Czechy: w labiryncie Skalnego Miasta

Czechy. Przemierzając tę bajkową pagórkowatą krainę, nie spotkamy po drodze żywej duszy. Broumowszczyzna jest dzika i niezmierzona
Czechy - można się tu wybrać na długi weekend lub spędzić parę dni wakacji. Najlepiej pojechać samochodem - z Wrocławia to tylko dwie godziny. Mijamy Dzierżoniów, Nową Rudę, po lewej stronie Góry Stołowe, rzekę Ścinawkę i dojeżdżamy do przejścia granicznego w Tłumaczowie. Stąd do Broumowa jest 8 km.

Czechy - region obejmuje kilkanaście malowniczo położonych gmin i miasteczek, m.in. Teplice, Mezimesti, Adrszpach, Rożanow, Police, z największym i najbardziej znanym - Broumowem (ok. 7 tys. mieszkańców). W mieście o takiej samej nazwie, ale znajdującym się obecnie w Austrii urodził się Adolf Hitler, przed wojną było w związku z tym wiele pomyłek pocztowych. Broumowszczyzna (Broumowsko) przetykana dolinami, łąkami i górami (m.in. Broumowskie Ściany, Adrszpasko-Teplickie Skały) z trzech stron graniczy z Polską - na południe od Broumowa leży Kudowa Zdrój, na północ - Jedlina Zdrój.

Czechy - zwiedzanie

Zwiedzanie okolicy warto zacząć od klasztoru benedyktynów w Broumowie, który niczym gospodarz wita nas z najwyższego skalnego urwiska nad rzeką Ścinawą. W XIII w. ziemie te, prawie niezamieszkałe, ofiarował zakonnikom król Przemysł I. Klasztor św. Wacława, który niebawem powstał, przez wieki był centrum kulturalnym regionu, o czym świadczą eksponaty - kolekcja broni, tarcze strzelnicze, drewniane i polichromowane rzeźby madonn, porcelana, bogate stroje wieśniaczek (nosiły spódnice z malowanego jedwabiu!) czy srebrny renesansowy ptak z 1567 r. Wszystko to zobaczymy w tzw. reprezentacyjnej części pałacu, gdzie mieści się Muzeum Ziemi Broumowskiej (codziennie, oprócz poniedziałków 8-12 i 13-17, wstęp 15 koron, broumov.muzeum@worldline.cz ). Na terenie opactwa znajdziemy inne ciekawe świadectwo przeszłości - dużą drewnianą tablicę na monumentalnym kamiennym korytarzu, na której spisano najważniejsze daty z życia miasta (wojny, zarazy), ale także ceny produktów rolnych z 1812 r. - dowiemy się, że sól była droższa od mięsa, a najdroższy był chmiel do produkcji piwa. Nadal istnieje założony przez zakonników w 1348 r. Browar Olivetinsky (poza terenem klasztoru). Powstaje tu sześć gatunków piwa Opat według starej receptury benedyktynów. Browar zmienił jedynie właściciela - kieruje nim teraz prywatna osoba. Zresztą na Broumowszczyźnie są tylko czeskie browary - nasi południowi sąsiedzi zagranicznego by nie kupili. Bo też czeskie piwo jest nie tylko smaczne, ale bardzo tanie (w supermarkecie butelka 2 korony, czyli 30 gr).

Czechy - klasztor w Broumowie swój obecny wygląd zawdzięcza Christopherowi Dientzenhoferowi i jego synowi Kilianowi Ignacemu, dwóm słynnym architektom renesansu i baroku, którzy przebudowali go w 1735 r. Powstała niespotykana budowla barokowo-renesansowa, pełna zaskakujących rozwiązań kompozycyjnych. Balustrady z wyszukanymi kamiennymi zdobieniami, faliste fasady budynku konwentu, ściany bogato zdobione freskami przedstawiającymi sceny biblijne i obrazy z życia dworu i mieszczaństwa, okazałe sklepienie kościoła św. Wojciecha. Kościół zdobią bogate freski, zwłaszcza na suficie. Zobaczymy m.in. scenę kradzieży relikwii św. Wacława przez polskich rabusiów (nasi historycy przypisują ten incydent złodziejaszkom czeskim). Wspaniałe płaskorzeźby w głównej nawie, drewniane, bogato zdobione organy, a nad nimi zegar. Jest też biblioteka, jedna z najbogatszych w Czechach, zawierająca ok. 17 tys. woluminów. W refektarzu kopia Całunu Turyńskiego odnaleziona w 1651 r., wraz z dokumentem potwierdzającym jego autentyczność. Na terenie opactwa istniało liceum założone w 1711 r., gdzie studiował m.in. Jan Nepomucen, wielki święty czeski (jego posąg stoi na dziedzińcu zamku). Klasztor, wpisany na listę narodowych zabytków kultury Republiki Czeskiej, zachwyca nie tylko bogatą ornamentyką, ale także ogromną przestrzenią, monumentalnymi schodami. W piwnicach coś dla miłośników horrorów - zmumifikowane szczątki ludzkie w odkrytych trumnach - ofiary zarazy.

Czechy - klasztor benedyktyński funkcjonował do 1938 r., kiedy to na mocy układu monachijskiego został wraz z całą Broumowszczyzną wcielony do Trzeciej Rzeszy. Po wojnie istniał do 1950 r., kiedy władza ludowa wygnała zakonników. Odtąd internowano tu zakonnice z całej Czechosłowacji, zaś od 1968 r. przebywały tu siostry dominikanki, które zajmowały się szyciem ornatów i wyrobem hostii. Przez cały okres minionej epoki gromadzono w klasztorze dokumenty czeskiego MSW (podobno było to największe tajne archiwum państwowe). Dopiero w 1989 r. klasztor zwrócono prawowitym właścicielom, czyli dominikanom.

