Kamziki na turniach

Pontonem lub tratwą, piechotą i na rowerze. Dla zmęczonych kolejki, krzesełka i jaskinie. Dla wszystkich - baseny i aquaparki
- Lewa naprzód, prawa wstecz! - krzyczy sterniczka pontonu. Udało się! W ostatniej chwili ominęliśmy wystający z wody głaz. Spływ Orawą nie jest trudny, ale trochę powiosłować trzeba. Dużo zależy też od stanu wody. Mamy szczęście, bo akurat na niedalekiej zaporze otwarto śluzy, więc nurt jest dosyć szybki, a zarazem jest na tyle bezpiecznie, że na ponton można zabrać dzieci. W ciągu 1,5 godziny pokonujemy prawie 9 km. Po drodze podziwiamy górskie widoki, całujemy skałę zwaną Żabią (na razie nikomu nie udało się odczarować zaklętej w nią księżniczki).

Ci, którzy do wiosłowania się nie garną, mogą przepłynąć tratwami malowniczy przełom rzeki Wag (spływ trwa godzinę). Flisacy w góralskich strojach zabawiają turystów śpiewem i opowieściami o historii regionu, o ruinach mijanych zamków, o niedźwiedziach, które ponoć pojawiają się czasem na brzegu (Wag jest granicą parku narodowego Małej Fatry), czy o francuskich partyzantach, którzy w czasie II wojny walczyli w okolicy (na jednym ze wzgórz jest ich mogiła). Dotarłszy do przystani w Strecznie warto wejść na wzgórze z ruinami widzianego wcześniej z dołu zamku (wstęp 50 koron, zdjęcia 20). Jego baszty i mury to dobry punkt widokowy na okoliczne góry, rzekę i spływające tratwy.

Rafting na Orawie - spływy do końca października, 400 koron,

http://www.splavovanie.sk

Spływ tratwami po Wagu - 250 koron, dzieci do lat 10 - 150,

http://plte.strecno.sk

***

Zamków na Słowacji jest mnóstwo, więc ich miłośnicy mogą zaplanować podróż "szlakiem zamków". Do tych, które warto odwiedzić w pierwszej kolejności, należy imponujące, ładnie odrestaurowane zamczysko w Starej Lubowni. W potężnych murach pamiętających XIV w. gościli królowie, m.in. Władysław Jagiełło, Jan Kazimierz, Jan Sobieski, zaś od 1655 r. przez sześć lat przechowywano polskie klejnoty koronacyjne. Zwiedzanie wymaga odrobiny kondycji (zwłaszcza wdrapanie się na wieżę). Warto obejrzeć pobliski skansen i zajrzeć do obozu rycerskiego, w którym można poznać tajniki rycerskiego rzemiosła: sprawdzić się w strzelaniu z kuszy, pojeździć konno, a na koniec wysączyć kufel pysznego kwasu lub miodu.

Wstęp na zamek - 70 koron, do skansenu - 50, łączony - 100, zniżki dla dzieci (6-19 lat) i studentów, fotografowanie - 20,

http://www.muzeumsl.sk

***

Ze Starej Lubowni przysłowiowy rzut beretem dzieli nas od Wysokich Tatr. Na miłośników górskich wędrówek czeka 600 km szlaków - najpopularniejsza jest Magistrala Tatrzańska (50 km).

Ci, którzy nie dadzą rady wejść wysoko na własnych nogach, także mogą oglądać tatrzańskie turnie z kamzikami (kozice po słowacku). Wystarczy zainwestować w kolejkę z Tatrzańskiej Łomnicy na Łomnnicki Szczyt (2634 m). Po drodze czeka nas przesiadka w miejscu zwanym Skalnate Pleso (pleso - jezioro). A na samej górze koniecznie wypijmy kawę w Kaviaren Dedo, w najwyżej (2634 m) położonej słowackiej kawiarni (Dedo to dawna nazwa Łomnickiego Szczytu, który przypomina głowę starca z długimi włosami i głęboko osadzonymi oczami).

