wiele ciekawych zwyczajów. Nim bacowie oddadzą zwierzęta gospodarzom, liczą je, kropią święconą wodą i sypią ziemią, na której się pasły. Święto jest ruchome, w tym roku - 30 września.

Na przełomie lipca i sierpnia odbywa się jednodniowy przegląd heligonistów. Biorą w nim udział muzycy z Polski, Czech i ze Słowacji. Dawniej heligonka bawiła ludzi na weselach, przygrywała kolędnikom, umilała wieczory. Potem wyparł ją akordeon, przetrwała tylko w okolicy Węgierskiej Górski, sławę przywrócili jej bracia Golcowie (to bardzo drogi instrument, może kosztować ponad 100 tys. zł).

Tradycyjnie w sylwestra i Nowy Rok od kilkuset lat okoliczne wioski przemierzają barwni przebierańcy, czyli Dziady. Na ulice wychodzą: maciunele, konie, Cygan, Śmierć, Żyd i wiele innych postaci (tradycja nie została przerwana nawet w czasie stanu wojennego, gdy groziło za to kolegium). Hałasując, odstraszają złe moce i budzą życie w uśpionej zimą przyrodzie, są natarczywi i swawolni. Tak długo tańczą przed domem, dopóki nie dostaną od gospodarza darów - pieniędzy albo wódki.

W sieci

http://www.wegierska-gorka.opg.pl - atrakcje, noclegi, punkty gastronomiczne, kalendarz imprez

http://www.zpk.com.pl - region i Żywiecki Park Krajobrazowy

http://cisiecfara.w.interia.pl - parafia w Ciścu