Kociewie

Warto wsiąść do pociągu byle jakiego, wysiąść choćby w Tczewie i odkrywać, krok po kroku, uroki ?zapadłej, głuchej krainy, Kociewiem zwanej?
W starszych wydaniach encyklopedii nie znajdziemy hasła "Kociewie". Nowsze poświęcają mu zaledwie trzy zdania, podczas gdy sąsiedni region Kaszuby, doczekał się obszernych opracowań. Kociewiacy żartują, że kiedy Kaszubi gadali, oni zajmowali się pracą. O tym, że nie rzucali się w oczy, świadczą próby wywiedzenia nazwy Kociewie od staropolskiego "kociwie" lub "kotcewie" znaczącego tyle, co "zapadła, głucha kraina" i "nadwodne zarośla". Jeżeli dodać do tego kociołki i kotlinki, których nie brakuje w krajobrazie, wyłoni się przyrodniczy obraz ziemi pełnej wód, parowów i zieleni. Ale nie tylko. Ten stosunkowo niewielki region (ok. 3500 km kw.) o umownych i płynnych, bo wyznaczonych na podstawie gwary, granicach, kryje również krzyżackie zamki, drewniane kościółki, stare chaty i jedyną w Polsce Biblię Gutenberga.

Chcąc narysować Kociewie na mapie, trzeba zaznaczyć Pojezierze Starogardzkie, południowo-wschodnią część Pojezierza Kaszubskiego, wschodnią część Borów Tucholskich, północny fragment Równiny Świeckiej oraz lewobrzeżny obszar Doliny Dolnej Wisły. Obok rozległych i płaskich niczym stół nizin nadwiślańskich, sterczą porośnięte gęstym lasem pagórki, wiją się rzeki i połyskują tafle jezior. W lasach spotkamy jelenie, sarny, dziki, lisy i zające, a także daniele i jenoty. Z ptaków, oprócz bocianów, łabędzi, czapli i żurawi można natrafić na głuszce i cietrzewie. Mamy tu kilkanaście rezerwatów, dziewięć obszarów chronionego krajobrazu oraz dwa parki krajobrazowe: Wdzydzki i Wdecki.

***

Pociągi jadące w kierunku Trójmiasta zwalniają przed Tczewem, by wjechać na zbudowany w latach 1888-91 ponadkilometrowej długości most kolejowy nad Wisłą, który, choć żelazny, sprawia wrażenie lekkiego. Do jego budowy wykorzystano 1750 ton żelaza. Tuż obok sterczą blisko 150-letnie neogotyckie wieżyczki drugiego, dawniej kolejowego mostu, nawiązujące stylistyką do zamku w Malborku (ok. 20 km od Tczewa). Obecnie przez ażurowy tunel (most ma kratownicową konstrukcję) przejeżdżają samochody.

Oba mosty śmiało mogą się starać o miano jednych z ciekawszych europejskich zabytków technicznych. Są największą dumą i wizytówką Tczewa. Mało kto z podróżnych, będąc na jednym z nich i podziwiając rozlewisko Wisły z pasącymi się krowami, zdaje sobie sprawę, że oto wjechał na kociewską ziemię. Pewnie jeszcze mniej osób wie, że właśnie tutaj rozpoczęła się II wojna światowa. Milczą o tym podręczniki, ale niektórzy historycy twierdzą, że właśnie tu 1 września 1939 r. od zbombardowania miasta i wysadzenia mostów rozpoczęły się działania wojenne.

Wisła, która w Tczewie opuszcza Żuławy i pokonując 26 km dostojnie wpływa do Bałtyku, jest naturalną granicą Kociewia. Od wieków była ważna dla największego miasta regionu (dużo na jej temat dowiemy się w Muzeum Wisły, jedynym w Polsce poświęconym rzece, które wkrótce zostanie ponownie otwarte po modernizacji zabytkowego budynku dawnej fabryki).

Tczew to największe miasto Kociewia, ale jego stolicą jest Starogard Gdański. Trzeci duży ośrodek regionu to Świecie. I choć Kociewie jako region etniczny nie ma dokładnych granic, to często ze względu na różnice historyczne, geograficzne i kulturowe mówi się o podziale regionu na trzy kociewia: tczewskie, starogardzkie i świeckie.