Wjechać, dla odmiany naziemną "zębatką", można także ze Starego Smokowca na Hrebienok (1272 m). Bilet warto kupić tylko w jedną stronę, bo w dół możemy wrócić na górskiej hulajnodze (z dobrymi hamulcami oczywiście). Chyba że wolimy pograć w golfa z górami w tle. Profesjonalne 18-dołkowe pole znajduje się przy 4-gwiazdkowym hotelu International w Tatrzańskiej Łomnicy (http://www.international.sk ) - jest taniej niż na większości polskich pól. Równiutko przystrzyżone trawniki aż kuszą, by po nich pochodzić - wysokość trawy utrzymuje się z zegarmistrzowską precyzją na poziomie 4,5 mm. Kosi się ją zwykle raz dziennie (w czasie turniejów dwa razy).

Wjazd kolejką z Tatrzańskiej Łomnicy na Skalnate Pleso - 390 koron w obie strony, dzieci - 270; ze Skalnatego Plesa na Łomnicki Szczyt - 550, dzieci 350,

http://www.tldtatry.sk

Wjazd kolejką na Hrebienok - 130, dzieci - 90, zjazd na wypożyczonej hulajnodze - 170, dzieci -130

Pole golfowe "Czarny Bocian"- 700-1900 koron za cały dzień (cena zależy od dnia tygodnia), goście hotelowi - 25 proc. zniżki


***

Wbrew nazwie Tatry Niskie wcale nie są niskie - ich najwyższy szczyt Dumbier ma 2043 m, a popularny wśród narciarzy Chopok tylko ok. 40 m mniej. Na Chopok można zresztą przez cały rok wjechać krzesełkami (ostatni odcinek trzeba podejść, ale już wkrótce wyciąg będzie doprowadzony na sam szczyt). Jego stoki świetnie nadają się do lotów paralotniowych (można wykupić lot tandemowy, z instruktorem). Mnóstwo atrakcji czeka u podnóża góry. Można poskakać na bungee trampolinie, postrzelać z łuku albo wziąć udział w wojnie paintballowej. Hitem jest oddany do użytku w lipcu Bike Park - tor rowerowy z przeszkodami pozwalającymi m.in. na skoki i akrobacje. Ochłodę (od upałów albo emocji) zapewni znajdująca się w dole Demanowskiej Doliny Jaskinia Lodowa. Warto skorzystać z okazji, by ją zwiedzić, bo w przeciwieństwie do sąsiedniej, słynnej Jaskini Wolności (Slobody) Lodowa czynna jest tylko latem. Nazwa jest w pełni uzasadniona - główną atrakcją podziemnych korytarzy są formy lodowe.

Jaskinia Lodowa, bilet - 150 koron, dzieci 6-15 lat - 80, fotografowanie - 200, atrakcje sportowe:

