Czarny kogucik pieje w Chianti

W sercu Toskanii harmonia tradycji i współczesności, natury i sztuki. Pamiętające czasy Etrusków miasteczka-wsie żyją uprawą winorośli, oliwek i historią. Nakarmimy tu wzrok i smak
Kto zna chianti? Prawie każdy, bo to niemal synonim włoskiego wina. Sam region Chianti jest mniej znany, mija się go często obojętnie, jadąc z Florencji do Sieny czy Arezzo. Tymczasem to nie tylko ojczyzna znanego wina o rubinowym kolorze i zapachu fiołków. To niemal model toskańskiego ("włoskiego") krajobrazu - zatopionych w ciszy łagodnych wzgórz i dolin o soczystej zieleni - rozsławionego już przez malarzy renesansu. To także wiekowe grody (borgo) oraz równie wiekowe samotne rezydencje - wille, pałace i zamki, niekiedy wybujałe, ale zawsze w dobrym guście i harmonijnie wtopione w otoczenie.

***

Jesteśmy w sercu Toskanii, w trójkącie między Florencją, Arezzo i Sieną. Rdzeń historycznego Chianti jest właściwie niewielki, znajduje się na północny wschód od Sieny, na wysokości Poggibonsi. To właśnie tu w XIV w. trzy miejscowości - Castellina, Radda i Gaiole - zawiązały Ligę Chianti, przyjmując za godło czarnego koguta (gallo nero) na żółtym tle. Początkowo Liga miała charakter polityczny, należała do związku miast podporządkowanych Florencji. Z czasem region zaczęły łączyć związki gospodarcze. Popularność miejscowego wina sprawiła, że coraz więcej miejscowości powoływało się na przynależność do Chianti. Dziś cały geograficzno-winny region obejmuje gminy od San Casciano nieco na południe od Florencji, do Castelnuovo Berardenga prawie na wysokości Sieny - w sumie ok. 70 tys. ha, z czego na 6,5 tys. ha produkowane są najlepsze wina (d'origine) a na 7 tys. ha stołowe (da tavola). Choć kandydatów do "ligi" nie brakuje, dalsze rozszerzanie obszaru Chianti, którego granice określa dekret rządowy z lat 30., nie jest już możliwe

Podobno już Etruskowie 2,5 tys. lat temu uprawiali na tutejszych stokach winorośl. Dopiero jednak w średniowieczu zaczęto prowadzić racjonalną uprawę i produkcję wina. "Przepis" na chianti jest dużo późniejszy, a jego sekret kryje się w mieszaniu winogron różnych odmian. Pierwszeństwo w użyciu tej metody przypisuje się baronowi Bettino Ricasoli, który zaczął ją stosować w połowie XIX w. w piwnicach swego majątku Brolio. Z czasem formuła barona wielokrotnie się zmieniała, zrezygnowano z białych gron, lokalne ciemne zaczęto łączyć z owocami ze szlachetnych szczepów sangiovese, cabernet sauvignon, merlot. Dopuszczalne proporcje określa stowarzyszenie regionalnych winiarzy. Światową sławę chianti zyskało już za naszych czasów, mimo że znawcy nie zaliczają go do najwyższej klasy win. Po części stało się tak dzięki umiejętnemu marketingowi, ale też dzięki doskonaleniu rzemiosła i dyscyplinie w utrzymywaniu ustalonych rygorów.

***

Wersji zwiedzania regionu może być co najmniej kilka. Można na przykład pokonać go wzdłuż, z północy na południe, trasą via Chiantigana (szlak Chianti), z Imprunetta do Castelnuovo Berardenga (więcej: http://www.firenze.turismo.toscana.it/apt/itinerari/chiantigiana.html). Albo wszerz, przez wspomniane historyczne centrum regionu - Chianti Classico. Aby się tam dostać, trzeba zjechać z superstrady Florencja - Siena (zjazd S. Donato albo Monteriggioni) lub z autostrady A1 Florencja - Arezzo (zjazd Valdarno). Droga zaznaczona w przewodnikach jako widokowa prowadzi przez Castellinę, Raddę i Gaiole (można z niej robić interesujące wypady na boki, bogate we wrażenia wzrokowe i smakowe).

Wszystkie te trzy osady-założyciele Ligi Chianti (terzieri) mają wiekowe, wręcz antyczne tradycje, zabytki etruskie, romańskie, renesansowe. Rozkwitały w średniowieczu, mając strategiczne znaczenie na pograniczu wpływów niezależnych miejskich republik Florencji i Sieny. Podporządkowanie Sieny przez florenckich Medyceuszy (II poł. XVI w.) oznaczało stopniowe obniżanie rangi dawnego pogranicza i Ligi. Dziś te 2-3-tysięczne miasteczka-wsie żyją uprawą winorośli, oliwek i historią. Trochę zapomniane, na uboczu głównych szlaków, ale przez to autentyczne.