***

Kociewie tczewskie zauroczy każdego przybysza zabytkami architektury.

W Tczewie, oprócz wspomnianych mostów, wrażenie robi XIV-wieczna fara Podwyższenia Krzyża Świętego, górująca nad resztą zabudowy. Jej grube mury ze sczerniałej ze starości cegły kryją najstarsze w Polsce gotyckie freski, przedstawiające osiem świętych niewiast.

Wokół placu Hallera, czyli w centrum Starego Miasta, rozsiadły się kolorowe kamienice zbudowane w XIX i XX w. na średniowiecznych fundamentach. Zdobienia w formie motywów roślinnych nadają elegancji zazwyczaj sennemu placowi. Kiedyś stał tu ratusz i pręgierz, dziś ślady po nich wyznacza kolorowa kostka brukowa. Rynek od zawsze był centrum handlowym, a upływ czasu można było poznać po zmieniających się szyldach. W kamienicy pod nr 4 urodził się Johann Rajnhold Forster (1729-98), znany przyrodnik, geograf i towarzysz wyprawy Jamesa Cooka dookoła świata.

Po zamku zbudowanym w 1309 r. przez Krzyżaków pozostały jedynie fragmenty murów obronnych, ale i tak wizyta na Kociewiu tczewskim może stać się pełnym wrażeń spotkaniem ze średniowieczem.

Zacznijmy od wrażeń duchowych udając się do Pelplina, maleńkiego miasteczka nad Wierzycą zwanego Pomorskimi Atenami (25 km od Tczewa). Kamienice i budynki zdają się schylać tu dachy przed potężną, pnącą się ku niebu bazyliką katedralną Wniebowzięcia NMP. Ta trójnawowa pocysterska świątynia z XIII w. (bazylika od 1965 r.) to najlepiej zachowany i najstarszy zabytek gotyku pomorskiego. Ma 22 ołtarze i może pomieścić 8 tys. wiernych. Ciekawostką jest, że nie posiada krypty grobowej. Osobistości ważne dla cystersów i diecezji chowano w grobach bezpośrednio pod posadzką. Płyta nagrobna stawała się w ten sposób elementem posadzki. Jedna z nich, ozdobiona mosiężną czaszką i uchwytami, przeszkadzała wchodzącym do katedry procesjom, więc wmurowano ją w ścianę. Bardzo szybko zrodziła się legenda, że kto dotknie czołem czaszki z nagrobku, nie będzie miał problemów z nauką i stanie się mądrym człowiekiem (nic dziwnego, że jest to ulubione miejsce wycieczek szkolnych).

Na tyłach katedry zobaczymy XIX-wieczne budynki seminarium duchownego - część z nich to dawny klasztor cysterski. Latem ciszę mąci świergot ptaków buszujących w ogrodzie nad spokojnie płynącą Wierzycą. Za rzeką zieleni się ogród biskupi - ok. 7 ha starych drzew i wypielęgnowanych krzewów skrywa pałac biskupi z I połowy XIX w. W południowej części ogrodu znajduje się Archiwum i Muzeum Diecezjalne, które oprócz licznych gotyckich rzeźb, rękopisów i starodruków przechowuje Biblię Gutenberga z 1455 r. (spośród 180 egzemplarzy na świecie zachowało się 48).