http://www.jasna.sk

***

- Stój! Bogu duszę, a mnie dukaty! - tak ponoć witał Janosik spotkanych na szlaku bogaczy. Tereny Małej Fatry zbójnik znał zapewne doskonale, bo pochodził z wioski w masywie Terchowa. O Janosiku przypomina dziś pomnik na jej obrzeżach, poświęcone mu muzeum i doroczny festiwal (na początku sierpnia). Nie tylko dla Janosika warto przyjechać do Terchowej i Doliny Vratnej, ale przede wszystkim, by pochodzić po górach. Pomysłem na ciekawą jednodniową wycieczkę może być podjechanie znajdującą się na końcu doliny, uruchomioną ostatniej zimy 8-osobową gondolką na wysokość 1490 m, zdobycie najwyższego w tym paśmie Velkiego Krivania (1709 m), po czym przejście przez kosówkę na Chleb i dalej na Poludnovy Gruń. Szlak jest dobrze oznaczony, widoki piękne, a bogactwo kwiatów to dobra okazja do szkolenia botanicznego (warto zabrać atlas górskich roślin). Po obiedzie (polecam vyprażany syr w Chacie na Gruni) kontynuujemy wycieczkę, schodząc do wioski Stefanowa i dalej pokonując tzw. Diery. To bardzo oryginalne szlaki, poprowadzone wzdłuż strumienia, częściowo przez wodospady, po kładkach i drabinkach. Rewelacja! Nudzić się nie będą także rowerzyści. Okolice Terchowej słyną z licznych szlaków rowerowych, wśród których są 2-kilometrowe, ale i takie po 80 km. Stopień trudności trasy możemy dobrać według kolorów: zielony - rekreacyjny, niebieski - sportowy, czerwony - dla ekspertów. Na kolację warto wybrać się do koliby przy hotelu Diery, gdzie grywa zespół góralski.

http://www.vratna.sk

http://www.vratna.com

http://www.terchova.sk

http://www.hotelboboty.com

http://www.hotel-diery.sk

http://www.chatanagruni.sk

***

Prawdziwym bogactwem naturalnym Słowacji są źródła geotermalne, stąd tak wiele tu basenów i aquaparków. Każdy z nich ma inny charakter, każdy co roku wprowadza nowe atrakcje. Najbliżej granicy z Polską jest Meander Park Oravice - kameralny i spokojny (podobno jesienią, wylegując się w leczniczych wodach, można słuchać jeleni na rykowisku). Do kompleksu basenów w Beszeniowej (wypełniająca niektóre z nich brunatna, pachnąca siarką woda, ma właściwości lecznicze) od lipca doszła dodatkowa atrakcja - Vitalny Svet z sauną, hydromasażami, inhalacjami. Wielki, nowoczesny kompleks tworzy też Aquacity w Popradzie, gdzie można pozjeżdżać do wody z Piramidy Majów, pławić się w basenie Niebieski Diament czy zobaczyć, co się stanie w Czarnej Dziurze (zjazd ciemnym tunelem). Na tych, którzy wyszli z sauny (jest ich wiele), czeka lodowa komnata, a potem leżaki z widokiem na Tatry.

Najwięcej atrakcji jest jednak w Tatralandii koło Liptowskiego Mikulasza. Wodę czerpie się ze źródła 2,5 km pod powierzchnią ziemi, przy czym jej temperatura wynosi na dole ponad 60 stopni. Tatralandia to dziewięć basenów z wodą termalną (24-38 stopni), 21 rur i zjeżdżalni, boisko do wodnej piłki nożnej i wodnej siatkówki, a nawet wodna ścianka wspinaczkowa.

Po sąsiedzku jest Tarzania - linowy tor przeszkód wysoko nad ziemią z drabinkami linowymi, zjazdami i różnymi utrudnieniami. Można też przenieść się do Western City - miasteczka rodem z Dzikiego Zachodu. Po ulicach przechadzają się kowboje, dzieci uczą się tańców country, można sfotografować się z wodzem indiańskim, wziąć udział w występach z tresurą koni czy pokazie sokolników i spróbować szczęścia przy wypłukiwaniu złota. W ciągu jednego dnia na pewno nie da się skorzystać z wszystkich atrakcji Tatralandii i jej przyległości. Tuż obok wyrosło więc miasteczko przytulnych domków, w których można się zakwaterować (do wyboru chatka "U Leśniczego", "U Winiarza", "Wioska Rybacka", "Wioska Indiańska"). Są boiska, place zabaw, tereny do jazdy konno.

Jedno jest pewne - nie będziemy żałować, że nie jesteśmy nad morzem!

http://www.western.sk

http://www.tatralandia.sk

http://www.besenovacom.sk

http://www.aquacity.sk

http://www.meanderpark.com

http://www.hvt.sk