Czechy - ale bracia się nie wprowadzili - klasztor wymaga generalnego remontu, nie ma elektryczności i ogrzewania.

Czechy - z klasztoru wchodzimy między kupieckie kamieniczki Broumowa, miasteczka o średniowiecznym układzie urbanistycznym, czyli z dwiema głównymi ulicami ciągnącymi się przez rynek. Jak głosi legenda, w 1171 r. przybyli tu osadnicy i widząc uroczą dolinkę z jeziorem pośrodku, pływającego po nim łabędzia i gwiazdy odbijające się w wodzie, zachwycili się i zatrzymali na nocleg. Stąd powstałe prawie sto lat później (1256 r.) Broumowo ma w herbie łabędzia z gwiazdą. Do drugiej wojny mieszkali tu głównie osadnicy niemieccy z Turyngii i Śląska. W 1945 r. zostali wysiedleni, a na ich miejsce wprowadzili się Czesi. Wiele lat później dołączyli do nich Romowie z Polski, gdyż w Republice Czeskiej znaleźli lepsze warunki socjalne - w tym kraju da się przeżyć z zasiłku dla bezrobotnych.

Czechy - wędrówka

Czechy - pora wyruszyć na Broumowskie Ściany, pasmo górskie o długości 12 km położone w środkowej części regionu, a urodą przypominające Góry Sowie. Wchodzimy na Gwiazdę (674 m n.p.m.), gdzie krzyżują się wszystkie szlaki. Po jednej stronie szczytu wyłania się barokowa kapliczka projektu Dientzenhofera, po drugiej zaś schronisko Szwajcarska Buda w drewnianym XIX-wiecznym pałacyku w stylu szwajcarskim. Jego właściciel i gospodarz Jan Novak ugości zgłodniałego turystę obiadem. Gotuje wspaniale i osobiście podaje do stołu, nie szczędząc dokładki pysznego gulaszu z plackami ziemniaczanymi i zachęcając do pałaszowania tzw. ciasteczek-trumienek (bezy z bitą śmietaną z czekoladą z dodatkiem alkoholu). Na pożegnanie proponuje kieliszek własnej nalewki z okolicznych ziół - po jej wypiciu lepiej od razu nie zrywać się z krzesła.

Czechy - teraz czeka nas wyprawa w Góry Adrszpasko-Teplickie w zachodniej części Broumowszczyzny - 10 km w linii prostej od Broumowskich Ścian, ale biorąc pod uwagę pagórkowaty charakter terenu, najlepiej podjechać autobusem lub samochodem. Przede wszystkim trzeba zobaczyć słynne Skalne Miasto w Górach Adrszpaskich, jedno z najpiękniejszych miejsc tej krainy w Narodowym Rezerwacie Przyrody Czech (wchodzi się od strony miasteczka Adrszpach). To bajkowy trzyipółkilometrowy labirynt piaskowcowych dróżek pomiędzy skalnymi kominami i wieżyczkami uczyniony ręką Natury (bilet 50 koron, ulgowy 20). Krętymi ścieżkami przemierzamy wąwozy i szczeliny, mijamy słupy, baszty skalne, postacie ludzkie i zwierzęce. Przechodzimy obok Karkonosza, ducha gór i jego żony. Po kilku metrach mijamy Starostę i Starościnę, dalej Cukrową Głowę, Parę Kochanków, Małpę, Tygrysa, Wielbłąda i Diabelski Most. Warto się zatrzymać przy Słonicy ze Słoniątkiem i pogłaskać je (na szczęście) po trąbach.

Czechy - przez wieki skalne labirynty mieszkańcy wykorzystywali jako schronienie w czasie wojen. Dopiero ok. 1700 r. zaczęli przybywać pionierzy turystyki. W 1790 r. był tu Johann Wolfgang Goethe, co upamiętnia tablica wmurowana w skałę. W 1824 r. w górach wybuchł wielki pożar lasu trwający kilka tygodni, który zniszczył prawie całą roślinność. Dopiero wówczas labirynty stały się bardziej dostępne.

Czechy - po drugiej stronie Skalnego Miasta jest ukryte wśród skał jeziorko. To ostatni etap wycieczki, gdzie czeka na turystów brodaty przewoźnik, który zaprasza do łodzi (rejs 20 koron). Tablica na przystani informuje, że w jeziorku utonęło do tej pory 165 osób. Przewoźnik zaś mówi z powagą, że dziś rano znów wywróciła się 20-osobowa łódka i połowa pasażerów utonęła, ale nie ma się co przejmować... Szerokim gestem zaprasza na pokład. Półgodzinny rejs między skałami to niezapomniany kontakt z urodą tych stron, przeplatany dziwnymi opowieściami i anegdotami o górach, które z wdziękiem opowiada nasz opiekun, co jakiś czas zanosząc się rubasznym śmiechem. W końcu łódź przybija prawą burtą do brzegu. - Panie na prawo, panowie na lewo - zaprasza Czech. Ale my go nie rozumiemy, bo tym razem mówi po czesku.

Czechy - na nocleg warto się zatrzymać w jednym z pensjonatów (250-370 koron, czyli 37,5 do 55 zł), np. w Janowiczkach, gdzie na wysokości 660 m stoi zameczek, były zajazd Franza Birkego z 1916 r., ze wspaniałym widokiem na Kotlinę Broumowską. Stąd już tylko 500 m do pieszego przejścia granicznego z Polską

W sieci

http://www.broumov.net

http://www.broumovsko.cz

info@broumov.net