Castellina wyróżnia się pięknym położeniem na zboczu wzniesienia z doliną Arbii w tle. Byli chyba tego świadomi budowniczowie miasta, projektując via delle Volte, zadaszony pasaż wzdłuż murów obronnych z XV w. - kiedyś było to miejsce spotkań publicznych, a dziś trasa z widokiem na okolice. Na skraju miasta w Montecalvario obejrzeć można wyjątkowo dobrze zachowany etruski grobowiec datowany na przełom VII-VI w. p.n.e. Zbudowany z kamiennych płyt i bloków ma jedno duże pomieszczenie i cztery nisze z grobami. Okolice musiały być ważnym centrum tego tajemniczego do dziś ludu. Śladów po Etruskach jest tu więcej, m.in. czynne wciąż studnie.

Radda powstała na miejscu etruskiego siedliska. W średniowieczu nabrała znaczenia jako siedziba florenckiego legata oraz rady Ligi Chianti. Miasteczko zachowało średniowieczny plan architektoniczny zamkniętego murami owalu. Centrum zajmuje Palazzo Pretorio - XV-wieczny pałac legata i kościół San Niccolo z XIII w. Poza murami stoi klasztor franciszkanów z XI w., znajduje się w nim muzeum sztuki sakralnej.

Gaiole, wymieniane w dokumentach z XIII w. jako centrum handlowe służące licznym pobliskim zamkom, jest chyba najmniej ciekawe z całej trójki. Położone na dnie doliny nie zachowało interesującej architektury, chyba poza romańską fasadą katedry. Otacza je za to kilka wartych obejrzenia zabytkowych rezydencji.

W ogóle okolice terzieri obfitują w zamki, pałace, wille. Niemal z reguły są to obecnie aziende i fattorie, czyli siedziby wielkich gospodarstw rolnych nastawionych na produkcję wina, czasem też oliwy z oliwek. Właściciele dbają jednak o zachowanie ich dawnego stylu, unikając przeróbek czy "upiększania". Dotyczy to zarówno budynków, wnętrz, jak i otoczenia - ogrodów, parków, dróg dojazdowych. Część z nich kwalifikowałaby się na muzea. Niektóre mają pokoje lub apartamenty do wynajęcia, większość sprzedaje na miejscu swoje wyroby i oferuje zwiedzanie piwnic (warto się wcześniej zapowiedzieć).

***

Około 3 km na południe od Castelliny (droga w kierunku Castellina Scalo) stoi willa Cerna. W połowie XI w. był tu klasztor z niewielkim kościołem. Z tego okresu pochodzą też zapisy o wyjątkowo dobrych warunkach do uprawy winorośli w okolicy. Cztery stulecia później zakonny azyl przekształcił się w gospodarstwo rolne ze stajniami, oborami, piwnicami na wino i oliwę. Po kilkudziesięciu latach dokonała się ostateczna przemiana: w murach wybito okna, a kościelna wieża stała się wysoką przybudówką, z której rozpościera się panorama doliny Elsy. Dziś otoczona wianuszkiem cyprysów willa należy do rodziny Cecchi, znanych winiarzy, i jest siedzibą aziendy produkującej na 70 ha chianti classico.

Podobnie było z Badia a Caltibuono w pobliżu Gaiole. W VIII w. pewien florentyński patrycjusz miał wybudować na odludziu wśród sosnowego boru u stóp gór Chianti (sięgają 800 m) kościół i skromny dom, by oddawać się medytacjom. W XI w. posiadłość otrzymał zakon benedyktynów. Mnisi wznosili kolejne zabudowania, założyli ogród, winnice i gaje oliwne. W 1810 r. na polecenie Napoleona musieli opuścić klasztor, a posiadłość - w wyniku loterii - przeszła w prywatne ręce. Jakiś czas należała do rodziny Poniatowskich, od których odkupili ją obecni właściciele. Cały kompleks poddano adaptacji, ale z pietyzmem i poszanowaniem klasztornej tradycji. Zachowane zostały główne zabudowania na planie czworoboku z wewnętrznym patio i krużgankami. Kamienne mury mimo dekoracyjnych dodatków, jak portale czy obramowania okien, zachowały surową prostotę. Salon to dawny refektarz, którego atmosferę wciąż się czuje dzięki prostym meblom i łukowemu sklepieniu, na piętrze pozostawiono kilka mniszych cel, a ogród ma zaciszne miejsca do medytacji w altankach z winorośli. Od marca do października willę i piwnice można zwiedzać.