Gniew (30 km od Tczewa) to gotowa scenografia do bajek, które dzieją się dawno, dawno temu. Wąskie uliczki pamiętają czasy średniowiecza i pozwalają na chwilę przenieść się w czasy, kiedy chadzali tędy rycerze. Zresztą czasami można ich spotkać, jak idą do zamku, który jest największym pracodawcą i największą atrakcją okolic i bodajże samego Kociewia. Działa tu Bractwo Rycerskie Zamku Gniewskiego, które uświetnia imprezy plenerowe, inscenizuje bitwy, spektakle, organizuje turnieje rycerskie. Zbudowany przez Krzyżaków w latach 1285-1350 zamek nie jest duży, np. w porównaniu z Malborkiem, ale wygrywa z nim, jeżeli chodzi o atmosferę. Zdarza się, że po dziedzińcu biegają kury, przechadzają się służebne dziewki, a po krużgankach przemyka biała dama. W sezonie turystycznym (od maja do października) na dziedzińcu pracują rzemieślnicy. Natkniemy się więc na kowala, rzeźbiarza, garncarza, tkaczki, uczniów mistrza Gutenberga, a nawet kata. Poza sezonem organizuje się biesiady z podróżą w przeszłość. Możemy znaleźć się w zamku zajętym przez Szwedów (1626 r.), szykować się wraz z Janem III Sobieskim, starostą gniewskim, na wojnę z Turkami (1683 r.), albo trafić do ciężkiego pruskiego więzienia dla recydywistów (1904 r.). Zamek rozbrzmiewa muzyką i śmiechem gości, którzy w strojach z epoki uczą się dawnych tańców przy kamiennej studni, ubrani w zbroje stają do walki na miecze, dają się schwytać w drewniane dyby i ucztują na dziedzińcu. Przez całe lato odbywa się tu spektakl "Salwa armatnia na Anioł Pański" - o 11.30 rozlega się huk wystrzału z repliki XVII-wiecznej armaty (dużo mocniejsze przywitanie południa niż hejnał mariacki!). W zachodnim skrzydle mieści się muzeum archeologiczne z ekspozycją dawnej broni, sztuki kowalskiej oraz trofeami myśliwskimi.

Po wczesnym średniowieczu pozostało na całym Kociewiu ok. 50 grodzisk wzdłuż Wisły, które miały strzec przed napadami Prusów - pozostałości odkryto m.in. w Siwiałce, Waćmierku i Lubiszewie.

Ziemia kociewska od wieków nasiąkała różnorodnymi kulturami i tradycjami. Dziś o dawnej wielonarodowości świadczą zarośnięte cmentarze żydowskie (Tczew, Starogard), XIX-wieczna bożnica w Starogardzie, czy holenderski wiatrak w Nowym nad Wisłą.

Mennonici, jeden z odłamów anabaptyzmu, swą nazwę wywodzący od założyciela Mennona Simmonsa, pojawili się na Kociewiu pod koniec XVI w., emigrując z Niderlandów. Z powodu pacyfistycznych poglądów i surowych obyczajów (zakaz posiadania i noszenia broni, kult ciężkiej pracy, skromny ubiór, chrzest dorosłych) prześladowani w ojczyźnie, musieli szukać szczęścia na nizinnych, nadwiślańskich ziemiach. W obchodzeniu się z podmokłymi obszarami byli tak biegli, że osadzano ich nawet w majątkach kościelnych, a duchowni przymykali oczy na ich wiarę. Ślady po ich długiej bytności (emigrowali do Rosji i Ameryki na przełomie XVIII i XIX w. z powodu represji władz pruskich) napotkamy w wielu wsiach i miastach Kociewia. Budownictwo mennonickie charakteryzowało się zagrodami łączącymi w jednym budynku mieszkanie, oborę i stodołę, wsiami "ulicówkami", budowanymi wzdłuż kanału, cmentarzami o fantazyjnych kształtach i wiatrakami.

W Wielkich Walichnowach na malowniczej Nizinie Walichnowskiej, zwanej też Małą Holandią, 10 km od Pelplina, w miejscu gdzie faktycznie zaczyna się delta Wisły, pod koniec XIX w. mieszkało 22 osadników holenderskich. Zachowały się po nich wały, śluza i cmentarz. Z wału przeciwpowodziowego rozpościera się widok na śluzę zwaną Białą Górą, oddzielającą rzekę Nogat od Wisły oraz na Piekło, czyli miejsce położone na tzw. "wyspie" pomiędzy Wisłą, Nogatem i kanałem Wisła-Nogat, które przed II wojną światową było najbardziej na południe wysuniętym terenem Wolnego Miasta Gdańska. Można też odwiedzić gotycki kościółek z granitową kropielnicą w kształcie kielicha.

***

Kociewie starogardzkie w porównaniu z tczewskim wydaje się dziką krainą. Obszar obejmujący oprócz powiatu starogardzkiego również część gmin powiatu gdańskiego, kościerskiego i chojnickiego porastają gęste lasy. Wśród czystych jezior i wód rzek Wdy i Wierzycy rozsiane są drewniane kościółki (Szczodrowo, Pogódki, Kasparus,) oraz pałace i dworki otoczone parkami (Nowa Wieś Rzeczna, Bolesławowo, Rynkówka), obecnie w prywatnych rękach, niegdyś należące do wpływowych i zamożnych rodzin. Jeszcze starsze oblicze ukazują Skarszewy z pozostałościami XIII-wiecznego zamku joannitów, Skórcz oraz Starogard Gdański. W stolicy Kociewia zachowały się zabytki z rożnych epok: grodzisko wczesnośredniowieczne (VIII-XII w.) w okolicy Wzgórza Joannitów, XIV-wieczne gotyckie baszty obronne - Narożna, Gdańska i Tczewska, a także ratusz staromiejski, wybudowany w 1893 r. na XI-wiecznych podpiwniczeniach (obecnie Muzeum Ziemi Kociewskiej, poniedziałek-piątek 8-16, bilet 4 zł, ulgowy 2,5, sobota 10-15, bezpłatnie). Niedaleko rynku zadziwia bogato zdobiony neorenesansowy pałac Wiechertów z 1880 r. Eklektyczny budynek z okazałymi figurami kobiet i dekoracjami z wici roślinnych wygląda jak budowla z innego świata - bajkowa wizja właściciela, do którego należały pobliskie młyny, dziś opuszczone (pałacu nie można zwiedzać, jest własnością prywatną).

Najpiękniejszym i najbardziej poruszającym wyobraźnię miejscem w Starogardzie jest ponad stuletni park przy tak samo starym szpitalu psychiatrycznym w Kocborowie. Za grubymi konarami drzew i gęstwiną zieleni schowały się pawilony szpitalne z czerwonej cegły. Przechadzając się wypielęgnowanymi ścieżkami, można zapomnieć o świecie, który dociera tu jedynie w postaci stłumionego szumu samochodów. Zapewne ze względu na charakter placówki miejsce nie jest promowane, a szkoda, bo panująca tu atmosfera i urok rzadkich roślin zachęcają do spacerów. Kocborowo wciąż intryguje swoimi tajemnicami, np. podziemnymi tunelami i architekturą. W zeszłym roku szpital zagrał w filmie dokumentalnym o prof. Rudolfie Marii Spannerze, nazistowskim naukowcu, który pracował nad produkcją mydła z ludzkiego tłuszczu (dokument wyemitowało w USA Discovery).

Na skraju miasta od ponad wieku działa Państwowe Stado Ogierów (PSO). Łatwo je minąć, jadąc drogą w kierunku Tczewa, bo żelazna brama zwieńczona orzełkiem skryła się za wysokimi drzewami. Podobnie jak aleje, dwie odkryte ujeżdżalnie i zabudowania z czerwonej cegły. Konie rasy wielkopolskiej przechodzą tu specjalne treningi w celu wyłonienia ogierów o najlepszych cechach. Końskie geny są w tym przypadku najcenniejsze, bo Stado Ogierów prowadzi głównie działalność hodowlaną (w latach 70. jeden z tutejszych arabów na aukcji w Janowie Podlaskim został sprzedany za milion dolarów). Często można spotkać jeźdźców w czarnych toczkach.

Sąsiadująca z PSO XIX-wieczna Strzelnica jest miejscem spotkań Braci Kurkowych. Starogardzkie Bractwo Kurkowe sięga tradycją do XIV w. - z powodu licznych wojen niezbędne było ćwiczenie się w strzelaniu. Z czasem łuki zastąpiono strzelbami, a kurek tarczą. Dziś elitarne stowarzyszenie uświetnia lokalne festyny, organizuje Turniej Strzelecki o Złoty Pierścień św. Katarzyny. W budynku PSO znajdują się również bogate zbiory szor (rodzaj uprzęży).