Na południowym krańcu Gaiole biegnie w lewo droga do wioski Barbischio, którą widać już ze skrzyżowania. Wzmianki o tym miejscu pojawiają się w dokumentach z XI w. (także w annałach wspomnianego klasztoru Caltibuono). Warto podjechać bliżej, mała osada rozłożyła się malowniczo na stoku wysokiego wzniesienia. Domy poprzyklejane są ciasno jeden do drugiego wokół górującej nad nimi średniowiecznej wieży, pozostałości po większych fortyfikacjach.

***

W średniowieczu winodajne - i już wtedy atrakcyjne jako letnie siedziby - posiadłości Chianti były przedmiotem nieustannej rywalizacji między Florencją i Sieną. Centrum regionu przechodziło z rąk do rąk. W zamku Fonterutoli pięć kilometrów na południe od Castelliny (kierunek Monteriggioni) patrycjusze Florencji i Sieny zawarli w 1208 r. przejściowy rozejm, ustalając granice wpływów obu miast. W połowie XV w. obronny zamek przebudowano na renesansowy pałac. Od tego czasu pozostaje w rękach rodziny Mazzei i niewiele się w niej zmieniło poza dobudowanymi niedawno nowoczesnymi piwnicami na wino. Sam pałac, nazywany ciągle zamkiem, jest prosty, niemal surowy - kamienne mury i niewiele ozdób poza charakterystycznymi głębokimi loggiami. Otacza go podzamcze w tym samym wczesnorenesansowym stylu. Dawne spory terytorialne nie mają już znaczenia, choć administracyjnie Chianti jest nadal podzielone między prowincje Florencji i Sieny.

Burzliwą historię mają za sobą dwa zamki położone kilka kilometrów na południe od Gaiole - Meleto i Brolio, które koniecznie trzeba zobaczyć. Należały do rodziny Ricasoli i w średniowieczu stanowiły forpocztę Florencji. Obydwa są okazałe, ale Brolio robi naprawdę imponujące wrażenie. To potężna twierdza otoczona ośmiometrowym murem chroniącym budowle w neogotyckim stylu. Boje o Brolio trwały do połowy XVI w. Na krótko trafiał w obce władanie, zawsze jednak wracał do rodziny Ricasoli. Historia powtórzyła się współcześnie. W latach 60. zamek przejęła zagraniczna spółka, po 30 latach Ricasoli go odkupili. Dziś na 250 ha winorośli wytwarza się jedno z najbardziej cenionych chianti. Zamek (dostępny dla publiczności) i jego otoczenie to prawdziwe stare i współczesne Chianti Classico. Harmonia tradycji i współczesności, natury i sztuki.

Miliony butelek

Oczywiście część z tysięcy hektolitrów produkowanego w regionie wina ma niewiele wspólnego z prawdziwym chianti, poza nazwą i charakterystycznym kształtem butelki. O jakości trunku mówią oznaczenia na etykiecie: czarny kogucik na żółtym tle (nadal godło zrzeszenia regionalnych producentów), a przede wszystkim określenie kategorii - vino da tavola, D.O.C. (Denominazione d'Origine Controllata) i D.O.C.G. (DOC e Garantita). Pierwsza kategoria to wino stołowe o mniejszych rygorach i tym samym walorach. Znak D.O.C. przyznawany jest winom z określonych okolic oraz spełniających pewne wymogi uprawy i produkcji, a także smaku, zapachu i koloru. D.O.C.G. to elita, do której należy ok. 10 proc. produkcji regionu. Tytuł classico przysługuje winom pochodzącym z pierwotnego centrum regionu, zaś riserva - tym, które leżakowały minimum dwa lata. Za najlepsze uchodzą chianti z piwnic o długich tradycjach, jak Brolio czy Fonterutoli.

Jest w czym wybierać. W samym Chianti Classico zarejestrowanych jest ok. 600 producentów, z których ok. 250 sprzedaje wino pod własnymi etykietami. W regionie powstaje też znakomite deserowe vin santo zasługujące na osobny pean. Ceniona jest miejscowa grappa (wódka z winogronowych wytłoczyn) i oliwa z oliwek. Wiele winiarni zaprasza do obejrzenia piwnic, degustacji i zakupu produktów. Zalecana jest jednak wstrzemięźliwość, zwłaszcza gdy odwiedza się kilka miejsc w ciągu jednego dnia - może zakręcić się w głowie. Także od cen sięgających kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu euro. Wypada przy tym wziąć co najmniej pół tuzina butelek, by właściciel nie poczuł się urażony. Inwestycja z reguły jest jednak opłacalna.

W sieci

http://www.chianticlassico.com