Starogard Gdański otaczają lasy, jeziora i pola. Faunę w okolicach chronią liczne rezerwaty, takie jak: Czapli Wierch, gdzie nad Jeziorem Słonym zadomowiły się czaple, Jezioro Udzierz wraz z otaczającymi je łąkami, które upodobało sobie ok. 70 gatunków ptaków czy Zdrójno nad strumieniem Brzezianek, gdzie urzędują bobry. Rezerwaty chronią też lasy, np. Krzywe Koło w Pętli Wdy niedaleko wsi Kasparus (dęby i graby) czy Leśny Brzęczek (150-letni drzewostan). Ponad 450 gatunków drzew i krzewów można zobaczyć w arboretum w Wirtach (22 km od Starogardu). Obsadzone daglezjami, cyprysami i dębami ścieżki spacerowe dają w upalny dzień przyjemny chłód i mogą być alternatywą dla spalonych słońcem plażowiczów znad pobliskiego jeziora Borzechowskiego, najgłębszego na Kociewiu (35 m). Ogród dendrologiczny w Wirtach założony w połowie XIX w. należy do największych i najstarszych w Polsce.

Z Wirtów dostrzec można wyspę Starościńską na jeziorze Borzechowskim Wielkim - zachowały się na niej pozostałości zamku kasztelańskiego, którego początki sięgają XIV-wiecznego ziemno-drewnianego grodu. Na południowym krańcu jeziora, we wsi Borzechowo, stoi kociewska chata z XIX w. z charakterystycznymi podcieniami. Zaś w pobliskim Zblewie - głaz narzutowy Owczarnia. Według legendy, pilnujący tu stada owczarz przeklął swoją żonę, która spóźniała się z obiadem, i ona zamieniła się w ten właśnie głaz. Dużo większy jest jednak Diabelski Kamień z Pińczyna, 3 km od Zblewa - ma 14 m w obwodzie i 2,2 m wysokości.

Latem serce Kociewia bije 35 km od Starogardu, w miejscowości Osiek nad jeziorem Kałębie, zwanym kociewskim morzem (466 ha). Pełna jezior okolica przyciąga spragnionych kontaktu z naturą wczasowiczów, wędkarzy, myśliwych i grzybiarzy. Kajakarze przyjeżdżają tu (i do nieodległego Lubichowa) ze względu na Wdę, lewobrzeżny dopływ Wisły, jeden z najpiękniejszych i najciekawszych szlaków wodnych w północnej Europie. Biorąca swój początek z Jeziora Wieckiego na Kaszubach Wda liczy 168 km. Meandruje wśród lasów, zarośli, trzcin i szuwarów, kryjówek dzikiego ptactwa i żeremi bobrów. Trudno nie ulec urokowi jej rozlewisk, wąskich zatoczek i pomników przyrody, jak choćby 500-600-letnie dęby. We Wdeckim Młynie (38 km od Starogardu), osadzie w zakolu rzeki, w otoczeniu pięknego parku od ponad stu lat stoi drewniany dworek. Inny, jedyny tak dobrze zachowany na tych ziemiach szlachecki dworek modrzewiowy, znajduje się w Szteklinie. Około 800 m na zachód od Wdeckiego Młyna leży jezioro Kochanka, z powodu malowniczego położenia nazywane Świtezią Kociewia.

***

Wda wpływa również na teren Kociewia świeckiego, którego duży fragment leży w województwie kujawsko-pomorskim. Ten skromniejszy w atrakcje fragment regionu ma wszystkiego po trochu: lasy, czyste jeziora, malowniczy odcinek Wdy oraz zabytki architektury w Świeciu i Nowem.

XIV-wieczny zamek w Świeciu (100 km od Tczewa) zbudowany na planie kwadratu stoi na cyplu przy ujściu Wdy do Wisły. Wyróżnia się krzywą wieżą, z której rozpościera się piękna panorama Wdy i Wisły. Była ona niegdyś wieżą ostatecznej obrony - z zamkiem łączył ją drewniany most zwodzony. Na najwyższym poziomie znajdowała się komnata z kominem, na którym obrońcy gotowali smołę, a potem gorącą maź lali przez ogromny krenelaż (16 murowanych zrębów) zbudowany w XV w. dookoła szczytu wieży (rzadkość w Polsce). W murach umieszczono kanały głosowe, dzięki którym strażnicy porozumiewali się z resztą zamku. Od ponad 150 lat obserwuje się nachylenie wieży w kierunku miasta. Pozostałe trzy skrzydła o charakterze mieszkalnym (był nawet browar i szpitalik) rozebrano na przełomie XVIII i XIX w. na rozkaz Fryderyka II, który potrzebował materiału do budowy twierdzy w Grudziądzu.

Częściowo odbudowane w latach 70. XX w. skrzydło północne jest wykorzystywane do imprez plenerowych. Co roku na początku września odbywa się tu Nocne Śpiewanie na Zamku. Warownia ma swoich stałych mieszkańców - w części piwnic i podziemi żyje kolonia nietoperzy.

Zamek wzniesiono na sztucznej platformie w widłach Wisły i Wdy. Krzyżacy w tym celu zmienili bieg Wdy, łącząc wody obu rzek, które stały się naturalną ochroną. Ze względu na to rozwiązanie popularnonaukowe publikacje nazywają twierdzę w Świeciu zamkiem nawodnym. Wśród mieszkańców krąży o nim wiele legend i opowieści. Mówi się m.in. o tajnych przejściach pod Wisłą do Chełmna i pod Wdą do Sartowic. W mieście zachował się średniowieczny układ urbanistyczny, podobnie jak w Nowem nad Wisłą (ok. 40 km od Świecia). Można tu spacerować wśród przebiegających owalnie wokół zadbanego rynku uliczek lub odwiedzić kościoły św. Mateusza z przełomu XIV i XV w. i św. Maksymiliana Marii Kolbego z połowy XIV w. Na okolicznych skarpach Krzyżacy hodowali winorośle. Od XVI w. osiedlali się tu mennonici, po których zachowały się drewniane domostwa. Wspomnieniem po nich jest również murowany XIX-wieczny wiatrak przy trasie w kierunku Gdańska.

Najcenniejszym pomennonickim zabytkiem regionu jest dwukondygnacyjna chata w Chrystkowie (22 km od Świecia), wybudowana w 1770 r., kryta strzechą trzcinową, z podcieniem frontowym i wspartą na pięciu ozdobnych słupach piętrową facjatą z kompletem zabytkowych okien i drzwi oraz "butelkowym" kominem. Na parterze toczyło się codzienne życie, na piętrze zaś była wędzarnia i komin. W wypadku powodzi przy pomocy systemu równi pochyłych przeprowadzano na górę zwierzęta i przenoszono tam cały dobytek. W pobliżu chaty znajdują się budynki gospodarcze - suszarnia owoców, stodoła, w której znajduje się kuźnia oraz młyn. W budynkach gospodarskich otoczonych sadem z ponad 40 rzadkimi gatunkami jabłoni, uprawianymi od początku XIX w. (projekt ochrony in situ, czyli w miejscu pierwotnego występowania), oglądać można zwierzęta domowe. Obecnie mieści się tu Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny Parku Krajobrazowego Doliny Dolnej Wisły. Pod koniec sierpnia nad zabytkową chatą latają balony - zawody balonowe to element imprezy "Lato w Parkach" łączącej zabawę z nauką. Od kilku lat odbywają się one we wszystkich parkach krajobrazowych województwa kujawsko-pomorskiego.

Korzystam z przewodników: "Kociewie i Bory tucholskie" Jarosława Ellwarta, wyd. Region, Gdynia 1998 oraz "Kociewie kraina wśród lasów, jezior i rzek", Stowarzyszenie Instytut Kociewski w Starogardzie Gdańskim, Starogard Gdański 2005

W sieci

Kociewie

Zamek Gniew

Hymn kociewski

1.

Pytasz sia, gdzie Kociewiaki

Majó swoje dómi,

Swe pachnące chlebam pola,

Swoje sochy, broni?

Gdzie Wierzyca, Wda

Przy śrebnym fal śpsiwie

Nieso woda w dal,

Tam nasze Kociewie

2.

Czy to my tu na Kociewiu,

Czy Borusy w borach,

Czy Lasaki, czy Kaszuby

Na morzu, jeziorach

Jedna Matka nas,

Wszytkich kolybała,

Pokłóńma sie w pas:

Tobie, Polsko, chwała

słowa: ks. Bernard Sychta